Witam forumowiczów!
Wybraliśmy się z żoną na parę dni nad morze jadąc ze śląska około 650km, pomimo zwracania uwagi na fotoradary i tak dostaliśmy 3 fotki na łączną sumę 900zł, oraz łącznie 18 punktów karnych. Oczywiście jest to tylko propozycja ponieważ możemy nie wskazać kierującego pojazdem i dostać mandat w wysokości do 500zł x 3szt, co da nam ładny wydatek 1500zł. W tym wypadku nie otrzymamy żadnych punktów karnych.
Otrzymaliśmy 3 fotki z tego dwie są zrobione w odstępie 3 minut w tym samym mieście, właściwie wiosce. Obie fotki są zrobione z tyłu pojazdu, więc tak naprawdę nie wiemy kto z nas prowadził, ponieważ wymienialiśmy się w trasie. Jedna z nich to przekroczenie o 16km/h – 100zł i 2pkt, druga to przekroczenie o 46km/h – 400zł i 8pkt. Kolejna fotka – trzecia – jest zrobiona z przodu i przyszła na żonę, która jest współwłaścicielem auta (poprzednie dwie przyszły na mnie jako właściciela) jednak na fotografii jestem prawdopodobnie ja, na pewno nie żona. Prawdopodobnie ja, ponieważ fotografia jest tak nie czytelna, że mógłby to być ktokolwiek, widać tylko zarysy twarzy na powiększeniu obok zdjęcia (totalna pikseloza). Tutaj przekroczenie wyniosło 43km/h – 400zł i 8pkt.
Pytanie brzmi, czy jeżeli skorzystamy z prawa do nie wskazania kierującego to otrzymamy 3 mandaty po 500zł, ponieważ w pismach pisze, że mandat wyniesie „do 500zł”, czy może otrzymamy mandat zgodny z taryfikatorem za przekroczenie danej prędkości?
Czy jeżeli przyznamy się (wskażemy kierującego) w najtańszym mandacie za 100zł, a nie wskażemy w drugim zrobionym po 3 minutach za 400zł, aby uniknąć punktów mogą podważyć to, ponieważ dwie fotki zrobione są w odstępie 3 minut w jednym mieście.
Czy jest jakiś inny sposób uniknięcia naliczenia punktów, a także mandatów powołując się na brak czytelnego zdjęcia, oraz w dwóch przypadkach fotografię tyłu samochodu, gdzie nie można wskazać kierującego.
Czy faktycznie można uniknąć wpłaty mandatu za nie wskazanie kierowcy powołując się na przepisy podane w postach powyżej (czyli, to co opisuje gazeta prawna)?
Czy gdybyśmy się uparli przy swoim i powołali na przepisy opisane w gazecie i na forum odwołując się od mandatów musimy osobiście stawić się w mieście oddalonym o 600km na rozprawie (a tak właściwie, to gdzie ona się odbędzie – tam, czy w moim miejscu zameldowania?).
Jak tą sprawę najlepiej poprowadzić tak, aby najmniej stracić czasu, nerwów i pieniędzy? Proszę o pomoc ponieważ do wtorku powinienem odpisać na otrzymane mandaty.
PS nie polecam nikomu ze śląska wyjazdu nad morze – drogo to wychodzi, same dziury w drogach, wszędzie 40, 50km/h
