kforum napisał:
Tak Piotrze, tylko że to powinna wyjaśnić już straż gminna a nie, że sprawa trafia do sądu tylko i wyłącznie z lenistwa i zaniedbań strażników.
Wskazanie osób A.B i C jako osób którym właściciel powierza pojazd do kierowania jest jak najbardziej zgodne z prawem. Sąd i tak nic z tym nie zrobi jeśli na zdjęciu nie widać kierującego a przesłuchani w charakterze świadków panowie A,B i C zgodnie zeznają, że też nie pamiętają kto w oznaczonym czasie kierował pojazdem.
Takie rozwiązanie ma jedną podstawową wadę. Naraża osoby wskazane na niepotrzebne podróże. Oczywiście słyszałem, że zwracają świadkom za podróż, ale cwane SM często w ogóle nie piszą w jakim charakterze jesteśmy wzywani, a jak ich się dopytujemy (sam wysyłałem pismo by sprecyzowali w jakim charakterze jestem wzywany) to odpisują że jako podejrzany. Właśnie dlatego, w sprawie którą wcześniej opisywałem i zamieściłem wyroki, wystąpiłem do SM z prośbą o przesłuchanie mnie w miejscu mojego zamieszkania.
Poza tym jaki to ma sens. Nie widać kierującego to kto normalny przyzna się do prowadzenia?
I całkiem inna możliwość, zdjęcie jest czytelne, ale właściciel nie zna osoby uwidocznionej na zdjęciu. Co wtedy ma zrobić? Przecież nawet syn, córka, żona itp, mogli pożyczyć samochód swemu znajomemu i nigdy nie zamierzali o tym informować ojca, męża. Czy żona przyzna, że zna faceta na zdjęciu (kochanka)? Że on wtedy pojechał na stację po brakujące wyposażenie i butelkę wina, a ona szykowała gorącą kąpiel? Czy syn przyzna się, że dał się kumplowi przejechać autem ojca, a on w tym czasie jechał na jego motocyklu? I co ma odpowiedzieć właściciel? Że kierujący to kto? Pytał dzieci, żony, nikt nie przyznaje się że go zna. Co ma zrobić właściciel, wskazać wszystkich swoich bliskich, kumpli, znajomych ? Przecież wie, że to żadna z tych osób, więc pisze zgodnie z prawdą, że nie zna człowieka. A co robi wtedy SM? I tak uzna, że właściciel nie wskazał i skieruje sprawę do sądu. Czy tak powinno się traktować obywatela. Czy to na obywatelu ciąży obowiązek ustalania sprawców wykroczeń? Nie, a więc niech robią to służby którym się za to płaci.
Dlatego uważam, że jeżeli nie są w stanie złapać kierującego na gorącym uczynku, nie rozpoznają na zdjęciu właściciela, to całe to wysyłanie ma sens tylko i wyłącznie, gdy na zdjęciu wyraźnie widać twarz kierującego, i do momentu, kiedy im ktoś odpowie: tak to ja, lub nie wiem. Tu się powinien kończyć obowiązek właściciela pojazdu.
I dlatego też uważam, że podawanie listy osób, które miały kiedyś, lecz nie wiadomo czy w tym konkretnym momencie, dostęp do pojazdu, nie ma sensu i jest szkodliwe.