Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
witam.
a ja poszedłem z nimi na (czyt. sm) na udry. we wrześniu 2010 popełnione zostało wykroczenie (auto firmowe). niestety na zdjęciu nie rozpoznałem jednoznacznie, kto prowadził pojazd, wysłałem oświadczenie i prośbę o ukaranie mniejszym mandatem.
i cisza... aż do 28 lutego 2011. odwiedzili mnie strażnicy miejscy żądni należnej im kasy. niestety nie stać mnie na spełnianie ich marzeń, więc zamiast 200 zaproponowałem ponownie 50 zł.
zaczęło się straszenie, że jeśli nie chcę przyjąć mandatu, muszę wskazać kto prowadził pojazd.
udałem się na przesłuchanie i po niemałym wysiłku (długi okres czasu od popełnienia wykroczenia) podałem im potencjalnych użytkowników - obywateli białorusi, którzy faktycznie w takim okresie mogli korzystać z samochodu.
sm poszła jednak na łatwiznę i stwierdziła, że to na pewno moja żona.
teraz ja mam mieć sprawę za tzw. wprowadzenie w błąd sm, a żona za nie przyjęcie mandatu, gdyż także i ona nie potrafiła po tak długim upływie czasu stwierdzić jednoznacznie, czy to ona prowadziła pojazd. sm proponowała nam abyśmy się dobrowolnie ukarali - ale pamiętajcie - nie ufa się nigdy wilkowi.
wszystko co tu opisuję jest pewnie standartowym problemem, jednak...
straż miejska przysłała mojej żonie wezwanie, w którym jest napisane, że właściciel pojazdu (czyli ja ! ) wskazuję ją jako kierującą pojazdem.
do cho... Kto tam pracuje? ktoś z łapanki?
nigdy w życiu nie wskazałem żony jako prowdzącej pojazd: ani w zeznaniach ani w żadnej innej sytuacji.
sprawę więc skierowałem do prokuratury, gdyż wydaje mi się, że jest to jawne pomówienie i przekroczenie kompetencji "funkcjonariusza".
o swoich problemach domowych powstałych przez wysłanie takiej bzdury nie będę tu pisał, ale postaram się Państwa informować, czy da się walczyć z "fachowcami" ze straży miejskiej.
opiszę też finały rzekomego wprowadzenia w bład sm i nie przyjęcia mandatu. tworzę stronkę, gdzie postaram się zachęcić do egzekwowania swoich praw, a nie tylko bycia chłopcami do bicia.
może ktoś miał już taką sytuację? proszę wtedy o radę.
pozdrawiam
 
Panowie,
sytuacja dość standardowa.
SM - ok białego boru. Samochód firmowy.
Na 50 przekroczenie 71. Zdjęcie pokazuje twarz - ale nie za dokładnie. Było ciemno ok 19, zdjęcie robione z użyciem lampy błyskowej.
opcja A lub B:200zł i 4 punkty karne. albo opcja C 300zł i brak punktów

Przetestował ktoś już tę opcję C? Faktycznie inkasują 300zł (zakładam, że wystawią to na firmę) i nie bawią się w liczenie punktów?
Jak wygląda postępowanie w wypadku gdy wskazana zostanie inna osoba - będzie jakieś porównywanie zdjęć z tym co jest na fotce ze zdjęciem z prawa jazdy? Zastanawiam się, czy nie scedować odpowiedzialności na kolegę z prawkiem ale nie prowadzącego czynnie.
 
oczywiscie nie zauwazylem tematu przyklejonego i niepotrzebnie zalozylem wlasny watek

kopiuje tutaj

Witam serdecznie,

Otrzymalem od Strazy Miejskiej z innego rejonu kraju zdjecie z fotoradaru (tylem) oraz wezwanie do zlozenia oswiadczenia w ciagu 7 dni, dotyczacego kierujacego pojazdem.

Sa dostepne 3 wersje oswiadczenia:

1. potwierdzenie, ze to ja kierowalem pojazdem i przekroczylem predkosc. Sa tu tez dwie opcje - wyrazenie zgody na ukaranie mandatem w wysokosci 500 zlotych i 10 punktami karnymi (vs. odmowa przyjecia mandatu)

2. wskazanie innej osoby niz wlasciciel/uzytkownik

3. "oswiadczam, ze pojazd, ktorym popelniono wykroczenie opisane w wezwaniu nie zostal uzyty wbrew mojej woli i wedzy przez nieznana mi osobe, czemu nie moglem zapobiec, lecz nie wskaze uprawnionemu organowi, komu powierzono pojazd do kierowania lub uzytkowania w oznaczonym czasie" ... no i tutaj mamy opcje mandatu 500 zlotych, lecz bez punktow karnych (vs oczywiscie odmowa przyjecia mandatu)

Chcialbym Was serdecznie poprosic o interpretacje konsekwencji prawnych punktow 1 i 3.

A wiec
-mandat 500 zlotych i 10 punktow karnych
albo - mandat 500 zlotych za niewskazanie kierujacego

na pierwszy rzut oka sprawa wyglada tak, iz punkt 3. rodzi mniejsze obciazenia dla osoby wezwanej. Czy dopbrze to interpretuje? Czy po odmowie wskazania kierujacego, osoba otrzymuje ten mandat 500 zlotych, bez punktow karnych i sprawa jest definitywnie zamykana?

Spotkalem sie z interpretacjami, takimi jak ta:
(cytat z tego forum, z roku 2008 ).
"Proszę zapoznać się z treścią art. 78 ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym oraz art. 65 par 2 kodeksu wykroczeń. Ma Pan obowiązek wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania w określonym czasie. Odmowa (wyraźna) wskazania jest wykroczeniem karanym grzywną do 5.000 złotych. Jeżeli nie potrafi Pan wskazać konkretnej osoby, bowiem np. samochód jest użytkowany przez różne osoby (chyba tak mam to rozumieć) wskazanie alternatywne osób, które mogły kierować w tym czasie nie daje już podstaw do skazania (z tych przepisów). Organy prowadzące postępowanie muszą wówczas podjąć dalsze czynności w celu ustalenia sprawcy wykroczenia"

zdaje sobie jednak sprawe z faktu, iz zarowno stosowne przepisy jak i praktyka orzecznictwa mogly ewoluowac wielokrotnie w minionych latach dlatego prosze jeszcze raz o interpretacje tej sytuacji z punktu widzenia obecnych uregulowan.
 
Nic się nie zmieniło (na szczęście) i nadal obowiązuje zasada domniemania niewinności. To na SM ciąży obowiązek udowodnienia winy konkretnemu kierowcy. Jeśli podasz kilku potencjalnych kierowców, spełnisz wymogi, jakie nakłada na Ciebie znowelizowana ustawa. Komu SM wystawi wówczas mandat? Zapewne nikomu, bo jak mieliby udowodnić winę.
 
Tak, tak robią. Przecież im tylko chodzi o kasę i nic więcej.
 
Witam, mam pytanie odnośnie używania fotoradarów przez SM. Otrzymałem ostatnio fotkę zrobioną w terenie zabudowanym przez fotoradar przenośny (śmietnik) od SM. W związku z tym mam pytanie jak wygląda sprawa z legalnością działań SM w 2011 po zmianie kodeksu? jak należy postąpić aby anulowali mandat?
 
Witam. W dniu dzisiejszym otrzymałem wyrok sądu za niewskazanie sprawcy wykroczenia 50/101 km/h. Podczas wizyty w SM nie udzieliłem odpowiedzi kto prowadził pojazd (zdarzenie miało miejsce w dniu 08.02.11), strażnik miejski zaproponował mandat za to wykroczenie w wysokości 100 zł, oczywiście odmówiłem ponieważ nie wiedziałem kto prowadził mój samochód, złozyłem nawet stosowne wyjaśnienie na piśmie, niestety nic to nie dało i straż skierowała sprawę do sądu i teraz mam do zapłacenia 280 zł. Rozważam możliwość złożenia sprzeciwu. Ciekaw jestem czy mam szansę na umożenie sprawy.
 
Mam pytanie, czy fotoradar niestacjonarny musi być oznakowany? Przed chwilą na mojej wsi jacyś miastowi policjanci postawili fotoradar niestacjonarny, nieoznakowany i w słabo widocznym miejscu.
Moje drugie pytanie czy mogą mi coś zrobić jeżeli sobie stanę osobiście przed fotoradarem lub zastawie go samochodem, jeżeli chodzi o samochód jest to chodnik ale będzie 1,5m dla przechodniów. (np. czy mogą mnie posądzić o utrudnianie pracy policjantom)
 
Ostatnia edycja:
W kilka osób jechaliśmy do pracy. Po tygodniu przyszło zdjęcie od tyłu z radaru SM (tak nawiasem wnioskodawcą legalizacji jest jakaś firma P.P.H.U. ... a nie straż miejska) z miejscowości odległej od siedziby firmy o prawie 500km. Podczas jazdy zmienialiśmy się za kierownicą. Nie wiemy kto kierował w chwili zrobienia zdjęcia. Pracodawca nalega abyśmy wytypowali winnego, gdyż wezwanie 5 pracowników na przesłuchanie sparaliżuje pracę na co najmniej 2 dni. Z drugiej strony kto pokryje koszty dojazdu i przestoju?
Prawo zmusza do zeznawania nieprawdy bo taniej zapłacić 100zł mandatu niż jechać ponad 900km. (dojazd PKP i PKS to 3 dni wycięte z życiorysu a samochodem to 250 zł na samo paliwo).
Czy w takim przypadku jest możliwość przesłania pisemnego oświadczenia lub zeznawania w lokalnym komisariacie policji?
 
Obowiązkiem pracodawcy jest wskazać, komu powierzył pojazd. W Twoim przypadku wskazać powinien wszystkich, którzy kierowali. To nie jego sprawa prowadzić dochodzenie. Nie wasza sprawa - brać na siebie czyjąś winę.

On wskazuje was, wy (o ile SM nie wrzuci zdjęcia do kosza) zostaniecie wezwani przez LOKALNĄ policję do złożenia zeznań w charakterze ŚWIADKÓW. Zeznajecie, co pamiętacie. I tyle. Sprawa umorzona z braku dowodów. No chyba, że ktoś nagle sobie przypomni, że to on kierował.
 
Witam, czytając forum dochodzę do wniosku, że jesteście wstanie mi pomóc w moim przypadku lub ewentualnie chociaż uświadomić mnie że nie mam się co ścierać bo i tak nie mam szans. Ale żeby nie przedłużać opisze mój przypadek. A więc 05.11.2010 r. jadąc gdzieś w kraju firmowym autem fotoradar zrobił mi fotkę (prędkość przekroczona o 24km/h). Z racji tego że auto było lizingowane to fotka długo krążyła zanim trafiła do mnie i w lutym 2011 zostałem wezwany na posterunek miejscowej policji celem złożenia wyjaśnień. Fotka była wyraźna, ja fakt jej zrobienia kojarzyłem więc żeby nie utrudniać życia sobie i Panu policjantowi, przyznałem się do popełnienia wykroczenia i poddałem się dobrowolnie zaproponowanej przez niego karze 100zł.
Policjant spisał notatkę i poinformował mnie że ze względu na przekroczone 30 dni muszę być ukarany przez sąd. Ale jest to tylko formalność i zostanę ukazany w/w 100 złotymi. Co prawda zapomniał dodać że jeszcze doliczone zostaną koszty sądowe 80 zł, ale ten fakt byłbym jeszcze gotów przeboleć.
Ale ku mojemu zdumieniu otrzymałem 18.04.2011 wyrok, w którym sąd nakłada na mnie grzywnę w wysokości 200zł + 80zł kosztów, żeby było śmieszniej do wyroku załączony wniosek o ukaranie z policji w którym wytłuszczonym drukiem jest napisane że policja wnosi wymierzenie mi kary grzywny w wysokości 100zł.
Proszę w takim razie o pomoc w zrozumieniu tego, czy sąd przesadził w swojej szczodrości czy możne ja jestem na tyle tępy że nie mogę pojąć tak sprawiedliwych wyroków?
 
Sąd jest niezawisły i wymierza karę zgodnie z własną oceną sytuacji. Możesz złożyć sprzeciw do wyroku i odbędzie się rozprawa, na której będziesz mógł poprosić o obniżenie kary, ale czy w ten sposób coś uzyskasz, to trudno stwierdzić (patrz punkt pierwszy - sąd jest niezawisły i nikt nie przewidzi ostatecznego wyroku). Osobiście bym zapłacił, bo w tym wypadku gra chyba nie jest warta świeczki (policz chociażby, ile na benzynę wydasz, żeby do sądu dojechać, urlop będziesz musiał wziąć itp). A dodatkowo prawda jest taka, że teoretycznie sąd może nawet wymierzyć wyższą karę...
 
Hmm, czyli krótko mówiąc tylko dzięki temu że organ, nie z mojej winy nie był w stanie ukarać mnie mandatem w ciągu 30 dni od wykroczenia, to z tego powodu będę ukarany kwotą 280 zł a nie kwotą 100 zł. I gdzie tu konstytucyjne równouprawnienie??
P.S. Czy jest opcja że gdy się odwołam i odbędzie się ponownie rozprawa już z moim udziałem (sąd może obniży moją karę albo i nie) ale nałoży na mnie raz jeszcze 80 zł kosztów sądowych??
 
A co ma do tego równouprawnienie? Twój sąsiad lub kolega z pracy został w analogicznej sytuacji potraktowany inaczej? Większa kwota nie jest dodatkową karą za jakąś winę, tylko po prostu sąd ocenił sytuację inaczej niż policja. W przypadku sprzeciwu koszty sądowe się nie zmienią.
 
Jak to większa kwota nie jest dodatkową karą, a czym jest wg szanownego Kolegi jest, bo dla mnie i dla mojego portfela jest to dodatkowa kara. Oczywiście że znam przypadki, w których w analogicznych przypadkach osoby były karane zgodnie z taryfikatorem mniejszymi kwotami. Popełniłem wykroczenie za które powinienem zostać ukarany zgodnie z obowiązującym za moje wykroczenie taryfikatorem. No i ciekaw jestem jakim kluczem kierował się sąd "oceniając sytuację inaczej niż policja", skoro to policja + taryfikator jest niewątpliwie najkompetentniejszym organem w sprawach karania za przekroczenia prędkości.
I to policja a nie sąd na podstawie moich wyjaśnień (oczywiście na odwiedziny posterunku już musiałem poświęcić dzień urlopu wypoczynkowego) i dobrowolnego poddania się karze oraz podpierając się taryfikatorem zaproponowała mi wysokość kary. Nie podważam tego że popełniłem wykroczenie, ale to nie z mojej winy nie zostałem ukarany w ciągu 30 dni więc dlaczego mam płacić za ułomności systemu???
 
Sądu nie obowiązuje taryfikator. Górną granicą grzywny jest 5000 zł.

Ja Ci tylko opisuję, jak działa "system", żebyś mógł ocenić, czy warto dalej walczyć. Nie obrażaj się na mnie o to.
 
Panowie dzisiaj bylem na policji wezwanie bo fotke mam. Na fotce moje auto betonowa barierka i w przeciwnym kierunku autobus ujety. Kierowcy nie widac tylko kontury szczeki ale im " wydaje sie ze to ja jechalem " co zrobic dalej zeby uniknac wydatku bo na 50 walneło mi jak miałem 107. I to mnie zmartwiło.
 
Witam wszystkich, Mam takie pytanie : tez mialem dzis ta przyjemność i dostałem fotkę z SM .
(fotoradar stacjonarny ustawiony 50m przed wylotem z miasta ,lub jak kto woli 50m po wjechaniu do miasta) Ja dostalem fotkę w plecy . Dostalem wszystkie te pisma SM i oczywiście zdjęcie ... i tu nasuwa mi się pytanie - czy tablica rejestracyjna musi być widoczna na samochodzie , czy wystarczy ze jest powiększenie na zdjęciu obok? Bo na moim zdjęciu w miejscu gdzie ja mam tablice widać tylko odbłysk a tablica jest jakby doklejona i to w miejscu gdzie konczy się tylni zderzak a właściwie to już pod nim!!! taki fotomontaż... oczywiście jest też większe zdjęcie całej tablicy ale osobno obok.
Co radzicie ? zapłacić 300 bez punktów i bez podawania kierowcy(opcja z punktami nie wchodzi w gre ;)) czy szarpać sie o to zdjęcie?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra