Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
lmpk napisał:
Zerknijcie co dodać co usunąć waszym zdaniem.
Pismo jest napisane prawidłowo, ale fotografia, to jakiś humbug. Widać, ze motocyklista jedzie w poprzek jezdni, wyraźnie po to, aby w przerwie krawężnika zjechać na pobocze.

Przypomnij sobie, czy nie było tak czasem, że zaczął Ci przerywać silnik; zatrzymałeś się na moment na środku jezdni, ale natychmiast WOLNO zjechałeś na pobocze w POPRZEK JEZDNI, aby sprawdzić co się stało.

Tylko ....... - za to określenie otrzymujesz kolejne ostrzeżenie - Y może kogoś takiego obwinić o przekroczenie prędkości. Musieli mieć rozkalibrowany fotoradar; albo też zwariował on ze wskazaniami w niskiej temperaturze.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ursus21 napisał:
Pismo jest napisane prawidłowo, ale fotografia, to jakiś humbug. Widać, ze motocyklista jedzie w poprzek jezdni, wyraźnie po to, aby w przerwie krawężnika zjechać na pobocze.
Ciekawe stwierdzenie... A od kiedy to linie rozdzielające pasy jezdni rysowane są w poprzek jezdni??

Tylko idiota może kogoś takiego obwinić o przekroczenie prędkości. Musieli mieć rozkalibrowany fotoradar; albo też zwariował on ze wskazaniami w niskiej temperaturze.
Skoro uważasz, że osoba prowadząca postępowanie to idiota, to jak wg Ciebie nazwać osobę, która obraża inną osobę na forum?
Dalej - na podstawie czego twierdzisz że fotoradar jest rozkalibrowany, oraz że danego dnia była zbyt niska temperatura do dokonania pomiaru. Ja osobiście nie widzę np śniegu na zdjeciu, więc z podejrzeniami dotyczącymi temperatury pomiaru byłbym ostrożny.
 
W przypadku wprowadzenia w bląd Straży Miejskiej poprzez udzielenie nieprawidłowych danych o sprawcy wykroczenia lub nie udzielenie informacji, osoba wprowadzająca w błąd lub nie udzielająca informacji (właściciel lub użytkownik) podlega karze grzywny zgodnie z art.97 Kodeksu Wykroczeń w zw. z art. 78 ust. 4 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, tym samym biorąc odpowiedzialność za powyższe wykroczenie.

nie udzielenie informacji to wzięcie na siebie odpowiadzialności za wykroczenie? Jak to?
- To bardzo proste. Skoro nie potrafisz wskazać osoby, która kierowała pojazdem , a jesteś jego właścicielem , to Ty poniesiesz odpowiedzialność za wykroczenie.

Widać, ze motocyklista jedzie w poprzek jezdni, wyraźnie po to, aby w przerwie krawężnika zjechać na pobocze.
- Po czym wniosłeś, że motocyklista jedzie w poprzek jezdni ?

Przypomnij sobie, czy nie było tak czasem, że zaczął Ci przerywać silnik; zatrzymałeś się na moment na środku jezdni, ale natychmiast WOLNO zjechałeś na pobocze w POPRZEK JEZDNI, aby sprawdzić co się stało.
- Ja bym nie nazwała tego "przypomnij sobie", a raczej podżeganiem do zeznania nieprawdy. Co z resztą zdarza Ci się nie po raz pierwszy.
 
Witam,
na formularzu otrzymanym od SM wskazałem osobę z innego kraju.
Później zostałem wezwany na przesłuchanie na policji w charakterze świadka odn. tego wykroczenia. Zeznałem m.in., że dane osobowe zapisał mi sam kierowca.
Zostałem poinformowany o odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań oraz, że wystąpiono do biura międzynarodowej współpracy policji o potwierdzenie danych prowadzącego.
Czego mogę się spodziewać, gdy dane tej osoby się:
1.potwierdzą
2.nie potwierdzą

Pzdr.
 
Ostatnia edycja:
Jeżeli człowiek istnieje i potwierdzi Twoje zeznania to wszystko w porządku.
Jeśli zaś człowiek nie istnieje, lub nie potwierdzi Twoich danych, to możesz spodziewać się problemów, i to problemów dużo większych niż mandat za przekroczenie prędkości.
 
Co konkretnie może się wydarzyć w przypadku nie potwierdzenia danych ?
 
Ostatnia edycja:
Odpowiedzialność karna za składania fałszywych zeznań - art. 233 par. 1 k.k.
 
Pozdrawiam Ursusa21. Działaj tak dalej, a ja ze swojej strony mam propozycję.
Może będziemy zaczynem ogólnopolskiego stowarzyszenia obrony praw kie-
rowców? (nazwa do uzgodnienia). Przecież czas zacząć walkę z tą paranoją
rzekomej dbałości o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Mam też aktualnie
na pieńku z pewną Strażą Gminną w ramach poruszanego tutaj tematu i je-
stem żywotnie zainteresowany taką działalnością.
Georgios

Przepraszam, że zabieram głos po raz drugi, ale napisałem niedawno dość długi
tekst i chyba coś źle wcisnąłem, bo nie został umieszczony. Szybko opiszę
swoją sytuację.
Wieś Brzezie gm. Rzeczenica DK 25 (taki podali adres). Jechaliśmy zza Kielc
do Ustki z żoną zmieniając się za kierownicą. Multanova 6F ustawiona w polu,
dosłownie na rowie porośniętym trawą (wiem, bo specjalnie tam pojechałem,
żeby obejrzeć to miejsce), droga jest właściwie kompletnie bez pobocza
utwardzonego. Zamierzam:
1. poinformować SG (zgodnie ze stanem faktycznym), że jechałem z żoną
na zmianę i nie pamiętamy, kto wtedy prowadził (też, o zgrozo święta
prawda!);
2. zapytać jaki jest adres naszego rzekomego wykroczenia, bo DK 25
i nazwa miejscowości to chyba za mało.
Na deser pozostawię sobie to, że doskonale wiem jaki jest stan pobocza,
gdzie zrobiono to zdjęcie. Kanałami policyjnymi (a mam takie możliwości)
sprawdzę jakość zdjęcia (chodzi m.in. o kąt ustawienia radaru) i czy SG
miała na ten dzień i konkretne miejsce upoważnienie do kontroli ruchu
drogowego. Jeżeli możesz mi coś doradzić Ursus21, to chętnie skorzystam,
bo jesteś dla mnie człowiekiem, którego posty czytam najchętniej i uważam,
że masz ogromne wyczucie ducha prawa, nawet jeśli nie jesteś prawnikiem.
Twoją alternatywą (takim nadirem w opozycji do zenitu) jest natomiast
moralizator "paragraf", którego posty przyprawiają mnie o szamotanie
pępka, takie są "praworządne". Gdyby wszyscy tak rozumieli prawo,
to do dzisiaj nikt by się nie poważył na jakiekolwiek zmiany społeczno-
ustrojowe w tym kraju. Jak słyszę, że mam siedzieć cicho i przestrzegać
prawa, nawet jeśli jest idiotyczne, to mnie krew zalewa! Jeszcze gorzej,
jeżeli przepisy regionalne są raczej cwaniackim naginaniem prawa, a tak
jest przecież w przypadku tych wszystkich idiotycznych ograniczeń prędkości
na naszych drogach.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Jestem aktualnie na 54 stronie tego tematu i postanowiłem coś napisać zanim dotrę do końca jako że dotknęła mnie nieprzyjemność związana z listem poleconym od SG fotka oczywiście zrobiona z tyłu auta. W korespondencji standardowa kartka z "3 opcjami" ja, kierowca, albo bonus 500 pln bez punktów, pouczenie o moich prawach, a raczej co mi grozi jeśli...., wezwanie również standardowe jak te opisywane na forum, no i zdjecie. Pod wszystkim podpisuje się Młodszy strażnik . Mam w zasadzie jedno pytanie to nie chodzi o te 300pln tylko o zwykłą uczciwość. Skoro SG nie może karać w trybie administracyjnym (jak narazie) jesli im wskaże 3 możliwych kierowców, a mimo to skierują wniosek do sądu to jaką mam szansę korzystając z porad kolegi Ursus21 i innych którzy aktywnie dokładali kolejne powody do 58 strony, że sąd przyzna mi racje? Widziałem po drodze że kilku osobom się udało Ci którym się nie udało chyba przestali pisać. Warto ?
 
spewak - w tym temacie było opisywanych parę wygranych tego typu spraw, przed sądami w Zamościu, Kościerzynie, bodaj też Tczewie. Tylko u nas prawo nie działa na zasadzie precedensu, w Twoim przypadku może być inaczej (choć pewnie będzie tak samo). Szanse masz duże, ale czy warto, musisz ocenić sam.

Moim zdaniem warto. Straże gminne stosują prawo według swoich interesów. Obywatele nie mają takiej możliwości. Jest to nieuczciwe i trzeba z takimi praktykami walczyć.
 
Ile sąd może mi dowalić kosztów sądowych, to że nie obowiązuje go żaden taryfikator to już wiem musi też wziąć pod uwage moje możliwości finansowe więc pewnie dostane 500, a koszty? 80pln za rozprawe zaoczna czy za każda tyle samo? Istnieje w tym przypadku "zastępstwo procesowe", czy SG nie ma takiej możliwości. Oczywiście chodzi o dodatkowe ewentualne koszty .

Skończyłem czytać , dzień w pracy zawalony totalnie......

Ursus któż to jest "sędzina kauzyperda" :???:
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
a co jeśli widać twarz?

Czytając wielce poznawcze posty, szczególnie Ursusa21 poznajemy tajniki bezprawnych poczynań naszych demokratycznych organów.
Dwadzieścia lat po upadku prl wszystkie instytucje państwa stosują metody rodem z minionej epoki, a sprawa fotoradarów jest tylko jednym z licznych tego dowodem.

Gdy nie widać twarzy kierowcy wszystko jest jasne, podajemy kilka osób, w tym siebie samego i czekamy na sprawiedliwość.

Pytanie do szanownego Ursusa21:

Co zrobić gdy nie widzieliśmy zdjęcia i nie wiemy czy jest czytelne? Czy jedyny sposób by uniknąć grzywny to czekanie na przedawnienie wykroczenia (1 rok)?

Ps.
a tu artykuł omawiający następstwa nie odbierania wezwań na przesłuchanie:

Opublikowane: 08.04.2010

Autor: Jakub Bonowicz
Wezwanie na policję w formie listu bez polecenia odbioru – czy doręczenie jest prawidłowe?

Dnia 5 marca otrzymałem pocztą wezwanie na policję w sprawie wykroczenia z art. 97 Kodeksu wykroczeń, które popełniłem miesiąc wcześniej. Wezwanie przesłano przesyłką zwykłą, bez potwierdzenia odbioru. Czy zrobiono to prawidłowo? Jakie poniosę konsekwencje, nie stawiając się na wezwanie policji?

Moim zdaniem doręczenie nie zostało dokonane w niniejszym wypadku prawidłowo.

Zgodnie z art. 130 Kodeksu postępowania karnego (w skrócie K.p.k.) „pisma doręcza się za pokwitowaniem odbioru. Odbierający potwierdza odbiór swym czytelnym podpisem, zawierającym imię i nazwisko na zwrotnym pokwitowaniu, na którym doręczający potwierdza swym podpisem sposób doręczenia”.



Regulacja ta rozciąga się na wszystkie pisma. Jest oczywiste, że potwierdzenie odbioru zawiadomień i wezwań (np. o terminie rozprawy, o wezwaniu na przesłuchanie na policję) załącza się do akt sprawy – stanowią one dowód doręczenia (są to tzw. „zwrotki”) – postanowienie Sądu Najwyższego z 15.01.2002 r., sygn. akt V KZ 56/01. W wyroku tym wskazano, iż wszystkie pisma doręcza się za pokwitowaniem odbioru.



Przepis określa sposób udokumentowania doręczenia i wymaga, aby doręczenie następowało zawsze za pokwitowaniem odbioru. Przesyłce zawsze towarzyszy tzw. zwrotne pokwitowanie („zwrotka”), na którym adresat pisma (albo inna osoba) czytelnie potwierdza odbiór pisma, natomiast doręczający oznacza sposób doręczenia. Odnotowuje, czy doręczył pismo adresatowi osobiście (art. 132 § 1), czy też np. dorosłemu domownikowi (art. 132 § 2).



W przeciwieństwie do poprzednio obowiązującego przepisu Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. obecnie przyjmuje się, że ten sposób doręczania pism znajduje uzasadnienie niezależnie od tego, czy dotyczy pism, od których doręczenia biegnie termin procesowy (np. termin do wniesienia apelacji, zażalenia), czy też nie (P. Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Warszawa 2007, komentarz do art. 130).



Zgodnie z art. 38 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia przepis ten stosuje się odpowiednio także w sprawach o wykroczenia.



W niniejszej sprawie brak zatem dowodu na to, że pismo zostało Panu doręczone. Nie dopełniono bowiem podstawowego obowiązku z art. 130 K.p.k.



Zgodnie z art. 142 K.p.k. (odpowiednio stosowanym również w sprawach o wykroczenia) należy jednak pamiętać, że „doręczenie bez zachowania przepisów niniejszego rozdziału uważa się za dokonane (skutecznie), jeżeli osoba, której pismo było przeznaczone – oświadczy, że pismo to otrzymała”. Jeśli więc ktoś otrzyma pismo bez potwierdzania odbioru, a mimo to stawi się na policję, to należy przyjąć, iż pismo zostało mu doręczone, nawet jeśli nie zachowano przewidzianego trybu.



Na marginesie – nieprawidłowe doręczenia zdarzają się nierzadko, zarówno w postępowaniu cywilnym i karnym. Z praktyki – najczęstsze błędy to:



* nieczytelne stempelki – nie można ustalić np. dat awizowania;
* zbyt szybkie powtórne awizo (osobiście widziałem taki przypadek – jeśli termin na odebranie przesyłki mijał w niedzielę, to awizować powtórnie można dopiero we wtorek (a nie w poniedziałek);
* zbyt szybkie odesłanie przesyłki (odsyła się następnego dnia po upływie terminu do odbioru przesyłki);
* braki formalne na zwrotkach – brak podpisu, brak daty; nieprawidłowe oznaczenie adresata;
* brak zaznaczenia formy doręczenia.
* w postępowaniu sądowo-administracyjnym – pozostawianie awiza na drzwiach mieszkania, w sytuacji gdy możliwe jest umieszczenie go w skrzynce pocztowej;
* nieumieszczenie na kopercie ani na zwrotnym potwierdzeniu odbioru adnotacji o miejscu zwrotu korespondencji (postanowienie NSA z 25.06.2008 r., sygn. akt II FSK 623/07);
* brak podpisu na zawiadomieniu o powtórnej awizacji.



Jeśli nie stawi się Pan na wezwanie, to zgodnie z art. 97 §1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia można w takiej sytuacji nałożyć mandat karny. „W postępowaniu mandatowym, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, funkcjonariusz uprawniony do nakładania grzywny w drodze mandatu karnego, może ją nałożyć jedynie, gdy:



1. schwytano sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia;
2. stwierdzi popełnienie wykroczenia naocznie pod nieobecność sprawcy albo za pomocą urządzenia pomiarowego lub kontrolnego, a nie zachodzi wątpliwość co do osoby sprawcy czynu”.



Nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego nie może nastąpić w przypadku fotoradarów w terminie 30 dni od ujawnienia czynu (czyli w zasadzie 30 dni od momentu gdy policja otrzymała zdjęcia i stwierdziła przekroczenie prędkości). Oczywiście, jak w każdym wypadku, może Pan odmówić przyjęcia mandatu karnego. Jeśli Pan odmówi, to funkcjonariusz występuje z wnioskiem o ukaranie do sądu (art. 99). Jeśli policja nie wymierzy mandatu w terminie 30 dni, to też musi skierować sprawę do sądu (bo minął jej już termin na wymierzenie mandatu).



Trzeba pamiętać o stosunkowo krótkim terminie przedawnienia wykroczenia (art. 45 Kodeksu wykroczeń):



1. Jeśli w ogóle nie wszczęto postępowania – 1 rok od popełnienia czynu (trudno powiedzieć, czy możemy w ogóle mówić o wszczęciu postępowaniu, jeśli nie było nawet prawidłowego doręczenia. Natomiast jeśli skierowano sprawę do sądu grodzkiego, to jest to już wszczęcie postępowania).
2. Jeśli wszczęto postępowanie – 2 lata od popełnienia czynu.
3. Jeśli orzeczono karę (mandatem) – 3 lata od uprawomocnienia się mandatu.



Policja może jednak od razu skierować sprawę do sądu grodzkiego. Wbrew powszechnemu mniemaniu policjant nie musi proponować mandatu, postępowanie mandatowe nie jest obowiązkowe.



Trudno powiedzieć, jak postąpi policja – pewne jest na razie to, że pismo z policji nie wywołało żadnych skutków prawnych, bo nie było prawidłowego doręczenia – nie ponosi Pan więc żadnych szczególnych konsekwencji, nie stawiając się na wezwanie. Natomiast w żaden sposób nie uchybia to prawu (i obowiązkowi) policji do skierowania sprawy do sądu grodzkiego (czego policjanci nie lubią, bo mają od razu dużo roboty – trzeba pisać wniosek o ukaranie itd., gorsze statystyki). Policja w ogóle nie musi bowiem wzywać sprawcy w przypadku wykroczeń ujawnionych fotoradarem – jeśli nie wystawia mandatu, to może skierować sprawę do sądu grodzkiego.
 
Ostatnia edycja:
a może tak?

Co sądzicie o takim sposobie na fotoradar - czy ktoś próbował i z jakim skutkiem?
Czy nr rejestracyjne (element ruchomy) samochodu przesądzają kto jest właścicielem pojazdu? A co z nr silnika i nadwozia? Bez tych numerów (nie widocznych na zdjęciach) nie sposób jednoznacznie stwierdzić czy jest to konkretny pojazd!


Wygrałem z fotoradarem

10 lutego 2006

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. 31 października 2005 r.
wygrałem w sądzie grodzkim sprawę o fotoradar. Moim pragnieniem jest podzielić się doświadczeniami z innymi użytkownikami "czterech kółek".
Sprawę wygrałem łatwo i bezproblemowo. Chciałbym udzielić kilku porad za-równo policji, jak i kierowcom, co zrobić, by sprawy o fotoradar kończyły się szyb-ko i przyjemnie dla obydwu stron.

Jeżeli kierowca przyzna się do winy, to znaczy do przekroczenia dozwolonej prędkości w konkretnym miejscu i czasie oraz rozpozna na zdjęciu swój samochód, sprawa kończy się szybko, mandatem. Kończy się szybko, lecz nieprzyjemnie dla kierowcy.

Jednakże wcale tak być nie musi. Nie łamiąc prawa oraz wcale nie posługując się kłamstwem cała sprawa o fotoradar może zakończyć się szybko i przyjemnie dla obydwu stron.
Podaję algorytm postępowania w omawianej sytuacji.
Pierwsze, co powinien zrobić kierowca, to na samym początku zadać pytanie, w jakim charakterze jest przesłuchiwany. Jeżeli policjant odpowie, że w charakterze podejrzanego, wtedy należy skorzystać z zagwarantowanego nam konstytucją prawa do odmowy zeznań.
Trzeba po prostu oświadczyć, że korzysta się z przysługującego prawa i odmawia się składania zeznań. Nikt się na nas za to nie obrazi, ani nie będzie na nas krzyczał, gdyż jest to nasze prawo, z którego w danej sytuacji chcemy właśnie skorzystać.

Sprawa kończy się szybko i przyjemnie dla obydwu stron, ponieważ policja nie musi wypisywać więcej papierków, gdyż musi zakończyć sprawę z powodu nieustalenia sprawcy wykroczenia, natomiast dla kierowcy również kończy się szybko i przyjemnie, gdyż wraca do domu zdrowy, cały i z pełnym portfelem i z nie powiększonym kontem punktowym.

Gdy trafimy na nieuprzejmego policjanta, może skierować sprawę do sądu grodzkiego. Jednak nie ma się co przejmować, gdyż ona "wygra się sama", bez naszej pomocy, ponieważ tam również skorzystamy z naszego prawa do odmowy zeznań.

Drugi wariant tej samej sytuacji to taki, że policja może nas przesłuchiwać w charakterze świadka. Wtedy już prawo odmowy zeznań nie przysługuje nam.
Świadek musi zeznawać i musi mówić całą prawdę i tylko prawdę.
W moim przypadku stawiany mi zarzut przekroczenia dozwolonej prędkości dotyczył okresu dla mojej pamięci odległego w czasie.
Pytano mnie, co robiłem około 2 miesiące temu, o konkretnej godzinie.
Aby zeznać całą prawdę i tylko prawdę i być w zgodzie z własnym sumieniem zeznałem, że kompletnie nie pamiętam, co wtedy robiłem i nawet nie wiem, czy mój samochód w ogóle był używany. Wtedy bardzo miła pani policjantka pokazała mi zdjęcie samochodu tej samej marki, co mój i z takimi samymi numerami rejestracyjnymi, jak mój samochód z pytaniem, czy na tym zdjęciu jest mój samochód.
Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, iż nie wiem, czy jest to mój samochód, gdyż samochód tej samej marki może posiadać wiele osób, a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można je bez trudu podrobić i zamontować do innego samochodu. W ten sposób np. złośliwy sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar, aby wpędzić nas w kłopoty.

Miałbym pewność, czy samochód na zdjęciu jest moim samochodem, gdyby pozwolono sprawdzić mi w nim moje rzeczy osobiste lub numery nadwozia i podwozia, i porównać je z tymi z dowodu rejestracyjnego, tak jak robi się to na przeglądach okresowych.
Wtedy pani policjantka powiedziała mi, że istnieje przepis, który nakłada na mnie obowiązek wskazania kierowcy w danym czasie.
Jest to przepis bardzo dziwny, gdyż po pierwsze, zmusza on moje szare komórki do rzeczy niemożliwej, to znaczy do pamiętania czegoś, czego nie pamiętam, a przecież żadnej ewidencji czy książki pojazdu prowadzić nie mam obowiązku.
Po drugie, zmusza mnie do zeznawania nieprawdy, gdyż pani policjantka chce wymusić ze mnie jakieś nazwiska, których nie znam, a przecież prawda jest taka, że ja kompletnie nic nie pamiętam, a mam przecież obowiązek mówić całą prawdę i tylko prawdę.

Gdyby policjant był nieprzyjemny i próbował nas straszyć, możemy powiedzieć mu, że zaraz pójdziemy do prokuratury złożyć doniesienie, że zmuszał nas do zeznawania nieprawdy.

Jednakże mam nadzieję, że w Państwa przypadku sprawa zakończy się na tym, szybko i przyjemnie.

Gdy policjant będzie złośliwy może skierować sprawę do sądu grodzkiego, oskarżając nas o niewskazanie kierowcy. Ale tam też sprawę wygramy, gdyż nie wiadomo, czy samochód na zdjęciu jest naszym samochodem i czy tego dnia nasz samochód w ogóle miał kierowcę, gdyż nie wiadomo, czy w ogóle tego dnia nasz samochód jeździł.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie bójmy się korzystać z przysługu-jących nam praw i zeznajmy tylko prawdę i całą prawdę.

Szerokiej drogi!

Witold Kołodziejski
 
Witam
Przeczytałem trochę wątków, ale nie znalazłem odpowiedzi.
Zazwyczaj jest tu poruszany temat co zrobić, jak dostałem zdjęcie.

U mnie sprawa wygląda tak.
Dostałem dzisiaj wyrok nakazowy z dn. 02.03.2010r. dot. nie dostosowania się do znaku B-33 i przekroczenia prędkości o 48km/h w dniu 02.03.2009r.

Sytuacja wygląda następująca
- Samochód jest firmowy w leasingu. Głównie ja prowadzę samochód, ale często prowadzą go inne osoby.
- Nie dostałem żadnego zdjęcia ani wcześniej żadnego pisma w sprawie wykroczenia
- istnieje możliwość że nie odebrałem jakiegoś awizo na adresie firmowym (praca cała polska i często nie ma mnie tygodniami). Na adresie domowym wszystkie awiza były odbierane.
- Wyrok opiewa na kwotę 600zł + koszty sądowe ok. 110zł
- nie jestem pewien czy czy na drodze wskazanej jest ograniczenie prędkości do 40km/h (2 pasy ruchu w terenie zabudowany - powinno być min. 50km/h)

Mam pytanie czy jest sens się odwoływać (mam 7 dni).
Po pierwsze nie wiem czy ja kierowałem pojazd - jak mogę to sprawdzić?
Po drugie dostałem karę grzywny w wysokości 600zł, skoro wg taryfikatora karę powinienem dostać między 300-400zł.

Jeżeli faktycznie ja prowadziłem pojazd czemu nie mogę dostać kary zgodnie z taryfikatorem?

Proszę o opinie na co mam zwrócić uwagę przy wniesieniu sprzeciwu, i czy ma to sens?

Serdecznie dziękuję za wszelką pomoc.
 
RE: a co jeśli widać twarz?

ggalin napisał:
a tu artykuł omawiający następstwa nie odbierania wezwań na przesłuchanie:
Autor zdaje się nie być świadomym, iż sądy grodzkie zostały zlikwidowane kilka miesięcy temu.
 
magnatex napisał:
Odpowiedzialność karna za składania fałszywych zeznań - art. 233 par. 1 k.k.

Ale dlaczego fakt nie potwierdzenia danych traktujesz od razu składaniem fałszywych zeznań? Przecież jak wyczytałem w poście "dane osobowe zapisał mi sam kierowca". A nie jest rolą wezwanego weryfikacja prawdziwości otrzymanych danych. Przekazał w dobrej wierze by pomóc ukarać sprawcę a Ty go chcesz karać?
 
rafalsiem napisał:
Pod nickiem Ursus21 pojawił się napis "Zbanowany". Czy znamy powód? (pytanie też do Admina czy kto tam taką decyzję podejmuje)

Poniosło go i coś napisał... albo SM ma tu swoją wtykę. :rolleyes: .

Panna mnie naciska żebym nie kombinował z tym wezwaniem od SG bo wpakuje się w kłopoty . Zadzwoniłbym tam i spróbował zbić ten mandat jak mam z nimi rozmawiać ? Mam im powiedzieć że wywiąże się z obowiązku i wskaże 3 osoby które prawdopodobnie mogły wtedy prowadzić auto, ale zgodzę się na mandat jesli mi dadzą 200zł?
 
Witam chciałbym wam opisać moje zdarzenie przegladałem forum lecz nie znalazłem podobnego przypadku.Sprawa wygląda dość nieciekawie otóż w sierpniu 2009 roku spędzałem z grupą znajomych weekend w dąbkach 31.08 wracaliśmy do domu to jest gdyni w listopadzie przyszedł mandat z fotoradaru zdjęcie tyłu auta miejscowość gotętowo godz.(10.15) 31.08.09 90 km/h na 50-tce przyjełem zaplaciłem 310zł 8 pkt w pażdzierniku kolejny kobylnica godz.(10.46) 31.08.09 92km/h na 50-tce znowu tył auta przyjełem zapłaciłem ok wszystko fajnie aż do dziś przyszedł kolejny z dąbek godz (9.09) 31.08.09 81km/h na 40-tce kolejne 8 pkt i 310 zł i kolejny raz tyl auta teraz mam pytanie otórz auto prowadziła moja siostra tego feralnego dnia jeszcze wtedy nie miała prawa jazdy teraz ma. niemoge przyjąć tego mandatu bo przekroczę limit punktów ale też niemoge jej wskazać bo będzie miała problemy czy ktoś może doradzić co zrobic w takiej sytuacji bardzo proszę o pomoc jestem w kropce niewiem co robić
 
kaloryfer9 napisał:
Witam chciałbym wam opisać moje zdarzenie przegladałem forum lecz nie znalazłem podobnego przypadku.

Kolego gdybyś przeczytał ten temat chociaż w 1/3 to dobrze byś wiedział co zrobić.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra