Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Chodziło mu o to, że policjanci często nie reagują na błahe wykroczenia, po pomimo braku prawnej możliwości niereagowania na nie. No i dobrze, bo mając idealny porządek stworzyłoby się pełno frustratów i pewnie HWDP stało by się zwykłym pozdrowieniem.
 
Mahatman1981 napisał:
Witam serdecznie

Przepraszam, że się wtrące ale prosiłbym o podanie przepisu, na podstawie
którego twierdzisz, że nie są to wykroczenia.

Pozdrawiam
Odpowiedzialności za wykroczenie podlega tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy ... (Wykroczenie - Prawo karne) . Prawda, nie ma definicji szkodliwości społecznej czynu, i ocena tu została pozostawiona sędziemu.

Nie będę się tu rozpisywać, gdyż znów zostanę obsztorcowany przez Paragrafa. Rozważę jedynie niewłączanie świateł mijania w słoneczny dzień. Według mnie, oprócz bardzo niewielkich plusów, są same minusy tego rozwiązania, w tym także wywołanie (poprzez włączenie świateł) niebezpieczeństwa w ruchu drogowym : 1/ trudno na pierwszy rzut oka odróżnić pojaz uprzywilejowany, zwłaszcza w miejskim zgiełku, gdy sygnał dźwiękowy odbija się od budynków i do ostatniego niemal momentu nie wiadomo skąd dociera (kierowcy reagują z opóźnieniem, przez co na pewno pewna liczba pacjentów poszła do piachu) 2/ tuż przed zmierzchem kierowcy bezwiednie koncentrują uwagę na światłach zbliżającego się pojazdu, zaniedbując pobocze (efekt znany w psychologii i opisany w literaturze - dlatego Niemcy do dziś nie zdecydowali się na wprowadzenie obowiązku jazdy na światłach); (o szkodliwej ekologicznie produkcji większej ilości akumulatorów, żarówek i paliwa - wspominam tylko mimochodem).

Argument praktyczny : mamy kraje takie jak Polska, gdzie obowiązek taki istnieje, i kraje z tej samej strefy klimatyczno-geograficznej (Niemcy, Francja, Wlk. Brytania), gdzie on nie istnieje. Ktoś się poważnie pomylił. Czy pomyliły się kraje o większych tradycjach motoryzacyjnych, które takiego obowiązku nie wprowadziły, zaniedbując tym samym bezpieczeństwo swoich obywateli ?

Raczej nie. Są to argumenty, które powinny być przekazane sędziemu sądu grodzkiego, że niewłączenie świateł mijania w dzień, w dobrych warunkach pogodowych, nie jest czynem szkodliwym społecznie, a więc nie jest karalnym wykroczeniem. Wręcz przeciwnie - to niepotrzebne właczenie świateł jest czynem społecznie szkodliwym, i powinno być karane.

Jestem świadomy tego, że policja, która korzysta z pieniędzy fundacji PKN "Orlen", z takim stanowiskiem się nie zgodzi. Sąd jednak może i powinien podzielić taką argumentację.
 
I tu jest pies pogrzebany - to w ostateczności sąd decyduje o tym czy jest to wykroczenie czy nie. Masz prawo mieć swoje zdanie ale formułowanie opinii kategorycznej "nie jest to wykroczenie" jest wg mnie Twoim błędem, bo nie Ty o tym decydujesz.
Sąd może podzielić taką argumentację ale czy powinien?
Bo wg mnie nie wiem czy powinien podważać prawo obowiązujące w Polsce (bo tak można by potraktować ewentualne wyroki gdyby sąd w danych sprawach stwierdził, że kierowca jadąc z wyłączonymi światłami nie popełnia wykroczenia) - czy nie podważyło by to z kolei zaufania obywatala np. mojego do Państwa jako takiego, które uchwala z jednej strony prawo a z drugiej pozwala go nie respektować?

Ale to tylko moje zdanie.
 
Mahatman1981 napisał:
I tu jest pies pogrzebany - to w ostateczności sąd decyduje o tym czy jest to wykroczenie czy nie. ... Sąd może podzielić taką argumentację ale czy powinien?
Bo wg mnie nie wiem czy powinien

Oczywiście, że i MOŻE i POWINIEN (jak może). Wykroczenie to nie przekroczenie przepisu, lecz TAKIE przekroczenie przepisu, które wywołuje NIEBEZPIECZEŃSTWO SPOŁECZNE (czytaj : niebezpieczeństwo w ruchu drogowym). Tym razem nie jest to moje zdanie, lecz zdanie samego ustawodawcy.

OK. Jak pewnie każdy nie dysponuję nadmiarem czasu (i pieniędzy), aby się włóczyć po sądach. Według mojego odczucia mam rację. Jeżeli w sądzie grodzkim trafi się na jakiegoś kauzyperdę, to pewnie już na szczeblu wyższym (nie mówiąc o sądzie najwyższym) zostanie jego decyzja skorygowana.

Jeżeli trafi się kiedyś na tym forum majętny czytelnik, który da mi prawnika na wszystkie szczeble postępowania (z Trybunałem Sprawiedliwości w Strasburgu włącznie), to wyzwę Szanownego Paragrafa na pojedynek :

- nie włączę świateł mijania
- nie zapnę pasów bezpieczeństwa
- będę mieć 0.35 promila alkoholu we krwi.

Ostatni przypadek jest najciekawszy. Sędziowie ze Strasburga, którzy do obiadu piją trzy lampki wina lub dwie butelki piwa, a następnie wracają samochodami do pracy, musieliby zadecydować, czy polski kierowca po wypiciu jednej lampki wina, stwarza niebezpieczeństwo w ruchu drogowym ? Cała Europa (z niewielkimi wyjątkami) nie mogłaby wytrzymać ze śmiechu, jakby notorycznie pijani (wg. polskich przepisów) sędziowie, zadecydowali, że tak.
 
Ostatnia edycja:
Takie luźne myśli:
1. Każdy kraj ma swoje prawo - to, że w Niemczech można po autostradzie jeździć i 300km/h bo nie ma żadnych ograniczeń to ich sprawa. U nas jest inaczej bo takie mamy prawo, tak samo z kwestią świateł mijania w ciągu dnia.
2. Co do świateł mijania w innych krajach - Wielka Brytania to nie ta sama strefa co my i to bardzo nie ta sama więc tego kraju do jednego worka bym nie wrzucał. W dodatku to, że gdzie indziej jest tak i tak to nie znaczy, że u nas też ma tak być.
3. Moje osobiste zdanie: jazda bez włączonych świateł sprowadza na mnie i na innych uczestników drogi niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Sam mam takie wrażenie i pytałem się kilku osób, też takie mają, że samochód jadący z naprzeciwka bez włączonych świateł wygląda jakby stał a nie jechał. A tym samym może to powodować błędne podjęcie przeze mnie decyzji np. wyprzedzania pojazdu jadącego przede mną itp.
bo ktoś chce sobie zaoszczędzić 30-50?zł rocznie na żarówkach.
Masz prawo mieć swoje zdanie ale ja się z nim nie zgadzam. I póki co to "tylko" Twoje zdanie a nie sądu.

- nie włączę świateł mijania
- nie zapnę pasów bezpieczeństwa
- będę mieć 0.35 promila alkoholu we krwi.

Znając życie to dojdzie do wypadku gdzie Ty będziesz poszkodowanym, bo sprawca
niezauważy Twojego pojazdu z powodu wyłączonych przez Ciebie świateł mijania.

W każdym bądź razie powodzenia jeśli znajdzie się "sponsor".
 
Mahatman1981 napisał:
3. Moje osobiste zdanie: jazda bez włączonych świateł sprowadza na mnie i na innych uczestników drogi niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Sam mam takie wrażenie i pytałem się kilku osób, też takie mają, że samochód jadący z naprzeciwka bez włączonych świateł wygląda jakby stał a nie jechał. A tym samym może to powodować błędne podjęcie przeze mnie decyzji np. wyprzedzania pojazdu jadącego przede mną itp.
bo ktoś chce sobie zaoszczędzić 30-50?zł rocznie na żarówkach.
Masz prawo mieć swoje zdanie ale ja się z nim nie zgadzam. I póki co to "tylko" Twoje zdanie a nie sądu.



Znając życie to dojdzie do wypadku gdzie Ty będziesz poszkodowanym, bo sprawca
niezauważy Twojego pojazdu z powodu wyłączonych przez Ciebie świateł mijania.
Przez wiele lat PRL-u, a także już (jakoby) demokratycznej Rzeczpospolitej jeżdżono bez świateł, i jakoś sobie z tym dawano radę. W wielu krajach nie jeździ się na światłach, i jakoś nikt nie pomyślał, że władze tych krajów zwariowały.

Faktycznie, jazda na światłach jest pomocna dla niedouczonych i niedowidzących kierowców. Tyle że zasady życia publicznego nakazywałyby, aby kierowca siadający za kierownicą posiadał odpowiednie kwalifikacje, w tym ocenę, czy zbliżający się samochód jest od niego w odległości 1000, czy też 200 m. Ponadto niedowidzący kierowcy nie powinni sami prowadzić samochodu, a niedowidzący piesi powinni zaopatrzyć się w białą laskę (kierowca ich zauważy).

Stojący samochód w żadnym przypadku nie powinien mieć włączonych świateł mijania (po tym można go rozpoznać od jadącego), a gdy nie ma pobocza, na którym mógłby bezpiecznie zaparkować, to powinien mieć włączone światła awaryjne.

Pisząc o 30-50 zł za wymianę żarówek potwierdzasz, że nie wiesz, o czym piszesz. Są takie marki samochodów, że bez demontażu pasa przedniego, nie da się wymienić żarówki. Czasem z wymianą żarówki trudności ma warsztat, gdy po kilku latach eksploatacji samochodu, w okolice śrub dostanie się brud lub odrobina nawet korozji.

Im częściej, zwłaszcza niepotrzebnie, samochód jeździ na światłach mijania, tym wzrasta prawdopodobieństwo przepalenia się jednej żarówki. Samochód wtedy z oddali wygląda jak motocykl, i stwarza tym samym większe zagrożenie w ruchu drogowym. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdy żarówka przepali się w nocy, a kierowca sam nie jest w stanie jej wymienić.

Ze szkodliwą ekologicznie produkcją dodatkowej liczby akumulatorów, żarówek, paliw (świecenie żarówek pochodzi od spalenia dodatkowej porcji paliwa - prawo zachowania energii) wiąże się większe zatrucie środowiska i statystycznie większa wypadkowość przy pracy, koniecznej dla wytworzenia tych produktów. Tyle, że zabitego na drodze wszyscy widzą, a setek innych, którzy zachorują lub umrą kilka lat później z powodu tych efektów, już nie.

Są kraje (Włochy, Rosja, Portugalia), które wprowadziły obowiązek jazdy na światłach w dzień wyłącznie na drogach ekspresowych i autostradach. Państwo Polskie wprowadziło obowiązek jazdy na światłach w korkach miejskich i na części dróg gruntowych, które są drogami publicznymi. Jeżeli ktoś nie rozumie dlaczego - podpowiadam - chodzi wyłącznie o pieniądze.

Pojęcie czynu społecznie szkodliwego dotyczy także przestępstw. Ustawodawca prawdopodobnie wprowadził to dlatego, aby dać wolną rękę sędziom w sytuacjach nieoczekiwanych, nieprzewidzianych przez prawo. Być może także, aby ograniczyć tzw. "szaleństwa władzy". Osobiście podejrzewam, że żaden sędzia sądu grodzkiego, nawet najgorszy kauzyperda, nie skazałby obywatela, który by się nie zastosował do obowiązku chodzenia w zielonym krawacie w czerwone grochy.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że sędzia zawsze może umorzyć postępowanie ze względu na NISKĄ SZKODLIWOŚĆ SPOŁECZNĄ czynu. Wynika z tego, że sędzia, gdyby posiadał odpowiednie kwalifikacje, i nie wierzył na słowo policji lub straży miejskiej, POWINIEN nie UMORZYĆ sprawę, lecz ODDALIĆ wniosek o ukaranie, o ile czyn nie jest ani ZNACZNIE, ani NISKO szkodliwy społecznie, lecz jest W OGÓLE NIESZKODLIWY społecznie. Klasycznym takim czynem jest niezapięcie pasów przez kierowcę (osobiście nie polecam). Kierowca dokonuje agresji przeciwko sobie (w Polsce jest to niekaralne), co w żaden sposób nie jest skierowane przeciw SPOŁECZEŃSTWU, tj. innym użytkownikom drogi.
 
Ogólnie to tak:
Nie uważam się za niedouczonego i niedowidzącego kierowcę. Także proszę - hamuj się trochę.
Oczywiście pewnie zaraz napiszesz, że tego słowo w słowo nie napisałeś ale mam takie jakieś dziwne wrażenie, że o to Ci chodziło.
Nie zauważyłem, żebym Ciebie obrażał ani bezpośrednio ani w sugestiach także oczekuję w dyskusji tego samego. Dyskusja polega na wyrażaniu swojego zdania, które może być odmienne od innego uczestnika dyskusji, natomiast do porozumienia dojść nie musi, co nie znaczy, że należy sobie kpić itp. z drugiej osoby.

Samochód stojący nie powinien mieć włączonych świateł mijania: i tu znowu te magiczne słowa - "powinien - nie powinien". Bo ktoś kto zapomniał, z jakiegoś dziwnego powodu nie wie itp. może akurat tak zostawić pojazd na drodze.
Należy się bądź co bądź kierować zasadą ograniczonego zaufania.

Ostatnio wymieniałem żarówki w aucie - koszt poniżej 20zł. Nie moja wina, że ktoś ma taki samochód, że "pół przodu trzeba rozbierać" żeby je wymienić albo że żarówka kosztuje kilkadziesiąt złotych albo o ten samochód dbać nie umie. Uprzedzę Twoją uwagę - mój samochód nie jest "wiekowy".

Nie muszę się dokładnie znać na prawie ale w takim razie skoro uważasz, że :
Wykroczenie to nie przekroczenie przepisu, lecz TAKIE przekroczenie przepisu, które wywołuje NIEBEZPIECZEŃSTWO SPOŁECZNE (czytaj : niebezpieczeństwo w ruchu drogowym). Tym razem nie jest to moje zdanie, lecz zdanie samego ustawodawcy.
to po co ten Ustawodawca w jednej Ustawie zawarł przepisy wzajemnie się wykluczające w tym momencie (w myśl tego co mówisz) - Kodeks Wykroczeń:
Art. 1 § 1 oraz Art. 88?

Osobiście podejrzewam, że żaden sędzia sądu grodzkiego, nawet najgorszy kauzyperda, nie skazałby obywatela, który by się nie zastosował do obowiązku chodzenia w zielonym krawacie w czerwone grochy.
Oby za to nie ale znam sprawę, w której człowieka potraktowano wysoką grzywną z powodu wykroczenia z art. 97kw w zw. z art. 78 ust. 2 pkt 1 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, bo kupił samochód i go w ciągu 30 dni nie przerejestrował.
Czy wg Ciebie to się kwalifikuje na czyn społecznie szkodliwy? Podejrzewam, że nie. Ja tu też (oczywiście o ile Ty też) bym się nie zgodził, że to czyn społecznie szkodliwy. Ale SĄD zadecydował inaczej.

Ponieważ Ty masz swoje zdanie do czego jak już wcześniej wspomniałem masz absolutne prawo a ja mam swoje zdanie do czego też absolutnie mam prawo niezależnie jak bardzo rózni sie ono od Twojego, a do żadnego porozumienia nie dojdziemy (bo przecież nie musimy), to z mojej strony uważam dyskusję za zakończoną, chyba że coś ciekawego jeszcze tu się pojawi to się odezwę.

Oczywiście Twoją odpowiedź na tego posta chętnie przeczytam.

Pozdrawiam
 
Mahatman1981 napisał:
Ogólnie to tak:
Nie uważam się za niedouczonego i niedowidzącego kierowcę. Także proszę - hamuj się trochę.
Oczywiście pewnie zaraz napiszesz, że tego słowo w słowo nie napisałeś ale mam takie jakieś dziwne wrażenie, że o to Ci chodziło.
Nie zauważyłem, żebym Ciebie obrażał ani bezpośrednio ani w sugestiach także oczekuję w dyskusji tego samego. Dyskusja polega na wyrażaniu swojego zdania, które może być odmienne od innego uczestnika dyskusji, natomiast do porozumienia dojść nie musi, co nie znaczy, że należy sobie kpić itp. z drugiej osoby.

Samochód stojący nie powinien mieć włączonych świateł mijania: i tu znowu te magiczne słowa - "powinien - nie powinien". Bo ktoś kto zapomniał, z jakiegoś dziwnego powodu nie wie itp. może akurat tak zostawić pojazd na drodze.
Należy się bądź co bądź kierować zasadą ograniczonego zaufania.

Ostatnio wymieniałem żarówki w aucie - koszt poniżej 20zł. Nie moja wina, że ktoś ma taki samochód, że "pół przodu trzeba rozbierać" żeby je wymienić albo że żarówka kosztuje kilkadziesiąt złotych albo o ten samochód dbać nie umie. Uprzedzę Twoją uwagę - mój samochód nie jest "wiekowy".

Nie muszę się dokładnie znać na prawie ale w takim razie skoro uważasz, że :
to po co ten Ustawodawca w jednej Ustawie zawarł przepisy wzajemnie się wykluczające w tym momencie (w myśl tego co mówisz) - Kodeks Wykroczeń:
Art. 1 § 1 oraz Art. 88?


Oby za to nie ale znam sprawę, w której człowieka potraktowano wysoką grzywną z powodu wykroczenia z art. 97kw w zw. z art. 78 ust. 2 pkt 1 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, bo kupił samochód i go w ciągu 30 dni nie przerejestrował.
Czy wg Ciebie to się kwalifikuje na czyn społecznie szkodliwy? Podejrzewam, że nie. Ja tu też (oczywiście o ile Ty też) bym się nie zgodził, że to czyn społecznie szkodliwy. Ale SĄD zadecydował inaczej.

Ponieważ Ty masz swoje zdanie do czego jak już wcześniej wspomniałem masz absolutne prawo a ja mam swoje zdanie do czego też absolutnie mam prawo niezależnie jak bardzo rózni sie ono od Twojego, a do żadnego porozumienia nie dojdziemy (bo przecież nie musimy), to z mojej strony uważam dyskusję za zakończoną, chyba że coś ciekawego jeszcze tu się pojawi to się odezwę.

Oczywiście Twoją odpowiedź na tego posta chętnie przeczytam.

Pozdrawiam
Bardzo przepraszam, że poczułeś się urażony. Nie takie były moje intencje.

Uważam jednak, że jazda na światłach w dzień powoduje praktycznie same straty (PKN "Orlen" szacuje dodatkowe wpływy (są to straty kierowców) z tytułu dodatkowej sprzedaży paliw na 700 mln. zł rocznie), w tym kilka niebezpieczeństw w ruchu drogowym, a nie przynosi praktycznie żadnych korzyści. Jestem zresztą w doborowym gronie. Grupa posłów już ponad rok temu złożyła do Laski Marszałkowskiej projekt ustawy znoszącej ten idiotyczny nakaz. Niestety, Wysoki Sejm nie znalazł czasu na jego rozpatrzenie, aczkolwiek znalazł czas na rozpatrzenie zgłoszonego później projektu pałkarskiej ustawy "fotoradarowej".

Według mnie koncerny paliwowe i inni producenci dóbr samochodowych za pośrednictwem spółek-córek i córek-fundacji, finansują wszystkie partie po kolei.

Art. 88 nie jest moim zdaniem sprzeczny z art. 1. Generalnie rzecz biorąc w warunkach ograniczonej widoczności, oraz po zmierzchu, kierowca powinien włączyć światła mijania, a jeżeli tego nie dokona, to będzie to czyn społecznie szkodliwy. Tak więc niewłączenie świateł bywa czynem społecznie szkodliwym, aczkolwiek nie zawsze.

Moim zdaniem (tu zapewne ucieszę Szanownego Paragrafa) niezgłoszenie zakupionego samochodu do rejestracji w przepisowym terminie może być czynem społecznie szkodliwym. Niestety, tylko władze są w stanie to ocenić, a nowy właściciel w ogóle tego nie może zrobić.

Kupiony samochód może być kradziony. Co gorsze, mogło przy jego pomocy być dokonane przestępstwo (przewóz narkotyków, zwłok zabitej osoby). Samochód generalnie może być poszukiwany przez władze. Mogą być w nim mikroślady, tym trudniejsze do wykrycia, im później odpowiednie służby się za nie zabiorą. Generalnie na miejscu władz bym się zastanawiał, czy jeżeli do takich zjawisk faktycznie nie doszło, to należy KONKRETNEGO człowieka od razu karać grzywną, a nie karą nagany. Mogła to być osoba starsza, także opiekująca się kimś chorym, itp.

Władze jednak nie mogą sobie tego odpuścić, gdyż w przeciwnym przypadku właściciele by przerejestrowywali samochód całymi miesiącami. Zwłaszcza, że poprzedni właściciel ma prawo oddać nowemu swoją polisę OC. Kara więc czasem musi też wykorzystywać swą funkcję edukacyjną (odstraszającą).
 
Fotoradar w Ględowie
Na wakacje pojechaliśmy nad morze w to samo miejsce, trzy rodziny trzema autami w różnym czasie.
Trzy auta przez całą Polskę z południa na północ tam i z powrotem.
Cud polegał na tym że w miejscowości Ględowo Strażnicy Gminni z Człuchowa na drodze krajowej nr 25 wszystkie trzy auta złapali na fotoradar.
Nasze prędkości : ja jechałem 75, Karol 74, no a szwagierka 76 km/h.
Przysłali nam pisma z żądaniem wyjaśnień kto prowadził i propozycję kwoty mandatu tyle a tyle – oczywiście nawet odbitkę legalizacji fotoradaru przysłali a i komendant się podpisał.
Enigmatyczne określenie że to miało miejsce w miejscowości Ględowo na drodze krajowej nr 25 nic mi nie mówi - w którym miejscu Ględowa.
Na zdjęciach z fotoradaru widać tylko pola i las na horyzoncie i to przy ujęciach z tyłu i z przodu.
Ponadto w jednym miejscu pisma jest mowa o przekroczeniu dozwolonej prędkości o 25 km/h.
Natomiast w drugim miejscu pisma jest mowa o przekroczeni dozwolonej prędkości 25 km/h na ograniczeniu do 50km/h. ( nie ja zapomniałem o O )
Czym ta prędkość była ograniczona??
Ile wynosiła ??
25 km/h czy 50 km/h
O co tu chodzi ??
Czy znakiem B – 33, a może znakiem D-42 teren zabudowany.
Miejscowość a teren zabudowany to dwa różne obszary.
Pola i lasy to teren zamieszkania ale zwierzyny leśnej nie ludzi.
Jeśli regularnie w tym miejscu jest przekraczana prędkość, to innej możliwości nie ma jak złe oznakowanie tego miejsca.
Na to stawiam.
No chyba że żyje w nieświadomości w rodzinie piratów drogowych.
Proszę o pomoc.

Dla mnie sprawa jest mocno podejrzana.
Począwszy od aspektu statystycznego: my wszyscy trzej kierowcy w tym samym miejscu w różnym czasie ale piraci.
Do aspektu prawnego:
Po pierwsze Znak D-43 i D-42 ustawia się nie na widzimisię bo tu będzie dobrze tu piraty będą brały.
Ale zgodnie z tymi przepisami:
Tymi przepisami :

Znak D-42 „obszar zabudowany” (rys. 5.2.48.1) stosowany
jest w celu wskazania kierującym pojazdami,
że wjeżdżają w obszar zabudowany.
Znak D-42 umieszcza się po prawej stronie drogi wjazdowej
do miejscowości, w miejscu ustalonym jako
granica obszaru zabudowanego.
Jeżeli droga przebiega na przemian przez obszar danej
miejscowości uznany za zabudowany oraz nie uznany
za taki obszar, wówczas znak D-42 umieszcza się na
każdej granicy obszaru zabudowanego.
Jeżeli w danej miejscowości granica pomiędzy kolejnymi
końcem i początkiem obszaru zabudowanego,
wskazanymi znakami D-42 i D-43, byłaby mniejsza niż
300 m, to na tym odcinku nie umieszcza się znaków D-
42 i D-43, wprowadzając ewentualne podwyższenie
dopuszczalnej prędkości pojazdów znakiem B-33.
Znaki D-42 i D-43 mają wymiary: długość podstawy
1200 mm, wysokość 700 mm. Na jednojezdniowych
drogach powiatowych i gminnych dopuszcza się znaki
D-42 i D-43 o wysokości 530 mm.
5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem
D-42 powinna być powiązana z występującą
wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i
występującym na drodze ruchem pieszych.
Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca,
w którym następuje wyraźna zmiana charakteru
zagospodarowania otoczenia drogi. Znak D-42 powinien
być powiązany z takimi elementami zagospodarowania
drogi, jak:
– początek chodnika,
– wyjazdy bramowe z posesji,
– pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,
– skrzyżowanie.
Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane
miejsca, w których:
– zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie
jest z nią bezpośrednio związana,
– strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter
handlowo-usługowy (hurtownie, warsztaty, duże
sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch
pieszych w pobliżu drogi,
– konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie
z warunków geometrycznych i technicznych drogi,
– występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji
przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg
lub ma charakter sezonowy.

Drugi aspekt prawny kto wreszcie tę kontrolę prowadził ??

Wobec tych dwu dokumentów sporządzonych przez tamtejsze władze nie wiadomo.
Oto te dokumenty dostępne na stronie urzedu gminy Człuchów.
Tu mamy porozumienie plus drugie porozumienie: http://sg.ugczluchow.pl/cms_inc/cms_pobierz_dokument.php?id=31&dok_id=42
http://sg.ugczluchow.pl/cms_inc/cms_pobierz_dokument.php?id=25&dok_id=23
Kto wreszcie mnie kontrolował ??
Nijak nie wynika z tych porozumień bo są sprzeczne.
Film z Internetu dotyczący tego miejsca:
YouTube - Fotoradar straży gminnej z Człuchowa

W związku z powyższym mam pytanie czy prawo zezwala na kontrole prędkości w miejscu gdzie zgodnie z prawem takiego ograniczenia nie powinno być. ??
 
kopan napisał:
Fotoradar w Ględowie
Na wakacje pojechaliśmy nad morze w to samo miejsce, trzy rodziny trzema autami w różnym czasie.
Trzy auta przez całą Polskę z południa na północ tam i z powrotem.
Cud polegał na tym że w miejscowości Ględowo Strażnicy Gminni z Człuchowa na drodze krajowej nr 25 wszystkie trzy auta złapali na fotoradar.
Nasze prędkości : ja jechałem 75, Karol 74, no a szwagierka 76 km/h.
Przysłali nam pisma z żądaniem wyjaśnień kto prowadził i propozycję kwoty mandatu tyle a tyle – oczywiście nawet odbitkę legalizacji fotoradaru przysłali a i komendant się podpisał.
Enigmatyczne określenie że to miało miejsce w miejscowości Ględowo na drodze krajowej nr 25 nic mi nie mówi - w którym miejscu Ględowa.
Na zdjęciach z fotoradaru widać tylko pola i las na horyzoncie i to przy ujęciach z tyłu i z przodu.
Ponadto w jednym miejscu pisma jest mowa o przekroczeniu dozwolonej prędkości o 25 km/h.
Natomiast w drugim miejscu pisma jest mowa o przekroczeni dozwolonej prędkości 25 km/h na ograniczeniu do 50km/h. ( nie ja zapomniałem o O )
Czym ta prędkość była ograniczona??
Ile wynosiła ??
25 km/h czy 50 km/h
O co tu chodzi ??
Czy znakiem B – 33, a może znakiem D-42 teren zabudowany.
Miejscowość a teren zabudowany to dwa różne obszary.
Pola i lasy to teren zamieszkania ale zwierzyny leśnej nie ludzi.
Jeśli regularnie w tym miejscu jest przekraczana prędkość, to innej możliwości nie ma jak złe oznakowanie tego miejsca.
Na to stawiam.
No chyba że żyje w nieświadomości w rodzinie piratów drogowych.
Proszę o pomoc.

Dla mnie sprawa jest mocno podejrzana.
Począwszy od aspektu statystycznego: my wszyscy trzej kierowcy w tym samym miejscu w różnym czasie ale piraci.
Do aspektu prawnego:
Po pierwsze Znak D-43 i D-42 ustawia się nie na widzimisię bo tu będzie dobrze tu piraty będą brały.
Ale zgodnie z tymi przepisami:
Tymi przepisami :

Znak D-42 „obszar zabudowany” (rys. 5.2.48.1) stosowany
jest w celu wskazania kierującym pojazdami,
że wjeżdżają w obszar zabudowany.
Znak D-42 umieszcza się po prawej stronie drogi wjazdowej
do miejscowości, w miejscu ustalonym jako
granica obszaru zabudowanego.
Jeżeli droga przebiega na przemian przez obszar danej
miejscowości uznany za zabudowany oraz nie uznany
za taki obszar, wówczas znak D-42 umieszcza się na
każdej granicy obszaru zabudowanego.
Jeżeli w danej miejscowości granica pomiędzy kolejnymi
końcem i początkiem obszaru zabudowanego,
wskazanymi znakami D-42 i D-43, byłaby mniejsza niż
300 m, to na tym odcinku nie umieszcza się znaków D-
42 i D-43, wprowadzając ewentualne podwyższenie
dopuszczalnej prędkości pojazdów znakiem B-33.
Znaki D-42 i D-43 mają wymiary: długość podstawy
1200 mm, wysokość 700 mm. Na jednojezdniowych
drogach powiatowych i gminnych dopuszcza się znaki
D-42 i D-43 o wysokości 530 mm.
5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego

Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem
D-42 powinna być powiązana z występującą
wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i
występującym na drodze ruchem pieszych.
Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca,
w którym następuje wyraźna zmiana charakteru
zagospodarowania otoczenia drogi. Znak D-42 powinien
być powiązany z takimi elementami zagospodarowania
drogi, jak:
– początek chodnika,
– wyjazdy bramowe z posesji,
– pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,
– skrzyżowanie.
Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane
miejsca, w których:
– zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie
jest z nią bezpośrednio związana,
– strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter
handlowo-usługowy (hurtownie, warsztaty, duże
sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch
pieszych w pobliżu drogi,
– konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie
z warunków geometrycznych i technicznych drogi,
– występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji
przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg
lub ma charakter sezonowy.

Drugi aspekt prawny kto wreszcie tę kontrolę prowadził ??

Wobec tych dwu dokumentów sporządzonych przez tamtejsze władze nie wiadomo.
Oto te dokumenty dostępne na stronie urzedu gminy Człuchów.
Tu mamy porozumienie plus drugie porozumienie: http://sg.ugczluchow.pl/cms_inc/cms_pobierz_dokument.php?id=31&dok_id=42
http://sg.ugczluchow.pl/cms_inc/cms_pobierz_dokument.php?id=25&dok_id=23
Kto wreszcie mnie kontrolował ??
Nijak nie wynika z tych porozumień bo są sprzeczne.
Film z Internetu dotyczący tego miejsca:
YouTube - Fotoradar straży gminnej z Człuchowa

W związku z powyższym mam pytanie czy prawo zezwala na kontrole prędkości w miejscu gdzie zgodnie z prawem takiego ograniczenia nie powinno być. ??
Sytuacja Twoja i Twoich znajomych jest trudna. W Polsce istnieje terroryzm państwowy, o czym już pisałem, polegający z jednej strony na dowolnym regulowaniu, bez jakiejkolwiek kontroli społecznej, ograniczeń prędkości na danym odcinku drogi, a z drugiej strony na (prawdopodobnie) niskich kwalifikacjach wielu sędziów sądów grodzkich, którzy zapomnieli o istocie wykroczenia (tj. jego immanentnego składnika - wywołania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym), nadmiernie też opierających się na opiniach policji lub straży miejskiej.

Z praktycznego punktu widzenia jest jeszcze inny czynnik owego terroryzmu - sprawa o wykroczenie jest rozpatrywana w sądzie rejonowym (wydział grodzki), właściwym dla miejsca zdarzenia (tj. też miejsca zamieszkania służb). W ten sposób praktycznie jest kwestionowane prawo do obrony obwinionego, gdyż jest oczywistym, że mając jako perspektywę zapłacenia grzywny w wysokości np. 200.- zł, nałożonej według obwinionego niesłusznie, lub udawanie się być może na kilka posiedzeń sądu grodzkiego np. z Przemyśla do Świnoujścia, aby dowodzić swoich racji, jest zupełnie oczywistym, co obwiniony wybierze. Wiedzą o tym doskonale służby i na tym żerują.

Wracając do Twojej sprawy. Masz prawo żądać dookreślenia miejsca pomiaru prędkości, aby sprawdzić, czy prędkość faktycznie tam była mierzona. Jak to zrobisz to Twoja sprawa. Możesz tam pojechać. Możesz poprosić znajomego mieszkającego w pobliżu, aby to sprawdził. Wreszcie możesz wejść do serwisu satelitarnego Google i po szczegółach na fotografii (jakiś rów, grupa drzew na tle innych, itp.) sam to sprawdzić. Jest to Twoje prawo.

Proponuję następujące działania praktyczne (dotyczy to też znajomych) :

1. Sprawdzenie czy jest dobrze rozpoznawalna twarz kierowcy. Jeżeli fotografia jest wykonana od tyłu (ostatnio powszechna praktyka straży miejskiej), albo są odblaski od szyby samochodu lub od karoserii (na fotografii szyba może być wtedy jednolicie czarna) sprawa jest zamknięta, i służby nie mogą już nic na Twoją (znajomych) niekorzyść zrobić. Właściciel samochodu co prawda nie może odmówić służbom odpowiedzi na pytanie (jak odmówi, to zostanie ukarany za wykroczenie administracyjne), ale może odpowiedzieć, że samochód w tym dniu był prowadzony przez niego samego, jego małżonkę, znajomego ... . Niestety wobec braku wyraźnego zdjęcia, nie może potwierdzić, że akurat on sam w tej miejscowości samochód prowadził. Służby mogą zapytać same o to jego małżonkę (i/lub inne osoby - tu trzeba podać adresy zamieszkania tych osób). Na właścicielu bowiem nie ciąży obowiązek przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, Ciąży jedynie obowiązek poinformowania służb, komu właściciel udzielił upoważnienia do prowadzenia w danym dniu samochodu. Mógł upoważnić kilka osób (w tym samego siebie). Małżonka, jeżeli nie ma rozdzielności majątkowej z mężem, nawet jeżeli nie jest wpisana do dowodu rejestracyjnego, jest współwłaścicielem samochodu, i może sama, bez zgody męża, upoważnić siebie do prowadzenia samochodu.

2. Jeżeli twarz kierowcy jest dobrze rozpoznawalna, to moim zdaniem trzeba dokonać następujących czynności :

- wziąć ekierkę i zmierzyć kąt jaki prostopadła do podstawy fotografii tworzy z osią jezdni. Kąt ten powinien (w płaszczyźnie fotografii) wynieść ok. 22 stopnie. Jeżeli jest dużo mniejszy, np. 12 stopni (ledwo widoczny bok samochodu), lub jeszcze mniejszy, np. 7 stopni (bok samochodu prawie niewidoczny), to w odpowiedzi należy napisać służbom, że pomiar prędkości został wykonany niezgodnie z przepisami, czego zdjęcie jest dowodem, doszło do zawyżenia faktycznej prędkości, co stanowi PRZESTĘPCZE NIEDOPEŁNIENIE OBOWIĄZKÓW SŁUŻBOWYCH i SFAŁSZOWANIE DOWODU W SPRAWIE (może zrozumieją aluzję i sprawę sobie odpuszczą).

Proszę sprawdzić w innych postach : błąd pomiaru prędkości fotoradarem "Fotorapid" wynosi do 100 km/h - 3 km/h. Do tego DOCHODZĄ dwa inne istotne źródła błędów : 1/silne nagrzewanie się fotoradaru, gdy jest on stosowany jako mobilny, a w dniu zdarzenia była wysoka temperatura i silne nasłonecznienie; 2/ DODATKOWE kilka km/h, gdy fotoradar zamiast pod kątem 22 stopni, został ustawiony faktycznie pod kątem 12 stopni i poniżej.

- jeżeli nie, to odpowiedzieć, że trwa ustalanie personaliów kierowcy, a o wynikach służby zostaną wkrótce powiadomione. W międzyczasie właściciel prosi służby o uzupełnienie materiału dowodowego, który jest wadliwy :
1/ Nie zawiera adresu miejsca zdarzenia (podanie nazwy miejscowości nie jest wystarczające - nazwa miejscowości nie jest adresem).
2/ Nie podaje przyczyny ograniczenia prędkości (rodzaj znaku drogowego), z którą to przyczyną można polemizować w późniejszym postępowaniu przed sądem grodzkim (np. zakwestionować ją w całości - typowy przypadek : pielęgnacja pobocza drogi, a (w niedzielę) brak robotników pracujących przy drodze).
3/ Nie podaje (o ile nie podaje), czy fotoradar był stosowany w stanowisku stacjonarnym (tj. z osłoną), czy też jako mobilny.
4/ Jeżeli podano że jako mobilny, to prosić o podanie godziny rozpoczęcia służby patrolowej, w związku z tym, że czas, jaki upłynął od rozpoczęcia służby, do momentu wykonania fotografii (godzina powinna być na fotografii), ma decydujący wpływ na uznanie, lub odrzucenie dowodu w postaci tejże fotografii (nagrzanie "Fotorapidu" powyżej 50 st. Celsjusza (w nowszych wersjach powyżej 60 st. Celsjusza) powoduje, że producent nie daje gwarancji na jego wskazania - moim zdaniem przypadek w Polsce bardzo częsty, o jakim się w ogóle nie mówi - każdy sam z doświadczenia wie, że na powierzchni metalowej, wystawionej w lato na działanie promieni słonecznych, można usmażyć jajecznicę).

Jeżeli Ty, i/lub Twoi znajomi, zdecydujecie się na walkę ze służbami przed sądem grodzkim, to w przyszłości zamiast osobistego stawiennictwa, możecie przesłać sądowi wyjaśnienia na piśmie. Nie jestem przekonany do końca (sam nie jestem prawnikiem), czy jest to zgodne z procedurami, ale na pewno jest praktykowane (sąd nie może tak po prostu nie przyjąć do wiadomości przesłanego mu pisma).
 
Ostatnia edycja:
A nie mogłeś napisać coś w stylu:
Odnosząc się do tego co napisał Kopan...
zamiast wklejać cały jego post? Jak tak będą wszyscy robili, to wkrótce zabraknie nam miejsca na serwerze...
Odnosząc się do tego co napisałeś, to jest to dla mnie stek bzdur niepowiązanych z rzeczywistością i obowiązującymi przepisami:
Ursus21 napisał:
ograniczeń prędkości na danym odcinku drogi, a z drugiej strony na (prawdopodobnie) niskich kwalifikacjach wielu sędziów sądów grodzkich, którzy zapomnieli o istocie wykroczenia (tj. jego immanentnego składnika - wywołania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym), nadmiernie też opierających się na opiniach policji lub straży miejskiej.
Nie masz prawa oceniać kwalifikacji sędziów, zwłaszcza że nie znasz się na prawie. Do zaistnienia wykroczenia "przekroczenia prędkości" nie potrzebne jest stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. Jest wiele przepisów, które mają na celu utrzymanie porządku. Jak tak każdy będzie sobie jeździł za szybko tylko z tego powodu, bo przepisy są wg. niego głupie, to długo nie pożyjemy.
Ursus21 napisał:
PRZESTĘPCZE NIEDOPEŁNIENIE OBOWIĄZKÓW SŁUŻBOWYCH i SFAŁSZOWANIE DOWODU W SPRAWIE (może zrozumieją aluzję i sprawę sobie odpuszczą).
Jeszcze nie zauważyłes, że to co piszesz mija się z prawdą? Że niby jak powiesz że ich podasz do sądu za popełnienie wyimaginowanych przestępstw to się przestraszą?
Ursus21 napisał:
Nie podaje przyczyny ograniczenia prędkości (rodzaj znaku drogowego), z którą to przyczyną można polemizować w późniejszym postępowaniu przed sądem grodzkim (np. zakwestionować ją w całości - typowy przypadek : pielęgnacja pobocza drogi, a (w niedzielę) brak robotników pracujących przy drodze).
Nikt nie ma obowiązku informować cię o powodzie ograniczenia. Ograniczenie to ograniczenie - trzeba się do niego stosować i tyle. Możesz poinformować odpowiednie służby, że są nieprawidłowości, ale stosować się do przepisów musisz.
Ursus21 napisał:
Nie podaje (o ile nie podaje), czy fotoradar był stosowany w stanowisku stacjonarnym (tj. z osłoną), czy też jako mobilny.
Nie ma takiego obowiązku.
Ursus21 napisał:
Jeżeli podano że jako mobilny, to prosić o podanie godziny rozpoczęcia służby patrolowej
Informacja taka nie zostanie podana - policjant nie ma takiego obowiązku. Podanie takiej informacji może być naruszeniem tajemnicy służbowej.
Krótko mówiąc - Ursus... Proszę nie mieszaj...
 
Dziękuję za rady – jak się z tej sytuacji wykpić.
Nie mam w naturze na krętactwa odpowiadać wykrętami.
Natomiast nie mam zamiaru finansować krętaczy więc chcę pokazać na czym polega ich działanie.
Interesuje mnie pytanie jak i czy prawo pozwala na egzekwowanie prawa ustalonego z naruszeniem prawa.
Konkretnie w tym przypadku czy można nałożyć na kogoś grzywnę za nie przestrzeganie prędkości dopuszczalnej – którą to prędkość dopuszczalną ustalono znakami z rażącym naruszeniem prawa.

Czym jest moje "przewinienie" w stosunku do przewinienia ustalających granice obszaru zabudowanego z naruszeniem prawa.

Moje przewinienie nie szkodzi nikomu.
Przewinienie tych od oznakowania drogi szkodzi każdemu przejeżdżającemu tą drogą.

Policja jest jedną ze stron biorących udział w opiniowaniu ustalenia granic obszaru zabudowanego więc powinna znać te drogowe przepisy które zacytowałem.

Oprócz tych przepisów które są głównie dla drogowców policja posiada wewnętrzne zarządzenia co do miejsc kontroli z wykorzystaniem radarów.
W tych zarządzeniach nie ma czegoś takiego.
Kontrolujcie prędkość w lesie przy opuszczaniu obszaru zabudowanego we wsi o dwu domach
Natomiast jest mowa o ilości zdarzeń drogowych i innych takich .......

Ps. Może Ktoś spróbuje odpowiedzieć na to zasadnicze pytanie które mnie nurtuje.
 
kopan napisał:
Czym jest moje "przewinienie" w stosunku do przewinienia ustalających granice obszaru zabudowanego z naruszeniem prawa.
Moje przewinienie nie szkodzi nikomu.
Przewinienie tych od oznakowania drogi szkodzi każdemu przejeżdżającemu tą drogą.
Jeżeli uważasz że ograniczenia nie powinno być w danym miejscu, lub odwrotnie, że akurat w danym miejscu powinno być, to masz społeczny obowiązek coś z tym zrobić, dla swojego i mojego dobra. Piszesz, zwracasz uwagę odpowiednim organom i tyle. Ale dopóki przepis jest to musisz go przestrzegać. Łamiąc przepis tylko dlatego, że uważasz że wiesz lepiej niż drogowcy czy policja... nie stanowisz prawa, nie możesz wybierać sobie przepisów, które przestrzegasz...
Zawsze jednak możesz próbować walczyć... I za to będziesz bulił, dopóki zrozumiesz, że się mylisz... I ja będę miał robotę ;) w sumie powinienem być Ursusowi wdzięczny...
 
Ja coś społecznie zasadniczego zrobić, a Ty tylko za kasę robić drobne ....
No bo ja kopan a Ty paragraf.?
I to w pouczającym tonie jaśnie hrabio mnie społecznie pouczyłeś.
Gościu nie jeden przepis a prawo obowiązuje - jak mi się wydaje w tym kraju.
A co do osądu że ja będę bulił dopóki nie zrozumie że się mylę to daruj sobie bo wszedłeś w obszar rozstrzygnięć boskich.
Na razie to Ty nic nie pojmujesz z tych paru zdań które tu napisano.
Tak że ....

Twój NIK :brawo: ani wypowiedź nie wskazują na to byś był .....
Tak że na mnie, jako wyznawcę nie licz.
 
kopan napisał:
Dziękuję za rady – jak się z tej sytuacji wykpić.
Nie mam w naturze na krętactwa odpowiadać wykrętami.
Natomiast nie mam zamiaru finansować krętaczy więc chcę pokazać na czym polega ich działanie.
Interesuje mnie pytanie jak i czy prawo pozwala na egzekwowanie prawa ustalonego z naruszeniem prawa.
Sam Polski nie naprawisz, a z lokalną mafią (tj. układami) nie wygrasz (przynajmniej szybko). Film, do którego podałeś link jest dowodem na to, że masz do czynienia z bandytami. W szczerym polu, o czym wielokrotnie pisałem, ustanowili sobie ograniczenie prędkości, aby robić kasę. Po ludzku to ich rozumiem. Większość ludzi się u nich nie zatrzymuje, tylko gna nad morze. Coś chcieliby z nich mieć. Jedyne co mogą mieć w praktyce, to grzywny ściągnięte z kierowców, którzy jeżdżąc bezpiecznie (chyba Szanowny Paragraf nie wmówi nam tym razem, że prędkość 70 km/h w terenie pokazanym na filmie jest niebezpieczna ?) i tak przekraczają dozwoloną prędkość 50 km/h.

Co możesz zrobić :

1. Kręcąc wykręcić się sianem przed krętaczami.

2. Zakwestionować sensowność znaku. Broda Ci wyrośnie i garb na plecach, zanim (w czasie krótszym od roku-dwóch) zwalczysz lokalną mafię. Przedstawią ci setki argumentów, że powinno być 50 km/h, a to, że kiedyś dziecko uciekło rodzicom i wbiegło na szosę, a to, że ktoś na jezdni widział rzadki gatunek płaza, ...

Gdybym ja był na Twoim miejscu, to bym się wykręcił, zamiast tracić nerwy i cenny czas na kopanie się z koniem. Czas trzeba przeznaczyć na coś innego :
- napisać do Sejmu, aby bezzwłocznie odebrano strażom miejskim prawo do pomiaru prędkości, podając przykłady nadużyć, w tym Twój osobisty przypadek.

- napisać do prokuratury rejonowej w Człuchowie (ale dopiero po wykręceniu się) pismo informujące ją o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień (tj. ustawienia znaku w miejscu do tego nieprzeznaczonym). Kopia obowiązkowo do Prokuratury Generalnej i Ministerstwa Infrastruktury. Najlepiej także do prasy lokalnej i ogólnokrajowej. Wokół tej sprawy musi być jak największy szum. Od (ewentualnego) niekorzystnego werdyktu prokuratury, należy się odwołać zgodnie z instrukcją do prokuratury nadrzędnej.

Jeżeli Ci się uda usunąć znak w trybie nadzoru, albo spowodować lokalne podwyższenie limitu prędkości do 70 lub 80 km/h, wtedy OBOWIĄZKOWO należy dążyć do ukarania urzędników, którzy na tym odcinku drogi ustawili ograniczenie 50 km/h (tj. odpowiedzialność służbowa i karna). Jeżeli się zdecdujesz na te działania, to Ci pomogę, np. pisząc projekty pism.

Mnie też zależy na tym, aby ten bandytyzm został w końcu w Polsce ukrócony. W przeciwnym przypadku moje jedyne dziecko po ukończeniu pełnoletności niechybnie wyjedzie z kraju.

p_a_r_a_g_r_a_f napisał:
Odnosząc się do tego co napisałeś, to jest to dla mnie stek bzdur niepowiązanych z rzeczywistością i obowiązującymi przepisami:

Nie masz prawa oceniać kwalifikacji sędziów, zwłaszcza że nie znasz się na prawie. Do zaistnienia wykroczenia "przekroczenia prędkości" nie potrzebne jest stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym.

Jeszcze nie zauważyłes, że to co piszesz mija się z prawdą? Że niby jak powiesz że ich podasz do sądu za popełnienie wyimaginowanych przestępstw to się przestraszą?

Nikt nie ma obowiązku informować cię o powodzie ograniczenia. Ograniczenie to ograniczenie - trzeba się do niego stosować i tyle. Możesz poinformować odpowiednie służby, że są nieprawidłowości, ale stosować się do przepisów musisz.
Nie ma takiego obowiązku.

Informacja taka nie zostanie podana - policjant nie ma takiego obowiązku. Podanie takiej informacji może być naruszeniem tajemnicy służbowej.
Krótko mówiąc - Ursus... Proszę nie mieszaj...
1. Bzdury to Ty cały czas wypisujesz.
2. Kwalifikację sędziów w "Twoim sądzie" sam oceniłeś. Napisałeś, że jak ktoś zacznie przed sądem kręcić (czytaj, bronić się), to mu sąd dowali taką grzywnę ...". Uczciwy sędzia tak nie postępuje. Obwiniony ma prawo przed sądem nawet kłamać, i nic mu za to nie grozi (niech w końcu jakiś prawnik - chyba są jacyś na tym forum - to Paragrafowi wytłumaczy). Jeżeli mu się nie udowodni winy, to nawet jak wszyscy, łącznie z sędzią, po ludzku widzą i czują, że jest winny, to uczciwy sędzia musi go uniewinnić. Takie są zasady państwa prawnego. Praktyka w Europie i nawet w Polsce zna przypadki uniewinnienia pijanych bliźniaków, z których jeden na pewno zabił przechodnia (sęk w tym, że nie wiadomo który, a nie zdecydowano się im (osobno) włożyć palca w imadło). No cóż, państwo prawa czasem w takich sytuacjach jest bezradne.
3. Każde wykroczenie musi być JEDNOCZEŚNIE czynem społecznie niebezpiecznym. Czy możesz, Szanowny Paragrafie, zaprzestać dezinformowania ludzi, zwłaszcza, że przytoczyłem już pierwszy paragraf kodeksu wykroczeń. Nie ma od tego żadnego wyjątku, z przekroczeniem prędkości na czele.
4. Ja nie mówię o podaniu do sądu, tylko do prokuratury, i to nie wyimaginowanych, lecz rzeczywistego przestępstwa. Przytoczyłem wypowiedź z-cy dyrektora "Zuradu". Jest precyzyjna instrukcja jak zorientować fotoradar względem osi jezdni. Kto się do niej nie stosuje, ten popełnia przestępstwo. Ja nie mówię o niedokładności 1-2 stopni, lecz 10 i więcej stopni.
5. Może by jakiś prawnik wyjaśnił Szanownemu Paragrafowi, że na podstawie art. 61, ust. 1 i 2 Konstytucji RP, zarządca drogi PUBLICZNEJ ma obowiązek udzielenia obywatelowi RP odpowiedzi na pytanie, kto i kiedy wystąpił o ustanowienie danego znaki drogowego, a także w jaki sposób wniosek umotywował ?
6. Ja nie mieszam, tylko informuję znękanych (w większości) przez gangsterów ludzi, jak mogą się wykręcić w trudnych dla nich sytuacjach. Twoja niewiedza o tym, co to jest wykroczenie (zapewne też niewiedza "Twojego" sędziego), prezentowanie poglądów jawnie sprzecznych z prawem, utwierdzają mnie w przekonaniu, że tak należy czynić nadal.
Ciesz się z tego, że Polska nadal nie jest krajem praworządnym. W takich USA na pewno byś nie "przeżył" nawet jednego postu (tj. na skutek nacisku społecznego zostałbyś usunięty przez burmistrza ze służby). Nikt też z lokalnej społeczności by Ci nie podał więcej ręki. Za bzdury, które wygłaszasz, byłbyś spalony w całych Stanach.

p_a_r_a_g_r_a_f napisał:
,
Ursus... Proszę nie mieszaj...[/B]
Być może, że wkrótce przestanę mieszać. Sąd w Wodzisławiu Śląskim w prawomocnym wyroku stwierdził, że straż miejska nie ma prawa proponować mandatu za przekroczenie prędkości, stwierdzonej fotoradarem. Wprawdzie Polska nie jest krajem precedensów, ale na argumentację tamtego sądu zawsze można się powołać.

Przy okazji przypominam powtórnie - straż miejska musi mieć zgodę policji na dokonywanie pomiaru prędkości na sanym odcinku drogi. Skoro musi, to można od niej zażądać okazania zgody na piśmie.

Jest szykowany wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie nieważności stosowania fotoradarów, tj. będzie kwestionowane prawo do wykonywania fotografii twarzy obywatela, zwłaszcza w towarzystwie osoby postronnej, np. kochanki na miejscu pasażera (a już horror - na miejscu kierowcy). Polska konstytucja tu się nie różni od amerykańskiej (prawo do prywatności). A amerykańska zakazuje (pośrednio jak polska) wykonywania zdjęć twarzy. Prawo do prywatności obejmuje także niechęć do informowania władz publicznych czy, kiedy, i w jakiej miejscowości, obywatel porusza się własnym samochodem.

Coś mi się widzi, że tak, jak w USA, trzeba będzie powrócić do "suszarek".
YouTube - Sposób na fotoradar .
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Witam,

W głowie mi się nie mieści, ale na razie tłumaczę to zwykłą ludzką pomyłką. Jakiś czas temu dostałem wezwanie od Straży Miejskiej w gminie Resko (zachodniopomorskie) w celu złożenia wyjaśnień dotyczących zarejestrowanego przez ich fotoradar wykroczenia. W miejscu, gdzie było ograniczenie prędkości 40 km/h, fotoradar zarejestrował, że jechałem 70 km/h. W wezwaniu zaznaczono, że mogę załatwić sprawę korespondencyjnie. W tym celu miałem odesłać w ciągu 7 dni oświadczenie, w którym były moje dane, przyznanie się do wykroczenia oraz wysokość mandatu, który dostane jak się przyznam (200 PLN) i punkty karne (4). Odesłałem wypełnione oświadczenie z powrotem. Jakież było moje zdziwienie, gdy dziś odebrałem list polecony z wypisanym mandatem na 500 złotych i 4 punkty karne.

Czy takie praktyki są dozwolone? Będę chciał to jakoś wyjaśnić. Gdyby jednak Straż Miejska postawiła na swoim, to co mogę zrobić?
 
pmarze napisał:
Witam,

W głowie mi się nie mieści, ale na razie tłumaczę to zwykłą ludzką pomyłką. Jakiś czas temu dostałem wezwanie od Straży Miejskiej w gminie Resko (zachodniopomorskie) w celu złożenia wyjaśnień dotyczących zarejestrowanego przez ich fotoradar wykroczenia. W miejscu, gdzie było ograniczenie prędkości 40 km/h, fotoradar zarejestrował, że jechałem 70 km/h. W wezwaniu zaznaczono, że mogę załatwić sprawę korespondencyjnie. W tym celu miałem odesłać w ciągu 7 dni oświadczenie, w którym były moje dane, przyznanie się do wykroczenia oraz wysokość mandatu, który dostane jak się przyznam (200 PLN) i punkty karne (4). Odesłałem wypełnione oświadczenie z powrotem. Jakież było moje zdziwienie, gdy dziś odebrałem list polecony z wypisanym mandatem na 500 złotych i 4 punkty karne.

Czy takie praktyki są dozwolone? Będę chciał to jakoś wyjaśnić. Gdyby jednak Straż Miejska postawiła na swoim, to co mogę zrobić?
300 zł to pewnie koszty postępowania sądowego. Sprawa jest zakończona.

Nie trzeba było przyznawać się do winy, tylko poczytać posty na tym forum.
 
Drodzy Koledzy!
Przede wszystkim dziękuję za to, że jest takie miejsce jak tu gdzie można się czegoś dowiedzieć w sprawie foto-radaru.

Ale do rzeczy,
dzisiaj dostałem wezwanie (bo jestem współwłaścicielem pojazdu) od straży gminnej, przyjrzałem się zdjęciu zrobionym od tyłu i jest na nim napisane 71km/h,
natomiast w tabelce wypisanej oddzielnie napisano 76km/h.

Coś mi się wydaje, że ktoś chce naciągnąć mnie na 200zł i 4pkt. Czy gdyby uwzględnić błąd pomiaru 3km/h (kąta jeszcze nie mierzyłem) i prędkość z foto (71km/h) to mandat za 68km/h nie powinien być niższy (to pytanie do Paragrafa – znak ograniczenia do 50km/h).
I jeszcze jedno czy to jest oszustwo, czy czegoś nie wiem – na foto 71km/h a w tabelce 76km/h ?:-o

Pozdrawiam
Andrzej
właściciel pojazdu, który sfotografowano
 
Ostatnia edycja:
S.A.B.von B. napisał:
Drodzy Koledzy!
dzisiaj dostałem wezwanie (bo jestem współwłaścicielem pojazdu) od straży gminnej, przyjrzałem się zdjęciu zrobionym od tyłu ...I jeszcze jedno czy to jest oszustwo, czy czegoś nie wiem –
Oszustwo polega na tym, że straż miejska z reguły dokonuje pomiaru prędkości w tym miejscu, gdzie koledzy z tego samego gangu, ale innego departamentu (zarządca drogi gminnej) ustawią im specjalnie ograniczenie prędkości, które z reguły nie posiada żadnego uzasadnienia. Ściągnięte grzywny idą do kasy gminy, z czego członkowie gangu następnie wypłacają sobie premie.

Gdybyś jechał z prędkością np. 120 km/h, to bym Cię zlekceważył jako niebezpiecznego pirata. Ponieważ nawet tam, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, w okresie letnim prędość bezpieczna jest dużo wyższa, pragnę Ci pomóc. Nie wdawaj się w żadne dyskusje o błędach pomiaru. O tym można dyskutować, gdy jest dobrze widoczna twarz kierowcy; grzywna jest nieunikniona, i można co najwyżej negocjować jej wysokość.

Jeżeli fotografia jest wykonana od tyłu, to władze publiczne same nie mogą ustalić personaliów kierowcy. Właściciel samochodu nie ma obowiązku przeprowadzenia śledztwa nt. tego, kto faktycznie samochód prowadził. Ma obowiązek podać listę osób, które w danym dniu były upoważnione do prowadzenia samochodu, a także ich adresy zamieszkania. Jeżeli w tym dniu prowadziłeś samochód wraz z małżonką, wymienialiście się prowadzeniem na trasie, a małżonka mieszka pod tym samym adresem, to jej adres też trzeba podać, tj. powtórzyć.

Najlepiej odpowiedzieć w ten sposób :

"W dniu ... samochód mki ..., nr rej. ... prowadziły n/w osoby :

1. Twoje imię i nazwisko, adres,
2. ......................................,
3. .......................................

Proszę mi dostarczyć fotografię samochodu z uwidocznioną twarzą kierowcy. Wtedy będę mógł potwierdzić, która z tych osób prowadziła samochód w miejscowości .......... ."

Do straży nie wolno telefonować i prowadzić z nią przez telefon jakichkolwiek rozmów. Jeżeli się sami w jakiś sposób skontaktują, odmówić rozmowy (z nieznajomymi przez telefon nie rozmawiam). Zachować wyłącznie formę pisemną kontaktu.

Straż miejska (pełniąca obowiązki na terenie całej gminy) sama nie posiada służb śledczych. Po Twojej odpowiedzi prawie na pewno sama umorzy postępowanie. Jeżeli będzie upierdliwa, to przekaże sprawę policji. W ramach pomocy prawnej w takim przypadku sprawę będzie prowadzić policja z Twojego rejonu zamieszkania. Wezwie ona na przesłuchanie wszystkie osoby z powyższej listy, i przesłucha je w charakterze świadków Jeżeli każda z tych osób zezna, że 1/ faktycznie w danym dniu samochód prowadziła, 2/ nie może sobie przypomnieć, czy akurat w tej miejscowości; sprawa zostanie umorzona ze względu na niewykrycie sprawcy wykroczenia.
 
Witam
Mam podobną sytuacje, mianowicie dostałem list od straży za przekroczenie prędkości o 21 km. W liście zostało załączone zdjęcie pojazdu z tyłu bardzo słabo widoczne(numer rejestracyjny jest niewidoczny na zdjeciu i został umieszczony w dodatkowej ramce). Zdjęcie zostało zrobione 7.08 w jakiejs malutkiej miejscowości. Przeczytałem wątek i chcę postąpić zgodnie z instrukcja jaką podał użytkownik Ursus21 lecz nie jestem do końca przekonany czy nie lepiej zapłacić te 200 zł i mieć spokój. Problem polega na tym, że mieszkam zagranicą i przyjechałem do kraju na wakacje swoim autem, zarejstrowanym w Polsce razem ze znajomymi (Irlandczycy). Samochód prowadziłem głównie ja, lecz w pobliżu ośrodka wczasowego użyczałem auta znajomemu Irlandczykowi. Jeśli mam wysłać takie pismo to musiałbym podać imię i nazwisko również jego a w przypadku sprawy sądowej dojdą koszta samolotu więc czy w mojej sytuacji z waszego doświadczenia lepiej płacić czy nie?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra