Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Może lepiej pouczmy się do testu.....
 
loyd30 napisał:
Jak bym był w komisji to bym Cię za takie coś "uwalił".

Niestety, ale masz się kierować wyłącznie interesem Twojego klienta a nie jakimiś dziwnymi normami. Ty reprezentujesz klienta a nie państwo - dlatego też m.in zawód radcy prawnego wbrew pozorom nie jest zwodem zaufania publicznego.

Chciałam nieśmiało zauważyć, że na zupełnie pierwszym egzaminie państwowym (takim jeszcze za Ziobry zanim TK uwalił te przepisy po raz pierwszy) był na radcowskim właśnie kazus z bezwzględną przyczyną odwoławczą (którego podniesienie skutkowałoby orzeczeniem na niekorzyść klienta radcy prawnego-pełnomocnika) - nikt tego egzaminu nie zdał (również w uroczych małych izbach ;-) ) bo każdy pisał opinię o niezasadności wnoszenia środka a wytyczne niestety były takie, że radca prawny bronić porządku prawnego i do widzenia trzeba było pisać apelację... Nie wiem jak się to skończyło w postępowaniach odwoławczych ale widać, że na tym egzaminie to logikę można sobie w d... wsadzić.
 
Ale ja akurat nadal uważam, że logiczne jest podnoszenie zarzutu z 439 kpk nawet jeśli mielibyśmy wnosić o uchylenie wyroku w pierwszej instancji korzystnego dla klienta.
I to właśnie z tej przyczyny, że jako profesjonalista mamy ocenić czy nie doszło do naruszenia prawa. Przecież taki wyrok jest do wzruszenia środkami nadzwyczajnymi, to jak niby ma to być sytuacja korzystna dla klienta?
 
Ja bym jednak powiedziała, że należy siedzieć cicho - środek nadzwyczajny ktoś wniesie albo nie...

Generalnie nie skarżyłabym w tym zakresie tylko napisała jakiś komentarz, że zauważyłam bezwzględną ale jej podniesienie na tym etapie nie jest korzystne dla mojego klienta (żeby jakiś mądrala nie pomyślał, że jestem kompletnym młotem co nawet bezwzględnej przyczyny odwoławczej nie widzi). A tak poza tym to słuszna była uwaga, że należy się modlić żeby takiej sytuacji nie było :help:.
 
Rozumiem, że dyskusja o przyczynach z art. 439 toczy się już w oderwaniu od kazusu?
 
Zdecydowanie trzeba bać się testu:) Loyd30 ma rację. Uczmy się do testu. Reszty to się można w sześć godzin na tym egzaminie nauczyć z komentarza;-)

A tak na serio to lepiej napisać mniej niż więcej i być tego pewnym. Przy rozsądnym ocenianiu nie będzie to praca dyskwalifikująca, nie będzie to też praca na 6. Nie wiem jakie są doświadczenia tych którzy już zdawali. Praca negatywna powinna być tylko w przypadku błędu dyskwalifikującego.
 
No cóż.... - przy rozsądnym ocenianiu.... - tu jest pies pogrzebany. Doświadczenia pokazują, że czy z kluczem czy bez - i tak wszystko w rękach komisji.
A pisać trzeba mniej niż więcej - to na pewno. I jeśli dwa argumenty wystarczą bankowo, to po co powoływać jeszcze sześć pobocznych, którymi można się pogrążyć.

A dyskusja o 439 kpk - tak tak - już w oderwaniu się toczyła :).
 
Aglaia napisał:
Chciałam nieśmiało ..., że radca prawny bronić porządku prawnego i do widzenia trzeba było pisać apelację... Nie wiem jak się to skończyło w postępowaniach odwoławczych ale widać, że na tym egzaminie to logikę można sobie w d... wsadzić.

Zgadzam się zupełnie, ja dwa razy konsekwentnie oblałam za stosowanie logiki ;-)
Ale w zasadzie, to jeśli jest napisane w ustawie: "Niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów" , że sąd je i tak musi rozpatrzyć i uchylić bez względu na to czy któraś ze stron je podnosi w apelacji? to jak to się ma do przytoczonego przykładu?
To tak jakby oblewać w zeszłym roku wszystkich, którzy na cywilu nie pisali wbrew interesowi Klienta omyłko przez sąd dwa razy policzonego zadatku?
 
tepmusfugit napisał:
Zdecydowanie trzeba bać się testu:) Loyd30 ma rację. Uczmy się do testu. Reszty to się można w sześć godzin na tym egzaminie nauczyć z komentarza;-)

A tak na serio to lepiej napisać mniej niż więcej i być tego pewnym. Przy rozsądnym ocenianiu nie będzie to praca dyskwalifikująca, nie będzie to też praca na 6. Nie wiem jakie są doświadczenia tych którzy już zdawali. Praca negatywna powinna być tylko w przypadku błędu dyskwalifikującego.

Ha ha ha porozmawiamy za 3 cim razem, czego nikomu nie życzę ;-( Ja w zeszłym roku nie miałam błędu dyskwalifikującego a i tak oblałam.
Jak napisałam zwięźle to miałam w ocenie że zbyt lakonicznie, a jak rozwlekle, chociaż z sensem, to że nadmiernie szczegółowo podeszłam do zagadnienia, czyli jak nie urok, to ... /wszyscy wiedzą ;-)/ jednym słowem to zależy jak i na kogo się trafi, oraz humor chyba???
 
Wydaje mi się, że po prostu trzeba się kierować inną logiką.....:rolleyes:

Ja się zastanawiam jak będzie w tym roku, bo muszę powiedzieć, że po namyśle, to ja już dobrze rozumiem teraz dopiero (choć lepiej później niż wcale) warunki, które spełnić trzeba, by zdać.
Ale czy tak będzie i teraz? I czy teraz się uda?
 
No to powiedzcie dziewczyny w punktach, jak wg Was podejść do tego egzaminu. z całą pewnością macie doświadczenia w tym względzie.

No i nie życzcie 3 razu;-)
 
No ja to sobie myślę, że coś trzeba umieć.To po pierwsze :)
Potem trzeba mieć szczęście - druga rzecz :)
Nie doszukiwać się ukrytych sensów i pułapek w zadaniu - dalej trzy :)
Następnie - pisać mało i konkretnie, ale być pewnym - to cztery. Wydaje mi się, że irytują te prace, gdzie ktoś pisze w jednym kierunku i kluczy, a potem dodaje coś z przeciwnego bieguna, bo skoro nie jest pewny do końca, jakie podaje rozwiązanie, to chociaż błyśnie wiedzą ogólnie - i to egzaminatorzy piętnują - tak myślę.
Opanować nerwy i emocje - po piąte.
Nie popisywać się i mądrzyć - po szóste.
I wierzyć, że się uda. A z porażek wyciągać wnioski. Jak nie w karierze prawnika, to w życiu zawsze się przydadzą:) Chyba......
 
Czy ktoś mógłby zweryfikować mój zmęczony tok myślenia ??? Kazus 1

1). zarzuty odnośnie oskarżonego Albina Kosa:
- na podst. art. 427 par. 2 oraz art. 438 pkt 3 mający wpływ na treść orzeczenia błąd w ustaleniach faktycznych przez ...
- na podst. art. 427 par. 2 oraz art. 438 pkt 2 mającą wpływ na treść orzeczenia obrazę przepisów postępowania a mianowicie;
art. 4,7,410, 424 par.1 kpk
art. 7 w zw. z art. 389 kpk
art. 167 w zw z art. 366 par. 1

wniosek o uchylenie

2). zarzuty odnośnie oskarżonego Jana Wróbla:
- na podst. art. 427 par. 2 oraz art. 438 pkt 1 obrazę prawa materialnego a mianowicie:
art. 46 kk ( błędna wykładnia - obowiązek naprawienia szkody obligatoryjny)
art. 70 kk
- na podst. art. 427 par. 2 oraz art. 438 pkt 4 rażąca niewspółmierność kary (niezastosowanie środka karnego, kara niewspółmiernie niska)

wniosek o zmianę

Co o tym myślicie ????
 
Ja się zgadzam.
Chociaż nie wrzucałam tam rażącej niewspółmierności. Tylko środek skarżyłam. Ale taki zarzut też jest ok - co do zasady.

A to jest ten kazus z przekroczonym okresem zawieszenia? To tutaj nie mamy jako oskarżyciel posiłkowy gravamenu. Dobrze mu tak :)
 
Ostatnia edycja:
Ja bym tam nie zarzucał błędu w ustaleniach faktycznych, a tylko naruszenie procedury, którego konsekwencja było błędne ustalenie stanu faktycznego. To a propos Albina. A propos Wróbla, zrobiłbym identycznie, ale bez kary.
 
tepmusfugit napisał:
Ja bym tam nie zarzucał błędu w ustaleniach faktycznych, a tylko naruszenie procedury, którego konsekwencja było błędne ustalenie stanu faktycznego. To a propos Albina. A propos Wróbla, zrobiłbym identycznie, ale bez kary.

Naruszenia procedury są często przyczyną błędnych ustaleń. Wydaje mi się, że można to połączyć swobodnie.
Zarzucam, że sąd tego i tego zgodnie z procedurą nie zrobił i to jest obiektywny wytyk. A potem piszę, że dopuścił się błędu w ustaleniach, poprzez uznanie, że to i to, skutkiem czego przyjął, że oskarżony nie wypełnia znamion czynu. Dla mnie to jest ok.

A co z drugim? Jak macie?
 
Owszem, ale skarży się błąd pierwotny, nie wtórny. Gdyby prawidłowo prowadził postępowanie to inaczej by ustalił stan faktyczny. A tutaj błędy w postępowaniu i konsekwencją tego stanu rzeczy błędne ustalenie stanu faktycznego. Napisałbym to w uzasadnieniu. Nie zarzucałbym 7 przy przyjęciu mojej interpretacji. Ale zgadzam się, że można twierdzić, iż naruszył ten przepis. Moim zdaniem jednak sprawa tkwi w tym, że nie przesłuchał jako świadka pana, który był przy spotkaniu.
Tak czy inaczej uważam, że zaproponowane rozwiązania powinny pozwolić na zdanie przy takim kazusie..
 
Też słusznie. To jest właśnie to, o czy mówiłam.Pisać mało, ale pewnie. Gratulacje :)

Trzeci jest też fajny. Napiszcie jakie macie rozwiązania, to się podzielimy myślami.
 
Co do tego kazusu, to stawiamy jeden zarzut na jedną okoliczność,czyli moim zdaniem:

- naruszenie procedury, bo nie przesłuchał Wrony;

- błąd w ustaleniach faktycznych, bo pomimo tego, że dał wiarę i prawidłowo ocenił zeznania Wilka (brak naruszenia art. 7 kpk, więc nie będzie to błąd pierwotny), to wyprowadził z tego błędny wniosek, że jego zeznania korelują z zeznaniami oskarżonych (a różniły się znacząco).

Swobodna ocena dowodów odnosi się właśnie do wiarygodności / jej braku, a nie do wniosków, które sąd wyprowadził na podstawie danego dowodu (tutaj zarzucić trzeba błąd w ustaleniach).


I nie zarzucałbym raczej rażącej niewspółmierności. Dostał półtora roku, czyli sporo powyżej dolnych granic zarzucanych mu przestępstw, a co istotne, przy takiej karze można ją zawiesić, a zawiasy są dla nas korzystne z punktu widzenia szans na naprawienie szkody (jakbyśmy chcieli dla niego powyżej dwóch lat, to już zawiasów nie może dostać).
 
Tak czy siak uważam, że przy takich różnicach każdy powinien mieć ocenę pozytywną.
A wyrok w całości, czy w części?:) bo wychodzi, że w całości, ale w częściach inne zarzuty;-)
Reszty zadań nie robiłem, gdyż się uczę do testu, gdyż całkiem niedawno zeszłoroczny oblałem z kretesem w warunkach domowych ...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra