Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
O czym wy mówicie w ogóle. Rocznik po nas zaczął aplikację z poślizgiem – od stycznia a nie jak my od października. Egzamin w 2012 będzie na jesieni, wrzesień/październik najwcześniej. Tak przynajmniej mówią aplikantom w W-wie.
 
Trybun napisał:
O czym wy mówicie w ogóle. Rocznik po nas zaczął aplikację z poślizgiem – od stycznia a nie jak my od października. Egzamin w 2012 będzie na jesieni, wrzesień/październik najwcześniej. Tak przynajmniej mówią aplikantom w W-wie.

Dokładnie.
 
Witam
Jeżeli mogę wtrącić to racja leży po środku. Z ustawy korporacyjnej wynika że podstawowym kryterium jest zabezpieczenie interesu klienta, ale z drugiej strony egzamin ma sprawdzać przydatność do zawodu. Komisje, idąc na łatwiznę, zwykły kierować się 3 kryterium - wytycznymi MS. Nie ma idealnego egzaminu, ale ten z pewnością jest daleki od ideału. To jak procedują komisje to zależy głównie o nich samych a przede wszystkim przewodniczącego. W k nr 1 w Gdańsku, zasada była prosta 2 z jednej części załatwiało sprawę(zdało 34 %). W k nr 2, więść niesie że było zgoła odmiennie, komisja zebrała się i obradowała wczoraj do późna w nocy, napewno nie bez powodu, a wyniki umieszczono na stronie tuż przed północą (zdało 92 %). Ja jestem w k nr 3 i też czekam na wyniki jak na wyrok. 3 części mam super, zgodnie z wytycznymi + kilka dodatkowych kwestii które wytyczne przemilczały, a były istotne z uwagi na interes klienta, a z admina świadomy wybór poglądu przeciwnego do wytycznych, więc na wiele nie liczę. Na szczęście jest komisja drugiego stopnia. Oby miała jak najmniej pracy i oby kierowała się zdrowym rozsądkiem.

pozdrawiam
 
trebron77 napisał:
Witam
Jeżeli mogę wtrącić to racja leży po środku. Z ustawy korporacyjnej wynika że podstawowym kryterium jest zabezpieczenie interesu klienta, ale z drugiej strony egzamin ma sprawdzać przydatność do zawodu. Komisje, idąc na łatwiznę, zwykły kierować się 3 kryterium - wytycznymi MS. Nie ma idealnego egzaminu, ale ten z pewnością jest daleki od ideału. To jak procedują komisje to zależy głównie o nich samych a przede wszystkim przewodniczącego. W k nr 1 w Gdańsku, zasada była prosta 2 z jednej części załatwiało sprawę(zdało 34 %). W k nr 2, więść niesie że było zgoła odmiennie, komisja zebrała się i obradowała wczoraj do późna w nocy, napewno nie bez powodu, a wyniki umieszczono na stronie tuż przed północą (zdało 92 %). Ja jestem w k nr 3 i też czekam na wyniki jak na wyrok. 3 części mam super, zgodnie z wytycznymi + kilka dodatkowych kwestii które wytyczne przemilczały, a były istotne z uwagi na interes klienta, a z admina świadomy wybór poglądu przeciwnego do wytycznych, więc na wiele nie liczę. Na szczęście jest komisja drugiego stopnia. Oby miała jak najmniej pracy i oby kierowała się zdrowym rozsądkiem.

pozdrawiam

Buhahha, czyli w komisji nr 2 w Gdańsku, po rozkdoawniu prac jak domniemuję, ustalano: acha Kowalska dostała z czterech części 5, 4 lub 3, na jednej jej nie poszło, ale dobra, naciągnijmy jej, niech ma ten pozytyw :D. To się dopiero nazywa nieobiektywizm w ocenianiu. Chyba tylko Ci co zawalili test w takim razie to mieli pecha.
Żartuję oczywiście i chciałabym jednak trochę wierzyć, że do każdej pracy podchodzono indywidualnie i obeiktywnie. Ale po forum widać, że niekoniecznie
 
ja tez k3 gdańsk, w izbie powiedzieli mi ze wyniki na stronie beda jutro rano ale moze jak w k2 przed północa się pojawia
 
szargiel napisał:
Buhahha, czyli w komisji nr 2 w Gdańsku, po rozkdoawniu prac jak domniemuję, ustalano: acha Kowalska dostała z czterech części 5, 4 lub 3, na jednej jej nie poszło, ale dobra, naciągnijmy jej, niech ma ten pozytyw :D. To się dopiero nazywa nieobiektywizm w ocenianiu. Chyba tylko Ci co zawalili test w takim razie to mieli pecha.
Żartuję oczywiście i chciałabym jednak trochę wierzyć, że do każdej pracy podchodzono indywidualnie i obeiktywnie. Ale po forum widać, że niekoniecznie

Nie ma tak, że rozkodowują patrzą - "ma tylko jedną bańkę, Panie Sędzio, Pani Mecenas wyciągajcie na dst".
Wszystko jest rozkodowane na końcu. Jak są ustalone wszystkie oceny. I nie ma przebacz, zdarza się rzeczywiście, że osoba o świetnych wynikach z 4 części zostanie oblana na jednej. Sędzia mająca z nami zajęcia która pracowała w komisji opowiadała takie historie.
 
Kibolski napisał:
Nie ma tak, że rozkodowują patrzą - "ma tylko jedną bańkę, Panie Sędzio, Pani Mecenas wyciągajcie na dst".
Wszystko jest rozkodowane na końcu. Jak są ustalone wszystkie oceny. I nie ma przebacz, zdarza się rzeczywiście, że osoba o świetnych wynikach z 4 części zostanie oblana na jednej. Sędzia mająca z nami zajęcia która pracowała w komisji opowiadała takie historie.

ja nie jestem wielkim fanem teorii spiskowych, ale gdansk dal czadu. jedna komisja 94% druga 37%... przeciez to jest kpina i tyle...
 
Kibolski napisał:
Nie ma tak, że rozkodowują patrzą - "ma tylko jedną bańkę, Panie Sędzio, Pani Mecenas wyciągajcie na dst".
Wszystko jest rozkodowane na końcu. Jak są ustalone wszystkie oceny. I nie ma przebacz, zdarza się rzeczywiście, że osoba o świetnych wynikach z 4 części zostanie oblana na jednej. Sędzia mająca z nami zajęcia która pracowała w komisji opowiadała takie historie.

to w takim razie po co obraduje komisja, skoro, każdy ze sprawdzających ma wystawić swoją ocenę, opinię i przesyłają to do Przewodniczącego. Rozumiem, że spotykają się, żeby odkodować prace i przyporządkować oceny do nazwisk (bez ustalania tych ocen), ale tu chyba wielkich obrad nie trzeba, hmm?
Albo się mylę, w końcu członkiem takiej komisji to może mogłabym zostać za jakieś miliony lat świetlnych :), więc co ja mogę wiedzieć
 
Nie ma wątpliwości - wszystko w rękach komisji było od początku i tak to jest z tym egzaminem..
I dlatego od początku mówiłam, że jego wynik leży przede wszystkim w rękach komisji pierwszego stopnia. Jak to zwykle bywa - zawodzi czynnik ludzki. Albo my - popełniając błędy, których nie można uratować albo komisja oceniając w sposób sobie tylko znany.
Obserwuję na forum, że doszło do szaleństwa na punkcie wytycznych. Oddychają z ulgą ci, którzy wiedzą, że się w wytycznych zmieścili. Ale to przecież nie o to powinno chodzić. Wytyczne to tylko jakaś przyjęta forma odnośnie założenia w kwestii rozwiązania zadania. Nie powinniśmy ich brać jako kryterium do oceny, do odwołania, do ustalenia, że się nadajemy na radców. Bywało przecież i tak, że niby praca zgodna z wytycznymi, a jednak...... klęska. I odwrotnie.
Tutaj trzeba być pewnym swojego rozwiązania i jego bronić właśnie w oderwaniu od wytycznych. Zresztą na nie nikt się otwarcie w ocenach nie powołuje, więc i w odwołaniu nie należy tego robić. Bądźmy konsekwentni.
Komisja też się myli. Od tego jest ta druga. A jeśli i to nie pomoże - czasem trzeba podwinąć na chwilę ogon, by potem go móc rozwinąć na dobre.
Trzymam kciuki za oczekujących i za odwołujących.
I trzymam za tych, którzy jak ja - zastanawiają się jak to dalej sobie utkać - tę przyszłość radcowską, skoro już dostąpili .... hmmmm.....zaszczytu otrzymania wyniku pozytywnego .....
Będzie dobrze.
Tak tak.
Pozdrawiam wszystkich.
 
Antiope napisał:
Witam wszystkich drżących o adm w związku z brakiem 149.
Koleżanka przed chwilą odebrała uchwałę z ocenami. Była pewna, że obleje adm, właśnie przez brak 149 i pominięcie dwuetapowości postępowania wznowieniowego. Z tego co wiem zarzucała naruszenie 145 Kpa, 28 pr budowlanego i 7, 77 KPA.
Dostała 5!
Zdawała w Szczecinie.

Ja zarzucałam także 149, ale jeszcze nie miałam czasu zadreptać do OIRP.

Głowa do góry!

Niniejszym prostuję swój post - koleżanka błędnie przyporządkowała części egzaminu. 5 dostała z gospodarczego a z adm 3...
Przepraszam za zamieszanie, ale szczerze chciałam pocieszyć wszystkich przepełnionych obawą. :confused:
 
pepegit napisał:
miałem jedną teorię na ten temat, ale chyba była błędna
natomiast teraz z tego co się mozna domyslic wynika, że jak ktoś miał chociażby napomknięte coś o dwuetapowości albo zarzut 145 ust. 1 pkt 5 to przechodziło na 3 tak to wygląda z tego co ludzie piszą

A mnie się wydaje, że same numerki artykułów (czy to 149 czy 145 ust. 1 pkt 5 czy jeszcze inne) samo przez się nie decydują o zaliczeniu/niezaliczeniu. Istotne było pokazanie w skardze, że rozumie się, że postępowanie wznowieniowe jest dwuetapowe - przynajmniej widzę to po sobie i znajomych.

Jeżeli ze skargi wynikało, że zarzuca się organowi, że badał status strony za wcześnie, bo mógł to czynić dopiero po wznowieniu - to taka osoba zdała bez względu czy wpisała art. 149, art. 145 ust. 1 pkt 5 czy też nie.

A z drugiej strony jeżeli ktoś nawet wpisał art. 149 czy też art. 145 ust. 1 pkt 5 - ale w zarzutach podnosił tylko niedokładne badanie statusu strony, albo polemizował z organem czy jego klient jest czy nie jest stroną - a z żadnego z zarzutów ani uzasadnienia nie wynikało, że błędne było badanie statusu strony na tym wczesnym etapie post. - to taką osobę oblewali.
 
A czy koleżanka mogłaby anonimowo przesłać swoją pracę? Przecież nie będzie możliwe ustalenie kto to... Każdy chciałby zrozumieć w czym tkwi problem z ty. adminem.
 
Kodowanie to żaden problem dla komisji, to widać po publikacjach wyników, w Wawie podawane są nr kodów z poszczególnych dni egzaminu z przypisaniem oczeny cząstkowej, a w innych izbach wskazuje się z imienia i nazwiska osoby które uzyskały wynik pozytywny bez wskazywania ocen. Jestem przekonany że komisje różnie do tego podchodzą. Ludzie po egzaminie zagadywali egzaminatorów którzy sami mówili że najważniejsza dla nich jest umiejętność stosowania prawa, świadomość egzaminowanego a nie ograniczenie się do cytowania komentarza, albo co gorsza przpisania treści jako własnej. Mam nadzieje że komisja nr 3, która na egzaminie wydawała się bardzo przyjazna, będzie kierować się podobnymi kryteriami jak komisja nr 2.
 
Przecież trudno nie zrozumieć, że post. wzn. jest II etapowe. To każdy wie. A więc niech nie gadają egzaminatorzy, że ktoś tego nie wie, bo to bzdura. Skoro wniosek nie wszczyna, tzn. że są dwa etapy. Przed wszczęciem i po wszczęciu. Wielka filozofia. Problem w zadaniu był w tym, czy miał badać czy jest stroną (a więc dopuszczalność podmiotową), czy nie badać przy wniosku. Moim skromnym zdaniem, w jednym i drugim przypadku zarzuty merytoryczne i tak były słuszne. Bo tak, czy inaczej przepisy te organ naruszył. Czy to dlatego, że odmówił nie badając, czy też dlatego że odmówił, podczas gdy ślepo miał wznawiać. Bardzo mnie dziwi podejście egzaminatorów do problemu. To jest ich po prostu zła wola, albo chęć pokazania światu jakie to prawo administracyjne jest ważne (kompleksy?????????). To z cywila i karnego pozwolono na większą swobodę w formułowaniu zarzutów, a tu tylko było pytanie jak z testu - 149, czy nie 149, podczas gdy można było postawić także inne zarzuty. Moim zdaniem, na części administracyjnej zaważyły kompleksy osób zajmujących się prawem administracyjnym. Od dziś prawo administracyjne królem nauk.
Może o to chodziło, aby cały świat zobaczył, jakie to prawo administracyjne jest ważne. Nie cywilne, nie karne, ale administracyjne. Patrzcie przyszli r. pr.: to niedoceniane prawo administracyjne decyduje o waszym żyć albo nie żyć......
 
Ostatnia edycja:
szargiel napisał:
to w takim razie po co obraduje komisja, skoro, każdy ze sprawdzających ma wystawić swoją ocenę, opinię i przesyłają to do Przewodniczącego. Rozumiem, że spotykają się, żeby odkodować prace i przyporządkować oceny do nazwisk (bez ustalania tych ocen), ale tu chyba wielkich obrad nie trzeba, hmm?
Albo się mylę, w końcu członkiem takiej komisji to może mogłabym zostać za jakieś miliony lat świetlnych :), więc co ja mogę wiedzieć

Zebranie Komisji ma sens. Muszą być powzięte uchwały, podpisane przez wszystkich członków. Trudno by robili to w trybie obiegowym.
Ew. konsultacje mają miejsce tylko między 2 komisarzami oceniającymi z danego przedmiotu. Tak mówił mi członek komisji z którym rozmawiałem, że w sprawie kilku ocen musi skonsultować się z innymi członkami komisji. Ale podejrzewam, że dotyczyć to może podejścia do wytycznych, ew. jakichś wątpliwości natury prawnej, natomiast w ocenie generalnie komisarz jest niezależny.
 
Zgadzam się z Tobą. Moim zdaniem egzaminujący ktorzy ograniczają się wyłącznie do wytycznych przy ocenie prac, a zwłaszcza sędziowie, powinni poważnie zastanowić się nad zmianą profesji. Nie po to przeceiż MS w oparciu o ustawę powołuje dwie komisje, jedną do opracowania pytań a drugą do sprawdzania prac, żeby pierwsza z nich decydowała, czy nawet sugerowała kierunek rozwiązania. Szanujący się prawnik, a zwłaszacza sędzia, sam decyduje jak powinno wyglądać rozwiązanie, ale nie może być przy tym zamknięty na inne opcje, zaproponowane przez zdającego, o ile są one należycie uzasadnione i znajdują oparcie w przepisach. To się tyczy zwłaszcza admina i gospodarczego. Zresztą wystarczy zapoznać się z wytycznymi z cywila i karnego, żeby zobaczyć, że nie są one do końca przemyślane. Cała przyjemność w wykonywnaiu tego zawodu, to właśnie ta wielość i niejednoznaczność rozwiązań. Sami z praktyki wiemy że rzadko jest jedno i tylko jedno właściwe rozwiązanie. Zawsze są jakieś ale, zawsze są jakieś ryzyka. Takim warunkom powienien odpowiadać też egzamin, masz odmienny pogląd czy sposób rozwiazania niż w założeniach, ok pod warunkiem że należycie to uzasadnisz i przekonasz do stanowiska egzaminatorów. Wytyczne, zwłaszcza z admina powodują, że praca jest zero/jedynkowa, albo wstrzelisz się w wytyczne i masz pozytywnie albo nie. Tak konstruuje się testy, co w przypadku naszego egzaminu też nie do końca wyszło komisji przygotowującej tą część egzaminu. Nic z tym nie zrobimy, tu musi być wola MS i KIRPR. Może za kilka-kilkanaście lat, jak "nowi" przejmą władzę w izbach coś uda się zmienić, o ile nie zmieni się nam punkt widzenia.
 
trebron77 napisał:
Zgadzam się z Tobą. Moim zdaniem egzaminujący ktorzy ograniczają się wyłącznie do wytycznych przy ocenie prac, a zwłaszcza sędziowie, powinni poważnie zastanowić się nad zmianą profesji. Nie po to przeceiż MS w oparciu o ustawę powołuje dwie komisje, jedną do opracowania pytań a drugą do sprawdzania prac, żeby pierwsza z nich decydowała, czy nawet sugerowała kierunek rozwiązania.

może i komisje sa dwie (jedna od ukladania a druga od sprawdzania), ale komisja nr 9 w w-wie ma to szczęście, że autorka kazusa z admina jest członkiem komisji egzaminującej
jak mysłisz jakie będzie miała podejście do rozwiązania i wytycznych?
 
To po co było pisać skargę z admina? Można było przeczytać kazus - i zakreślić poprawną odpowiedź:
a) 149
b) nie 149.

Ponadto, nawet jak ktoś kompletnie nic nie wiedział, a poszedł do lexa i wydrukował wyrok spod art. 149 k.p.a. i go przepisał, to dla egzaminatorów 5.
A jak nie poszedł do lexa i sam pisał, i coś "uszył" co się trzyma kupy, ale nie ma 149 - to 2.
Uważam, że wśród nas jest nieliczna grupa, która zna się na prawie administracyjnym, i sama bez tego wyroku wpadłaby na zarzut naruszenia art. 149 k.p.a. Tym bardziej, że nawet orzecznictwo nie jest jednolite.
W takim razie dlaczego na każdym stanowisku zdającego nie było lexa????
 
renataxxx napisał:
Przecież trudno nie zrozumieć, że post. wzn. jest II etapowe. To każdy wie. A więc niech nie gadają egzaminatorzy, że ktoś tego nie wie, bo to bzdura. Skoro wniosek nie wszczyna, tzn. że są dwa etapy. Przed wszczęciem i po wszczęciu. Wielka filozofia. Problem w zadaniu był w tym, czy miał badać czy jest stroną (a więc dopuszczalność podmiotową), czy nie badać przy wniosku. Moim skromnym zdaniem, w jednym i drugim przypadku zarzuty merytoryczne i tak były słuszne. Bo tak, czy inaczej przepisy te organ naruszył. Czy to dlatego, że odmówił nie badając, czy też dlatego że odmówił, podczas gdy ślepo miał wznawiać. Bardzo mnie dziwi podejście egzaminatorów do problemu. To jest ich po prostu zła wola, albo chęć pokazania światu jakie to prawo administracyjne jest ważne (kompleksy?????????). To z cywila i karnego pozwolono na większą swobodę w formułowaniu zarzutów, a tu tylko było pytanie jak z testu - 149, czy nie 149, podczas gdy można było postawić także inne zarzuty. Moim zdaniem, na części administracyjnej zaważyły kompleksy osób zajmujących się prawem administracyjnym. Od dziś prawo administracyjne królem nauk.
Może o to chodziło, aby cały świat zobaczył, jakie to prawo administracyjne jest ważne. Nie cywilne, nie karne, ale administracyjne. Patrzcie przyszli r. pr.: to niedoceniane prawo administracyjne decyduje o waszym żyć albo nie żyć......


Zgadzam się z Tobą w 100%. Dokładnie tak to wygląda jakby ktoś nam bardzo chciał udowodnić jakie prawo administracyjne jest ważne. Jakby chciał dać nauczkę. Przyznaje że najbardziej bałem się zadań z prawa karnego i cywilnego i na naukę z tych przedmiotów poświęciłem najwięcej czasu. (zresztą większość moich kolegów i koleżanek tak robiła). W sumie się opłaciło bo oceny z nich dostałem dobre. Przyznaję że administracyjne zlekceważyłem, uczyłem się go najmniej. Cóż drugi raz już tego błędu nie popełnię.
 
A widzisz, skutek osiągnięty: prawo administracyjne wreszcie docenione. Hurra!!!! Jest ważne.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra