Filmy i muzyka - co legalne a co nie?

  • Autor wątku Autor wątku Guest
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Dlatego myślę, że wśród niektórych czytelników tego topicu wyrobiło się falszywe przekonanie, ze sciaganie filmów/muzyki jest legalne. Raczej jest hmm... nie rozstrzygnięte.

Kierując się zdrowym rozsądkiem czlowiek ściąga->posiada album muzyczny nie płacąc za niego -> słusznym jest, że artysta powinien otrzymać wynagrodzenie za swoją pracę -> tym samym godzi to w jego słuszny interes. Mozna nawet przywołać taki "banał" jak leżącą u podstaw naszego systemu i zapisaną w Konstytucji ideę sprawiedliwości... Natomiast ciężko doszukać mi się solidnych argumentów a contrario. Możnaby przywołać fakt, że przecież ludzie nagrywają filmy z telewizji czy piosenki z radia, jednak w tym wypadku twórcy otrzymują tantiemy.

Mam pytanie w jeszcze jednej kwestii. Ktoś wcześniej pytał się jak to jest z serialami emitowanymi w USA. Otrzymał odpowiedź, że to bez różnicy czy ukazał się on w Polsce, bo został rozpowszechniony np. w USA. Ustawa określa jakich utworów ona dotyczy

Art. 5.
Przepisy ustawy stosuje się do utworów:

(...)

2) które zostały opublikowane po raz pierwszy na terytorium Rzeczypospolitej
Polskiej albo równocześnie na tym terytorium i za granicą, lub

(...)

4) które są chronione na podstawie umów międzynarodowych, w zakresie, w
jakim ich ochrona wynika z tych umów.

Inne punkty nie pasują wiec je pominąłem. W jakiej umowie należałoby szukać podstawy ochrony prawnej seriali czy nawet filmów, które ukazały się w USA?
W art. 6 widnieje zapis
Art. 6.
1. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został
zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,
jednak jest to sprecyzowanie art. 5 pkt. 2, więc ochrony prawnej utworów wyżej wymienionych trzeba szukać w umowach (jakich)?
 
Polska jest stroną szeregu umów międzynarodowych: konwencji berneńskiej, rzymskiej, traktatu Światowej Organizacji Handlu - TRIPS, Traktatów Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) - o prawie autorskim oraz o artystycznych wykonaniach i fonogramach. Ponadto wewnątrz UE obowiązuje odpowiednia dyrektywa dotycząca prawa autorskiego. To chyba wystarczy :)

Mając na uwadze Twoją argumentację w sprawie p2p można by to w następujący sposób podsumować:
- nie wolno nagrywać emitowanych w tv filmów i programów
- nie wolno kserować jakichkolwiek gazet czy książek choćby we fragmentach
- nie wolno tłumaczyć tekstów z języka obcego na nasze i odwrotnie
- nie powinno się słuchać wielokrotnie płyty cd, lepiej za każdym razem zapłacić
- itd.
Może niektóre przykłady nie przekonują, ale po to właśnie stworzono coś takiego jak dozwolony użytek prywatny. Nie jest tak, że twócy nic nie mają z tego. W celu zadośćuczenienia stworzono dwa obszerne artykuły: 20 i 20 prim. Nie przytaczam bo wielkie są.

Oczywiście można się spierać w tej sprawie. W literaturze można się jednak często spotkać z zaprezentowanym przeze mnie poglądem. On mi pasuje.
 
Rubisz

Podejrzewam, że nam wszystkim pasuje. ;)
Po prostu ten art. 35 i wspomnianie w nim słuszne interesy są sformułowane bardzo ogólnikowo, dlatego wywołał u mnie duże wątpliwości co do dozwolonego użytku filmów/mp3. Aczkolwiek chętnie wróciłbym na "ciemną" stronę mocy, tylko trzeba rozwiać moje wątpliwości... :)

Co do Twoich przykładów i wspomnianych artykułów to wporządku są pierwsze dwa i tak możnaby rozumować wg toku myslenia, który wczesniej zaprezentowałem, ale czy opłaty wymienione w tych art. 20 obejmują także producentów/importerów dysków twardych? Właśnie chodzi mi o to, że radia płacą tantiemy za piosenki, stacje tv za emitowanie filmów + producenci/importerzy magnetowidów, magnetofonów, kserokopiarek, nagrywarek, kaset wideo, płyt... Więc z całego przedsięwzięcia nagrania filmu/piosenki, który podejmiemy, twórcy dostaną wynagrodzenie, natomiast w przypadku ściągnięcia ich z internetu tego nie dostrzegam.
 
Rubisz
To pośrednie zadośćuczynienie, generalnie za dozwolony użytek prywatny.

Tak, tylko że tego pośredniego zadośćuczynienia nie ma w procesie ściągania filmów/muzyki z internetu. Dostawcy internetu, producenci/importerzy dysków twardych nie uiszczają żadnych opłat organizacjom zbiorowego zarządzania (tak jak jest to w przypadku np. magnetowidów, kaset wideo, kserokopiarek). Dlatego nie jestem przekonany do porównań:
- nie wolno nagrywać emitowanych w tv filmów i programów
- nie wolno kserować jakichkolwiek gazet czy książek choćby we fragmentach
Ponieważ w tym wypadku twórcy coś z tego mają, w zwiazku z urządzeniami służącymi do wykonania tych czynności istnieje pośrednie zadośćuczynienie, jak sam wspomniałeś, za dozwolony użytek prywatny.

Wczoraj będąc w Empiku natknąłem się w PC World Computer, na artykuły apropo tej całej "legalności". Rzuciłem na nie okiem i same artykuły pod względem merytorycznym były mało interesujące, ale zwrócił moja uwagę wywiad z radcą prawnym (zapomniałem nazwiska tej babki). Na pytanie o legalność ściagania muzyki/filmów z internetu, odpowiedziała że oczywiscie legalne jest pobieranie utworów, które twórca sam opublikował w sieci. Jeśli chodzi o resztę to nie można mówić o legalnym ściąganiu utworów, które zostały opublikowane w sieci wbrew woli twórcy/niezgodnie z prawem (przy czym nie zaznaczyła wyraźnie, że jest to nielegalne). Przytaczam to dlatego, że temat w jest "w toku" i wszelkie opinie są zapewnie mile widziane.
 
[cytat:1ksd9m3x]eśli chodzi o resztę to nie można mówić o legalnym ściąganiu utworów, które zostały opublikowane w sieci wbrew woli twórcy/niezgodnie z prawem (przy czym nie zaznaczyła wyraźnie, że jest to nielegalne).[/cytat:1ksd9m3x]
Nie tyle legalne z moralnego pkt widzenia, ale NIE ZABRONIONE z prawnego. A co nie jest zabronione nie może być sankcjonowane karnie. Dlatego zgadzam się, ze potrzebne jest w tej kwesti jakies jednoznaczne orzecznictwo.
 
Ja mam nastepne pytanie: Jak to jest z grami na inne konsole, czyli tzw. "Romami" ? Czy to tez liczy się jako program komputerowy ??
 
Nie jestem pewien, czy wyciągam dobre wnioski, jednakże wydaje mi się, iż sprawy mają się następująco:

Twórca serwisu www zamieszcza na nim utwór nielegalnie, bo bez wiedzy i zadośćuczynienia względem jego twórcy (o ile nie została podpisana stosowna umowa). Co więcej, utwór na takiej stronce dostępny jest wszystkim zwiedzającym- jest, więc rozpowszechniany. Innymi słowy, założyciel serwisu łamie prawo.

Ja, ściągając dany plik (czy to muzykę, e-booka czy też insze multimedia) nabywam plik rozpowszechniony drogą bezprawia, z pominięciem procedur płatniczych. Czyli- twórca ponosi straty materialne.

I tak źle, i tak nie dobrze. I wy nadal, mimo tak oczywistych i jawnie nasuwających się faktów twierdzicie, że nabywanie plików tą drogą jest legalne?? Toż to najzwyklejsza kradzież...

Owszem, art. 23 jest użyteczny, ale tylko i wyłącznie (wg mnie) w przypadku przeprowadzania transferów ograniczonych poprzez zasięg naszego "koła" towarzyskiego…Głupie to, i nie uczciwe. Możemy dzielić się wszystkim, nawet życiem, a nie wolno nam ściągnąć z sieci nawet jednego anime!! Znaczy, wiem, że teoretycznie można to zrobić, ale w praktyce odzywa się sumienie i uczucie braku szacunku dla czyjejś, nomen omen, ciężkiej pracy.

Są to jednakże jedynie wywody niedoświadczonego w prawie gapę (poetę...ach, ta poetycka niedbałosć!) i prosiłbym o ich zweryfikowanie.
 
Zresztą, przytoczone wyżej anime to sprawa dużo głębsza, niżeli się wydaje :D Czy w związku z faktem, iż większość tych dzieł nie jest wydawanych w Polsce (wyjątek stanowi tu TV Hyper oraz niewielki procent wydawnictw zainteresowanych tą gałęzią branży, które i tak zresztą ograniczają się, do co bardziej 'komercyjnych' serii. Czytaj, sztampowych i niecenionych w świadku fanowskim) mogę pozwolić sobie na zassanie ich z sieci?? Ofka jedynie tych nie dystrybuowanych na nasz rynek.

Wszak alternatywą jest zakup czterokrotnie droższej, 'legalnej'* wersji na dowolnym serwisie giełdowym toteż zakupy w jednym z zagranicznych sklepów on-line, przy czym cenowo sytuacja wygląda tak samo. No, ew. wyjazd do Niemiec, toteż innego granicznego kraju...
(srx za podwójny post, ale pierwszy był "za długi")

*nawias stąd, iż pieniądze tak czy siak nie popłyną do kieszeni osób oficjalnie zajmujących się sprzedażą danego anime.
 
Wszystkie Pan kwestie zostały wyjasnione juz na forum, zarówno "pominięcie procedury płatniczej jako korzyść majątkowo" oraz "anime nie wydawane w Polsce" - zapraszam do opcji szukaj
 
Wiem, ale uzyskane ta drogą inf. mnie nie satysfakcjonują. Chcę konkretów :D Jak pan myśli, mogę bez wyrzutów sumienia po owe anime sięgać??
 
Jak pan myśli, mogę bez wyrzutów sumienia po owe anime sięgać??
No wg mnie jednak Pan nie wie :p, bo to jest nielegalne, więc wyrzuty sumienia to dodatowy - czysto moralny aspekt. Konkrety są w tematach na forum...
 
macromia napisał:
Ja mam nastepne pytanie: Jak to jest z grami na inne konsole, czyli tzw. "Romami" ? Czy to tez liczy się jako program komputerowy ??

Przypomne się :P :P
 
Jakie jest stanowisko prawników wobec tego poniższego zapisu...
Art. 35.
Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić
w słuszne interesy twórcy.

Czy to znaczy, że posiadanie i/lub ściąganie nielegalnych plików muzycznych z internetu godzi w interesy twórców czy nie?

Doszły mnie słuchy, że policja za każdą znalezioną u kogoś na komputerze mp3-ke brała po 3zł, to prawda? Mogą tak zrobić?
 
Doszły mnie słuchy, że policja za każdą znalezioną u kogoś na komputerze mp3-ke brała po 3zł, to prawda? Mogą tak zrobić?

Nie, to sciema.

A co do art. 35 to na poprzedniej stronie jest o tym mowa.

@macromia

Rom to także program komputerowy.
 
--wojtas-- napisał:
A co do art. 35 to na poprzedniej stronie jest o tym mowa.
Ale nie ma jasno napisane, czy to może być wykorzystane żeby ukarać ściągającego np. muzykę z internetu.
 
Po raz n-ty ściąganie muzyki z neta nie jest nielegalne. Prosze dokładnie przeczytac ten temat, jak i inne podobne w dziale.
 
n00b napisał:
Po raz n-ty ściąganie muzyki z neta nie jest nielegalne. Prosze dokładnie przeczytac ten temat, jak i inne podobne w dziale.
Dobrze, przeczytałam wszystkie posty w tym temacie, wszystkie strony, ale nikt jasno się nie wypowiedział co do tego przytoczonego wyżej artykułu, czy to może być użyte przeciwko czy nie.
 
Jasno to się wypowie sąd jak taka sprawa wyjdzie przed jego oblicze. Nie wszystkie przepisy są sformułowane w sposób ostry i zamkniety - dlatego jest możliwość różnej interpretacji - a że nie ma orzecznictwa w tym akurat aspekcie (mówie o ściąganiu muzy z neta) to trudno popierać całkowicie tą czy inną interpretacje.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra