Chciałabym opisac "zdarzenie" z fotoradarem(najprawdopodobniej) przenośnym w m. Barkowo droga krajowa S22. Wracając z mamą z Wałcza nieopatrznie natknęłyśmy się na fotoradar. Oczywiście dowiedziałam się o tym fakcie po podróży i powrocie do domu. Oczywiście sfotografowano tył samochodu przesłano 3 "warianty" wskazania winnego i opłacenia mandatu. Pokazałam to mojej rodzicielce, która nie mówiąc mi o niczym opłaciła mandat i wskazała siebie jako kierującą pojazdem. Fakt
przekroczenia prędkości miał miejsce 09 lutego i wyniósł 62 km/h. Po otrzymaniu "pisma od straży gminnej" został opłacony w dniu 22 lutego. Uważam, że uiszczenie tej opłaty i w tym dniu jest równoznaczne z uiszczeniem mandatu. "Prawdziwy mandat" został wystawiony 13 kwietnia

))) a więc prawie 2 tygodnie po wniesieniu "opłaty". Co mnie zastanowiło to fakt, że wczoraj wracałam tamtą drogą (Wałcz - Człuchów) i ku mojemu zdziwieniu w m. Barkowo był postawiony znak o ograniczeniu prędkości do 70
km/h. Zapytany przechodzień powiedział, że ten znak stoi tu od dawna. Niestety, mam świadomość, że opłacony mandat nie podlega uchyleniu. Jednak teraz rozgrywa się najlepszy "schemat". W dniu dzisiejszym, tj. 02.07.2011 roku, mama otrzymała listem poleconym informację, że straż gminna "prosi" ją w trybie natychmiastowym i baaardzo pilnym o przesłanie danych na temat nr blankietu prawa jazdy itd., ponieważ zostało wysłane zapytanie w dniu 11 maja do Warszawy do Cepiku i otrzymali
informację zwrotną w dniu 30 maja, że mama nie figuruje w bazie danych kierowców

)))) Spowodowane jest to niewątpliwie tym, że nie wymieniła starego prawa jazdy na nowe ...i teraz pani strażniczka gminna ma wielki problem. Chodzi tu zapewne o niemożność dopisania punktów karnych i sporządzenia karty mrd. Poza tym informuje mamę, że jeśli nie zostanie ta sprawa wyjaśniona, to zostanie nałożony mandat karny z art. 94 &1 w wysokości 500 zł. Tym stwierdzeniem nie tyle mnie ubawiła, co
zdenerwowała. Z tego co mi wiadomno, za brak dokumentu jest 50 zł i powinien być nałożony w dniu ustalenia przekroczenia prędkości - zbieg wykroczeń, a ustalenie, czy mama ma uprawnienia do prowadzenia pojazdów kat. B nie leży chyba w jej gestii tylko organu, który chce to ustalić. Poza tym, moim zdaniem, nie są zachowane terminy zgodnie z KPA. Czy jednak się mylę? Bardzo proszę o odpowiedź i radę, co teraz należy zrobić. Najchętniej złożyłabym skargę u przełożonego, za przekroczenie uprawnienień i niezasadność nałożonego mandatu oraz odpowiedzialność dyscyplinarną na zasadach ustawy o pracownikach samorządowych i kodeksie pracy za błędne lub nierzetelne wykonywanie obowiązków. Uważam, że wystawienie mandatu kończy sprawę, a nie - daje ciąg dalszy wystawianiu kolejnych mandatów "po terminie". Z tego co wyczytałam, to czynności wyjaśniające trwają 30 dni, a nie 3 miesiące. Moje pytanie dotyczy również "wyglądu mandatu". Czy ma zawierać tylko jedną stronę z wypisaną podstawą prawną? Bo
z tego co mi wiadomo, to powinna być też kartka z nr konta itd