Przecież trudno nie zrozumieć, że post. wzn. jest II etapowe. To każdy wie. A więc niech nie gadają egzaminatorzy, że ktoś tego nie wie, bo to bzdura. Skoro wniosek nie wszczyna, tzn. że są dwa etapy. Przed wszczęciem i po wszczęciu. Wielka filozofia. Problem w zadaniu był w tym, czy miał badać czy jest stroną (a więc dopuszczalność podmiotową), czy nie badać przy wniosku. Moim skromnym zdaniem, w jednym i drugim przypadku zarzuty merytoryczne i tak były słuszne. Bo tak, czy inaczej przepisy te organ naruszył. Czy to dlatego, że odmówił nie badając, czy też dlatego że odmówił, podczas gdy ślepo miał wznawiać. Bardzo mnie dziwi podejście egzaminatorów do problemu. To jest ich po prostu zła wola, albo chęć pokazania światu jakie to prawo administracyjne jest ważne (kompleksy?????????). To z cywila i karnego pozwolono na większą swobodę w formułowaniu zarzutów, a tu tylko było pytanie jak z testu - 149, czy nie 149, podczas gdy można było postawić także inne zarzuty. Moim zdaniem, na części administracyjnej zaważyły kompleksy osób zajmujących się prawem administracyjnym. Od dziś prawo administracyjne królem nauk.
Może o to chodziło, aby cały świat zobaczył, jakie to prawo administracyjne jest ważne. Nie cywilne, nie karne, ale administracyjne. Patrzcie przyszli r. pr.: to niedoceniane prawo administracyjne decyduje o waszym żyć albo nie żyć......