E
esp4u
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 8
witam.
a ja poszedłem z nimi na (czyt. sm) na udry. we wrześniu 2010 popełnione zostało wykroczenie (auto firmowe). niestety na zdjęciu nie rozpoznałem jednoznacznie, kto prowadził pojazd, wysłałem oświadczenie i prośbę o ukaranie mniejszym mandatem.
i cisza... aż do 28 lutego 2011. odwiedzili mnie strażnicy miejscy żądni należnej im kasy. niestety nie stać mnie na spełnianie ich marzeń, więc zamiast 200 zaproponowałem ponownie 50 zł.
zaczęło się straszenie, że jeśli nie chcę przyjąć mandatu, muszę wskazać kto prowadził pojazd.
udałem się na przesłuchanie i po niemałym wysiłku (długi okres czasu od popełnienia wykroczenia) podałem im potencjalnych użytkowników - obywateli białorusi, którzy faktycznie w takim okresie mogli korzystać z samochodu.
sm poszła jednak na łatwiznę i stwierdziła, że to na pewno moja żona.
teraz ja mam mieć sprawę za tzw. wprowadzenie w błąd sm, a żona za nie przyjęcie mandatu, gdyż także i ona nie potrafiła po tak długim upływie czasu stwierdzić jednoznacznie, czy to ona prowadziła pojazd. sm proponowała nam abyśmy się dobrowolnie ukarali - ale pamiętajcie - nie ufa się nigdy wilkowi.
wszystko co tu opisuję jest pewnie standartowym problemem, jednak...
straż miejska przysłała mojej żonie wezwanie, w którym jest napisane, że właściciel pojazdu (czyli ja ! ) wskazuję ją jako kierującą pojazdem.
do cho... Kto tam pracuje? ktoś z łapanki?
nigdy w życiu nie wskazałem żony jako prowdzącej pojazd: ani w zeznaniach ani w żadnej innej sytuacji.
sprawę więc skierowałem do prokuratury, gdyż wydaje mi się, że jest to jawne pomówienie i przekroczenie kompetencji "funkcjonariusza".
o swoich problemach domowych powstałych przez wysłanie takiej bzdury nie będę tu pisał, ale postaram się Państwa informować, czy da się walczyć z "fachowcami" ze straży miejskiej.
opiszę też finały rzekomego wprowadzenia w bład sm i nie przyjęcia mandatu. tworzę stronkę, gdzie postaram się zachęcić do egzekwowania swoich praw, a nie tylko bycia chłopcami do bicia.
może ktoś miał już taką sytuację? proszę wtedy o radę.
pozdrawiam
a ja poszedłem z nimi na (czyt. sm) na udry. we wrześniu 2010 popełnione zostało wykroczenie (auto firmowe). niestety na zdjęciu nie rozpoznałem jednoznacznie, kto prowadził pojazd, wysłałem oświadczenie i prośbę o ukaranie mniejszym mandatem.
i cisza... aż do 28 lutego 2011. odwiedzili mnie strażnicy miejscy żądni należnej im kasy. niestety nie stać mnie na spełnianie ich marzeń, więc zamiast 200 zaproponowałem ponownie 50 zł.
zaczęło się straszenie, że jeśli nie chcę przyjąć mandatu, muszę wskazać kto prowadził pojazd.
udałem się na przesłuchanie i po niemałym wysiłku (długi okres czasu od popełnienia wykroczenia) podałem im potencjalnych użytkowników - obywateli białorusi, którzy faktycznie w takim okresie mogli korzystać z samochodu.
sm poszła jednak na łatwiznę i stwierdziła, że to na pewno moja żona.
teraz ja mam mieć sprawę za tzw. wprowadzenie w błąd sm, a żona za nie przyjęcie mandatu, gdyż także i ona nie potrafiła po tak długim upływie czasu stwierdzić jednoznacznie, czy to ona prowadziła pojazd. sm proponowała nam abyśmy się dobrowolnie ukarali - ale pamiętajcie - nie ufa się nigdy wilkowi.
wszystko co tu opisuję jest pewnie standartowym problemem, jednak...
straż miejska przysłała mojej żonie wezwanie, w którym jest napisane, że właściciel pojazdu (czyli ja ! ) wskazuję ją jako kierującą pojazdem.
do cho... Kto tam pracuje? ktoś z łapanki?
nigdy w życiu nie wskazałem żony jako prowdzącej pojazd: ani w zeznaniach ani w żadnej innej sytuacji.
sprawę więc skierowałem do prokuratury, gdyż wydaje mi się, że jest to jawne pomówienie i przekroczenie kompetencji "funkcjonariusza".
o swoich problemach domowych powstałych przez wysłanie takiej bzdury nie będę tu pisał, ale postaram się Państwa informować, czy da się walczyć z "fachowcami" ze straży miejskiej.
opiszę też finały rzekomego wprowadzenia w bład sm i nie przyjęcia mandatu. tworzę stronkę, gdzie postaram się zachęcić do egzekwowania swoich praw, a nie tylko bycia chłopcami do bicia.
może ktoś miał już taką sytuację? proszę wtedy o radę.
pozdrawiam