PDYVPPL napisał:
Dziś pod adres pod którym zameldowana jest żona - zupełnie inna gmina / powiat (żona jest "pierwszą" właścicielką auta, ja też jestem w dowodzie) zapukał policjant, rozmawiał z teściem, zostawił do siebie telefon i kazał żonie przyjść na komisariat we wtorek. Ujawniło się, że fotografia nie jest pewnie najgorsza, bo policjant rozpoznał, że na fotce jest twarz mężczyzny.
Czy taka wizyta policjanta i rozmowa z kimś z rodziny jest równoznaczna z dostarczeniem wezwania stawienia się w komisariacie (mam wrażenie, że ona nie ma żadnego znaczenia, ale wolałbym się upewnić)?
Czy strategia "nicnierobienia" i czekania na formalne wezwanie z policji, które z dużym (?) prawdopodobieństwem będzie obarczone błędami (jest o nich na stronie 45 wątku, nie wszystko rozumiem ale zakładam spore szanse, że policja machnie się w statusie osoby wzywanej czy jakichś paragrafach i pouczeniach) pozwoli uniknąć kary?
A może lepiej załatwić to mandatem, a nie czekać na koszty sądowe? Za tym rozwiązaniem przemawiają okoliczności typu wyraźne (chyba) zdjęcie, dobre ustawienie radaru, temperatura też raczej OK (7. rano). Nie wiem tylko, czy to postępowanie może się jeszcze zakończyć mandatem skoro minęły już 2 miesiące od fotki, terminu "wywołania" nie znam.
Z góry dziękuję za radę. PDY
Wezwanie jest prawnie nieskuteczne, gdyż prawo nie przewoduje wezwania za pośrednictwem osób trzecich, a zwłaszcza prywatnych. Nie może ono zrodzić niekorzystnych skutków prawnych, albowiem osoba trzecia może cierpieć na okresowe, albo trwałe zaniki pamięci, nawet jeżeli nie są one potwierdzone opinią lekarza.
Z praktycznego punktu widzenia nie ma to jednak znaczenia. Po niestawieniu się, policja zareaguje i prędzej, lub później, wezwie żonę. Dalej są dwie metody postępowania :
1. Żona potwierdza, że prowadził mąż. Policja albo ściąga z bazy fotografię jego twarzy, albo wzywa męża, aby potwierdził zeznanie żony. Można się próbować tłumaczyć i "wytargować" mniejszy mandat.
2. Można się "pobawić", aczkolwiek to nie gwarantuje pomyślnego finału : 1/ żona maksymalnie długo unika wezwania; 2/ ewentualnie nieodpowiada na pisemne wezwanie (osławione już "komu powierzyła" art. 78, ust. 4 KRD).
2.1 W końcu wezwana w charakterze
świadka, odmawia udzielenia odpowiedzi, żądając (bez wyjaśnienia) aby do protokółu wpisać, że na podstawie art. 2 Konstytucji RP. Oskarżona o odmowę złożenia wyjaśnienia, przed sądem oświadcza, że samochód prowadził mąż, a jej się wydaje, że w demokratycznym państwie prawnym, nie może być stosowana zasada, iż na obywatelu ciąży obowiązek obwinienia współmałżonka, nawet tylko podejrzanego o spowodowanie wykroczenia. Prosi sąd o oddalenie pozwu bezpośrednio w oparciu o przepis Konstytucji, która jest nadrzędnym nad innymi aktem prawnym, a której przepisy stosuje się bezpośrednio. Jeżeli zaś sąd ma wątpliwości, to prosi sąd o zadanie stosownego zapytania Trybunałowi Konstytucyjnemu.
Sąd może się jednak do tego nieprzychylić, i trzeba by się było włóczyć po sądach wszystkich instancji, a następnie zadać Trybunałowi Sprawiedliwości w Strasburgu zapytanie, czy w Europie żona rzeczywiście ma obowiązek obwinić męża.
2.2 Policja skieruje wniosek o ukaranie żony. Są już sądy, które takie wnioski oddaliły, a argumentacja jest w wątku.