Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
jvrysta napisał:
dobre, ja ze smaczkow dorzucilem ze prezes maxbudu w korespondencji do powodow pisal o mieszkaniu "ktore kupiliscie" zeby podkreslic ze zgodną wolą stron bylo jednak definitywne rozstrzygniecie o ich zobowiazaniach w pierwotnej umowie :) ja tez jestem ciekawy co dostane za swoje wypociny :D

To, że druga strona w korespondencji twierdzi "które kupiliście" nic nie znaczy. To nie jest zgodna wola stron, tylko oświadczenie jednej ze stron już po zawarciu umowy.

Można to odczytywać i tak, i tak - tzn. i jako przedwstępną, i jako zobowiązujacą. Jedni z nas mają argumenty i orzeczenia, że to przedwstępna, inni, że zobowiązująca, podobno też są i tacy, którzy uważają, że to deweloperska (mimo braku elementów koniecznych takiej umowy).

Czy te klucze będą jakoś publicznie dostępne? Mam nadzieję, że komisje będą się czuły autonomiczne i tych zaleceń, w razie ich absurdalności, po prostu nie będą stosować. Chyba w ustawie ani rozporządzeniu nie ma mowy o tym, że mają dawać klucz do innych części, niż test.
 
Deweloperską pisała połowa mojego roku. Będzie wesoło, coś czuję.
 
Wy się przejmujecie karnym, a u nas wszyscy martwią się cywilem bo dzisiaj doktor z komisji, który na UŚ wykłada prawo cywilne powiedział, że wczoraj to na pewno nie była umowa przedwstępna tylko albo deweloperska albo ewentualnie inna, jakaś nienazwana ale ostateczna a nie przedwstępna. Więc tak czy inaczej wychodzi na to, że miało być 471 k.c. Więc u nas 80 procent ludzi ma oblany cywil.
 
Mówię przecież, że jaja będą. Albo komisja oleje wytyczne (jakiekolwiek by one nie były), albo będzie rzeź.
 
IMO to, że nie była deweloperska ani przedwstępna nie znaczy że nie była to umowa nienazwana, do której powinno stosować się przepisy regulujące umowę przedwstępną.
 
kalambury napisał:
Wy się przejmujecie karnym, a u nas wszyscy martwią się cywilem bo dzisiaj doktor z komisji, który na UŚ wykłada prawo cywilne powiedział, że wczoraj to na pewno nie była umowa przedwstępna tylko albo deweloperska albo ewentualnie inna, jakaś nienazwana ale ostateczna a nie przedwstępna. Więc tak czy inaczej wychodzi na to, że miało być 471 k.c. Więc u nas 80 procent ludzi ma oblany cywil.

Uważam, że na to trzeba patrzeć pod każdym kątem. Jedni zauważą w tym deweloperską, inni przedwstępną, inni właściwą. Pomijam już kwestie formy czynności prawnych, która koncepcję umowy deweloperskiej odsyła w kosmos, podobnie jak koncepcję umowy właściwej. Nie może to być umowa ostateczna, zwykła forma pisemna dla umowy ostatecznej? I wpis do księgi wieczystej na podstawie umowy w formie pisemnej?
 
pikokish napisał:
IMO to, że nie była deweloperska ani przedwstępna nie znaczy że nie była to umowa nienazwana, do której powinno stosować się przepisy regulujące umowę przedwstępną.

To nie mogła być deweloperska. Zła forma, brak wpisu do księgi, przecież nie mogliśmy sobie na etapie postępowania apelacyjnego dorabiać nowych teorii.
 
Podobno argumentacja jest taka, że to że w kazusie nie było wprost napisane, że nie było wpisu do KW to nie ma znaczenia bo na początku było zaznaczone, że umowa jest ważnie zawarta więc z tego miałoby wynikać, że był wpis do KW. Wiem, śmieszne i żałosne tłumaczenie, ale piszę tylko co usłyszeliśmy dzisiaj.
 
kalambury napisał:
Podobno argumentacja jest taka, że to że w kazusie nie było wprost napisane, że nie było wpisu do KW to nie ma znaczenia bo na początku było zaznaczone, że umowa jest ważnie zawarta więc z tego miałoby wynikać, że był wpis do KW. Wiem, śmieszne i żałosne tłumaczenie, ale piszę tylko co usłyszeliśmy dzisiaj.

Przecież to jakiś absurd.

Nikt nie twierdzi, że umowa jest nieważna. Ale skoro jasno widać, że jest zawarta w formie pisemnej zwykłej, to chyba wiadomo, że nie może być ani definitywna ani deweloperska. Chyba, że mamy założyć, że ustawa o księgach wieczystych i hipotece nie obowiązuje "bo przecież to wynikało z założeń".

Chociaż jakiś dodatkowy podpis notariusza na końcu coś może sugerować w takiej sytuacji, ale tutaj jego nie było. To chore. A zobowiązanie do wybudowania też mieliśmy sobie "nadinterpretować" z oświadczenia, że spółka planuje wybudować? Faktycznie, to wręcz żałosne tłumaczenie. To komisja Wam tak powiedziała? Oni już mogą zaglądać do tych kopert swoich?
 
Ostatnia edycja:
Ten egzamin można już spisać na straty. W Warszawie sędziowie zdębieli jak zobaczyli prace z karnego, ale okazało się, że masakra jest na cywilu . Dziś członek komisji nam mówił, że ważne było znalezienie w piśmie powodów z początku akt, że jak nie wyda im się lokalu to oni odstępują. Trzeba było iść w tym kierunku, a tego u nas prawie nikt nie zrobił.
Co do karnego to zupełnie nie wiedzą, co zrobić, bo jest znaczna grupa osób co szli w materialne, a do tego masa ludzi szła w kierunku zmiany wyroku II instancji, co u adwokatów jest dwóją z marszu. Okaże się, że zda zaraz 20 procent ludzi, bo każdego na czymś złapią.
Nikt nie bierze pod uwagę, że jak zdawali ludzie kiedyś – każdy na innych aktach to sprawdzający ich nawet nie czytał (akt) bo miała masę prac – tylko patrzył na poprawność myślenia i styl pracy. Teraz robią z 20 pułapek w 1 kazusie na 40 stron i uważają, że po znalezieniu 5 błędów w uzasadnieniu Sądu ludzie znajdą wszystkie pozostałe po drodze i że napiszemy dla klienta apelacje na 190 tysięcy w 6 godzin ręcznie ;).
 
Nie było powiedziane, że tak jest w kluczu tylko, że tak uważają. Cały ten egzamin to jedna wielka paranoja. Na starych zasadach trudno się było dostać na aplikację, ale jak ktoś się już dostał to egzamin radcowski to była formalność. Teraz dostać się jest łatwo, płacimy po prawie 20.000 zł za 4 lata nauki i męczarni związanej z łączeniem pracy z nauką, a na koniec dają egzamin prawie nie do przejścia.
 
Tam nie było napisane, że jak im nie zapłaci to oni odstępują tylko, że jak im nie zapłaci to odstąpią. A to jest różnica bo to znaczy, że wcale odstąpienia nie było a więc i cały problem zadatku odpadał bo zadatku można żądać tylko po uprzednim odstąpieniu od umowy. Więc zostawało albo 471 albo 390 w zależności od tego jaka to w końcu była umowa czego przecież nikt nie wie i nikt tak naprawdę nie będzie wiedział bo kazus był spieprzony i tyle.
 
xmichalxplx napisał:
Ten egzamin można już spisać na straty. W Warszawie sędziowie zdębieli jak zobaczyli prace z karnego, ale okazało się, że masakra jest na cywilu . Dziś członek komisji nam mówił, że ważne było znalezienie w piśmie powodów z początku akt, że jak nie wyda im się lokalu to oni odstępują. Trzeba było iść w tym kierunku, a tego u nas prawie nikt nie zrobił.

O co dokładnie chodziło z tym zagrożeniem odstąpienia? Przecież oni w końcu nie odstąpili od umowy, co nie pozbawia ich dochodzenia określonych roszczeń w ramach ujemnego interesu prawnego.

Swoją drogą, skoro nie odstąpili od umowy, to czy w ogóle można było dochodzić roszczeń odszkodowawczych z 471?

Poza tym, nie należy przecież wbrew interesowi klienta uwydatniać tego, co on, nie mając profesjonalnego pełnomocnika, napisał. Zresztą samo zagrożenie odstąpieniem od umowy nie niweczy ani koncepcji umowy przedwstępnej, ani koncepcji umowy właściwej ani odjechanej w kosmos koncepcji umowy o charakterze deweloperskim lub deweloperskiej. Po co te wytyczne dla komisji, przecież tam siedzą ludzie z praktyką, sędziowie, radcowie, ktoś ma im pisać, jak mają oceniać prace?
 
kalambury napisał:
Tam nie było napisane, że jak im nie zapłaci to oni odstępują tylko, że jak im nie zapłaci to odstąpią. A to jest różnica bo to znaczy, że wcale odstąpienia nie było a więc i cały problem zadatku odpadał bo zadatku można żądać tylko po uprzednim odstąpieniu od umowy. Więc zostawało albo 471 albo 390 w zależności od tego jaka to w końcu była umowa czego przecież nikt nie wie i nikt tak naprawdę nie będzie wiedział bo kazus był spieprzony i tyle.

Kazus był ewidentnie pisany z zamiarem totalnego namieszania. Nie biorą pod uwagę, że ludzie są w stresie, muszą te kilkadziesiąt stron akt przeczytać, do stać się do lexa, opanować nerwy i jeszcze potem napisać apelację z resztce czasu.
 
pozew dali i chcieli zadatku, czyli odstapili. tylko nie wprost a skladajac pozew.
 
Na tej podstawie przyjmujesz odstąpienie od umowy? Przyznam szczerze, że wg mnie to jest trochę za mocne. Dorozumiane odstąpienie od umowy? A dlaczego?

Żądanie odszkodowania wcale nie jest w przypadku 390 uzależnione od odstąpienia od umowy.

Chociaż można się też zastanawiać nad niemożliwością świadczenia wskutek okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi dłużnik (bo sprzedał to mieszkanie).

Tak na sucho to zaraz tutaj kilkanaście koncepcji rozwiązania kazusu zrobimy. A w grudniu? Od razu widać, że pozew.
 
Też słyszałem, że w kluczu z karnego nie ma mowy o zarzucie błędu w ustaleniach faktycznych.
 
Witajcie, miałam dziś to wyjatkowe szczescie ;-) ze siedziałam face-to-face komisji i słyszałam jak się kłócili o klucz - z tego co podsłuchałam wynikało, że trzeba było dochodzić zadatku, któryś z nich gardłował nt. tych 150.000 tylko nie wiem w którą stronę czy że dobrze że jest czy dobrze że nie ma , a wesoło się zrobiło jak podeszli do nich członkowie drugiej komisji i zaczeli sie zastanawiać na ile mogą zlekceważyć klucz...... a dzisiaj było spokojnie i przyjemnie , gdyby od początku był taki poziom trudności to mogłabym patrzeć z optymizmem... a tak :mad:
:mad:
 
Caledon34 napisał:
Witajcie, miałam dziś to wyjatkowe szczescie ;-) ze siedziałam face-to-face komisji i słyszałam jak się kłócili o klucz - z tego co podsłuchałam wynikało, że trzeba było dochodzić zadatku, któryś z nich gardłował nt. tych 150.000 tylko nie wiem w którą stronę czy że dobrze że jest czy dobrze że nie ma , a wesoło się zrobiło jak podeszli do nich członkowie drugiej komisji i zaczeli sie zastanawiać na ile mogą zlekceważyć klucz...... a dzisiaj było spokojnie i przyjemnie , gdyby od początku był taki poziom trudności to mogłabym patrzeć z optymizmem... a tak :mad:
:mad:

Żart. Przecież zadatek nie dosyć, że był przedawniony to nie odstąpili od umowy więc w ogóle nie ma o czym mówić. Pozwu też nie można traktować jako odstąpienie od umowy bo w pozwie nie dochodzili zadatku tylko innych roszczeń odszkodowawczych. Zadatek zgłoszony na rozprawie.
 
We will see jak to mówią starzy Polacy, zazdroszcze Ci pewności co do odpowiedzi bo członkowie mojej komisji reprezentowali co najmniej dwa rózne stanowiska, nie licząc tego w kluczu, który zgodnie krytykowali.
 
Powrót
Góra