Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Drążyłem trochę tę sprawę i wydaje mi się, że ów Gość podający "receptę" wyciągał niewłaściwe wnioski - bo przyjął złe założenia...

Np. błędem jego rozumowania było, że jakoby obwiniony przed sądem składa zeznania. A przecież tak nie jest. Obwiniony składa wyłacznie wyjaśnienia, które nie podlegają ocenie z punktu widzenia art. 233 kodeksu karnego. Tutaj zostałą wyłożona "kawa na ławę"
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
bartol901 napisał:
Witam wszystkich użytkowników. Witam, zrobiono zdjęcie fotoradarem dla mego pojazdu, nikt nie odbieral z poczty wiec dzielnicowy przyszedl ze zdjecie do miejsca gdzie mieszkam, osoba ktora tam mieszka powiedziala ze przebywam w usa bo tak jest, wiec podala numer telefony do mojej zony, i pytanie czy moja zona bedzie musiala placic za mnie mandat? dzielnicowy pokazal zdjecie i osoba ktora byla w mieszkaniu zobaczyla, i nie nie zauwazyla kto kierowal bo zdjecie jest niewyrazne. Czy mozna jakos sie wymignac od placenia ? Czy mozna wskazac w razie ostatecznosci syna ktory mieszka w polsce ale ma prawo jazdy ze stanow ?

Jeśli zdjęcie jest niewyraźne to cofnij się parę stron w tym wątku. Znajdziesz co najmniej kilka sposobów wybrnięcia z tej sytuacji.
Pierwsza sprawa - mandat za przekroczenie prędkości może zostać wystawiony jedynie kierującemu. Właściciel auta może zostać ukarany za nie wskazanie komu pojazd powierzył lub (to ważne lub - mówiące o alternatywie rozłącznej - podajesz komu pojazd powierzyłeś i nie musisz podawać kierowcy) kto nim kierował w danym momencie.
Generalnie najlepszym sposobem jest jak żona powie, że mieszkasz w USA i nie ma z tobą kontaktu, (niech szukają ciebie w stanach) a kierującego nie rozpoznaje (nie ma obowiązku o ile nie jest współwłaścicielem).
Sprawę mogą
- umorzyć (z powodu nie wykrycia sprawcy)
- wezwać cię listem poleconym wysłanym do USA o wskazanie użytkownika lub kierującego
- dojść w inny sposób do tożsamości kierowcy (czasem biorą wyciąg z wniosku o prawo jazdy w twoim wydziale komunikacji)

Jesteś w tej dobrej sytuacji, że w chwili obecnej nie mogą nikogo ukarać, a mają miesiąc na wystawienie mandatu. (do sądu raczej nie mają z czym iść, gdyż nie ma mowy o nie wskazaniu kierującego, oraz o obwinionym o przekroczenie prędkości).
 
Dombel napisał:
Jeśli zdjęcie jest niewyraźne to cofnij się parę stron w tym wątku. Znajdziesz co najmniej kilka sposobów wybrnięcia z tej sytuacji.
Pierwsza sprawa - mandat za przekroczenie prędkości może zostać wystawiony jedynie kierującemu. Właściciel auta może zostać ukarany za nie wskazanie komu pojazd powierzył lub (to ważne lub - mówiące o alternatywie rozłącznej - podajesz komu pojazd powierzyłeś i nie musisz podawać kierowcy) kto nim kierował w danym momencie.
Generalnie najlepszym sposobem jest jak żona powie, że mieszkasz w USA i nie ma z tobą kontaktu, (niech szukają ciebie w stanach) a kierującego nie rozpoznaje (nie ma obowiązku o ile nie jest współwłaścicielem).
Sprawę mogą
- umorzyć (z powodu nie wykrycia sprawcy)
- wezwać cię listem poleconym wysłanym do USA o wskazanie użytkownika lub kierującego
- dojść w inny sposób do tożsamości kierowcy (czasem biorą wyciąg z wniosku o prawo jazdy w twoim wydziale komunikacji)

Jesteś w tej dobrej sytuacji, że w chwili obecnej nie mogą nikogo ukarać, a mają miesiąc na wystawienie mandatu. (do sądu raczej nie mają z czym iść, gdyż nie ma mowy o nie wskazaniu kierującego, oraz o obwinionym o przekroczenie prędkości).
Całkowicie potwierdzam. Na żonie nie ciążą żadne powinności prawne. Nawet nie musi rozmawiać z policjantami. Chyba, że zostanie wezwana oficjalnie i na piśmie w charakterze świadka. Wtedy oświadczy, że osoby na fotografii nie rozpoznaje, a świadkiem zdarzenia nie była. Żona nie ma obowiązku podania adresu męża za granicą. Na wszelki przypadek jednak, zamiast się o to spierać, należy poinformować, że aktualny adres zamieszkania jest nieznany.

Właścicielowi samochodu (Tobie) nic nie grozi. Nie może zostać obwiniony o niewywiązanie się z obowiązku zastosowania się do art. 78, ust. 4 "KRD", gdyż nikt mu tego nie zaproponował, a nieznając adresu - nie zaproponuje. Nie może on zaocznie zostać skazany za wykroczenie, gdyż nie wiadomo, kto faktycznie prowadził.

Istotne jest to, żeby żona nie przyjmowała żadnych pism dla męża (nie ma takiego obowiązku), ani zobowiązywała się do przekazywania mu (Tobie) informacji. Przesłane do Ciebie na Twój adres w Polsce pisma (niepolecone), żona powinna włączyć do domowego archiwum. Jeżeli przyjdzie list polecony, to z awizem trzeba udać się na pocztę i dopilnować (poprosić panienkę w okienku, a jak zajdzie taka potrzeba, to jej kierowniczkę), aby poczta zwróciła list do nadawcy z adnotacją, że adresat przebywa za granicą. W przeciwnym przypadku drugi wysłany, a nie odebrany, list polecony, zostanie uznany jako dostarczony (i możesz zostać ukarany zaocznie za niezastosowanie się do art. 78, ust. 4).
 
Dziękuję wszystkim za pomoc. Czyli jak dzielnicowy sie stawi u żony, to może powiedzieć, że kontaktu ze mną nie utrzymuje i nie zna adresu w USA ?
Żona nie jest współwłaścicielem pojazdu, jestem tylko ja. W miejscu gdzie jestem zameldowany (nie tam gdzie żona) listy przychodzą polecone ale nikt nie odbiera, dlatego też dzielnicowy pofatygował się osobiście do mieszkania gdzie jestem zameldowany.
Swego czasu Straż miejska zrobiła zdjęcie dla mego pojazdu jak na zakazie zaparkowalem, żona poszła napisała na piśmie, że mnie nie ma w kraju i nie utrzymuje ze mną kontaktu i nie zna adresu zamieszkania mego w USA. Strażnik wtedy powiedział, że sprawa po roku czasu zostanie umożona.
Pozdrawiam.
 
bartol901 napisał:
Dziękuję wszystkim za pomoc. Czyli jak dzielnicowy sie stawi u żony, to może powiedzieć, że kontaktu ze mną nie utrzymuje i nie zna adresu w USA ?
Żona nie jest współwłaścicielem pojazdu, jestem tylko ja. W miejscu gdzie jestem zameldowany (nie tam gdzie żona) listy przychodzą polecone ale nikt nie odbiera, dlatego też dzielnicowy pofatygował się osobiście do mieszkania gdzie jestem zameldowany.
Swego czasu Straż miejska zrobiła zdjęcie dla mego pojazdu jak na zakazie zaparkowalem, żona poszła napisała na piśmie, że mnie nie ma w kraju i nie utrzymuje ze mną kontaktu i nie zna adresu zamieszkania mego w USA. Strażnik wtedy powiedział, że sprawa po roku czasu zostanie umożona.
Pozdrawiam.
Tu podejrzewam będzie podobnie. Inna sprawa to odpowiedź na pytanie kto autem jeździ, ale nie sądzę by komuś chciało się temat drążyć.
 
Autem aktualnie jezdzi syn z żoną, ale dla policji żona może powiedzieć, że nie wie kto jezydzi bo nie utrzymuje ze mną kontaktu i tyle. Każdy kombinuje żeby obejść prawo jak się tylko da.
pozdrawiam i dziękuje za pomoc w sprawie.
 
Witam,
piszę na forum pierwszy raz. Przeczytałem kilka stron z tego wątku ale niestety nie mam czasu na przeczytanie wszystkiego.
Moja sprawa jest następujaca.
30.01.10 zostało zrobione zdjęcie samochodu firmowego (leasing) dzisiaj dotarł do mnie list ze zdjęciem (na firmę oczywiscie).
Zdjęcie zostało wykonane fotoradarem fotorapid CM i z tego co się orientuję jest to nowy fotoradar o wysokiej rozdzielczości. Samo zdjęcie jest nieco rozmazane ale przypuszczam iż jest to wynikiem wydruku.
Fotoradar należy do straży gminnej. W liście dostałem dwa druki. Albo do przyznania się albo do wskazanie kierowcy.
Fotoradar jest przenośny i był ustawiony przy drodze w czymś co przypominało niebieski plastikowy kosz na śmieci (na stronie zurad, producenta, taka obudowa nie wystepuje).
Mam takie pytanie:
1. Czy mogę z tego wybrnąć w jakiś sposób zwiazany ze złym ustawieniem radaru?
2. Jakie i gdzie znajdę informacjie odnośnie tego jak powinien byc stawiany przenosny fotoradar?
3. Co jeżeli nie wskażę kierowcy? Czy sprawa się zakończy na nałożonej na mnie karze grzywny? Jeśli tak to jaka jest jej wysokość?

Z góry bardzo dziękuję za pomoc
 
co do pytań to wystarczy przejrzeć watek kilka stron wstecz: naprawdę było. Co do "kosza na smieci"-mogą jedynie trzymać fotoradar w odpowiednim kontenerze, nie może to być kosz na śmieci czy dowolna skrzynka. Takze i tym watku przeczytać można o sprawie, w której to obwiniony został "złapany" fotoradarem umieszczonym w koszu na smieci. I sprawę tę wygrał.
 
eresus napisał:
Samo zdjęcie jest nieco rozmazane ale przypuszczam iż jest to wynikiem wydruku.
Czy jest to zdjęcie samochodu od tyłu, czy od przodu ? Jeżeli od przodu, to czy Twoim zdaniem można zidentyfikować kierowcę ?
 
zdjęcie jest od przodu. Patrząc na wydruk to identyfikacja jest mozliwa tak w 50% tzn, nos/ oczy/ usta są tak jakby nieco "zlane". Ale z tego co czytałem na stronie producenta to ten fotoradar robi zdjecia 10mpixeli. Dlatego nie wiem czy samo zdjecie cyfrowe nie bedzie dokładne.
 
eresus napisał:
zdjęcie jest od przodu. Patrząc na wydruk to identyfikacja jest mozliwa tak w 50% tzn, nos/ oczy/ usta są tak jakby nieco "zlane". Ale z tego co czytałem na stronie producenta to ten fotoradar robi zdjecia 10mpixeli. Dlatego nie wiem czy samo zdjecie cyfrowe nie bedzie dokładne.
1. Jeżeli samochód mogła prowadzić więcej, niż jedna osoba tej samej płci, a fotografia choć trochę jest podobna do każdego z osobników, to właściciel powinien odpowiedzieć, że w dniu ... samochód powierzono :

1. Imię nazwisko, adres
2. Imię nazwisko, adres
...

Jeżeli SM dysponuje fotografią twarzy kierowcy o lepszej rozdzielczości, to właściciel może spróbować go rozpoznać. W przeciwnym przypadku, nie chcąc się narazić na zarzut fałszywego oświadczenia, na podstawie dostarczonej fotografii, nie może tego uczynić, i wykonuje wprost dyspozycję art. 78, ust. 4 "KRD".

2. Jeżeli nie, a SM może sama (ostatnio się wycwaniła i ściąga fotografie z bazy dokumentów), to należy podać daną osobę (np. samego siebie), oraz poprosić o dodatkowe dane, mające na celu sprawdzenie, czy czyn był rzeczywiście wykroczeniem :
- dokładny adres (o ile taki nie został podany; musi być dokładny numer posesji, lub bieżący kilometr drogi),
- kopię zezwolenia KPP na dokonanie pomiaru w tym dokładnie miejscu,
- informacja o kącie, jaki oś fotoradaru tworzyła z osią jezdni w dniu pomiaru,
- temperatura powietrza w chwili pomiaru,
- rodzaj gruntu, na jakim posadowiono fotoradar,
- co było obudową fotoradaru.
 
Czyli sugerujesz, że na oświadczeniu, które dostałem w liście mam wskazać siebie jako osobę kierująca pojazdem i w załączniku dodać pismo z prośba o wyjaśnienie tych rzeczy zawartych w Twoich pytaniach??
I jak się ta sprawa potem rozwinie jeśli tak zrobię?
 
eresus napisał:
Czyli sugerujesz, że na oświadczeniu, które dostałem w liście mam wskazać siebie jako osobę kierująca pojazdem i w załączniku dodać pismo z prośba o wyjaśnienie tych rzeczy zawartych w Twoich pytaniach??
I jak się ta sprawa potem rozwinie jeśli tak zrobię?
Jeżeli nie masz innego mężczyzny, który mógł samochód prowadzić, to możesz tylko podważyć zarzut główny (że w ogóle doszło do wykroczenia), tak jak skutecznie dokonała tego Arjuna.

Masz dwie możliwości :
1. Zgodzić się na przyjęcie mandatu i punktów.
2. Niezgodzić się. Tu możesz wygrać, lub przegrać (w znacznym stopniu będzie to zależeć od sędziego, na jakiego trafisz). Jeżeli przegrasz, to sędzia pewnie wlepi Ci grzywnę nieco większą (lub nieco mniejszą - Twoje wątpliwości, które sądowi można przekazać na piśmie, może potraktować jako okoliczności łagodzące), niż żądana przez SM, i zasądzi koszty sądowe w wysokości 300 zł.

Ale żeby wygrać, to trzeba zagrać. Jeżeli się zdecydujesz na walkę, to do SM trzeba podać siebie, jako osobę, która prowadziła (nie zostaniesz wtedy ukarany przed sądem za niezastosowanie się do wezwania wynikającego z art. 78, ust. 4 "KRD". Jednocześnie piszesz do SM, że przyznając się do prowadzenia, nie możesz wobec braku wszystkich danych, o jakich w piśmie, przyznać się do wykroczenia, i przyjąć mandat. Nie wykluczasz, że do wykroczenia możesz się przyznać, jeżeli SM udowodni, że do niego istotnie doszło : 1/ pomiar został wykonany zgodnie z WT fotoradaru, 2/ na pomiar w tym konkretnym miejscu SM miała zezwolenie KPP, która tym samym potwierdza, iż przekroczenie prędkości jest tam społecznie niebezpieczne, tj. jest wykroczeniem (art. 1 KW); 3/ masz prawo osobiście sprawdzić, czy pomiar został faktycznie wykonany w zadeklarowanym miejscu, i czy ukształtowanie terenu umożliwia dokonanie pomiaru zgodnie z WT; 4/ czy grunt był stabilny, a obudowa fotoradaru zgodna z zaleceniami producenta tak, aby przejeżdżająca wcześniej ciężarówka nie wprawiła go w drgania, które nie ustały od razu; 5/ czy lokalna temperatura w dniu pomiaru była zgodna z WT.

Masz 1 % szans na to, że po takim piśmie SM odstąpi od dalszych czynności. Pieniędzy dla gminy już od Ciebie nie dostanie. Z pisma wyniknie, że trafiła na wyjątkowo dociekliwego kierowcę, znającego swoje prawa i pewnie orzecznictwo w tej kwestii. Będzie się musiała napracować, a i tak nawet złotówki z tego nie zobaczy.

Jednak masz 99 % szans, że zostaniesz obwiniony przed sądem (grodzkim), a ten ci w postępowaniu zaocznym przywali grzywnę. Od wyroku wtedy należy się odwołać (zostanie automatycznie anulowany), przywołując wątpliwości j.wyż., i prosząc jednocześnie sąd, aby z uwagi na ekonomikę postępowania, sprawa została przeniesiona do sądu rejonowego, właściwego dla Twego miejsca zamieszkania. Sąd prawie na pewno się na to zgodzi (będzie miał mniej pracy, a każdy sąd to lubi). Wtedy SM raczej sprawę porzuci, i po pewnym czasie się przedawni. SM na pewno nie będzie jeździć do sądu w innej miejscowości, gdyż i tak im nikt nie zwróci kosztów. Ty natomiast do tego sądu będziesz mógł składać wnioski, m.in. powyższe, na które oni prawie na pewno nie odpowiedzą. Wtedy sprawa zostanie zawieszona aż do przedawnienia.
 
Jak tak to wszystko czytam to zaczynam powoli powątpiewać i zamieniać się w kozła ofiarnego tzn. zaczynam się zastanawiać czy warto za tym wszystkim chodzić. U mnie to jest kwestia 250zl i 6 pkt
 
a priori napisał:
A którego ze słów w wypowiedzi Yossariana nie zrozumiałeś?
Nie zrozumiałem tego, czy "brednie" dotyczą całego akapitu, czy też tylko któregoś z fragmentów.

Skoro jesteś prawnikiem, to na pewno mnie poprzesz, że w prawie istnieje coś takiego, jak litera prawa, duch prawa oraz praktyka jego stosowania. Są to trzy autonomiczne obszary, które nie muszą od siebie zależeć. Np. do praktyki stosowania prawa należy ostatnio wyraźne zmniejszenie (wbrew żądaniom prokuratur) liczby stosowanych aresztów, pod wpływem wyraźnej krytyki prasowej.

Do praktyki stosowania prawa należy też niewielka skuteczność egzekucji niewielkich grzywien. Oczywiście organ będzie "straszyć" dłużnika, wysyłać mu ponaglenia, doliczać kolejne koszty ponagleń, z tym, że nic z tego nie wyniknie, o ile dłużnik się nie ugnie.

Na tym forum udziela się porad. Łatwo zauważyć, że nie udzielają ich zawodowi prawnicy, którzy nie są przyzwyczajeni do udzielania bezpłatnych porad. Udzielają ich amatorzy, tacy jak ja, albo w oparciu o własne doświadczenia, albo przemyślenia wynikające z kwerendy prasowej lub internetowej. Czy takie rady są mniej warte ? Niekoniecznie, na co może wskazywać przypadek Sz. Arjuny.

Czy nie można stosować porad w obszarze "praktyki prawa" ? Również niekoniecznie. Najgorszym wrogiem obywatela jest bowiem niewiedza, zwłaszcza dotycząca procedur. Dajmy więc przykład z obszaru praktyki : mandat wystawiony przez policjanta. Beneficjentem jest urząd wojewódzki (UW). W momencie wystawienia mandatu wie o nim tylko dłużnik i policjant. Inni się dowiedzą, jak policjant zda wykorzystany bloczek mandatów. Jeżeli jest "mało upierdliwy", to może nastąpić to po roku (w PRLu bywało i po 2. latach, gdy mandat już się przedawnił (wtedy okres przedawnienia wynosił 2, a nie 3 lata, jak obecnie). To i tak nie było najśmieszniejsze : kiedyś we Francji wszystkie mandaty przedawniały się z końcem roku; wystawiony 31 grudnia - już po kilku godzinach.). Policjant zdaje bloczek. Zanim UW się o tym dowie, że był mandat, który nie został opłacony, mija kolejne kilka miesięcy. Urząd zgłasza dłużnika do lokalnego urzędu skarbowego (US). Na marginesie, nie jestem pewien, czy jest to procedura zgodna z prawem (na początku na pewno nie była), tj. czy do ustawowych obowiązków komorników US wpisano ściąganie grzywien, wystawionych poza US. Jeżeli nie, to równie prawnie skutecznie UW mógłby podpisać umowę cywilno-prawną o pomocy w ściąganiu grzywien z np. kierownikiem najbliższego sklepu z obuwiem. Umowa cywilno-prawna nie jest bowiem prawnym przeniesieniem właściwości egzekucyjnych komorników sądowych na inny podmiot.

Ale cóż, tak jak policjant ma pistolet, tak US często może położyć rękę na pieniądzach podatnika, w tym przypadku nie wiadomo, czy zgodnie z prawem.

Reasumując, przeszkody różnego rodzaju, mogą niekiedy zniechęcić dany organ do egzekucji prawa, i nie jest to kwestia z obszaru "litery", lecz "praktyki". Czy o tej "praktyce", mającej też wpływ na losy osób zadających tu pytania nie należy również informować ?

Przejdźmy do Yossariana :

"Jednak masz 99 % szans, że zostaniesz obwiniony przed sądem (grodzkim), a ten ci w postępowaniu zaocznym przywali grzywnę."

Nie wiem co tu jest nieprawdą lub bzdurą. Czy nie jest prawdą, że sądy w postępowaniu zaocznym na wniosek SM/policji w praktyce bez rozpatrywania sprawy akceptują wnioski o ukaranie ?

"Od wyroku wtedy należy się odwołać (zostanie automatycznie anulowany),"

J. wyż. A może po odwołaniu nie zostanie anulowany ?

"prosząc jednocześnie sąd, aby z uwagi na ekonomikę postępowania, sprawa została przeniesiona do sądu rejonowego, właściwego dla Twego miejsca zamieszkania."

Mamy już opisany tu przypadek, gdy sąd ku zaskoczeniu obwinionego, sam to uczynił bez jego wniosku. Sądy są zawalone sprawami. Jaki sąd nie przychyli się do wniosku o przeniesienie sprawy ?

"Wtedy SM raczej sprawę porzuci, i po pewnym czasie się przedawni."

Nie wyobrażam sobie, aby przestawiciel SM jeździł na (z reguły) kilka rozpraw np. z Kołobrzega do Krakowa. Ale jeżeli takie przypadki w Polsce już miały miejsce, to chętnie się z nimi zapoznam.

"Ty natomiast do tego sądu będziesz mógł składać wnioski, m.in. powyższe, na które oni prawie na pewno nie odpowiedzą. Wtedy sprawa zostanie zawieszona aż do przedawnienia."

Wystarczy, że sąd na wniosek obwinionego poprosi SM o dostarczenie kserokopii zgody KPP na wykonywanie pomiaru prędkości, oraz o dowód w postaci udokumentowania dokładnego miejsca wykonania pomiaru. Przypadek Arjuny pokazał, że SM może się nie wywiązać ani z jednego, ani z drugiego. Intuicja mi podpowiada, że w takim przypadku, SM w ogóle sądowi nie odpowie (tj. z prawnego punktu widzenia będzie zwlekać z odpowiedzią). Sąd (także "praktyka") nie zareaguje. Bowiem nie sąd będzie wtedy winny za przedawnienie się wykroczenia.

Kto tu pisze bzdury, niech czytelnicy sami ocenią.
 
Ursus21 treść Twojego posta wskazuje, że całkowicie obce są Ci zasady przenoszenia spraw i zawieszania postępowania. Nieuzasadnionym jest też pogląd, iż SM „porzuci” sprawę w razie przekazania jej innemu sądowi.
 
Yossarian napisał:
Ursus21 treść Twojego posta wskazuje, że całkowicie obce są Ci zasady przenoszenia spraw i zawieszania postępowania. Nieuzasadnionym jest też pogląd, iż SM „porzuci” sprawę w razie przekazania jej innemu sądowi.
Ok. Więc chciałbym się czegoś nauczyć. Przy okazji, odpowiedź będzie bardzo istotna dla wielu użytkowników tego forum, gdyż może im wskazać prawidłowy (i korzystny dla nich) sposób odwoływania się.

Ale na konkretnym przypadku : niewidoczna twarz kierowcy; właściciel podaje, że samochód powierzył sobie i znajomemu; małżonka (jako współwłaściciel) sobie; we trójkę wymieniali się prowadzeniem na trasie. SM uznała, że właściciel nie wykonał dyspozycji art. 78, ust. 4 "KRD", który jej zdaniem wymaga podania tylko jednej osoby - kierującego. Sąd w postępowaniu zaocznym "z automatu" karze właściciela.

Właściciel się odwołuje prosząc jednocześnie o przeniesienie procesu do sądu rejonowego u siebie. Argumentuje to swoim złym stanem zdrowia (kłopoty z chodzeniem (także długotrwałym prowadzeniem samochodu), krążeniem, inną chorobą (*)), a także chęcią powołania na świadków żony i znajomego, którzy mieszkają w jego miejscowości, a więc także ekonomiką procesu, gdyż w przeciwieństwie do SM, która jest powodem (oskarżycielem), są oni świadkami, którym sąd powinien zwrócić wysokie koszty stawiennictwa.

1. Czy sąd racjonalnie argumentując może odmówić prośbie ?

Sąd w trakcie procesu zwraca się do SM o uzupełnienie dowodów oskarżenia. SM jednak nie dosyła takich w wyznaczonym przez sąd terminie.

2. Co się dalej dzieje ?

(*) niepotrzebne skreślić
 
Witajcie. Mam pytanie odnosnie fotki z fotoradaru.
Dzisiaj tj 6.03.2010 r. dostałem fotografię z fotoradaru z niewyraźną twarzą kierowcy.

Fotka jest z dnia 03.12.2009r, na której nie można jednoznacznie stwierdzić kto był kierowcą.
Samochód nie jest mój, jest na firmę dla której pracowałem z tym że:
Umowa o prace została podpisana 04.01.2010r i nie przedłużona dnia 31.01.2010. Dlatego nie umiem stwierdzić czy to byłem ja czy może właściciel, czy też może jego syn..
Rozstałem się burzliwie z pracodawcą do którego należało auto ponieważ, od września 2009r podjąłem prace u niego z tym ze nie dostałem żadnej umowy aż do 04.01.2010 r. Warunki były bardzo niekorzystne i dnia 31.01 nie przedłużyłem, co spotkało się z oporem ze strony pracodawcy.
Uważam ze nie można stwierdzić kto kierował pojazdem.
Wraz ze zdjęciem otrzymałem dwa oświadczenia nr.1 i nr.2 i wezwanie które dodam w załączniku. Co mam zrobić, jak odpowiedzieć?
Podejrzewam ze coś takiego najpierw dostał właściciel(mój pracodawca) i chcąc wymigać się od płacenia jako kierowce wskazał mnie, osobę nie pracującą już u niego.
Co z tym zrobić? Fotka strasznie zamazana, jestem bezrobotny obecnie, 250 zł to sporo pieniędzy...;/
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Moim zdaniem załączona fotka nie jest taka "tragiczna" w jakości. Sadzę, że gdybym znał wizerunek Twój, Twojego pracodawcy i jego syna, to nie miałbym chyba trudności z identyfikacją osoby uwidocznionej na zdjęciu z fotoradaru... Ewidentnie na zdjęciu widać młodego mężczyznę...
 
_Adam_Wójcik napisał:
Moim zdaniem załączona fotka nie jest taka "tragiczna" w jakości. Sadzę, że gdybym znał wizerunek Twój, Twojego pracodawcy i jego syna, to nie miałbym chyba trudności z identyfikacją osoby uwidocznionej na zdjęciu z fotoradaru... Ewidentnie na zdjęciu widać młodego mężczyznę...
Całkowicie potwierdzam. Sam musisz stwierdzić, czy jeżeli SM ściągnie z bazy danych wizerunek Twojej twarzy z wniosku o pr.jazdy lub dow.osobisty, to będzie w stanie Cię zidentyfikować. Z drugiej strony oświadczenie, że to nie Ty prowadziłeś, nie zrodzi dla Ciebie skutków karnych, gdyż sprawca czynu zgodnie z orzeczeniami SN nie ma obowiązku samooskarżania się, lub dostarczania dowodów przeciwko własnej osobie.

Dokument jest kuriozalny. Osobę, która nie jest właścicielem (a być może jest tylko użytkownikiem) jako świadkawzywa się do złożenia wyjaśnienia, przy czym świadkowi się proponuje, aby się ... przyznał do wykroczenia, albo wskazał osobę, której (on świadek - nie będący właścicielem samochodu), powierzył samochód do kierowania.

Wydaje mi się, że jeszcze takiego przypadku tu nie mieliśmy.

Można też rozważyć w związku z tym wysłanie listem poleconym do SM odpowiedzi, iż : wezwany do wyjaśnienia jako świadek nie rozumiesz i prosisz o wyjaśnienie, czy jako świadek masz przyznać się do winy, czy też jako niewłaściciel masz podać, komu właściciel udostępnił samochód w danym dniu. Ponadto prosisz o wyjaśnienie, co się stanie, jeżeli jako niewłaściciel nie będziesz wiedział, komu właściciel w danym dniu powierzył samochód.

To ostatnie jest o tyle istotne, gdyż świadek w dniu zdarzenia w ogóle w firmie nie pracował (pracował przez niespełna miesiąc oid dnia 4.01.2010, na co ma dowód (w załączeniu - załączyć kserokopię).

Ta sytuacja dla formalnego właściciela jest bardzo trudna, gdyż musiałby się przyznać do zatrudnienia Ciebie na czarno, za co bez względu na dalszy rozwój wypadków groziłaby mu grzywna bodajże do 500.000 zł.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra