Fotoradary - ciąg dalszy

  • Autor wątku Autor wątku forg
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
tomekwwa napisał:
To używaj aktualnych przepisów, a nie czegokolwiek co podpowiada google.

Ok, dzięki! Faktycznie szukałem przez google tego artykułu i trafiłem na nieaktualny.

Nadal jednak nie rozumiem jednej kwestii. Skoro rzekome wykroczenie przedawniło się, to jaki sens ma wezwanie które otrzymałem? Na mój rozum wychodzi, że jeśli bym odpuścił i wskazał osobę kierującą w tamtym dniu zostałbym ukarany mandatem? Kara byłaby jednak nadal wbrew Art. 97 Kodeksu Postępowania w sprawach o wykroczenia, co moim zdaniem nosi znamiona wyłudzenia.

Zatem. Czy mogę wysłać listem poleconym oświadczenie o odmowie składania wyjaśnień powołując się na prawo do takiej odmowy wraz z zaznaczeniem w/w artykułu o przedawnieniu? To chyba powinno załatwić sprawę?

I wreszcie. Zaczynam chyba rozumieć dlaczego dostałem wezwanie "ostateczne przedsądowe" w którym zawarte jest znamienne zdanie "...za nie udzielenie informacji w terminie 7 dni..." sugerujące, iż otrzymałem wcześniej pismo, którego jak przypominam - nie dostałem. Tym samym SG tworzy fałszywy dowód na dostarczenie pierwszego listu w ustawowym terminie do 180 dni od popełnienia wykroczenia! A to wezwanie które dostałem ma być tego dowodem?

Liczę na Waszą odpowiedź, bowiem sprawa jest wręcz przykra, jakim to tworem jest SM/SG i nie mam zamiaru płacić za coś, czego nie popełnilem.
 
O jakim przedawnieniu i czego Ty mówisz? Wykroczenie nie jest przedawnione, jedynie nie można tu zastosować postępowania mandatowego, a skierować wniosek do sądu i dlatego Cię wzywają by go wypełnić.
 
Nie czuję się wygodnie w przepisach prawnych i widać nie dość poprawnie je interpretuję. Nie znam też wszystkich terminów prawnych i stąd ten błąd. Mimo, iż wskazałeś mój błąd w interpretacji niewiele mi to mówi.
Jakie zatem dalsze kroki przedsięwziąć? Oświadczenie o odmowie złożenia wyjaśnień mam gotowe, zostanie wysłane jutro listem poleconym. Rozumiem, że następstwa będą w postaci sprawy sądowej? Mam argument w postaci nie dostarczenia mi poprzedniego rzekomego listu i... coś więcej, poza błędami w dostarczonym mi wczoraj wezwaniu?
 
To że Cię nie wezwali wcześniej i nie wystawili mandatu, nie powoduje, że nie popełniłeś wykroczenia. Zamiast mandatu czeka Cię sprawa w sądzie i wyrok nakazowy w postaci grzywny podobnej do mandatu plus koszty sądowe. To czy będziesz teraz zeznawać czy nie w ogóle strażnika nie obchodzi, on ma wypełnić wniosek i wysłać do sądu. We wniosku napisze wszędzie odmowa odpowiedzi, a sąd i tak tego nie będzie czytać tylko wyda wyrok zgodnie z tym o co zawnioskuje strażnik lub zmieni kwotę na 20 zł lub 5000 zł albo inną w tym przedziale.
 
@tomekwwa

Powiedzmy sobie szczerze, że wygląda na to że SM z Chełmży stara się zastraszyć klienta i wycisnać od niego pieniądze za mandat którego nie mają prawa proponować. Bo gdyby się tak palili do skierowania sprawy do sądu to nie wysyłaliby pisma ze sformułowaniami "ostatecznie" i "przedsądowe".
 
To jest jakiś ponury żart chyba:/ W miejscu gdzie rzekomo popełniłem wykroczenie NIGDY nie przekraczałem prędkości z uwagi na oznaczenie (znak D-51), pobliską szkołę i częste kontrole o których zwyczajnie wiedziałem, ponieważ były(są) wręcz natrętne. Musiałbym być niepoważny strzelając sobie w stopę celowo łamiąc ograniczenie do 40km/h o 23 km/h.

Ale to już nie o to chodzi, ale o fakt, że albo zapłacę te 200 zł, albo narażam się na nawet 5000 tysięczny wydatek? I już to widzę, jako laik w zakresie prawa walczę w sądzie z SG (czyli poniekąd gminą). Z tego też miejsca chcę zaznaczyć, że nie stawiam sobie za punkt honoru zapłatę mandatu, tylko zwyczajnie, po ludzku, na miarę naszych czasów - NIE STAĆ MNIE (od sierpnia nie pracuję, a opłaty obowiązują). A jeśli wkracza w tę sferę wyłudzenie ze strony SG, to proszę zrozumieć moją rozpacz:/

Teraz wiem jeszcze mniej niż wiedziałem wczoraj. W zasadzie wychodzi na to, że jedynym pewnikiem jest sprawa sądowa. To dla mnie za dużo z racji czasu, dojazdów i przede wszystkim nowopodjętej pracy od 30 stycznia. Jeśli przez musowe stawiennictwo na rozprawach miałaby ucierpieć moja sfera zawodowa (branie wolnego na początku zatrudnienia), to przykro mi - SG wygrywa, tryumfuje i ma się dobrze (a frajer jak ja i tak zapłaci, jak nie 200 zł to kilka tys.).

Nie wiem już co mam zrobić. Zostaje provident i pożyczka na 200 zł?
 
Szansa, że nie popełniłeś wykroczenia jest bliska zeru. Sąd zawsze ma swobodę w ustaleniu wysokości grzywny, a w tym wypadku zapomniałem wspomnieć jest też możliwość nagany zamiast grzywny.

Do SG jechać nie chcesz dowiedzieć się o co chodzi, do sądu nie chcesz, mandatu też nie chcesz. Niestety coś musisz wybrać. Na pewno sąd nie będzie miał nad czym myśleć, jak jedyne czego od Ciebie się dowie to "odmówił złożenia wyjaśnień".

Nie wiem też o jakim wyłudzeniu jest mowa. Na razie sprawa jest na etapie ustalania sprawcy lub ukarania za niewskazanie.
 
@ perunvit

Istnieje prawdopodobieństwo, że SM nie pofatyguje się aby złożyć wniosek do sądu bo to im się nie opłaca.Moim zdaniem na to wygląda. Napracują się a pieniędzy z tego nie będzie. Może być też tak, że SM ma dokumentację która nie obroni się w sądzie ( na przykład 2 samochody na zdjeciu ). Na ewentualną rozprawę ( rozprawy ) nie bedziesz musiał się stawiać. Tryb w jakim się to wszystko odbywa był wielokrotnie opisywany na forum...
 
Otóż chciałbym skorzystać z rozsądnej możliwości zapoznania się ze zdarzeniem z dnia 29 maja, a już na pewno z zapisem z urządzenia rejestrującego prędkość. Jak dobrze wiemy - takie możliwości mam tylko teoretyczne (bo z pewnością nie zostanie mi ujawniony przed rozprawą sądową). Zdjęcie/pomiar jeśli został zmierzony "strzałem w plecy" (nie było stacjonarnego radaru, ani nie był rozstawony przewoźny).

Dnia 21.01.2013 przychodzi pismo - wezwanie w którym widnieje: "za nie udzielenie informacji (...)" i pozostaję(?) w charakterze osoby podejrzanej. Bzdura na kółkach i proszę o zwrotkę od listonosza. Tak powinno działać prawo, a nie "widzimisię" SG.

Ja naprawdę nie rozumiem jednej rzeczy, czy to ja mam udowadniać swoją niewinność, czy SG moją winę? Oni mają teoretyczne dowody, a ja brak wglądu do nich???
 
perunvit napisał:
Nie wiem już co mam zrobić. Zostaje provident i pożyczka na 200 zł?
Możesz prosić o rozłożenie na raty, chyba w urzędzie miasta. Tyle że to dopiero po przyjęciu mandatu. Ostatnio nawet policjant proponował coś takiego winnemu mojej stłuczki, zawsze myślałem że na raty w urzędzie miasta mogą rozkładać tylko mandaty od SM a do tych od policji to się nie wtrącają.
 
@ perunvit

Oczywiście, że to SM powinna udowodnić twoją winę. Ty np. nie masz obowiazku pamietać czy w maju 2012 roku sam prowadziłeś swój samochód, czy może powierzyłeś komuś do użytkowania. Możesz poprosić o przesłanie dokumentacji ale na 99 % ci nie odpowiedzą...
 
Musi pamiętać komu użyczył pojazd do kierowania lub używania. Kto jechał nie musi wiedzieć.

W tym piśmie dają 7 dni na odpowiedź, nie wiem co Ty tam się doszukujesz?
 
best1000 napisał:
@ perunvit

Istnieje prawdopodobieństwo, że SM nie pofatyguje się aby złożyć wniosek do sądu bo to im się nie opłaca.Moim zdaniem na to wygląda. Napracują się a pieniędzy z tego nie będzie. Może być też tak, że SM ma dokumentację która nie obroni się w sądzie ( na przykład 2 samochody na zdjeciu ). Na ewentualną rozprawę ( rozprawy ) nie bedziesz musiał się stawiać. Tryb w jakim się to wszystko odbywa był wielokrotnie opisywany na forum...

SM przekazanie sprawy do Sądu się nie opłaca, istotnie
ale zrobią to - dla tzw. zasady...

powiem wiecej, jezeli dokumentacja jest do niczego (tak jak piszesz, dwa auta, albo fotka od tyłu i zeznania dotyczące dwóch kierujących) - też skierują do Sądu wniosek o ukaranie :roll:

a dlaczego skierują ? ano dlatego, ze w 99,9% przypadków i tak Sąd przyklepie to co jest we wniosku, bez jakiegokolwiek czytania i analizy zawartości ! dołozy tylko koszty postepowania, do tego podwyższy grzywnę... smutna prawda, ale prawda...

np. w moim przypadku Sąd byl uprzejmy wygłosić zdziwienie, ze wobec zawartości dowodowej wniosku wogóle SG skierowała taki wniosek ! no ale odbyło sie to dopiero po sprzeciwie, podczas rozprawy na zasadach ogólnych - bo w nakazowym inny sedzia z tego samego wydzialu zgrabnie klepnął karę, pomimo tego samego (żadnego) materiału dowodowego
 
Dokładnie miałem taki sam przypadek. Sędzia dopadł bogu ducha winnego dzielnicowego, bardzo sympatycznego człowiek, który notabene wykonywał usługę pomocy prawnej innej jednostki i go zjechał traktując jak gówniarza. Nie zwrócił jednak uwagi, że to jego kolega w przy wyroku nakazowym popełnił błąd wydając wyrok, a nie odsyłając wniosku do policji. Dzielnicowego bardzo mi szkoda bo dostał polecenie służbowe od swojego przełożonego do którego się zaprowadziliśmy jeszcze w postępowaniu przy przesłuchaniu jako podejrzanego. Pan kierownik był bardzo nieprzyjemny i nie docierały do niego, żadne argumenty.
 
to nie jest niezawisłość sędziowska, to po prostu podpisywanie wniosków o ukaranie jak leci, bez czytania... czyli mówiąc bez ogródek = niechlujne wykonywanie własnej pracy

ot, to polska właśnie :rolleyes:
 
Wychodzi na to, że nie mam co się stawiać, bo w przypadku skierowania sprawy do sądu i tak najpewniej przegram i mam spore szanse zapłacić więcej niż teraz.

Niestety do poniedziałku muszę te nieszczęsne przysłane mi oświadczenie wypełnić. Mimo wszystko zadzwonię jutro do SG z zapytaniem o wgląd do potwierdzenia odbioru poprzedniego listu, ponieważ mam podstawy przypuszczać, iż został sfałszowany mój podpis na tejże zwrotce lub list nie został w ogóle wysłany.

Jak wspomniałem, wynika to z wezwania "ostatecznego przedsądowego" oraz oskarżania mnie "o nie udzielenie informacji w terminie 7 dni".
Daje mi to cokolwiek, jeśli tej zwrotki nie ma (albo faktycznie został sfałszowany mój podpis na nim)? Jeśli tego potwierdzenia nie ma, to czy działają zgodnie z procedurami wysyłając mi od razu wezwanie "ostatecznie przedsądowe"?
Zapytam też o zdjęcie dowodowe, chociaż i tak odmówią jego ukazania. Czy mogę żądać, aby tę odmowę otrzymać na piśmie?
 
ja bylam na policji pytac co zrobic ,ktory mandat zaplacic ale policjant mi mowi ze jeszcze nie slyszal ze jak ukarany zostal wlasciciel za niewskazanie kierujacego to jeszcze kaza sprawce po jego rozpoznaniu.oni to rozumieja ze ja wolalam doplacic 50 zl i nie miec punktow,tak robi kazdy przecietny kowalski.gliniarz kazal zaplacic jeden i nic wiecej.ale nie wiem czy tak zrobic,a dwoch im nie zaplace.
 
Dsad2 napisał:
Na jakiej podstawie tak uważasz ?
Art 78 pkt 4 ustawy o PoRD. Przy czym nie musi wskazać kto prowadził pojazd w czasie popełnienia wykroczenia.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra