Witajcie, to mój pierwszy post na forum - jednak z uwagą przeczytałem cały wątek (choć można mieć zastrzeżenia do niektórych wycieczek pozamerytorycznych). Wracając jednak do "adremu"

W przeciwieństwie do niektórych, będzie to mój pierwszy egzamin radcowski, zdaję w Katowicach.
Szczęśliwie nie pracuję w żadnej dużej kancelarii i na co dzień nie mam styczności z innymi aplikantami, bo chyba bym świra dostał - na naszej liście mailingowej aplikantów z Katowic już i tak zbyt dużo nerwowości. O ile nie odczuwam nerwowości ze strony oficjalnej (wszystko przebiega jak najbardziej okej u nas w izbie), o tyle wczoraj chyba przebrała się moja prywatna miarka jeżeli chodzi o stres związany z samym egzaminem, wszystko mnie wkurza i drażni. Jeżeli mam pracować to mam poczucie winy, że nie uczę się. Jak się uczę, to mam poczucie winy, że nie pracuję. Jak staram się pogodzić jedno i drugie to mam poczucie winy, że nie zajmuję się rodziną...
Podobnie jak loyd_30 staram się skupić na nauce do testów, choć nauka to za dużo powiedziane, bo w moim wydaniu to raczej wolne i swobodne czytelnictwo. Nie wiem jak to zrobić żeby się nauczyć tego - to są tysiące przepisów i prawda jest taka, że z tego wszystkiego łatwo zrobić zarówno test ciężki gatunkowo, jak i dosyć prosty. Nie mam jednak pomysłu jak się uczyć do tych testów - jedyne co robiłem to testy z poprzednich lat i testy na aplikację, zawsze wychodzi sporo powyżej kreski, ale i tak mam nieodparte wrażenie że niczego nie umiem

)))
Podobnie jak większości, z części praktycznej, najmniej mi się widzi prawo karne. Apelację karną raz w życiu pisałem (na zajęciach aplikacyjnych), akt oskarżenia też raz w życiu (na praktyce w prokuraturze). Smutne życie cywilisty
