Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Przepraszam za słownictwo, ale denerwują mnie ludzie myślący, że tylko oni mają rację, a reszta nie.
 
arvb napisał:
No właśnie egzamin, a nie życie. W realu pisząc umowę klientowi nie masz na głowie do napisania jeszcze pracy z admina. Proponuję zakończyć dyskusję w tym temacie.

no wlasnie, czy to wazne kto ma jaka reprezentacje? i tak niedlugo wszyscy bedziemy pelnomocnikami na gruncie znowelizowanego KPC :) wystarczy byc magistrem prawa :)

przemawia przeze mnie tylko i wylacznie ironia, ale jesli za admina z 28 pbud dostaje sie w jednych komisjach lufe, w innych sie zdaje, jesli umowy przechodza z reprezentacja czy bez, to co za roznica kto bedzie pelnomocnikiem?
 
apl. radc. napisał:
błąd w reprezentacji to nieważność umowy i szkoda dla Klienta.

Sorry, ale wnioskuję, że nie masz dużo praktyki zawodowej. Skończmy już ten temat.
 
My tu się kłócimy o sprawy nieistotne. Tymczasem istotne, znacznie trudniejsze problemy czekają na nas w realnym świecie, za kurtyną egzaminu. Kłania się szczególnie kwestia czy aby nie nadchodzą czasy w których tytuł radcy prawnego będzie tyle samo znaczył na rynku co tytuł magistra.


Rozwinięcie tematu znajdziecie w linku poniższym.

Młodzi adwokaci bez pracy | rp.pl
 
arvb napisał:
Sorry, ale wnioskuję, że nie masz dużo praktyki zawodowej. Skończmy już ten temat.

Naprawdę? Nie ma nieważności? Wszyscy będą zadowoleni, łącznie z Twoim klientem? Ludzie, można błąd popełnić, ale tak za wszelką cenę udawać, że się nic nie stało?
 
Dlatego komisje powinny puszczać wszystkich, wtedy na pewno będzie łatwiej ze znalezieniem pracy :)
 
tommy_man napisał:
O tempora o mores!

Jeżeli zdają ludzie z nieważną umową to ja tu czegoś nie rozumiem. Czego zatem ten egzamin miał wymagać od przyszłych radców prawnych? Umiejętności obsługi edytora tekstu na komputerze i wskazania prawidłowego adresu?!

Jeżeli na części gospodarczej najważniejszego egzaminu w życiu prawnika przechodzi praca, która jest nieważna to po co cały ten egzamin??????

niestety się z Tobą nie zgodzę. to jest egzamin, gdzie prace pisane są w dość ekstremalnych warunkach - wszyscy są przemęczeni, zestresowani, jest mało czasu. i to powduje, że robimy błędy, których nie popełnilibyśmy w "normalnych" warunkach. moim zdaniem, jeżeli ktoś widział KSH zaledwie kilka razy w życiu przy okazji róznych egzaminów i nie ma z nim stycznosci w codziennej pracy, może nie znaleźc/zapomiec/nie wpasc na to, ze taki przepis istnieje. i rzeczywiscie jest to bardzo duzy blad - ale nie na oblanie, bo egzamin ma byc suma punktow, ale na obnizenie oceny o jeden lub dwa stopnie.wiekszosc z nas w jednej lub kilku pracach pewnie ma bledy, ktore mozna uznac za podstawowe.
PS. ja akurat mam dobrze reprezentacje, ale rozumiem, ze mozna bylo sie tutaj pomylic.
 
Witam,
potwierdzam, że Wrocław na szczęście poszedł po rozum do głowy i olał wytyczne MS odnośnie administracji. Nie miałem magicznego 149 kpa i zdałem.
Ogólnie wynik w komisji nr 5 jest niezły zaledwie 6 ndst. Trzeba powiedzieć, że ta komisja była bardzo przychylna aplikantom, nie było terroru, sprawdzania materiałów etc., co ponoć zdarzało się w innych składach.
Przed egzaminem z cywila przewodniczący zapowiedział, że to ten egzamin jest najważniejszy, i że o ile z innych przedmiotów mogą być błędy, to tu nie bardzo. Stąd pewnie te dwóje z cywila.
A mędrcom, którzy tu wypisują idiotyzmy o tym, jakie błędy były oczywiste a jakie i co dyskwalifikuję przyszłego radcę, polecam szklankę wody i spacer. Stres, emocje, pośpiech i inne czynniki na pewno nie wpływają pozytywnie na piszących. Jak ktoś twierdzi, że egzamin weryfikuję wiedzę, to w mojej ocenie się myli. TO jest pochwała przeciętniactwa - kto normalny pisze apelację w dwie godziny w realnym świecie będąc przekonanym, że właściwie reprezentuje klienta (pomijam przypadki jak klient się pojawi w dniu terminu)? Piszę o dwóch, bo dwie to na zapoznanie się z aktami, kolejne dwie na lexa i zarzuty, reszta na napisanie.
Tak samo z umową - jaką wiedzę sprawdza egzamin, w którym jeden błąd dyskwalifikuje? Na bank w Kancelarii te osoby sprawdziłyby to trzy razy, ba! zaglądnęły by na forum i zobaczyły posty tych geniuszy, ktorzy tu wypisują i wszystko wiedzą i by błędu nie zrobiły.Bo tak się robi, sprawdza wszystko po trzy razy jak pracujesz nad projektem dla klienta. Na co niestety na takim egzaminie nie ma czasu.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za resztę zdających.
 
Będzie dobrze napisał:
My tu się kłócimy o sprawy nieistotne. Tymczasem istotne, znacznie trudniejsze problemy czekają na nas w realnym świecie, za kurtyną egzaminu. Kłania się szczególnie kwestia czy aby nie nadchodzą czasy w których tytuł radcy prawnego będzie tyle samo znaczył na rynku co tytuł magistra.


Rozwinięcie tematu znajdziecie w linku poniższym.

Młodzi adwokaci bez pracy | rp.pl

Męczą mnie takie artykuły. Jak ktoś jest dobry to znajdzie klientów i pracę. Przynajmniej będzie jakaś konkurencja, a nie jak do tej pory, wystarczyło być radcą byle jakim, a robota i tak była. Potem niektórzy poziom żenujący przedstawiają. Kto się boi bezrobocia i konkurencji to i tak sobie nie poradzi
 
Ok - czyli nieważna umowa to nie jest błąd dyskwalifikujący pracę.

Pytanie - na co jeszcze przymykamy oczy??

Co do stresu na egzaminie i małej ilości czasu, to mieliśmy na umowę 4 (cztery!) godziny, a tak na prawdę były 4 kwestie, na które trzeba było zwrócić uwagę - reprezentacja, warunek, zgoda żony i zastaw. Czy to na prawde tak dużo? Poza tym chyba wszyscy zdawali w takich samych warunkach i jakoś większość (jak myślę) mogła zajrzeć do KSH...
 
po_egz napisał:
Męczą mnie takie artykuły. Jak ktoś jest dobry to znajdzie klientów i pracę. Przynajmniej będzie jakaś konkurencja, a nie jak do tej pory, wystarczyło być radcą byle jakim, a robota i tak była. Potem niektórzy poziom żenujący przedstawiają. Kto się boi bezrobocia i konkurencji to i tak sobie nie poradzi

dokladnie... poza tym nie zapominajmy, ze to 15-20% to rowniez adwokaci "na emeryturze" oraz zapewne kilka osob, ktore po prostu nie daly rady bo albo byly za slabe, albo nie mialy predyspozycji... zawsze jest taki odsetek osob...

to jest mydlenie oczu, zeby pokazac ze i tak jest za duzo prawnikow.. jakby faktycznie bylo za duzo to by nie tracili czasu na takie gadanie tylko zajeli sie szukaniem klientow...

nie dajmy sie zwariowac :)
 
były aplikant napisał:
Witam,
potwierdzam, że Wrocław na szczęście poszedł po rozum do głowy i olał wytyczne MS odnośnie administracji. Nie miałem magicznego 149 kpa i zdałem.
Ogólnie wynik w komisji nr 5 jest niezły zaledwie 6 ndst. Trzeba powiedzieć, że ta komisja była bardzo przychylna aplikantom, nie było terroru, sprawdzania materiałów etc., co ponoć zdarzało się w innych składach.
Przed egzaminem z cywila przewodniczący zapowiedział, że to ten egzamin jest najważniejszy, i że o ile z innych przedmiotów mogą być błędy, to tu nie bardzo. Stąd pewnie te dwóje z cywila.
A mędrcom, którzy tu wypisują idiotyzmy o tym, jakie błędy były oczywiste a jakie i co dyskwalifikuję przyszłego radcę, polecam szklankę wody i spacer. Stres, emocje, pośpiech i inne czynniki na pewno nie wpływają pozytywnie na piszących. Jak ktoś twierdzi, że egzamin weryfikuję wiedzę, to w mojej ocenie się myli. TO jest pochwała przeciętniactwa - kto normalny pisze apelację w dwie godziny w realnym świecie będąc przekonanym, że właściwie reprezentuje klienta (pomijam przypadki jak klient się pojawi w dniu terminu)? Piszę o dwóch, bo dwie to na zapoznanie się z aktami, kolejne dwie na lexa i zarzuty, reszta na napisanie.
Tak samo z umową - jaką wiedzę sprawdza egzamin, w którym jeden błąd dyskwalifikuje? Na bank w Kancelarii te osoby sprawdziłyby to trzy razy, ba! zaglądnęły by na forum i zobaczyły posty tych geniuszy, ktorzy tu wypisują i wszystko wiedzą i by błędu nie zrobiły.Bo tak się robi, sprawdza wszystko po trzy razy jak pracujesz nad projektem dla klienta. Na co niestety na takim egzaminie nie ma czasu.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za resztę zdających.

były aplikant - brawa za posta.
 
apl. radc. napisał:
Nie chodzi o zdanie czy niezdanie egzaminu tylko fakt, iż przyszły radca prawny nie posiada tak podstawowej wiedzy jaką jest właściwa reprezentacja, która z góry dyskwalifikuje umowę. Klienta nie obchodzi sama treść umowy jeśli przez tak prostą rzecz jak właściwa reprezentacja będzie ona dla niego niewiążąca.

Umowa to jest czynność dwu strona ktoś sprzedaje a ktoś kupuje. To nie jest testament - którego nie można naprawić. mowa to nie jest koncert życzeń kupującego i jego mecenasa.

Nie twierdzę, że zła reprezentacja to nie jest błąd - to jest duży błąd. ... zdający nie wykazał się znajomością jednego istotnego artykułu.... mógł działać na niekorzyść Klienta.

Jednak jeśli jedna strona chciała kupić a druga sprzedać - to nawet taki błąd nie sprawia, że umowa nic nie znaczy. Dlaczego, RN/pełnomocnik nie może jej potwierdzić ... ? jeśli to jest uczciwy biznes to takich problemów być nie powinno.

W spółkach akcycjnych - szczególnie tych dużych - sprzedaż majątku odbywa się właśnie w oparciu o wewnętrzne regulaminy i zgodnie z tymi regulaminami odbywa się cały proces sprzedaży włącznie ze sporządzeniem umowy i upoważnieniem do jej podpisania .... w praktyce jest duże prawdopodobieństwo, że umowę podpisałby zarząd (ewentualnie parafował) a pełnomocnik - RN taką umowę by potwierdziła.

Podstawowym celem tego przepisu jest to aby Zarząd nie robił wałków i nie wyciągał majątku ze spółki - nie można czytać prawa w oderwaniu od jego celu.

Brawo dla oceniających !!!! :beer:
 
po_egz napisał:
Męczą mnie takie artykuły. Jak ktoś jest dobry to znajdzie klientów i pracę. Przynajmniej będzie jakaś konkurencja, a nie jak do tej pory, wystarczyło być radcą byle jakim, a robota i tak była. Potem niektórzy poziom żenujący przedstawiają. Kto się boi bezrobocia i konkurencji to i tak sobie nie poradzi

Może to przygotowanie gruntu pod wyniki tegorocznych egzaminów.
 
tommy_man napisał:
Ok - czyli nieważna umowa to nie jest błąd dyskwalifikujący pracę.

Pytanie - na co jeszcze przymykamy oczy??

Co do stresu na egzaminie i małej ilości czasu, to mieliśmy na umowę 4 (cztery!) godziny, a tak na prawdę były 4 kwestie, na które trzeba było zwrócić uwagę - reprezentacja, warunek, zgoda żony i zastaw. Czy to na prawde tak dużo? Poza tym chyba wszyscy zdawali w takich samych warunkach i jakoś większość (jak myślę) mogła zajrzeć do KSH...

Ale nie chodzi o przymykanie oka na błędy! Dla mnie ndst. z każdego zadania: czy cywil, czy karne, czy administracja czy gospodarcze, to suma błędów a nie jeden, nawet poważny.
 
były aplikancie: nie wiesz dlaczego te kilka osób dostało 2?? co takiego napisali, ze otrzymali ocenę niedostateczna?? masz na ten temat jakies przecieki?? SZKODA, ŻE INNE KOMISJE W KRAJU NIE SA TAKIE PRZYCHYLNE JAK WASZE :(
 
Niestety są błędy, które dyskwalifikują całą pracę. Jakby ktoś w karnym zapomniał o regule ne peius i kompletnie zły wniosek zrobił to też obleje. A przecież to jeden przepis. Albo jakby ktoś w cywilu zmienił w apelacji powództwo, tylko jeden przepisik naruszył, a tak pięknie z punktu widzenia formalnego napisana apelacja.

W adminie można wnieść skargę od razu do NSA, tylko jeden przepis naruszony. Trudno, tak czasem bywa, są przepisy ważniejsze i mniej ważne. Moim zdaniem radca prawny tych kilka ważniejszych znać powinien i to bez zaglądania do kodeksu. Na zasadzie automatyzmu.
 
euglena zielona napisał:
Ochłonęłam, wiec teraz kilka informacji dla Was.
Jestem z komisji 12 Warszawa, drżałam o admina bo zupełnie strzeliłam obok nie miałam NIC (w uzasadnieniu także) o dwufazowości i zdałam. Zresztą nie tylko ja, kolega z mojej grupy który także nie trafił w klucz także zadał. Moje zarzuty
- naruszenie art. 145 §1 pkt 4 kpa poprzez jego niezastosowanie,
- art. 28 k.p.a. poprzez uniemożliwienie skarżącemu wzięcia udziału w sprawie w
której był stroną,
- art. 61 §4 k.p.a.
- art. 10 §1 w zw. z art. 81 k.p.a.
prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, tj. art. 28 ust. 2

Analizując swoją pracę śmiem twierdzić, że jeżeli nie popełniło się innego błędu (np. adresy w tym organu-ja wymyśliłam sama i dałam do tego komentarz, załączniki, opłata- podałam kwotowo) i praca choć „obok” ale była sensowna w zakresie przyjętego toku rozumowania to była ocena pozytywna.
Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo przynajmniej w Wawie, że inne komisje podobnie będą oceniały prace.

Dla osób które niestety w K1 oblały admina – walczcie, jest tak duży rozstrzał w przyjętych kryteriach oceniania tych prac, że na pewno bardzo wiele odwołań chwyci.
Za czekających trzymam kciuki.



Gratuluję Ci zdanego egzaminu, ale ja juz naprawdę przestaję widzieć logike w ocenach warszawskich komisji. Znam ludzi z k12, którzy na takich zarzutach, jak Twoje (bez 149 i bez 138) pooblewali...to jakaś paranoja!!!!!!
 
my we wrocławiu mamy troche odmienne problemy od reszty swiata, a dotego wynikow nie ma, ale dla tych z błedną reprezentacją ( ja mam prawidlową, wiectematu nie drązę) istnieją, gdzies takie orzeczenia i chyba komentarze, w ktorych wyrażony jest pogląd, z ktorym sie wprawdzie nie zgadzam, ale gdzies widziałam, ze reprezentacja przez pełnomocnika, tylko wtedy jesli chodzi o czynnosci społka -zarząd, ale ściśle związane z prowadzeniem spraw spółki, tam gdzie istnieją zagrożenia dla interesów społki. Nie potrafie przytoczyć dokładnie tego pogladu bo go nie podzielam i nie stosuje, ale napewno widziałam, jakis taki wyjątek. Przejrzyjcie moze wszytkie komentarze i orzeczenia pod reprezentacją. Napewno cos tam jest, tyle, ze nie wiem, czy da sie zastosować akurat w naszym kazusie.
 
po_egz napisał:
Niestety są błędy, które dyskwalifikują całą pracę. Jakby ktoś w karnym zapomniał o regule ne peius i kompletnie zły wniosek zrobił to też obleje. A przecież to jeden przepis. Albo jakby ktoś w cywilu zmienił w apelacji powództwo, tylko jeden przepisik naruszył, a tak pięknie z punktu widzenia formalnego napisana apelacja.

W adminie można wnieść skargę od razu do NSA, tylko jeden przepis naruszony. Trudno, tak czasem bywa, są przepisy ważniejsze i mniej ważne. Moim zdaniem radca prawny tych kilka ważniejszych znać powinien i to bez zaglądania do kodeksu. Na zasadzie automatyzmu.

Generalnie - nie jesteśmy siebie na wzajem przekonać, więc nie ma co się gardłować i obrażać - piszę tu o osobach przeciwnych mojemu podejściu do tematu. Proponuje nie stosować wybrednych uwag i przytyków, a uderzenie się w pierś i powiedzenie sobie, że się zje..... - a że akurat na egzaminie zawodowym - takie życie, że czasami na jednej głupocie cały wysiłek idzie na marne.

Jeżeli obraza 379 KSH przejdzie pozytywnie, to co mają powiedzieć ludzie oblewający z admina, którzy nie napisali magicznej cyfry 149 ???????????
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra