Mam do Was dwa pytania odnośnie zasadności mandatu.
Otrzymałem ze Straży Miejskiej wezwanie do przesłania oświadczenia ze wskazaniem osoby kierującej i przyjęcia mandatu karnego za przekroczenie prędkości, zarejestrowane przez przenośny fotoradar. Sprawa dotyczy tzw. 'śmietnika', nie fotoradaru stacjonarnego. Do pisma dołączone jest zdjęcie auta, którego kierowca popełnił wykroczenie. Auto naturalnie należy do mnie, stąd pismo. Zdjęcie nie pozostawia wątpliwości, również co do osoby kierującej.
Jest natomiast jeden istotny szczegół, w związku z którym mam do Was pytanie. Otóż sytuację, w której zrobione zostało zdjęcie, zarejestrował w formie materiału video rejestrator trasy, znajdujący się w samochodzie. Analiza tego materiału oraz zestawienie jej z mapą satelitarną terenu wykazała, że znak informujący o kontroli ustawiony został 92 metry przed urządzeniem fotoradaru. Sytuacja miała miejsce w terenie zabudowanym. Wg. przepisów, regulujących kwestię kontroli, ta odległość powinna wynosić min. 100 metrów. Z drugiej strony mam 100% pewność, że ten przepis dotyczy fotoradarów stacjonarnych, nie udało mi się natomiast znaleźć potwierdzenia, że dotyczy też tych mobilnych, ustawianych przez Straż Miejską. Pod znakiem informującym o kontroli znajdowała się tabliczka z dopiskiem [na odcinku 300m]. Gdyby jednak przepis min. 100m. nie dotyczył fotoradarów przenośnych Straży Miejskiej, to oznaczałoby, że taki radar mógłby stać metr za znakiem, a nie taka była intencja ustawodawcy (w teorii chodzi bowiem o prewencję). Moje pierwsze pytanie jest zatem takie: czy przepis o min. 100m (Rozporządzenie ministra infrastruktury z 17 czerwca 2011 r. w sprawie warunków lokalizacji, sposobu oznakowania i dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące (Dz.U. z 2011 r. nr 133, poz. 770).) dotyczy również urządzeń niestacjonarnych należących do Straży Miejskich (zwanych potocznie 'śmietnikami')?
I teraz drugie pytanie. W sieci znajduje się mnóstwo stron typu 'jak odwołać się od mandatu wystawionego na podstawie zdjęcia z radaru' i wszędzie powielane są te same informacje. Wynika z nich, że w świetle powyższego faktu (jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie jest twierdząca), od mandatu można się odwołać. Znalazłem jednak również pewną wypowiedź urzędnika, która przeczy takiemu stanowi rzeczy. Pozwolę sobie ją zacytować poniżej:
"Co jednak w przypadku gdy jesteśmy przekonani, że przenośny fotoradar straży miejskiej, który mógł zrobić nam zdjęcie, jest ustawiony nieprawidłowo? Czy powinniśmy w takim przypadku wezwać policję?
Niestety, okazuje się, że to nic nie da, o czym w odpowiedzi na nasze pytanie pisze Piotr Sobota, Naczelnik Wydziału do Spraw Postępowań Organów Ścigania Zespołu Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. „Po przyjęciu mandatu (pokwitowaniu odbioru przez ukaranego) staje się on prawomocny i grzywna nałożona tym mandatem powinna zostać uiszczona. Możliwości uchylenia prawomocnego mandatu karnego są ograniczone do przypadku, gdy został on nałożony za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie (art. 101 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia). W odniesieniu do przedstawionej sytuacji w praktyce oznacza to, że stwierdzenie np. przez Policję, że automatyczne urządzenie kontrolujące i rejestrujące prędkość nie zostało poprzedzone znakiem D-51, nie daje podstaw do uchylenia prawomocnego mandatu karnego”.
Ja powyższe słowa rozumiem następująco: nawet jeśli odwołam się od mandatu i udowodnię, że fotoradar ustawiony był nieprawidłowo, to i tak nie uchroni mnie to przed mandatem. Brzmi to wg. mnie absurdalnie, ale już z niejednym absurdem w naszym systemie prawnym się spotkałem, stąd moje drugie pytanie do Was: czy faktycznie tak jest? Czy odwołanie się będzie nieskuteczne?