Staś43 napisał:
Bzdury! Obywatel ma być traktowany podmiotowo. Jest bezwzględnym obowiązkiem okazanie dokumentów tym bardziej, że moje podejrzenia o nielegalnym ustawieniu radaru są zasadne. Chyba się nie rozumiemy - sady nie mogą działać z zasady! Są rudymenty prawa cywilizowanego i sądy muszą je przestrzegać chyba, że w miejscowości, w której mieszkasz tak się dzieje. Dowody "drzewa zatrutego" mogą być i bywają dopuszczone, ale nie w wyniku uzyskania ich przez urządzenia techniczne, które są niesprawne! Nie rozumiem w ogóle - jaki problem istnieje? Ja nie chcę rozmawiać ze SM dopóki nie przedstawią mi dokumentów dotyczących legalizacji FR i pozwolenia PP. Mam na to dwa pisma, które wysyłałem do SM. Gdyby mieli wszystko w porządku - to by mi okazali te dokumenty. To jest oczywiste i do sprawy sadowej mogłoby nie dojść oczywiście, jeśli w ogóle dojdzie. W moim przypadku mogłoby być tak,. że tenże corpus delicti mógłby równie dobrze obciążać SM. Nie wolno żywiołowo instalować urządzeń technicznych na wysokości oczu, które porażają /olśnienie/.
Naoglądałeś się zbyt dużo filmów i zupełnie nie masz pojęcia jakie są realia. Obowiązek wynika z przepisów - jeśli one nie nakładają takiego obowiązku to go zwyczajnie nie ma. Nie ma „rudymentów” - są paragrafy i jeśli w Sądzie powiesz, że ktoś miał obowiązek to musisz powiedzieć z jakiego KONKRETNIE przepisu on wynikał.
Też kiedyś myślałem, że zdroworozsądkowo należy do sprawy podchodzić ale praktyka sądów i urzędów mnie z tego wyleczyła.
Staś43 napisał:
Nie potrzebuję biegłego z dziedziny FR. Wystarczy mi biegły z dziedziny fotografii, propagacji fal radiowych i triangulacji - trzech biegłych.
Po pierwsze - skąd wiesz, że tacy biegli w Polsce są?
Po drugie - to, że fotoradar z nazwy odwołuje się do zdjęć oraz radaru nie znaczy, że ktoś, kto zna się na zdjęciach i na technice radarowej będzie wiedział jaka jest specyfika działania fotoradaru
Po trzecie - skąd przekonanie, że Sąd będzie chciał w ogóle powołać trzech biegłych?
Znam osobiście sprawę, w której wypowiadał się biegły z firmy, która dostarczyła fotoradar i zeznał, że jego zdaniem pomiar nie jest miarodajny
Obsługujący nie zastosował się do instrukcji i nie sprawdzili urządzenia przed rozpoczęciem pracy (czego instrukcja wymagała)
Fotoradar celował w dużą metalową latarnię, której słup miał przekrój okręgu - więc sygnał mógł się odbijać gdziekolwiek i mierzyć cokolwiek.
W pobliżu było ponad 5 (pięć) sygnałów radarowych w paśmie pracy tego fotoradaru (każdy z nich mógł wywołać błędny wynik pomiaru).
Człowiek, którego pojazd był na zdjęciu miał ogromną wiedzę na temat działania fotoradarów.
A Sąd... uznał, że obwiniony winny jest a swoją wiedzę specjalną wykorzystuje w celu uniknięcia odpowiedzialności.
Na żadnym z 6 posiedzeń nie stawił się oskarżyciel a sędzia doskonale weszła w rolę oskarżyciela.
Domniemanie niewinności jak widać w RP nie działa zupełnie.
Sprawa jest w apelacji - zobaczymy co na to druga instancja.
Takie są realia w Polsce.
Zejdź na ziemię.