Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Sąd w Zamościu ma rację że to nie był czyn z art. 97 k.w. Natomiast zupełnie nie odniósł się do art. 65 k.w., który wskazał minio i to jest moim zdaniem błąd Sądu.

Natomiast jeśli rzeczywiście samochodów w firmie było sporo i upłynęło dużo czasu to ja bym być może nie widział winy po stronie obwinionego także w zakresie art. 65 k.w. Tyle że należało to w uzasadnieniu orzeczenia rozważyć.
 
kadi napisał:
Natomiast jeśli rzeczywiście samochodów w firmie było sporo i upłynęło dużo czasu ...
Dzisiejsze warszawskie "Metro" przynosi artykuł p. Anny Kozioł z Krakowa "Płacisz mandat, sprzedajesz punkty i pędzisz dalej".

Są w nim dwa niepokojące zapisy "Bezpieczniej jest przyznać, co radzi nawet policja, że nie pamięta się, kto prowadził auto. Zapłacimy mandat (do 500 zł), ale nie otrzymamy punktów".

Podtrzymuję wcześniejsze zdanie : w obecnym systemie prawnym bezczelnością jest wykonywanie zdjęć od tyłu, albo po kilku miesiącach indagowanie właściciela, gdy na zdjęciu od przodu twarz kierowcy nie jest rozpoznawalna. Pomijając już kwestię raczej oczywistą (amnezję potwierdzoną przez lekarza), to samo żądanie jest sprzeczne z obecną konstytucją, o czym już pisałem.

Pani Kozioł albo poniosła fantazja, albo nie wie co mówi pisząc "Zachęcona tym nasza policja WDRAŻA WŁAŚNIE projekt automatycznego systemu nadzoru ruchu drogowego, opartego na fotoradarach". W tej sprawie napisałem już pismo do Pani Kozioł i do Rzecznika KGP. Jeżeli KGP pomimo zakwestionowania "ustawy radarowej" przez Prezydenta RP w dalszym ciągu wydaje pieniądze na wdrożenie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, to na naszych oczach łamie prawo.
 
jeśli chodzi o art Art.65 to został on:
- zmieniony przez art. 35 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o strażach gminnych (Dz.U.97.123.779) z dniem 1 stycznia 1998 r.
- zmieniony przez art. 1 pkt 41 ustawy z dnia 28 sierpnia 1998 r. o zmianie ustawy - Kodeks wykroczeń, ustawy - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, ustawy o ustroju kolegiów do spraw wykroczeń, ustawy - Kodeks pracy i niektórych innych ustaw (Dz.U.98.113.717) z dniem 1 września 1998 r.
a) w § 1 po wyrazach "organ państwowy" dodaje się wyrazy "oraz straż gminną (miejską)",
b) w § 2 po wyrazach "organowi państwowemu" dodaje się wyrazy "oraz straży gminnej (miejskiej)".
ustawa o SM po zmianach jest tam jeszcze kilka innych art, punktów i odnoszących się do innych przepisów
 
Minio77, nie wiem, jaki Ty masz kodeks, ale aktualnie art. 65kw brzmi tak:
§ 1. Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:1) co do tożsamości własnej lub innej osoby,
2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, podlega karze grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.
Także nie wiem, skąd wygrzebałeś te zmiany, ale one już nie obowiązują.
 
(Dz.U.97.123.779) Rozdział 4
Zmiany w przepisach obowiązujących oraz przepisy przejściowe i końcowe art 35 ta ustawa chyba dalej obowiązuje

(Dz.U.97.123.779) Rozdział 4
Zmiany w przepisach obowiązujących oraz przepisy przejściowe i końcowe
Art. 35. W ustawie z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń (Dz. U. Nr 12, poz. 114, z 1981 r. Nr 24, poz. 124, z 1982 r. Nr 16, poz. 125, z 1983 r. Nr 6, poz. 35 i Nr 44, poz. 203, z 1984 r. Nr 54, poz. 275, z 1985 r. Nr 14, poz. 60 i Nr 23, poz. 100, z 1986 r. Nr 39, poz. 193, z 1988 r. Nr 20, poz. 135 i Nr 41, poz. 324, z 1989 r. Nr 34, poz. 180, z 1990 r. Nr 51, poz. 297, Nr 72, poz. 422 i Nr 86, poz. 504, z 1991 r. Nr 75, poz. 332 i Nr 91, poz. 408, z 1992 r. Nr 24, poz. 101, z 1994 r. Nr 123, poz. 600, z 1995 r. Nr 6, poz. 29 i Nr 60, poz. 310 oraz z 1997 r. Nr 54, poz. 349, Nr 60, poz. 369, Nr 85, poz. 539, Nr 98, poz. 602, Nr 104, poz. 661, Nr 106, poz. 677 i Nr 111, poz. 724) w art. 65:
a) w § 1 po wyrazach "organ państwowy" dodaje się wyrazy "oraz straż gminną (miejską)",
b) w § 2 po wyrazach "organowi państwowemu" dodaje się wyrazy "oraz straży gminnej (miejskiej)".
jak to rozumieć??
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Bardzo ciekawy wyrok. Już wiadomo jak można zrobić w balona policję i sąd :evil:
 
_Adam_Wójcik napisał:
- wbrew OBOWIĄZKOWI;
- nie udziela właściwemu ORGANOWI PŃSTWOWEMU lub INSTYTUCJI (...);
- wiadomości lub dokumentów w zakresie:
a) co do TOŻSAMOŚCI (...).

3. Art.65 §2 k.w. nakłada sankcję w przypadku nie udzielenia wiadomości lub dokumentów co do TOŻSAMOŚCI własnej lub innej osoby. Ale czy żadanie to jest zasadne wyłącznie, gdy na zdjęciu z fotoradaru jest widoczna twarz kierującego? Wtedy rozumiem ten zapis: mamy zdjęcie osoby a organ zapytuje o jej TOŻSAMOŚĆ. Wszystko jasne. Ale jak organ zwraca się o podanie nazwiska kierującego bez takowego zdjęcia, to chyba nie jest to pytanie o TOŻSAMOŚĆ? Czy jednak nie rozumiem co oznacza w języku polskim określenie "tożsamość"?
Przepraszam, ale o jakiej TOŻSAMOŚCI mówimy ?

Cytowany już przepis "kodeksu drogowego", który na właściciela pojazdu nakłada stosowny obowiązek brzmi :
"Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec."

Właściciel pojazdu ma obowiązek podać KOMU, a nie podać jego TOŻSAMOŚĆ". Formalnie rzecz biorąc, to wystarczy podać imię i nazwisko, oraz adres zamieszkania.

Żądanie dodatkowych danych (imię ojca, rok urodzenia, Pesel) nie ma umocowania w w/w przepisie. Kto np. zna Pesel znajomego, któremu udostępnił samochód (i czy musi go znać ?) ? Czy oprócz imienia, nazwiska i adresu zamieszkania znajomego z zagranicy, któremu udostępniło się (czasowo) samochód w Polsce, właściciel musi znać jego Social Security Number (odpowiednik polskiego Pesela), a jeżeli tak, to konkretnie z jakiego przepisu to wynika ?

Jeżeli nikt nie udzieli umotywowanej prawnie odpowiedzi na te pytania, to wszystkim odwiedzającym to forum będę doradzać, aby w otrzymanych formularzach (o ile kierowcą był ktoś inny (lub mógłby być ktoś inny), niż właściciel), nie wypełniać wszystkich rubryk, lecz jedynie podawać imię, nazwisko, i adres zamieszkania z kodem.

Jeżeli w danym dniu samochód prowadziło małżenstwo, wymieniając się prowadzeniem na trasie, to najlepiej dokumenty jest skserować. Mąż i żona powinni osobno (jako współwłaściciele) je wypełnić. Jeżeli żadne z nich nie jest pewne, kto w danej miejscowości prowadził, to każde z nich powinno zakreślić "nieprzyznaję się ... i odmawiam przyjęcia mandatu", a także wpisać siebie, jako osobę, której udostępniło się samochód.

Ponieważ niektórzy przedstawiciele służb mogą być na tyle głupi, że mogą tego nie zrozumieć, najlepiej do formularzy jest dołączyć dodatkowe pismo z wyjaśnieniem, że obydwoje małżonków w danym dniu prowadziło samochód, a jako współwłaściciele, upoważnili sami siebie, każde z osobna, do kierowania nim.

Jeżeli samochód został pożyczony zaprzyjaźnionemu małżeństwu, to jako osobę, której się go udostępniło należy podać "Małżenstwo xxxxx i xxxxx xxxxxxscy, adres".
 
Czyli najprościej jest podać co najmniej dwie osoby, które MOGŁY w tym czasie kierować autem i sprawa powinna być umorzona:cool:
 
Witaj Ursus.

Bardzo chętnie czytam Twoje posty i uważam, że w wielu kwestiach masz rację. Z ostatnich postów jednakże wynika, że w zasadzie nie wiadomo, za co ów nieszczęsny właściciel pojazdu, który nie wskazał osoby której przekazał pojazd (...), ponosi konsekewncje w postaci grzywny. Tzn. z jakiego konkretnie artykułu. Przecież nie jest to kara z art. 78 ust.4 ustawy prd, bo ten przepis nie zawiera jakiejkolwiek sankcji.

Co konkretnie ma oznaczać, a wynika to z wniosków o okaranie, że kara jest nakładana z art. 65 §2 k.w. w związku z art. 78 ust.4 ustawy prd? Moim zdaniem priorytetowe znaczenie ma przepis z kodeksu wykroczeń, dlatego poddałem go tak szczegółowej analizie. A przepis 78 ust.4 z ustawy prd jedynie precyzuje obowiązek, o którym mowa w art.65 §2 k.w. Innymi słowy uważam, że za nie wskazanie komu właściciel przekazał pojazd jakiejkolwiek kary nie ma. Kara ta dotyczy wyłacznie nieudzielenia informacji co do tożsamości osoby.

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
 
Witajcie,

No to co w takim razie w swietle obowiązującego prawa i praktyki stosowanej przez straż gminną zrobić w sytuacji otrzymania zdjęć sprzed ponad miesiąca na których widoczny jest jedynie tył auta wraz z rejestracją ? Na zdjęciu nie widać kierowcy, a jego identyfikacja po uplywie tak długiego czasu jest niemożliwa.

Jak konczą sie tego typu sprawy ? Czy sprawy trafiają do sądu rejonowego (nie jest mi to na reke, fotka zostala wykonana daleko od miejsca zamieszkania), czy postepowanie toczy sie korespondencyjnie ?

Będę wdzieczny za wszelkie rady.

Pozdrawiam
Kejcz
 
Witam ponownie, nie często się tu odzywam, bo zwykle nie mam do tego powodów, niestety tym razem nie czuję się na siłach do samodzielnego załatwienia sprawy, gdyż moja znajomość przepisów okazała się nie aktualna a po przeczytaniu całego tematu na forum.. mam więcej pytań niż jasnych odpowiedzi.

Otrzymałem zdjęcie tyłu samochodu wykonane 30 sierpnia oraz propozycję stawienia się na komendzie straży gminnej 200km od miejsca zamieszkania.
W zaproszeniu jest propozycja przyznania się, ale kwota i ilość punktów nie została zaproponowana.
Druga propozycja to podanie osoby, która prowadziła samochód.

Co z tym fantem zrobić? Po sytuacjach typu: Pan X się przyznał i dostał mandat wyższy niż powinien, nie bardzo mam ochotę pójść w jego ślady. Chciałbym też uniknąć wizyty w tamtych okolicach.

Byłbym bardzo wdzięczny za zobrazowanie aktualnego stanu przepisów odnoszących się do powyższej sytuacji.
 
barteks2 napisał:
Czyli najprościej jest podać co najmniej dwie osoby, które MOGŁY w tym czasie kierować autem i sprawa powinna być umorzona:cool:
Oczywiście jedynie w przypadku, gdy nie jest dobrze widoczna twarz kierowcy.

W demokratycznym państwie prawnym, którym Rzeczpospolita rzekomo jest, tak powinno być. W takim państwie obwiniony nie ma obowiązku przyznania się do winy; nie ma też obowiązku sam szukać winnego, a na władzy publicznej ciąży obowiązek dowiedzenia mu winy (jeżeli nie potrafią wykonać kontrastowego zdjęcia twarzy kierowcy, to same sobie są winne). Polska jest jednakże państwem policyjnym, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Właściwie, to jest państwem "mieszanym". Mamy reakcyjne służby i (niekiedy) niezawisłe sądy, niewrażliwe na ich naciski. Właściwie, to nawet nie jest to wina służb, lecz posłów (a także społeczeństwa), którzy im na to pozwalają.

Już dawno temu powinno dojść do przeglądu ustaw, rodem z PRL, bądź to wprost niezgodnych z literą Konstytucji RP, bądź z jej duchem (tj. z istotą funkcji demokratycznego państwa prawnego).

Społeczeństwo z kolei jest bierne : brak jest organizacji skutecznie pomagających obywatelom w walce z samowolą służb, brak konsekwencji u osób, w przypadku których wnioski służb o ich ukaranie zostały przez sądy oddalone. W każdym przypadku oddalenie wniosku powinno pociągać za sobą kontrwniosek do prokuratury o zbadanie, czy nie doszło do przestępstwa niedopełnienia obowiązków (niewłaściwa interpretacja przepisów też się tu zawiera) lub próby wyłudzenia kwot pieniężnych.

Gdyby do mnie przyszło pisemne wezwanie z formularzem do wypełnienia, już tu opisanym, to bym odpowiedział zgodnie z prawdą, że było dwóch kierowców, gdyż prawie w 100 % zawsze jeżdżę z małżonką, raz ona, a raz ja, a na dłuższych trasach wymieniamy się prowadzeniem. Nikt nie ma obowiązku po 2 lub trzech miesiącach pamiętać, kto prowadził samochód w miejscowości, której nazwa się zwykle przeciętnemu kierowcy z niczym nie kojarzy. Jeżeli jednakże służby uważają, że ma, a na dodatek wskazać konkretnego sprawcę wykroczenia, to jest niezbędne, aby obywatele żelaznym drągiem ich zaczęli z tego mniemania wyprowadzać. Ja bym więc udzielając służbom odpowiedzi takiej, jaką bym uważał za słuszną, jednocześnie skierował wniosek do ich prokuratury rejonowej z PODEJRZENIEM popełnienia przestępstw :
- przekroczenia uprawnień
- poświadczenia nieprawdy
- próby wyłudzenia pieniędzy (w przypadku straży miejskiej - jest osobiście zainteresowana ściąganą grzywną). Formularz przez nich rozsyłany przypomina nieco "czy przestał już Pan bić małżonkę ?". Każda z zakreślonych opcji w zamiarze służb ma się skończyć skazaniem. Tymczasem ustawa narzuca jedynie obowiązek podania KOMU właściciel udostępnił samochód. W ustawie nawet nie ma obowiązku, aby właściciel potwierdził (lub zaprzeczył), że sam prowadził.

Formularz zgodny z ustawą powinien mieć tylko cztery opcje :
1. Czy samochód posiada współwłaściciela (np. współmałżonek nawet nie wpisany do dowodu rejestracyjnego jest współwłaścicielem) : NIE, TAK (personalia) ....
2. Komu został udostępniony (imiona, nazwiska, adresy z kodem) ....
3. Nie pamiętam ...
4. Uwagi dodatkowe .... .

Wszelkie inne formularze, stanowią radosną twórczość służb, nieumocowaną w ustawie, wyczerpującą katalog w/w przestępstw.

Od prawdopodobnej decyzji prokuratury o odmowie wszczęcia postępowania przeciwko służbom, należy odwołać się do jednostki nadrzędnej. Gdyby ta zwróciła jednak sprawę do ponownego rozpatrzenia, to praktyka w Polsce jest taka, że zakończy się to oskarżeniem służb (sam kiedyś rozmawiałem z prokuratorem na ten temat - "dalej to już nie moje zmartwienie; niech się martwi sąd".).

Temu, komu w takim przypadku uda się nawet tylko posadzić przedstawiciela służb na ławie oskarżonych, społeczeństwo w przyszłości powinno wystawić pomnik. Nikt i nic nie jest i nie będzie w stanie przymusić służb do demokracji, jak świadomość o koledze na ławie oskarżonych.

kejcz napisał:
Witajcie,

No to co w takim razie w swietle obowiązującego prawa i praktyki stosowanej przez straż gminną zrobić w sytuacji otrzymania zdjęć sprzed ponad miesiąca na których widoczny jest jedynie tył auta wraz z rejestracją ? Na zdjęciu nie widać kierowcy, a jego identyfikacja po uplywie tak długiego czasu jest niemożliwa.

Jak konczą sie tego typu sprawy ? Czy sprawy trafiają do sądu rejonowego (nie jest mi to na reke, fotka zostala wykonana daleko od miejsca zamieszkania), czy postepowanie toczy sie korespondencyjnie ?

Będę wdzieczny za wszelkie rady.

Pozdrawiam
Kejcz
Proszę przeczytać posty w tym wątku. Są tam wszystkie odpowiedzi na zadane pytania.

Żądania straży miejskiej nie wolno zlekceważyć, gdyż akurat to, i TYLKO TO, skończy się niechybnym ukaraniem.

Postępowanie i tak będzie się toczyć przed sądem rejonowym, właściwym dla miejsca zdarzenia, gdyż od daty zdarzenia minął ponad miesiąc, a straż miejska nawet jeżeli kłamliwie proponuje mandat, to i tak skieruje sprawę do sądu.

Jeżeli właściciel samochodu z kimś innym prowadził go wymieniając się na trasie prowadzeniem, to z oczywistych względów nie może, nawet gdyby chciał, podać, kto faktycznie prowadził. Dlatego nawet jeżeli w dostarczonym formularzu jest miejsce tylko na jedną osobę, której właściciel udostępnił samochód, należy go skserować i wpisać także samego siebie (sobie, z oczywistych względów, też może udostępnić samochód). Do tego najlepiej dołączyć krótkie pismo z wyjaśnieniem , j.w.

Jeżeli pomimo tego w trybie zaocznym właściciel zostanie ukarany, to zgodnie z instrukcją powinien odwołać się do tego samego sądu. W dostarczonym formularzu należy napisać, że z oczywistych powodów właściciel nie wie, kto prowadził (straż nie dostarczyła mu fotografii twarzy kierowcy). Do winy się nie przyznaje, a według niego w "demokratycznym państwie prawnym" (Art. 2 i Art. 42, ust. 3 Konstytucji RP to nie on musi udowodnić swą niewinność, lecz władze muszą udowodnić mu winę).

Obwiniony nie ma obowiązku osobistego stawiennictwa przed sądem. Wystarczy, że wpisze powyższe do stosownego formularza, a sąd sam bez jego obecności powinien sprawę umorzyć.

DeMaDeS napisał:
Witam ponownie, nie często się tu odzywam, bo zwykle nie mam do tego powodów, niestety tym razem nie czuję się na siłach do samodzielnego załatwienia sprawy, gdyż moja znajomość przepisów okazała się nie aktualna a po przeczytaniu całego tematu na forum.. mam więcej pytań niż jasnych odpowiedzi.

Otrzymałem zdjęcie tyłu samochodu wykonane 30 sierpnia oraz propozycję stawienia się na komendzie straży gminnej 200km od miejsca zamieszkania.
W zaproszeniu jest propozycja przyznania się, ale kwota i ilość punktów nie została zaproponowana.
Druga propozycja to podanie osoby, która prowadziła samochód.

Co z tym fantem zrobić? Po sytuacjach typu: Pan X się przyznał i dostał mandat wyższy niż powinien, nie bardzo mam ochotę pójść w jego ślady. Chciałbym też uniknąć wizyty w tamtych okolicach.

Byłbym bardzo wdzięczny za zobrazowanie aktualnego stanu przepisów odnoszących się do powyższej sytuacji.
Trzeba odpowiedzieć pismem poleconym. Przeczytać odpowiedź dla Kejcza.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ursus21 napisał:
Proszę przeczytać posty w tym wątku. Są tam wszystkie odpowiedzi na zadane pytania.

Żądania straży miejskiej nie wolno zlekceważyć, gdyż akurat to, i TYLKO TO, skończy się niechybnym ukaraniem.

Postępowanie i tak będzie się toczyć przed sądem rejonowym, właściwym dla miejsca zdarzenia, gdyż od daty zdarzenia minął ponad miesiąc, a straż miejska nawet jeżeli kłamliwie proponuje mandat, to i tak skieruje sprawę do sądu.

Jeżeli właściciel samochodu z kimś innym prowadził go wymieniając się na trasie prowadzeniem, to z oczywistych względów nie może, nawet gdyby chciał, podać, kto faktycznie prowadził. Dlatego nawet jeżeli w dostarczonym formularzu jest miejsce tylko na jedną osobę, której właściciel udostępnił samochód, należy go skserować i wpisać także samego siebie (sobie, z oczywistych względów, też może udostępnić samochód). Do tego najlepiej dołączyć krótkie pismo z wyjaśnieniem , j.w.

Jeżeli pomimo tego w trybie zaocznym właściciel zostanie ukarany, to zgodnie z instrukcją powinien odwołać się do tego samego sądu. W dostarczonym formularzu należy napisać, że z oczywistych powodów właściciel nie wie, kto prowadził (straż nie dostarczyła mu fotografii twarzy kierowcy). Do winy się nie przyznaje, a według niego w "demokratycznym państwie prawnym" (Art. 2 i Art. 42, ust. 3 Konstytucji RP to nie on musi udowodnić swą niewinność, lecz władze muszą udowodnić mu winę).

Obwiniony nie ma obowiązku osobistego stawiennictwa przed sądem. Wystarczy, że wpisze powyższe do stosownego formularza, a sąd sam bez jego obecności powinien sprawę umorzyć.

Dzięki bardzo za pomoc.

Dzwoniłem do straży gminnej powiedziano mi, jeśli nie jestem w stanie wskazać osoby w takim razie mam wpisać swoje dane jako właściciela w oświadczeniu nr 1 (bez "danych z prawa jazdy") i jako właściciel otrzymam mandat karny we wcześniej proponowanej kwocie bez punktów karnych.

Na pytanie za co ta kara 400 zł , odpowiedziano mi ze ze wykroczenie przekroczenia predkowsci... Jak powiedzialem ze jak juz ustalilismy nie ja jestem sprawca, bo nie wiadomo kto kierowal, to poinformowano mnie ze w takim razie kara za nie wskazanie osoby bo taki mam obowiązek...

I teraz rebus co z tym zrobic ?
Sprawa toczy się w miejscu odleglym od mojego miejsca zamieszkanai i obawiam się konieczności długich i nieplanowanych wycieczek do sądu...

--
Pozdrawiam
Kejcz
 
kejcz napisał:
Na pytanie za co ta kara 400 zł , odpowiedziano mi ze ze wykroczenie przekroczenia predkowsci... Jak powiedzialem ze jak juz ustalilismy nie ja jestem sprawca, bo nie wiadomo kto kierowal, to poinformowano mnie ze w takim razie kara za nie wskazanie osoby bo taki mam obowiązek...

I teraz rebus co z tym zrobic ?

Kejcz
Masz do czynienia z przestępcami, tyle ze w mundurach. Masz następujące możliwości :

1. Zapłacisz im 400.- zł (+ pewnie dodatkowo 300.- zł kosztów postępowania sądowego).

2. Skserujesz wniosek. Na pierwszej kopii zakreślisz : "nie przyznaje się do winy ..." oraz wpiszesz siebie jako osobę, której udostępniłeś samochód". Na drugiej kopii :"nie przyznaje się do winy ..." oraz wpiszesz inną osobę, o ile wraz z tobą w tym dniu jechała i także prowadziła samochód. Do obu kserokopii dołączysz krótkie pismo, iż w dniu ... jechałeś z ... . Wymienialiście się na trasie prowadzeniem. Ustawa prawo o ruchu drogowym zobowiązuje cię tylko do przedstawienia listy osób, którym udostępniłeś samochód, co niniejszym czynisz. Jeżeli zostanie tobie przedstawiona twarz kierowcy, to potwierdzisz, że kierowcą byłeś albo ty sam, albo ... .

I koniec. W przypadku wariantu 2., nie powinieneś już do straży telefonować. Z bandytami trzeba zachować wyłącznie pisemną formę kontaktu.

Jak przyjdzie grzywna orzeczona przes sąd, to trzeba się od niej odwołać.
 
Wskaż Igora z Moskwy, albo Hansa z Monachium. Masz obowiązek KOGOŚ wskazać, kto mógł prowadzić Twój samochód. Równie dobrze może być papież albo Jacek Kurski - jemu nic nie zrobią poza pouczeniem :)

A na poważnie to Tobie mają udowodnić winę, a nie Ty swoją niewinność. Choć w rzeczywistości to Ty musisz wskazać na przesłanki budzące skutecznie wątpliwości by zadziałał Art.5 kpk. Jak wcześniej wspomniano: do Sądu wysyłasz poleconym ZPO wyjaśnienia i czekasz na wyrok. W 90% przypadków skazujący "z automatu" choć niezgodnie z prawem. A potem odwołanie i wyczekiwanie na kolejny wyrok.
 
Ostatnia edycja:
pR0SiAczek napisał:
A na poważnie to Tobie mają udowodnić winę, a nie Ty swoją niewinność.
Dziś przed Trybunałem Konstytucyjnym Prezydent RP "boksuje się" z twórcami ustawy "radarowej". Wbrew temu, co piszą dziennikarze (Np. A. Karwowska "Ale jeśli odmówi przyjęcia kary, a udowodni się jego winę, dostanie i punkty i całą karę", dzisiejsze "Metro") ustawa "radarowa" nie nakłada na Automatyczne Centrum Nadzoru nad Ruchem Drogowym ani obowiązku przeprowadzania jakiegokolwiek postępowania wyjaśniającego, ani udowadniania czegokolwiek komukolwiek.

Zgodnie z tą ustawą obwiniony (podejrzany) właściciel samochodu, któremu ACNnRD nawet nie ma prawnego obowiązku dostarczenia fotografii (choćby po to, aby stwierdził, że na fotografii jest jego samochód), ma cztery możliwości zareagowania :
- przyjąć grzywnę i zapłacić (nie dostanie punktów)
- przeprowadzić samemu śledztwo, znaleźć sprawcę, zmusić go do przyznania się i zapłacenia grzywny (jeżeli właściciel ma DOWODY na to, że wykroczenie popełnił ktoś INNY, ale TENŻE NIE ZECHCE NAWET WBREW OCZYWISTYM DOWODOM PRZYZNAĆ SIĘ DO WINY, to wtedy i tak nikt nie przeprowadza postępowania wyjaśniającego, I KARANY JEST WŁAŚCICIEL).
- napisać wyjaśnienie i czekać na przybycie komornika (wyjaśnienia nie zmuszają ACNnRD do żadnej reakcji).
- nie reagować i czekać na przybycie komornika.

Ustawodawca nie przewidział nawet takiej sytuacji, że sfałszowanymi tablicami mogą posłużyć się jacyś przestępcy.

Białoruś. Albo i nie (pewnie na Białorusi można się tłumaczyć).

Według mnie TK na 80 % odrzuci ustawę w całości, a na 100 % niektóre jej zapisy.
 
Witam ponownie, kilka dni tu nie zaglądałem ale widze, że temat "żyje"

Ja wysłałem do straży oświadczenie, zgodne z tym co pisze Ursus21. Dziś dostałem list od straży(ku mojemu zdziwieniu wysłali zagranicę) a to treść:

"Odpowiadając na Pańskie pismo informuję, iż na podstawie art. 78 ust 4 Ustawy Prawo o ruchu drogowym właściciel pojazdu jest zobowiązany wskazać uprawnionemu organowi, komu użyczył pojazdu do użytakowania w czasie, kiedy przedmiotowym pojazdem popełniono wykroczenie drogowe"

Informuję, iż nie udzielenie przedmiotowej informacji skutkować będzie sporządzeniem i skierowaniem do Sądu Rejonowego wniosku o ukaranie na właściciela pojazdu na mocy art. 97 kw w/z z art. 78 ust. 4 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym.

Ponadto jak wynika z dokumentacji fotograficznej pomiar prędkości był dokonany pojazdom oddalającym, dlatego też wykonano zdjęcie tyłu pojazdu i nie ma możliwości potwierdzenia tożsamości osoby prowadzącej pojazd. Taki pomiar jest dozwolony prawem i wówczas na właścicielu pojazdu ciąży obowiązek wskazania, komu powierzył pojazd w czasie ujawnienia czynu."


I co ja mam teraz im odpowiedzieć?? przecież wysłałem oświadczenie i podałem dane osób, które były uprawnione do prowadzenia pojazdu w danym dniu, jedynie co to oświaczenie napisałem odręcznie a czy to musi być tak jak napisał Ursus21 na tych orginalnych formularzach otrzymanym od nich?

Wygląda na to, że sprawa będzie skierowana do Sądu Rejonowego. Czyli nie będe musiał sie stawiac tam osobiście? Osoby, które podałem bedą przesłuchiwane? Osoby, które podałem nie są zameldowane w Polsce, podałem tylko adres pod którym mieszkają ale nie mam pojęcia jakie mają wpisane zameldowanie w dowodzie czy powinienem to zweryfikować?
 
Tomiszewski napisał:
Witam ponownie, kilka dni tu nie zaglądałem ale widze, że temat "żyje"

Ja wysłałem do straży oświadczenie, zgodne z tym co pisze Ursus21. Dziś dostałem list od straży(ku mojemu zdziwieniu wysłali zagranicę) a to treść:

"Odpowiadając na Pańskie pismo informuję, iż na podstawie art. 78 ust 4 Ustawy Prawo o ruchu drogowym właściciel pojazdu jest zobowiązany wskazać uprawnionemu organowi, komu użyczył pojazdu do użytakowania w czasie, kiedy przedmiotowym pojazdem popełniono wykroczenie drogowe"

Informuję, iż nie udzielenie przedmiotowej informacji skutkować będzie sporządzeniem i skierowaniem do Sądu Rejonowego wniosku o ukaranie na właściciela pojazdu na mocy art. 97 kw w/z z art. 78 ust. 4 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym.

Ponadto jak wynika z dokumentacji fotograficznej pomiar prędkości był dokonany pojazdom oddalającym, dlatego też wykonano zdjęcie tyłu pojazdu i nie ma możliwości potwierdzenia tożsamości osoby prowadzącej pojazd. Taki pomiar jest dozwolony prawem i wówczas na właścicielu pojazdu ciąży obowiązek wskazania, komu powierzył pojazd w czasie ujawnienia czynu."


I co ja mam teraz im odpowiedzieć?? przecież wysłałem oświadczenie i podałem dane osób, które były uprawnione do prowadzenia pojazdu w danym dniu, jedynie co to oświaczenie napisałem odręcznie a czy to musi być tak jak napisał Ursus21 na tych orginalnych formularzach otrzymanym od nich?

Wygląda na to, że sprawa będzie skierowana do Sądu Rejonowego. Czyli nie będe musiał sie stawiac tam osobiście? Osoby, które podałem bedą przesłuchiwane? Osoby, które podałem nie są zameldowane w Polsce, podałem tylko adres pod którym mieszkają ale nie mam pojęcia jakie mają wpisane zameldowanie w dowodzie czy powinienem to zweryfikować?
Proszę listem poleconym odpowiedzieć SM :
"Zgodnie z cytowanym przez Was art. 78, ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, na właścicielu nie ciąży obowiązek przeprowadzenia śledztwa, kto konkretnie w danych dniu i o danej godzinie, w miejscowości, która z reguły właścicielowi się z niczym nie kojarzy, prowadził samochód. Gdyby tak było, to ustawodawca wprost by tak napisał. Zamiast "komu udostępnił", byłoby "właściciel obowiązany jest oświadczyć, kto prowadził".

Ponadto zaimek "komu" nie musi odnosić się do pojedyńczej osoby, lecz zgodnie z zasadami języka polskiego może dotyczyć też grupy osób. O fałszywym rozumieniu przez Was sytuacji prawnej, albo też o celowym dezinformowaniu przez Was obywateli, mogą świadczyć przykłady wzięte z życia :

1. Właściciel udostępnia samochód Janowi Kowalskiemu. Nie ma jednak pewności, czy to on faktycznie prowadził. "Komu" nie jest więc równoznaczne ze wskazaniem kierowcy, który popełnił wykroczenie.

2. Właściciel udostępnia samochód małżeństwu Janinie i Janowi Kowalskim, którzy obydwoje mają prawo jazdy. Wtedy nawet gdyby chciał, to nie wie, które z nich prowadziło.

3. Właściciel z małżonką (która sama jako współwłaściciel może upoważnić siebie do prowadzenia), lub ze znajomym, wymieniają się prowadzeniem na trasie. Właściciel więc wie "komu" był samochód udostępniony, natomiast nie wie "kto prowadził", zwłaszcza, gdy nie wykonano fotografii twarzy kierowcy.

4. W przypadku współmałżonka, który z reguły jest współwłaścicielem, nawet gdy nie jest wpisany do dowodu rejestracyjnego, instytucja "udostępnienia" w ogóle nie istnieje. Zarówno małżonek, jak i małżonka, mogą samochód prowadzić, i nikt nie musi im go udostępniać. W takim np. przypadku poświadczenie przez współwłaściciela, że udostępnił samochód sam sobie, nie jest dowodem na to, że sam prowadził, o ile identyczne oświadczenie złoży drugi współwłaściciel.

W demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP) to nie na podejrzanym ciąży obowiązek udowodnienia swej niewinności, lecz na władzy publicznej dowiedzenia mu winy. Dlatego fotografie samochodów powinny być wykonywane od przodu, aby widoczna była twarz sprawcy wykroczenia. Wykonując fotografię od tyłu, biorą państwo na siebie ryzyko, że mogą Państwo nieudowodnić popełnienie wykroczenia konkretnej osobie.

Reasumując, według mnie spełniłem obowiązek ustawowy, podając komu w danym dniu udostępniłem samochód. Proszę się zwrócić do tych osób. Może któraś z nich się przyzna do wykroczenia.

Jeżeli Państwo będą mieć jednak odmienne zdanie w tej kwestii, to gotów jestem z Wami się procesować. Pomimo tego, że żaden przepis nie narzuca mi obowiązku przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, byłbym pełen dobrej woli we współpracy z Wami, gdyby dostarczono mi fotografię, nawet średniowyraźną, twarzy kierowcy. Wykonywanie fotografii samochodu od tyłu, do czego Was też żaden przepis nie zmusza, uniemożliwia mi jednoznaczne stwierdzenie, która z osób, którym udostępniono samochód, faktycznie go prowadziła w miejscu zdarzenia. Nie jest więc to żadne wykroczenie, gdyż takie musi być jednoznacznie także czynem szkodliwym społecznie. Ja tu ze swej strony nie widzę wywołania szkodliwości społecznej.

Informuję jednakże, że w przypadku oddalenia Waszego wniosku o ukaranie, co może nastąpić również ze względów formalnych (np. Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim stwierdził, że straż miejska nie jest uprawnionym organem do kierowania tego typu wniosków do sądów), ja sam następnie poczynię kroki przeciwko Wam :
zainteresuję prokuraturę rejonową treścią Waszego wezwania, które jest literalnie sprzeczne z cyt. art. 78, ust. 4 : a/ ustawa nie zmusza właściciela do potwierdzenia (lub zaprzeczenia), że sam prowadził, b/wezwanie jednoznacznie sugeruje, że może być tylko jedna osoba której udostępniono samochod, co nie musi być prawdą, c/ brak jest opcji "nie pamiętam", co może mieć miejsce, gdy właściciel jest autentycznie chory (cierpi na amnezję stwierdzoną przez lekarza), lub gdy wezwanie jest wysyłane właścicielowi kilka miesięcy po dacie zdarzenia, d/ wezwanie nie przewiduje innego wyjaśnienia, niż tylko te, zaproponowane przez służbę, a więc prawie na pewno wskazuje na przestępstwo niedopełnienia obowiązków. Ponadto przedstawiając obywatelowi taki, a nie inny, formularz wezwania, a który jest sprzeczny z ustawą, prawie na pewno poświadczacie tym nieprawdę, gdyż obywatel sam nie musi czytać i rozumieć przepisów, i ma prawo mieć zaufanie do służby, że ta go nie wprowadza go w błąd odnośnie właściwości przepisu.


Proszę potraktować niniejsze pismo jako dalszą część odpowiedzi na wezwanie, i ewentualnie przedłożyć je sądowi, wraz z całością dokumentacji. Jeżeli tego nie uczynicie, to zostaniecie dodatkowo oskarżeni o ukrywanie dowodów w sprawie."

Część oznaczona kursywą jest tylko dla osób zdeterminowanych w zwalczeniu bandytyzmu ze strony służb. Pozostała może służyć za wzorzec odpowiedzi w podobnych przypadkach.

Ursus21 napisał:
Dziś przed Trybunałem Konstytucyjnym Prezydent RP "boksuje się" z twórcami ustawy "radarowej".
Nie znam jeszcze orzeczenia Trybunału. Ustawa nie wejdzie jednak w życie, gdyż TK przetrącił jej kręgosłup w postaci natychmiastowej egzekucji nałożonej administracyjnie grzywny. A trybu odwoławczego ustawa nie doprecyzowała.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
mam pytanie ,jeżeli juz zapłaciłem mamdat z &78 czyli za/ niewskazanie sprawcy/ czy straż dalej prowadzi postępowanie w celu ustalenia sprawcy
 
Ursus21 napisał:
Nie znam jeszcze orzeczenia Trybunału. Ustawa nie wejdzie jednak w życie, gdyż TK przetrącił jej kręgosłup w postaci natychmiastowej egzekucji nałożonej administracyjnie grzywny. A trybu odwoławczego ustawa nie doprecyzowała.
Byłem założycielem i pierwszym przewodniczącym "Solidarności" w zakładzie liczącym niegdyś 2.5 tys. pracowników. Nigdy bym nie uwierzył w to, że po walce z komunistami przyjdzie mi walczyć z (jakoby) demokratami. No cóż, najwidoczniej demokracji nie uda się wywalczyć bez wysiłku.

Osoby, dla których prawa obywatelskie nie są czczą gadaniną, lecz tym, co powinno być istotą (demokratycznej) Polski, zachęcam do napisania emaila do posła Schetyny (grzegorz.schetyna@sejm.pl i biuro@schetyna.pl) w stylu emaila, jaki mu wczoraj posłałem :

"Szanowny Panie Pośle,

po faktycznym odrzuceniu w dniu dzisiejszym tzw. "ustawy radarowej" przez Trybunał Konstytutcyjny, PO ma unikalną okazję wyjścia z twarzą z tej afery, poprzez zaniechanie tu dalszych działań legislacyjnych.

Ja i cała moja rodzina dotychczas byliśmy zwolennikami PO i na tę partię zawsze głosowaliśmy. Do czasu, gdy z inicjatywy 28 posłów PO Sejm uchwalił tę ustawę, odbierającą właścicielowi samochodu wszelkie prawo do obrony, a tym samym pozbawiając go podstawowego prawa obywatelskiego.

Represje, zawarte w ustawie, były nawet większe, niż te, na które zwrócił uwagę Prezydent RP, np. :

- Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym nie miało obowiązku przedstawienia obwinionemu właścicielowi samochodu nawet fotografii samochodu. W skrajnym więc przypadku właściciel odpowiadałby za to, że jacyś przestępcy posłużyli się w ogóle innym samochodem i sfałszowanymi przez siebie tablicami rejestracyjnymi.

- w demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP) obowiązuje podobno zasada, iż to nie obywatel ma wykazać swą niewinność, lecz władze publiczne muszą dowieść mu winy. Tymczasem na właściciela nałożono obowiązek poszukiwania winnego, a następnie zmuszenia go do przyznania się, jako warunku uwolnienia właściciela od grzywny.

- ustawodawca nie przewidział przypadków szczególnych, takich jak np. konieczność szybkiego dowozu chorego dziecka do szpitala, tj. stanu wyższej konieczności, wyłączającej winę i karę w dotychczasowym systemie prawnym.

- w ogóle nie przewidziano polemiki z zarzutem głównym, a w Polsce wręcz roi się od sytuacji, gdy władze lokalne poustawiały sobie znaki ograniczenia prędkości w szczerym polu, aby w sposób nieukrywany poprawiać stan budżetów gminnych.

- zróżnicowano sytuację osób prywatnych i prawnych, przez co - paradoksalnie - mogło dojść do zwiększenia liczby zwłaszcza wypadków śmiertelnych. Kierowca samochodu, będącego własnością osoby prawnej, która zamiast niego zawsze zapłaci grzywnę (np. on sam, tyle, że jako osoba prawna), będzie mniej skłonny, niż dotychczas, do przestrzegania ograniczeń prędkości.

Przykłady zapewne tu można mnożyć, a są one omawiane na blogach internetowych, nie przysparzając PO zwolenników.

Dotyczas PO lekceważyła tego typu zastrzeżenia będąc zadufana w sondaże o swojej popularności. Oby się nie przeliczyła !

Serdecznie (jeszcze) pozdrawiam."

Należy kuć żelazo póki gorące ! Albo zmusić sejm do zaniechania prac nad ustawą fotoradarową, albo zniechęcić do niej jak największą liczbę posłów. Bandyci nie odpuszczą ! A są oni groźniejsi od tych, co po ulicach chodzą z łomami żelaznymi. Łom wirtualny, prawny, bywa czasem po stokroć groźniejszy. W dzisiejszym "Metrze" już pojawiła się informacja, że Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje się do nowelizacji tej ustawy.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra