Ależ Moi Kochani! To bardzo proste!
Czemu walczyć z kluczem i co to jest walka z kluczem?
Otóż, żadne z nas nie dożyje w Polsce dobrych egzaminatorów. R. pr. mieli, mają i będą mieli interes w ograniczaniu liczby innych r. pr. Niektórzy będą bez skrępowania ten interes realizować jako egzaminatorzy, bo ludzie są ludźmi. Oceny wystawiane są parami, więc tacy r. pr. mają wpływ na sędziów. Tworzą się niepisane, wredne normy funkcjonowania tego egzaminu, np. zupełnie fenomenalna łatwość wystawiania ndst., zupełnie, jakby chodziło o bandę smarkaczy a nie o ludzi trzydziestoletnich, z wieloletnim doświadczeniem zawodowym i po aplikacji. Klucz daje wspaniałą podstawę wystawienia ndst. Niezgodne z kluczem = ndst. Jakież to proste! Zabrać klucz i zmusić do szerokiego uzasadnienia ndst w oparciu o judykaturę i orzecznictwo. Z takim uzasadnieniem - słabego egaminatora - o niebo łatwiej wygrać przed WSA niż z uzasadnieniem opartym na - co do zasady przecież trafnym - kluczu.
Dlatego co do zasady na tym etapie rozwoju edukacji prawniczej i egzamianów zawodowych lepiej zabezpieczałoby interes zdających i rzetelność ocen usunięcie klucza.
Ale walka z kluczem nie sprowadza się do krytyki istnienia klucza, lecz rozciąga się na SPOSÓB JEGO STOSOWANIA. Oczywiście, wymarzony sposób jest elastyczny, na zasadzie inspiracji, dodatkowej pomocy. Wymarzony egzaminator to wybitny prawnik, błyskotliwie inteligentny, świetnie wykształcony, znający języki i obcą praktykę stosowania prawa i, last but not least, starannie przeszkolony np. przez pracowników Wydziału Pedagogiki a może Instytutu Socjologii UW na zlecenie MS z METODOLOGII EGZAMINACYJNEJ tj. z tego, jak się ocenia poziom kwalifikacji zawodowych, żeby oceny były trafne. Taki egzaminator będzie właściwie odnosił się do klucza i wystawi trafne oceny. Nie będzie porozumiewał się z drugim egzaminatorem. Nie będzie automatycznie przykładał klucza do petitum pisma. Weźmie pod uwagę całą skalę ocen i skwantyfikuje błędy, tzn. poda, o ile za co podwyższył a o ile za co obniżył ocenę.
Kiedy doczekamy się takich egzaminatorów?
W mojej ocenie - za dziesięć, dwadzieścia lat. A teraz jest to, co jest i w tym będzie funkcjonowało jeszcze tysiące zdających. Oceny nie są wystawiane w sposób wymarzony, tylko w sposób bardzo często metodologicznie wadliwy - m.in. zawsze - w porozumieniu, często też - nonszalancko, automatycznie, z lakonicznym uzasasadnieniem często nie biąrącym pod uwagę indywidualnych cech pracy.
Zatem walka z kluczem to po pierwsze walka z jego istnieniem (na teraz - usunąć klucz z rozporządzenia! uchylić uchwały oparte na kluczu, nieuwzględniające indywidualnych cech pracy!), a po drugie - ZE SPOSOBEM STOSOWANIA (dla przyszłych pokoleń - to wymaga szkolenia egzaminatorów, wzięcia pod uwagę a potem doskonalenia w oparciu o doświadczenie profesjonalnej metodologii egzaminacyjnej).
Dobrych egzaminatorów też się trzeba domagać, ale to jest o wiele trudniej - zapewnić dobrych egzaminatorów niż usunąć klucz lub przynajmniej poważnie ograniczyć jego znaczenie. Temat dobrych egzaminatorów nie ma zresztą wiele wspólnego ze skargami, jakie niektórzy uczestnicy forum będą wnosić.
Dlatego należy walczyć z kluczem.
@(Niep)ewna
Klucz jest jak wiesz w rozporządzeniu dwukrotnie już tutaj cytowanym. Jest przygotowywany przez zespół egzamiancyjny i rozsyłany do komisji egzaminacyjnych naturalnie PRZED egzaminem, co tez wynika z przepisow w randze rozporządzenia. Zespół egzaminacyjny to takie intelektualne "egzamiancyjne centrum". Wchodzi do niego siedmiu prawników, w 2010 był wśród nich podobno jeden sędzia SN. Klucz jest naturalnie fundamentalnym narzędziem egzaminowania, dlatego, że jest rozsyłany, więc przychodzi jakby "z góry", że jest zakotwiczony w rozporządzeniu oraz (!) dlatego, że NIEBYWALE ułatwia wystawienie oceny bez narażania egzaminatora na zarzut jej wadliwości. Klucz jest krótki, syntetyczny i jednoznaczny. Pozwala na zbudowanie na jego podstawie listy "prawidłowych" wniosków, zaruztów petitum pisma.
Jak to często bywa rozporządzenie zwyciężyło ustawę. W ustawie są trzy kryteria oceniania, dwóch nieporozumiewających się ze sobą egzaminatorów i pięciostopniowa skala ocen.
Zamiast tego mamy rozporządzenie i prace zgodne lub niezgodne z kluczem mniej lub bardziej. Co do skali, w jakiej praca odchyla się od klucza - egzaminatorzy porozumiewają się ze sobą.
To jest absurd naturalnie. Ale tak właśnie m.zd. (jest to moja generalizacja

) funkcjonuje.
A tak poza tym, to konia z rzędem temu, kto wygra sprawę przed WSA zarzucając, że ezgaminator był niedobry

W ogóle - konia z rzędem temu, kto zmusi WSA do merytorycznej kontroli klucza lub merytorycznych twierdzeń uzasadnień ocen (jeśli takie w ogóle wykraczają poza klucz) i merytorycznych twierdzeń uchwały K2. Sędziowie WSA nie mają na salach rozpraw komentarzy do KPK, KK, KPC i KC i nie pamiętają, co w nich jest napisane. Nie są wstanie skontrolować sporu na poziomie merytoryczym i trudno im się dziwić.