Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
igciu napisał:
A mnie to np. w ogóle nie dziwi. Z Twoim podejściem pogodziłbym się z wytycznymi i wyrokiem ndst z admina, bo "nie rozumiem istoty wznowienia", a przecież jest "utrwalona linia orzecznicza".

Po czym się okazało, że tych linii orzeczniczych to się kilka narobiło i to raczej egzamin jest w tym zakresie wadliwy, a nie moja skarga, która spełnia wszystkie kryteria z ustawy (zachowanie wymogów formalnych, właściwość zastosowanych przepisów prawa i umiejętność ich interpretacji, poprawność zaproponowanego przez zdającego sposobu rozstrzygnięcia problemu z uwzględnieniem interesu strony, którą zgodnie z zadaniem reprezentuje), przy czym interes strony zabezpiecza lepiej niż skarga oficjalnej linii partii.

Na okrągło spotykam ludzi z problemami prawnymi, którym jakaś papuga powiedziała, że "łoooo, Paaanie, przerąbane, tego to się nie da odkręcić, zrobić itd.". A następnie się okazuje, że się da, tylko trzeba myśleć samodzielnie i kreatywnie poszukać rozwiązania.

Ludzie z wadliwą reprezentacją doskonale wiedzą jaki mają problem. Niezależnie czy to nieważność, czy bezskuteczność, problem jest. A to, że walczą szukając argumentów/orzecznictwa/doktryny? To i bardzo dobrze, że walczą. Na tym ten zawód polega...

Cytuję klasyka: "Mądrego to aż przyjemnie posłuchać".
 
JohnyKozak napisał:
Można obrażać nie używając epitetów. Wystarczy ośmieszyć, zdyskredytować itd. Jest to co prawda bardziej wysublimowane ale też obraża. Za dupę-prawnika przeprosiłem, za resztę nie mam zamiaru bo nie była to obraza.

Twoje zdanie - i jest git. Ja bym z tym polemizował, ale przyznaję, że mam zbyt idealistyczne podejście do świata/życia/ludzi i razi mnie właśnie: ośmieszanie, dyskredytacja "przeciwnika". Takie moje podejście.

Może również stawiam sobie i innym zbyt wysoką poprzeczkę i standardy do bycia r.pr. - może po prostu się mylę.
 
scottie33 napisał:
czy mógłbym Cię prosić o info, co dostałeś z cywila, bo mamy podobne błędy. tak na pocieszenie. wiem, że pewnie nie masz teraz głowy na takie pierdoły,ale mimo wszystko...
pocieszające jest to, że do admina jest najwiecej podstaw do odwołania.
trzymam kciuki

3 ;) Mam nadzieję, że będzie dobrze - szczerze życzę Ci powodzenia a sam biorę się za pisanie odwołania...
 
a admina powinno być tak, że oceniają nas pod kątem tego, czy zarzuty przedstawione CHWYTAJĄ... czy w ramach jednej koncepcji, czy dwóch, czy mieszanych... to nie jest tak do końca istotne... skarga ma być dobra formalnie i zawierać zarzuty (w uproszczeniu).
martwią mnie wszystki ndst...sama jestem niepewna wyników...widać rozbieżności w komisjach;(
 
- w temacie dyskutowanej reprezentacji:

Nie ma sensu bronić czegoś za co wyleciałoby się z pracy a szef jeszcze przez parę lat opowiadałby w kancelarii anegdotę jakiego miał geniusza w zespole.

art. 379 ksh to jeden z tych przepisów, które czytając kodeks na test podkreślaliśmy markerem. Tzn. jeden z najważniejszych przepisów, taki do zapamiętania. Przepis którego naruszenie powoduje nieważność czynności prawnej. Jeśli czegoś prawnik ma unikać to chyba tego by jego czynności były nieważne.

I nie ma co sie stresem tłumaczyć. Życie ma to do siebie że jest stresujące. Mieliśmy ok. 30 lat żeby się oswoić ze stresem. To nie matura a my nie zahukani licealiści.
 
igciu napisał:
Ludzie z wadliwą reprezentacją doskonale wiedzą jaki mają problem. Niezależnie czy to nieważność, czy bezskuteczność, problem jest. A to, że walczą szukając argumentów/orzecznictwa/doktryny? To i bardzo dobrze, że walczą. Na tym ten zawód polega...

o właśnie .... Jak szukałeś wyjścia z obejścia 149 to Większość Ci biła brawo - bo błąd generalnie powszechny. Teraz jak Jony Kozak kombinuje to frajer i tępak - bo nie zna prawa. Zastrzegam nie porównuję ciężaru błędu.

A i jeszcze jedno - chyba egzamin dotyczył radców prawnych a nie sędziów. Ocenianie zostawcie komisji.

A Ci to tak stanowczo jadą po innych - to rzucam na Was klątwę jeszcze to się naw Was zemści :razz: na jakimś prostym błędzie. Nie jest sztuką wpaść w g... po same uszy, sztuką jest z niego wyjść, a sam szacunek należy się dla tych co próbują !
 
Trybun napisał:
- w temacie dyskutowanej reprezentacji:

Nie ma sensu bronić czegoś za co wyleciałoby się z pracy a szef jeszcze przez parę lat opowiadałby w kancelarii anegdotę jakiego miał geniusza w zespole.

art. 379 ksh to jeden z tych przepisów, które czytając kodeks na test podkreślaliśmy markerem. Tzn. jeden z najważniejszych przepisów, taki do zapamiętania. Przepis którego naruszenie powoduje nieważność czynności prawnej. Jeśli czegoś prawnik ma unikać to chyba tego by jego czynności były nieważne.

I nie ma co sie stresem tłumaczyć. Życie ma to do siebie że jest stresujące. Mieliśmy ok. 30 lat żeby się oswoić ze stresem. To nie matura a my nie zahukani licealiści.

Powtarzam: należysz do tych co umieją tylko czytać, interpretować już nie. Zastanawiałeś się nad funkcją 210 i 379 ksh?
 
Panowie i Panie,

Proszę was odpuście sobie, to forum nie jest do takich sporów, tylko do wspólnego przejścia przez egzamin.... poza tym trochę mnie zestresowaliście - odświeżam stronę po 30 minutach a tu 6 nowych stron - myślę, że wydarzyło się coś istotnego - a tu taki off topic :)
 
JohnyKozak napisał:
Może i początkowo myślałem, że to byk. Zgłębiając jednak temat uznałem, że przez przypadek dobrze zrobiłem i dlatego teraz obstaję za w/w poglądem.

ok, nie bede dyskutowac,bo nic z tego nie bedzie
tyle tylko,ze wiekszosc kwestii mozna tlumaczyc na 2 fronty-ten wikszosciowy i mniejszosciowy,w zaleznosci od potrzeb-tyle tylko,ze ty sobie ten kierunek mniejszosciowy wyluszcz na odwolaniu i daj Boże-skutecznie,a tym ktorzy maja wiekszosciowy nie wciskaj tych kombinacji alpejskich, bo my ci 2 nie poprawimy
 
kochani, rewelacja z wawy (info z drugiej ręki), praca z cywila oceniona przez sędziego jako prawidłowa, uwzlędniająca interes w części, ocena dst... co na to radca? radca na to, że za mało zarzutów, że za krótkie uzasadnienie, że praca jest na niekorzyść klienta...
no i ocena ndst.
czyli co... w Wawie uwalił nie sędzia, tylko radca... "otwartość zawodu"...
 
podkop_kreta napisał:
kochani, rewelacja z wawy (info z drugiej ręki), praca z cywila oceniona przez sędziego jako prawidłowa, uwzlędniająca interes w części, ocena dst... co na to radca? radca na to, że za mało zarzutów, że za krótkie uzasadnienie, że praca jest na niekorzyść klienta...
no i ocena ndst.
czyli co... w Wawie uwalił nie sędzia, tylko radca... "otwartość zawodu"...

Prędzej Cie radca uwali bo sobie konkurencje zmniejszy, niż sędzia, który by wolał, by każda strona w sądzie była reprezentowana prze r.pr. to mniej by miał roboty. Tak więc sędziom powinno bardziej zależeć by nas przepuścić
 
ojejka napisał:
u nas w tamtym roku akurat, o dziwo ludzie zdawali z bykiem dot. przedwstaepna/deweloperska, co dla mnie jest przedziwne...

co masz na myśli wskazując na byk dotyczący umowy przedwstępnej/deweloperskiej?
Umowa z zeszłorocznego egzaminu z prawa cywilnego mogła być uznana za przedwstępną, co potwierdził wyrok TK zapadły w kilka dni po egzaminie. Takie stanowisko też uznawała za prawidłowe K2. Z tym jednak, że do zaliczenia egzaminu przy przedwstępnej umowie konieczne było skarżenie również utraconych korzyści. I jeśli ktoś tego nie miał (np. ja) to niestety nie zdawał.
Z całą pewnością jednak uznanie umowy za przedwstępną nie było przez K2 uznawane za sprzeczne z przepisami.
Umowa taka, jaka była w zeszłym roku na cywilnym przez TK została zresztą uznana za umowę przedwstępną, a nie deweloperską...
 
Zadanie polegało na sporządzeniu umowy, a nie jej podpisaniu. Określenie sposobu reprezentacji w umowie nie ma żadnego wpływu na jej ważność. To czy będzie ważna czy nie zależy od tego kto ją podpisze, a nie kto jest wskazane w umowie jako popisujący.

Ponadto, jak już wspominałem, członek zarządu mógł mieć pełnomocnictwo i nie musi to być wskazywane w umowie. Skąd komisja wie, że nie miał.

Niewpisanie, że nie ma pełnomocnictwa nie jest błędnym określeniem reprezentacji. Dopiero gdyby ktoś napisał, że tego pelnomocnictwa nie ma można by powiedzieć, że jest błąd. Jak nie napisał, to nie wiadomo czy ma czy nie ma.

A co jakbym napisał, że spółka jest reprezentowana przez jakiegoś XY, nie wspominając nic o pełnomocnictwie. Skąd niby wynika wymóg określenia w umowie podstawy działania. Nie ma takiego wymogu.
 
Trybun napisał:
- w temacie dyskutowanej reprezentacji:

Nie ma sensu bronić czegoś za co wyleciałoby się z pracy a szef jeszcze przez parę lat opowiadałby w kancelarii anegdotę jakiego miał geniusza w zespole.

art. 379 ksh to jeden z tych przepisów, które czytając kodeks na test podkreślaliśmy markerem. Tzn. jeden z najważniejszych przepisów, taki do zapamiętania. Przepis którego naruszenie powoduje nieważność czynności prawnej. Jeśli czegoś prawnik ma unikać to chyba tego by jego czynności były nieważne.

I nie ma co sie stresem tłumaczyć. Życie ma to do siebie że jest stresujące. Mieliśmy ok. 30 lat żeby się oswoić ze stresem. To nie matura a my nie zahukani licealiści.

tym bardziej, ze przeciez nasz prace byly sparwdzane z duzym, jesli nie najwiekszym, naciskiem na zabezpieczony interes klienta,a nie czy widac,ze aplikant wie ze dzwoni, tylko nie wie gdzie-a niech tam,postawimy mu 3 na zachętę!!no przeciez to nie liceum,ludzie
 
Jak ja czytam to Forum to mam jedną refleksję - jak się ma stanowisko "wymagające" i uważa się, że popełnienie określonego błędu po prostu "nie przystoi" osobie, która chce być r.pr. to nie ma tutaj dla niego miejsca.

JKozak - jeżeli rozmyślnie i w przekonaniu na egz poszedłeś swoją drogą to pełen szacun - również za odwagę; jak dla mnie po prostu podczas egz. po prostu się nie zastanowiłeś i wpadłeś w pułapkę kazusu (ale mogę się mylić) i teraz szukasz wyjścia z gówna, w które wdepłeś. Interpretacja to jedno, a kombinowanie to drugie i nie wystarczy, że jeden komentator, czy jeden wyrok oznacza, że to Ty masz rację - zwłaszcza, że chyba 99% twierdzi, że jest nieważność (W tym - o zgrozo - A. Kidyba piszący o bezwzględnej nieważności:))

Oczywiście życzę Tobie i innym zdania całego egzaminu.
 
Ostatnia edycja:
Korniles napisał:
Zadanie polegało na sporządzeniu umowy, a nie jej podpisaniu. Określenie sposobu reprezentacji w umowie nie ma żadnego wpływu na jej ważność. To czy będzie ważna czy nie zależy od tego kto ją podpisze, a nie kto jest wskazane w umowie jako popisujący.

Ponadto, jak już wspominałem, członek zarządu mógł mieć pełnomocnictwo i nie musi to być wskazywane w umowie. Skąd komisja wie, że nie miał.

Niewpisanie, że nie ma pełnomocnictwa nie jest błędnym określeniem reprezentacji. Dopiero gdyby ktoś napisał, że tego pelnomocnictwa nie ma można by powiedzieć, że jest błąd. Jak nie napisał, to nie wiadomo czy ma czy nie ma.

A co jakbym napisał, że spółka jest reprezentowana przez jakiegoś XY, nie wspominając nic o pełnomocnictwie. Skąd niby wynika wymóg określenia w umowie podstawy działania. Nie ma takiego wymogu.

Zatem nie trzeba było pisać nic o zastawie, bo przecież mógł być ustanowiony ustny. O zgodzie małżonka też nic nie trzeba było wspominać, bo jakby faktycznie była (skąd ma komisja to wiedzieć), to i tak założenia byłyby spełnione. Można było wskazać zupełnie inne podmioty w umowie, no bo przecież mogły one mieć pełnomocnictwo do działania za strony, tylko go nie wskazały w umowie.

Proszę...
 
Korniles napisał:
Zadanie polegało na sporządzeniu umowy, a nie jej podpisaniu. Określenie sposobu reprezentacji w umowie nie ma żadnego wpływu na jej ważność. To czy będzie ważna czy nie zależy od tego kto ją podpisze, a nie kto jest wskazane w umowie jako popisujący.

Ponadto, jak już wspominałem, członek zarządu mógł mieć pełnomocnictwo i nie musi to być wskazywane w umowie. Skąd komisja wie, że nie miał.

Niewpisanie, że nie ma pełnomocnictwa nie jest błędnym określeniem reprezentacji. Dopiero gdyby ktoś napisał, że tego pelnomocnictwa nie ma można by powiedzieć, że jest błąd. Jak nie napisał, to nie wiadomo czy ma czy nie ma.

A co jakbym napisał, że spółka jest reprezentowana przez jakiegoś XY, nie wspominając nic o pełnomocnictwie. Skąd niby wynika wymóg określenia w umowie podstawy działania. Nie ma takiego wymogu.

No to jest dość rewolucyjny pogląd. Czyli skargę kasacyjną może napisać Mietek i niech sobie NSA/SN rozkminia, czy gość jest r.pr. czy też nie :)
 
ojejka napisał:
ok, nie bede dyskutowac,bo nic z tego nie bedzie
tyle tylko,ze wiekszosc kwestii mozna tlumaczyc na 2 fronty-ten wikszosciowy i mniejszosciowy,w zaleznosci od potrzeb-tyle tylko,ze ty sobie ten kierunek mniejszosciowy wyluszcz na odwolaniu i daj Boże-skutecznie,a tym ktorzy maja wiekszosciowy nie wciskaj tych kombinacji alpejskich, bo my ci 2 nie poprawimy

Niczego nie wciskam! Jaki jest pogląd główny każdy wie, ja jednak wskazuję, że można inaczej interpretować przepis. Jak już mówiłem wkurza mnie to, że co po niektórzy uważają, że ich pogląd jest jedynie słuszny.
 
niepijpiotrek napisał:
o właśnie .... Jak szukałeś wyjścia z obejścia 149 to Większość Ci biła brawo - bo błąd generalnie powszechny. Teraz jak Jony Kozak kombinuje to frajer i tępak - bo nie zna prawa. Zastrzegam nie porównuję ciężaru błędu.

A i jeszcze jedno - chyba egzamin dotyczył radców prawnych a nie sędziów. Ocenianie zostawcie komisji.

A Ci to tak stanowczo jadą po innych - to rzucam na Was klątwę jeszcze to się naw Was zemści :razz: na jakimś prostym błędzie. Nie jest sztuką wpaść w g... po same uszy, sztuką jest z niego wyjść, a sam szacunek należy się dla tych co próbują !

popieram,dlatego johny kozak ma forumowe poparcie do szuaknia podstaw do odwolania,ale nie nie jestem w satanie pochwalic go za dobrze napisana umowe (przynajmniej nie wg tego, co wynika z mojej wiedzy)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra