A to ciekawe robi się z tym niewskazaniem sprawcy wykroczenia i mandatem za to.
W moim przypadku (str. 72 - 78 ) wskazanie siebie jako kierującego skutkowałoby mandatem na kwotę 200 zł i 4 punktami karnymi, lub niewskazaniem sprawcy i mandatem na 500 zł.
Po kilku dniach rozmowy tutaj z forumowiczami (jeszcze raz dzięki) postanowiłem, że nie będę się kopał z SG i przyjmę na siebie mandat wskazując siebie jako sprawcę wykroczenia prosząc jednocześnie o obniżenie mandatu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pojawiłem się w SG i bez mojej prośby nawet pokazano zdjęcie (jak się potwierdziło - strzelone w plecy), a na próbę - prośbę o obniżenie mandatu nawet nie dano mi dokończyć zdania, tylko ZA MNIE wypełniono opcję "bez wskazania", przekreślono kwotę 500 i na moich oczach wpisano w system kwotę 100 zł (oczywiście bez punktów) i na tą samą wartość wystawiono mandat.
Teraz już nie wiem co o tym myśleć. W mało jakiej instytucji spotkałem się z taką empatią, zrozumieniem, współczuciem wręcz. Pewnie, że to od początku było podejrzane, ale jak wspomniałem - nie mam ochoty na przepychanki z SG i przeboleję te 100 zł. Teraz jednak zastanawiam się, czy na pewno sprawa została definitywnie zakończona.
Najpewniej też sprawa była do wybronienia przeze mnie. Tym bardziej, że komendant poprosił, aby nie rozpowiadać o tym obniżeniu mandatu "bo wszyscy będą chcieli mieć obniżony". I taki oto mamy obraz organów władzy w naszym - bądź co bądź pięknym, ale już nie całkiem praworządnym kraju.