Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ursus21 napisał:
Proszę listem poleconym odpowiedzieć SM :
"Zgodnie z cytowanym przez Was art. 78, ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, na właścicielu nie ciąży obowiązek przeprowadzenia śledztwa, kto konkretnie w danych dniu i o danej godzinie, w miejscowości, która z reguły właścicielowi się z niczym nie kojarzy, prowadził samochód. Gdyby tak było, to ustawodawca wprost by tak napisał. Zamiast "komu udostępnił", byłoby "właściciel obowiązany jest oświadczyć, kto prowadził".

Ponadto zaimek "komu" nie musi odnosić się do pojedyńczej osoby, lecz zgodnie z zasadami języka polskiego może dotyczyć też grupy osób. O fałszywym rozumieniu przez Was sytuacji prawnej, albo też o celowym dezinformowaniu przez Was obywateli, mogą świadczyć przykłady wzięte z życia :

1. Właściciel udostępnia samochód Janowi Kowalskiemu. Nie ma jednak pewności, czy to on faktycznie prowadził. "Komu" nie jest więc równoznaczne ze wskazaniem kierowcy, który popełnił wykroczenie.

2. Właściciel udostępnia samochód małżeństwu Janinie i Janowi Kowalskim, którzy obydwoje mają prawo jazdy. Wtedy nawet gdyby chciał, to nie wie, które z nich prowadziło.

3. Właściciel z małżonką (która sama jako współwłaściciel może upoważnić siebie do prowadzenia), lub ze znajomym, wymieniają się prowadzeniem na trasie. Właściciel więc wie "komu" był samochód udostępniony, natomiast nie wie "kto prowadził", zwłaszcza, gdy nie wykonano fotografii twarzy kierowcy.

4. W przypadku współmałżonka, który z reguły jest współwłaścicielem, nawet gdy nie jest wpisany do dowodu rejestracyjnego, instytucja "udostępnienia" w ogóle nie istnieje. Zarówno małżonek, jak i małżonka, mogą samochód prowadzić, i nikt nie musi im go udostępniać. W takim np. przypadku poświadczenie przez współwłaściciela, że udostępnił samochód sam sobie, nie jest dowodem na to, że sam prowadził, o ile identyczne oświadczenie złoży drugi współwłaściciel.

W demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP) to nie na podejrzanym ciąży obowiązek udowodnienia swej niewinności, lecz na władzy publicznej dowiedzenia mu winy. Dlatego fotografie samochodów powinny być wykonywane od przodu, aby widoczna była twarz sprawcy wykroczenia. Wykonując fotografię od tyłu, biorą państwo na siebie ryzyko, że mogą Państwo nieudowodnić popełnienie wykroczenia konkretnej osobie.

Reasumując, według mnie spełniłem obowiązek ustawowy, podając komu w danym dniu udostępniłem samochód. Proszę się zwrócić do tych osób. Może któraś z nich się przyzna do wykroczenia.

Jeżeli Państwo będą mieć jednak odmienne zdanie w tej kwestii, to gotów jestem z Wami się procesować. Pomimo tego, że żaden przepis nie narzuca mi obowiązku przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, byłbym pełen dobrej woli we współpracy z Wami, gdyby dostarczono mi fotografię, nawet średniowyraźną, twarzy kierowcy. Wykonywanie fotografii samochodu od tyłu, do czego Was też żaden przepis nie zmusza, uniemożliwia mi jednoznaczne stwierdzenie, która z osób, którym udostępniono samochód, faktycznie go prowadziła w miejscu zdarzenia. Nie jest więc to żadne wykroczenie, gdyż takie musi być jednoznacznie także czynem szkodliwym społecznie. Ja tu ze swej strony nie widzę wywołania szkodliwości społecznej.

Informuję jednakże, że w przypadku oddalenia Waszego wniosku o ukaranie, co może nastąpić również ze względów formalnych (np. Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim stwierdził, że straż miejska nie jest uprawnionym organem do kierowania tego typu wniosków do sądów), ja sam następnie poczynię kroki przeciwko Wam :
zainteresuję prokuraturę rejonową treścią Waszego wezwania, które jest literalnie sprzeczne z cyt. art. 78, ust. 4 : a/ ustawa nie zmusza właściciela do potwierdzenia (lub zaprzeczenia), że sam prowadził, b/wezwanie jednoznacznie sugeruje, że może być tylko jedna osoba której udostępniono samochod, co nie musi być prawdą, c/ brak jest opcji "nie pamiętam", co może mieć miejsce, gdy właściciel jest autentycznie chory (cierpi na amnezję stwierdzoną przez lekarza), lub gdy wezwanie jest wysyłane właścicielowi kilka miesięcy po dacie zdarzenia, d/ wezwanie nie przewiduje innego wyjaśnienia, niż tylko te, zaproponowane przez służbę, a więc prawie na pewno wskazuje na przestępstwo niedopełnienia obowiązków. Ponadto przedstawiając obywatelowi taki, a nie inny, formularz wezwania, a który jest sprzeczny z ustawą, prawie na pewno poświadczacie tym nieprawdę, gdyż obywatel sam nie musi czytać i rozumieć przepisów, i ma prawo mieć zaufanie do służby, że ta go nie wprowadza go w błąd odnośnie właściwości przepisu.


Proszę potraktować niniejsze pismo jako dalszą część odpowiedzi na wezwanie, i ewentualnie przedłożyć je sądowi, wraz z całością dokumentacji. Jeżeli tego nie uczynicie, to zostaniecie dodatkowo oskarżeni o ukrywanie dowodów w sprawie."

Część oznaczona kursywą jest tylko dla osób zdeterminowanych w zwalczeniu bandytyzmu ze strony służb. Pozostała może służyć za wzorzec odpowiedzi w podobnych przypadkach.

piękne i do stosowania. Warto jednak podawać dane (niezbyt szczegółowe) nierezydentów, gdyż kumpla czy członka rodziny wezwą do złożenia wyjaśnień.
 
Ostatnia edycja:
Tysiące mandatów drogowych do zwrotu
"Rzeczpospolita": Nawet kilkadziesiąt tysięcy kierowców złapanych przez straż miejską na fotoradar i sądownie ukaranych za przekroczenie prędkości może się domagać zwrotu zapłaconych pieniędzy.
Taki może być skutek opublikowanego właśnie uzasadnienia do wyroku Sądu Najwyższego. Chodzi o osoby ukarane w latach 2004-2007.

Przed dwoma laty Trybunał Konstytucyjny zakwestionował uprawnienia straży miejskiej do używania fotoradarów. Przepisy szybko poprawiono, jednak powstał problem co z osobami już ukaranymi.

Sąd Najwyższy przyznał teraz, że strażnicy nie mieli prawa występować do sądu o ukaranie sprawcy. W efekcie kierowcy skazani od 15 stycznia 2004 r. do 28 marca 2007 r. mogą domagać się wznowienia postępowania. Skarb Państwa będzie im musiał wypłacić odszkodowanie i zadośćuczynienie
.

W związku z powyższym mam pytanie w 2007roku zostałem ukarany mandatem 200zł przez SM , mandat przyjąłem ale nie zapłaciłem. W listopadzie 2007r otrzymałem - Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wierzytelność z rachunku bankowego u dłuznika zajętej wierzytelności będącego bankiem.
oraz
Tytuł wykonawczy jednopozycyjny stosowany w egzekucji nalezności pieniężnych wystawiony przez Prezydenta Miasta Bydgoszczy. Organem wykonawczym powyższego tytułu był Urząd Skarbowy w Bydgoszczy.
Po miesiącu US sciągnął z mojego konta zaległy mandat.

DO KOGO powinienem się odwołać jęsli to dotyczy również mojego przypadku i jeśli mogę prosi formę odwołania.
 
AMNM napisał:
Chodzi o osoby ukarane w latach 2004-2007.

kierowcy skazani od 15 stycznia 2004 r. do 28 marca 2007 r. mogą domagać się wznowienia postępowania. Skarb Państwa będzie im musiał wypłacić odszkodowanie i zadośćuczynienie
.

MOTOFAKTY.PL: "Wznowić można sprawy nawet sprzed lat, nie ma ograniczeń czasowych (ale musi to być zdjęcie zrobione przez strażników w okresie, kiedy nie mieli do tego prawa czyli pomiędzy 15 lutego 2003 a 28 marca 2007 r.). Niestety, zwrot dostaniemy bez odsetek."

widze, że 2 różne źródła i rozbierzność dat sie pojawiła...już nie wiem czy od 15 lutego 2003 czy od 15 stycznia 2004??

Urząd skarbowy skasował mnie z rozliczenia rocznego na 400zł po tym jak straż miejska złapała mnie na fotoradarze chyba w 2004r. Może orientuje się ktoś, krok po kroku jak odzyskać te pięniądze skoro jest taka szansa? Gdzie mógłbym się zgłościć i ile by mnie to kosztowało bo czytałem gdzieś, że musi być podpis adwokata na piśmie, które powinienem złożyć? Dodam, że nie pamiętam dokładnej daty, ani już nie mam tego zdjęcia, które mi przysłali, ale mimo wszystko chyba pięniądze powinni mi oddać!
 
Ostatnia edycja:
Proszę o pomoc

Dostałem za kwiecień ubiegłego roku zdjęcie przodu auta oraz "pozdrowienia"
Brzmiało to tak jak zwykle.... obywatel... został obwiniony, że w dniu tym i tym jechał samochodem o numerze rejestracyjnym i dotąd się wszystko zgadza.
Lecz marka auta została skopana (mam peugeota a napisano citroen).
Wiedząc, że nie jechałem w tym dniu na 100% citroenem "wyrzuciłem" zawiadomienie, gdyż nie muszę generować sobie kosztów odpisując na coś, co mnie nie dotyczy (według mnie).
Uważam, że gdyby wysłano mi zawiadomienie, że leciałem samolotem i przekroczyłem predkość to nie muszę na każde głupie pismo odpowiadać.
Sprawa trafiła do sądu.
Wydano wyrok zaoczny.
Wniosłem sprzeciw.
Na sprawie nie przyznałem sie do popełnienia wykroczenia, tj. jazdy citroenem w tym dniu i o tej porze.
Mineło 1,5 roku - skąd mam teraz wiedzieć kto wtedy mógł jechać i czy nie powiniennem dostać nowego zawiadonmienia - skoro to inne auto. Tak, abym mógł się zapoznać z wniesionym "nowym " oskarżeniem i dowodami w tej sprawie.
Sędzia powiedchyba mogła go popełnić również oznaczając sprawcę lub nr rejestr.)
Wyznaczono nowy termin, w którym mają wziąć udział panowie ze SM.
Może jest inna możliwość usarcia nosa panom z SM.
Sam mandat mnie nie przeraża, lecz to urząd ma dochować staranności, wnikliwości i rzetelności przy określaniu wykroczenia, a nie ja się jej doszukiwać i poprawiać ich błędy.
Nie potrafią nawet z krajowego rejestru określić marki auta.
Czy nowe auto - nie jest nową sprawą, do której powinniennem mieć czas się przygotować.
Rozprawa jutro.
Będę dostępny wieczorem.
Proszę o pomoc.
 
witam .ja mam trochę inne pytanie. Jak Straż Miejska lub policja udowodni mi iż w miejscu pomiaru faktycznie było ograniczenie prędkości , skoro na zdjęciu nie występuje znak, czy też słupek z kilometrem na którym rzekomo jest ustawiony fotoradar?
 
RE: Fotoradary szukam prawnika

Witam
Mam podobny problem - w 2005 roku dostałem 2 mandaty od SM i 12 punktów karnych co spowodowało utratę prawa jazdy. Czy ktoś wie co trzeba zrobić aby odzyskać prawo jazdy? I czy znajdzie się prawnik który by się zajął moją sprawą?
 
zmiennik napisał:
Urząd skarbowy skasował mnie z rozliczenia rocznego na 400zł po tym jak straż miejska złapała mnie na fotoradarze chyba w 2004r.
Dobrze by było, aby jakiś prawnik przypomniał stan prawny w kwestii przedawnienia grzywny : 1/ nałożonej przyjętym i wystawionym, lecz nieopłaconym mandatem, 2/ nałożonej przez sąd w trybie zaocznym i nieopłaconej.

Kiedyś (za PRLu) mandaty wyrzucało się do kosza, gdyż ściągnąć je można było w okresie 2 lat od wystawienia, a żaden komornik sądowy nie podejmował się ich ściągnięcia.

Obecnie też nie, gdyż komornikom się to nie opłaca (za dużo zachodu, a dłużnik mógł np. wyjechać na stałe za granicę (lub np. umrzeć)).

Dlatego od kilkunastu już lat przekazano mandaty (grzywny) do ściągnięcia urzędom skarbowym. One też niby powinny działać przez własnych komorników, ale w większości czekają, aż dłużnik się sam im "nawinie" z nadpłatą podatku.

Czy w dalszym ciągu nieopłacona grzywna ulega po pewnym czasie przedawnieniu (po jakim ?) ?

Czy urzędy skarbowe o tym wiedzą ?

sęp napisał:
witam .ja mam trochę inne pytanie. Jak Straż Miejska lub policja udowodni mi iż w miejscu pomiaru faktycznie było ograniczenie prędkości , skoro na zdjęciu nie występuje znak, czy też słupek z kilometrem na którym rzekomo jest ustawiony fotoradar?
Takiej praktyki nie ma i prawie na pewno nie zostanie ona wprowadzona. Zamiast tego SM powinna podać adres pomiaru prędkości : nazwę ulicy i numer. Można sobie następnie samemu ten adres sprawdzić w serwisie satelitarnym Google (korelując widok miejscowości z jej mapą - jeżeli na mapie (schematycznej, aczkolwiek z nazwami ulic) nie ma numerów, to wystarczy odszukać jakąś firmę lub np. szkołę przy tej ulicy, ustalić numer, a następnie umiejscowić ją na mapie satelitarnej).

Jeżeli SM nie podaje nazwy ulicy (czasem podaje tylko miejscowość), to trzeba żądać uzupełnienia dokumentacji. Samo w sobie może to też oznaczać, że zdjęcie zostało wykonane w szczerym polu. Często przy wjazdach do miejscowości droga posiada nazwę ulicy, ale nie ma nadanych numerów, gdyż nie ma przy niej żadnych budynków.

W takim przypadku trzeba kwestionować sam fakt wykroczenia. Wykroczenie jest to czyn szkodliwy społecznie. Nie ma budynków, więc teren jest faktycznie niezabudowany; przekroczenie prędkości nie wywołało niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie było więc czynem szkodliwym społecznie, nie było więc wykroczeniem. Tego typu obronę można stosować przed sądem, gdyż SM nie wiedzą (albo udają, że nie wiedzą), co to jest wykroczenie.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
kazik6 napisał:
mam pytanie ,jeżeli juz zapłaciłem mamdat z &78 czyli za/ niewskazanie sprawcy/ czy straż dalej prowadzi postępowanie w celu ustalenia sprawcy

Po opłaceniu haraczu (art.78) cel jest osiągnięty, więc oczywiście zwykle zamykają poprzez stwierdzenie niemożności ustalenia sprawcy wykroczenia dorgowego. Ale nikt Ci tego nie zagwarantuje.
Poza tym po 30 dniach od ujawnienia wykroczenia jedynym prawnym sposobem na ukaranie domniemanego sprawcy jest przekazanie sprawy do Sądu.
 
Jak wiele osób, też dostałem pamiątkowe zdjęcie z okolic nadmorskiej miejscowości, której nazwa mi nic nie mówi. Chciałbym zapytać czy istnieje możliwość odwołania się od wysokości mandatu, mimo że jak to ładnie ujęli jest zgodny z taryfikatorem. Chodzi o to, że przekroczyłem prędkość o 21 km/h w taryfikatorze za przekroczenie prędkości o 21 - 30 k/h są 4 pkt (to się zgadza) i od 100 do 200 zł. Mi oczywiście złodzieje w mundurkach przykleili 200 zł mimo, iż przekroczenie jest w dolnym przedziale.
Na jakiej podstawie określają wysokość grzywny? Chyba jedynym wyznacznikiem jest chęć zdarcia kasy za wszelką cene. Oto mowy pomysł zapyziałych gmin na pozyskiwanie kasy, zamiast się douczyć i korzystać np z dofinansowań z UE. Najprościej kupić fotoradar i trzepać kasę zasłaniając się dbałością o bezpieczeństwo.
 
malyart napisał:
Jak wiele osób, też dostałem pamiątkowe zdjęcie z okolic nadmorskiej miejscowości, której nazwa mi nic nie mówi. Chciałbym zapytać czy istnieje możliwość odwołania się od wysokości mandatu, mimo że jak to ładnie ujęli jest zgodny z taryfikatorem. Chodzi o to, że przekroczyłem prędkość o 21 km/h w taryfikatorze za przekroczenie prędkości o 21 - 30 k/h są 4 pkt (to się zgadza) i od 100 do 200 zł. Mi oczywiście złodzieje w mundurkach przykleili 200 zł mimo, iż przekroczenie jest w dolnym przedziale.
Na jakiej podstawie określają wysokość grzywny? Chyba jedynym wyznacznikiem jest chęć zdarcia kasy za wszelką cene. Oto mowy pomysł zapyziałych gmin na pozyskiwanie kasy, zamiast się douczyć i korzystać np z dofinansowań z UE. Najprościej kupić fotoradar i trzepać kasę zasłaniając się dbałością o bezpieczeństwo.

Proszę przeczytać posty. Są w nich wszystkie odpowiedzi.

21 km/h jest to przekroczenie "brutto", w którym ukryte są też błędy pomiaru :

1/ 3 km/h + 3 % powyżej 100 km/h fotoradarem "Fotorapid",

2/ DODATKOWO do kilku km/h, jeżeli kąt między osią jezdni, a osią fotoradaru jest mniejszy, niż 21 stopni kątowych (najprościej jest zmierzyć ekierką kąt, jaki oś jezdni tworzy z prostopadlą do podstawy fotografii).

3/ Dowolny błąd (tj. wskazania fotoradaru nie mają żadnej wartości procesowej), jeżeli był on wymontowany ze stanowiska stacjonarnego, stosowany jako mobilny, i długo wystawiony na działanie promieni słonecznych (sprawdzić, czy na fotografii są cienie). Nie jest to dowód, lecz poszlaka. Producent "Fotorapida" daje gwarancję na +50 st. Celsjusza (starsze modele), lub +60 st. Celsjusza (nowsze modele). Moim zdaniem w lato, w nasłoneczniony dzień, po ok. 2 godzinach wystawienia "Fotorapida" na działanie Słońca, jego wskazania są z prawnego punktu widzenia bezwartościowe. Ale podejrzewam, że eksperci, powoływani przez sądy, się na tym po prostu nie znają. Producent "Fotorapida", który chce sprzedać swój produkt, na pewno się do tej wady nie przyzna.

Zacznijmy jednak ... od przodu. Czy jest dobrze widoczna twarz kierowcy ? Jeżeli nie, to niech służby Cię pocałują tam, gdzie Ci się kończą plecy. Ale o tym, co trzeba w takim przypadku zrobić, to sobie sam poczytaj. Nie będę się w nieskończoność powtarzać.
 
Ostatnia edycja:
Koledzy mam pytanie:

dnia 19.09 przenośny fotoradar strzelił mi fotkę, policjanci ze zdjęciem przyjechali jednak do mnie do domu dopiero 28 października. Spytałem ich czy nie jest tak że mają 30 dni na doręczenie zdjecia? na co policjant odpowiedział że tak ale liczy się te 30 dni od daty ujawnienia wykroczenia a w moim przypadku jest to 21 października

Czy istnieje jakis przepis okreslający ile policja ma czasu na ujawnienie wykroczenia? czyli innaczej mówiąc zgranie fotek i ustalenie wlaścici.ela,
Nie wierzę aby ponad miesiąc zgrywali zdjecia z radaru.

Co z tych 30 dni skoro moga podac dowolną datę ujawnienia wykroczenia????
 
kostaaa napisał:
Koledzy mam pytanie:

dnia 19.09 przenośny fotoradar strzelił mi fotkę, policjanci ze zdjęciem przyjechali jednak do mnie do domu dopiero 28 października. Spytałem ich czy nie jest tak że mają 30 dni na doręczenie zdjecia? na co policjant odpowiedział że tak ale liczy się te 30 dni od daty ujawnienia wykroczenia a w moim przypadku jest to 21 października

Czy istnieje jakis przepis okreslający ile policja ma czasu na ujawnienie wykroczenia? czyli innaczej mówiąc zgranie fotek i ustalenie wlaścici.ela,
Nie wierzę aby ponad miesiąc zgrywali zdjecia z radaru.

Co z tych 30 dni skoro moga podac dowolną datę ujawnienia wykroczenia????
W okresie do 30 dni od daty przekroczenia prędkości policja może zaproponować i wystawić mandat. Jeżeli się w tym terminie nie wyrobi (a nie musi), wniosek o ukaranie jest kierowany do sądu grodzkiego. Jeżeli sąd uzna, że doszło do wykroczenia, a w czasie pierwszego posiedzenia (zaocznego) z reguły z automatu akceptuje wnioski policji, to oprócz grzywny obwiniony zapłaci również koszty postępowania sądowego.

Na zgłoszenie wniosku do sądu policja ma rok czasu (od pomiaru prędkości), a sąd dalszy rok na rozpatrzenie sprawy.

Data odczytu fotografii nie ma żadnego prawnego znaczenia. Gdyby miała, to kierowcy byliby karani nawet po 10 latach. Niemniej mało doświadczeni policjanci mogą sądzić inaczej. Jeżeli są spełnione dwa warunki : 1/ fotografia twarzy kierowcy jest dobrze widoczna, 2/ faktycznie proponują mandat, to trzeba go przyjąć.

Ale przyjąć fizycznie wystawiony przez nich mandat, a nie podpisywać jakieś dokumenty o przyznaniu się do winy. Do wystawienia mandatu nie jest konieczne podpisywanie żadnych oświadczeń. Wystarczy ustne potwierdzenie chęci przyjęcia mandatu, a następnie pokwitowanie odbioru wystawionego fizycznie mandatu.

Jeżeli jednak mandatu nie chcą fizycznie wystawić, to jest to ściema. Chcą tylko w ten sposób wyłudzić oświadczenie o przyznaniu się do winy.

Jeżeli jednak wystawią Ci mandat, to wygrałeś. Nie ma on żadnej mocy prawnej. Przez rok trzeba się powstrzymać z jego opłaceniem (aby nie przyszło im do głowy skierowanie sprawy do sądu), a później wystąpić (chyba
do nich samych) o jego anulowanie.
 
Witam,
Czytam, to forum, próbując znaleźć rozwiązanie mojej sprawy, jednak przeraża mnie stopień bandytyzmu, służb i instytucji w naszym kraju. postanowiłem więc podzielić się moim osobistym przypadkiem pokazującym upór władzy w łataniu gminnego budżetu.

Na wstępie dodam, że nie jestem piratem drogowym i w swojej karierze (około 500 000 km w kraju i Europie) otrzymałem 4 - słownie cztery mandaty (na łączną kwotę 250 zł oraz 500 koron czeskich oraz zasiliłem swoje konto - od 1999r. pięcioma punktami karnymi).

Jednakże ostatnio, przy modzie na fotoradary w różnych dziwnych miejscach zaczęły przychodzić do firmy którą prowadzę, bądź do mnie osobiście czy też członków rodziny różnego rodzaju fotografie. Prawie wszystkie dotyczyły wspólnika, członków rodziny, jednakże te adresowane do mnie, gdy były wątpliwości co do kierującego identyfikowałem osobiście. Stąd znam procedury jakimi posługują się SM w kilku gminach Kraju.

Ostatni przypadek jednak dotyczył mojego prywatnego auta, które jak warto dodać użytkuję do celów służbowych zarówno ja jak i (gdy wymagają tego okoliczności) wspólnik czy pracownik.
Na adres mojego ojca, który ze względów ubezpieczeniowych stał się współwłaścicielem (staż bezszkodowego ubezpieczenia własnego autka mam dopiero 3 lata co przy maksymalnych zniżkach ojca daje na pełnym pakiecie spore oszczędności) przyszło wezwanie ze SM w Białym Borze, skądinąd słynnej z powodu wlepienia mandatu za prędkość prezesowi PIS :D.

W wezwaniu widniała standardowa treść o obwinieniu, prędkości i tym podobnych. Co mnie zaciekawiło to wybiórcze przedstawienie art. 78 ust. 4 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym informujące, iż na kierowcy spoczywa obowiązek wskazania kierującego, a zagrożone jest to mandatem do 500 zł.

Znając pełną treść przepisu uśmiałem się, i odpisałem w imieniu ojca (przebywał na urlopie i upoważnił mnie do wrażenia jego świadczenia woli), iż jedynym użytkownikiem pojazdu od lipca 2008 (data kupna) jest jego syn czyli Ja i dalsze czynności ze względu na to, iż jako osoba która widnieje jedynie jako właściciel oraz na dodatek przebywa poza miejscem zamieszkania nie ma fizycznej możliwości zidentyfikowania kierującego a jedynie podanie użytkownika. Dodał również, iż owszem może podjąć się próby identyfikacji gdy wróci lub gdy SM prześle mu zdjęcie cyfrowo na maila (mimo, iż kierowca ma na twarzy okulary przeciwsłoneczne oraz połowa części twarzy od oczu do brody zasłonięta jest nieznanym przedmiotem - GPS)
Pismo wysłane, reakcji brak przez 32 dni, po tym czasie przychodzi mandat zaoczny na: i tu najciekawsze Jego imię i nazwisko, jego PESEL, moją serię i nr dowodu, imię mojego ojca w polu imię ojca oraz jeszcze parę innych bubli ze standardową formułą art 97 kw w związku z art 78 ust. 4 ustawy PoRD.
Ojcu krew się zagotowała i jako, ze jest emerytowanym funkcjonariuszem policji, zna trochę zasady prowadzenia postępowania mandatowego, więc sporządził im pisemko wskazując bezzasadność wystawienia mandatu:
  • wskazanie użytkownika czyli wypełnienie obowiązku ciążacego w art 78 ust. 4
  • wystawienie mandatu przez organ nie posiadający uprawnień (karanie z artykułu 97 kw w zakresie innym niż wyszczególnione przypadki Prawa o Ruchu Drogowym (prędkość, parkowanie itp) SM otrzymała nowelą rozporządzenia MSWiA z dnia 3.09.09 a sprawa jest z przed tego okresu
  • uniemożliwienie identyfikacji kierowcy poprzez przesłanie nieczytelnej fotografii oraz zaniechanie skorzystania z instytucji Pomocy Prawnej np toruńskiej SM czy Policji
Efektem tego była rozmowa telefoniczna ze strażnikiem, ojca trochę poniosło i wskazał gen. Jaruzelskiego lub Aleksandra Kwaśniewskiego jako kierujących pojazdem, oraz skierowanie wniosku o ukaranie z art 78 ust.4 do sądu grodzkiego (chyba sprawa polegnie, ale SM Biały Bór wstrzymuje się z wnioskiem o czym dalej).

Myśleliśmy, że na tym sprawa się kończy. Przekroczone terminy, idiotyczne wyjaśnienia itp.

Moje zdziwienie było wielkie gdy kilka dni temu otrzymałem mandat z art 78 ust. 4 na moje nazwisko (tym razem poprawny). Zadzwoniłem sobie do komendanta z prośbą o wyjaśnienia. Komendant najpierw "nie znał" sprawy, lecz w trakcie rozmowy manipulował faktami: że to niby ojciec nie podał danych w terminie, jak wyszło, że nie ma racji to że ja podałem nie on, jak znów wykazałem lukę w rozumowaniu zmieniła się taktyka, że skoro będąc pełnomocnikiem to znałem pismo i dlatego mnie ukarali. Generalnie starał się facet odwrócić kota ogonem, że to niby ja nie mam racji a nie jego podwładny, nieznający przepisów. Koniec końców padło stwierdzenie, że mandat z art. 78 to ich propozycja zakończenia sprawy (brak punktów, które i tak mi nic nie robią) i jak nie zgadam się na takie rozwiązanie to mam im mandat odesłać a wtedy wyślą mi wniosek o wskazanie kierującego, którego im i tak nie wskażę i wystawią kwit ponownie (tu sugestia nie powiedziana wprost) wyższy od proponowanego.

Sprawa śmieszna wykazująca przeszkolenie i parcie SM na reperowanie budżetu.

Na koniec dodam: Fotoradar Multanova 6F, zdjęcie z wyjątkowo dużym zbliżeniem (na ścianie płaczu w firmie wisi inne wykonane z urządzenia tego samego typu sugerujące zoom co najmniej 3x), tablica odbita na asfalcie (z tego co wiem to jest normą w tym urządzeniu i dokonuje się z automatu).

Moje pytania:
  • co sądzicie o legalności postępowania SM Biały Bór
  • w jaki sposób postąpić by sprawy nie przedłużać tylko odsyłając im mandat kazać od razu kierować sprawę do sądu
  • czy koniec końców SM Biały Bór może mieć rację - może są artykuły o których nie wiem, czy też źle coś interpretuję
  • rozumiem, że sprawa o prędkość i tak już musi iść do sądu

Prosiłbym o pomoc i rady w tej sprawie. Postępowanie jest dziurawe, pełno błędów a zasilać budżetu Białego Boru nie mam zamiaru (zapłacić mogę Skarbowi Państwa) ze względu na sposób w jaki funkcjonuje tamtejsza gmina.

Pozdrawiam
 
Dombel napisał:
W wezwaniu widniała standardowa treść o obwinieniu, prędkości i tym podobnych. Co mnie zaciekawiło to wybiórcze przedstawienie art. 78 ust. 4 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym informujące, iż na kierowcy spoczywa obowiązek wskazania kierującego, a zagrożone jest to mandatem do 500 zł.
[*]wskazanie użytkownika czyli wypełnienie obowiązku ciążacego w art 78 ust. 4
[*]wystawienie mandatu przez organ nie posiadający uprawnień (karanie z artykułu 97 kw w zakresie innym niż wyszczególnione przypadki Prawa o Ruchu Drogowym (prędkość, parkowanie itp) SM otrzymała nowelą rozporządzenia MSWiA z dnia 3.09.09 a sprawa jest z przed tego okresu
[*]uniemożliwienie identyfikacji kierowcy poprzez przesłanie nieczytelnej fotografii oraz zaniechanie skorzystania z instytucji Pomocy Prawnej np toruńskiej SM czy Policji
[/LIST]

Moje zdziwienie było wielkie gdy kilka dni temu otrzymałem mandat z art 78 ust. 4 na moje nazwisko
Sprawa śmieszna wykazująca przeszkolenie i parcie SM na reperowanie budżetu.

Na koniec dodam: Fotoradar Multanova 6F, zdjęcie z wyjątkowo dużym zbliżeniem ... tablica odbita na asfalcie (z tego co wiem to jest normą w tym urządzeniu i dokonuje się z automatu).

Moje pytania:
  • co sądzicie o legalności postępowania SM Biały Bór
  • w jaki sposób postąpić by sprawy nie przedłużać tylko odsyłając im mandat kazać od razu kierować sprawę do sądu
  • czy koniec końców SM Biały Bór może mieć rację - może są artykuły o których nie wiem, czy też źle coś interpretuję
  • rozumiem, że sprawa o prędkość i tak już musi iść do sądu

Prosiłbym o pomoc i rady w tej sprawie. Postępowanie jest dziurawe, pełno błędów a zasilać budżetu Białego Boru nie mam zamiaru (zapłacić mogę Skarbowi Państwa) ze względu na sposób w jaki funkcjonuje tamtejsza gmina.

Pozdrawiam
Jeżeli jest to faktycznie mandat, a nie wyrok sądu grodzkiego, to moim zdaniem nie należy nic robić. Spokojnie odczekać, aż upłynie rok czasu od daty pomiaru prędkości, a potem wystąpić do tej samej SM o anulowanie mandatu (oczywiście na piśmie, argumentując to tym, że został wystawiony niezgodnie z przepisami (ponad 30 dni po terminie zdarzenia)). W przypadku przyjęcia tej opcji nie telefonować już do nich, na telefony nie odpowiadać, nie reagować na monity i ponaglenia.
 
Oba dokumenty to mandaty. Do sądu chętnie bym i poszedł bo sprawa przekroczenia prędkości nadaje się do umorzenia z powodu niewykrycia sprawcy. Jednak ci panowie robią wszystko by sprawę o przekroczenie prędkości zamienić na sprawę o niewskazanie kierującego.
Znajomy policjant powiedział, że gdybym się przyznał, że prowadziłem i że nie zgadzam się na postępowanie mandatowe tylko od razu na kierowanie sprawy do sądu to sprawa zakończyłaby się wyrokiem w wysokości 100 ~ 200 zł.
Jednak nie jestem z tych co płacą za kogoś (prawdopodobnie prowadził jeden z pracowników moich, lub mechanika (samochód w okolicach 27 lipca garażował w zaprzyjaźnionej blacharni (czekając na części) skąd: jak była potrzeba (brakowało tylnego zderzaka) braliśmy auto i w trasę.
Generalnie każdy zrzuca winę na każdego a SM nie raczyła nawet mechanika przesłuchać (powiedział, w razie czego znajdzie kozła ofiarnego :D)
 
Dombel napisał:
Oba dokumenty to mandaty. Do sądu chętnie bym i poszedł bo sprawa przekroczenia prędkości nadaje się do umorzenia z powodu niewykrycia sprawcy. Jednak ci panowie robią wszystko by sprawę o przekroczenie prędkości zamienić na sprawę o niewskazanie kierującego.
Znajomy policjant powiedział, że gdybym się przyznał, że prowadziłem i że nie zgadzam się na postępowanie mandatowe tylko od razu na kierowanie sprawy do sądu to sprawa zakończyłaby się wyrokiem w wysokości 100 ~ 200 zł.
Jednak nie jestem z tych co płacą za kogoś (prawdopodobnie prowadził jeden z pracowników moich, lub mechanika (samochód w okolicach 27 lipca garażował w zaprzyjaźnionej blacharni (czekając na części) skąd: jak była potrzeba (brakowało tylnego zderzaka) braliśmy auto i w trasę.
Generalnie każdy zrzuca winę na każdego a SM nie raczyła nawet mechanika przesłuchać (powiedział, w razie czego znajdzie kozła ofiarnego :D)
Jeżeli to są mandaty, to są dwa sposoby postępowania :

1. Zapłacić (nawet bezpodstawnie wystawiony - jak w tym przypadku) i mieć sprawę z głowy.

2. Odmówić zapłacenia mandatu, tj. w tym przypadku nic nie robić. Niezapłacenie mandatu jest tożsame z odmową jego przyjęcia. Nie wymaga żadnego komentarza, ani dalszych konwersacji ze SM.

W przypadku przyjęcia tej opcji do realizacji, tak jak napisałem, należy zaniechać wszelkich rozmów telefonicznych ze SM. Jak zatelefonują sami (NIESTETY, JEST TO PODSTAWOWY BŁĄD KAŻDEGO WŁAŚCICIELA/KIEROWCY - TELEFONOWANIE DO SŁUŻB - W TEN SPOSÓB UJAWNIA SIĘ NR TELEFONÓW), to po usłyszeniu rozmowy ją natychmiast wyłączyć, a na następne próby połączenia - nie reagować.

Na listy zwykłe nie reagować. Na polecone odpowiadać.

SM przez pewien czas może być zdezorientowana. W końcu nie wie, czy właściciel/kierowca opłacił mandat (bywają przypadki, aczkolwiek rzadko, błędów na łączach i/lub księgowania). Poza tym SM może nie mieć końcówki terminala do kont gminy, a jakiejś panience może się nie chcieć, albo po 2-3 tygodniach może też zapomnieć o sprawie.

W najgorszym przypadku za jakiś czas wpłynie wniosek SM o ukaranie do sądu grodzkiego, który grzywnę dowali z automatu. Wtedy działanie musi być błyskawiczne :
- wniosek do ichniej prokuratury rejonowej z podejrzeniem popełnienia (Powtarzam podejrzeniem - nie można wprost kogoś o coś oskarżać, gdyż można być samemu oskarżonym o pomówienie. Podejrzewać natomiast może każdy każdego, i w dobrej wierze informować o tym władze publiczne.) przestępstwa przez pracownika SM, który wystawił żądanie, przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy (zażądał czegoś innego, niż ustawa wymaga; złożył fałszywe oświadczenie odnośnie treści przepisu),
- odwołanie zgodnie z załączoną instrukcją do tegoż sądu grodzkiego; w odwołaniu należy złożyć do sądu wniosek, o zawieszenie postępowania po wznowieniu sprawy, w związku z postępowaniem prokuratorskim wszczętym przeciwko SM (kopia pisma do prokuratury), i w oczekiwaniu na wynik tego postępowania.
 
Ostatnia edycja:
Może kilka słów na tema t tych nieszczęsnych 30 dni jeżeli wykroczenie zostało zarejestrowane przez urządzenie pomiarowe.- Otóż te 30 dni nie liczy się od daty popełnienia wykroczenia tylko od daty otwarcia pliku z urządzenia pomiarowego. Jeżeli sprawca ma wątpliwości co do tego kiedy dany plik został przetworzony w fotkę może iść w bój z SM ale oni mogą wtedy udowodnić przed sądem datę otwarcia pliku z fotoradaru i może się okazać, że okres 30 dni od dnia wysłania zawiadomienia nie upłynął. Ale wtedy do sankcji nałożonej przez sąd dochodzą jeszcze koszta sądowe. Natomiast pozostałe wykroczenia opisane w Art. 97. § 1. kpw liczymy od dnia jego popełnienia.
Odnośnie "jawnych" czy "ukrytych" fotoradarów- ograniczenia prędkości nie są spowodowane ustawieniem w tych miejscach fotoradarów lecz różnymi warunkami panującymi na tej drodze, które wymagają ograniczenia prędkości. więc nie ma to znaczenia czy fotoradar jest widoczny czy nie. Pragnę przypomnieć, że nawet jeśli na danym odcinku drogi jest ograniczenie prędkości np: do 40 km/h, to znaczy, że bez względu na to czy będzie tam fotoradar czy nie (a może ukryty czy nie ), należy poruszać się z prędkością nie przekraczającą 40 km/h.
Pozdrawiam

sorki - powyższe nie dotyczy tego wątku. (gdzieś namieszałem w zakładkach):what:

:what:
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Przeczytajcie sobie pierwsze od góry - postanowienie! Okazuje się, że nie ma sankcji za niewskazanie, kto kierował w danej chwili pojazdem. Przynajmniej w ocenie tego Sądu.
Strona Sądu Rejonowego w Zamościu
 
Ostatnia edycja:
sold12 napisał:
Może kilka słów na tema t tych nieszczęsnych 30 dni jeżeli wykroczenie zostało zarejestrowane przez urządzenie pomiarowe.- Otóż te 30 dni nie liczy się od daty popełnienia wykroczenia tylko od daty otwarcia pliku z urządzenia pomiarowego.
Bardzo proszę o podanie podstawy prawnej.

michu12345 napisał:
Przeczytajcie sobie pierwsze od góry - postanowienie! Okazuje się, że nie ma sankcji za niewskazanie, kto kierował w danej chwili pojazdem. Przynajmniej w ocenie tego Sądu.
Strona Sądu Rejonowego w Zamościu

Dziękujemy za informację.

Przy okazji >Demokracja - ustrój w którym dwóch meneli spod budki z piwem ma 2 głosy, a profesor uniwersytetu ma 1 głos... <

Demokracja to ustrój, w którym menele spod budki z piwem, za pośrednictwem wybranych przez siebie posłów, ustalą taką wysokość podatków profesorowi uniwersytetu, aby im na to piwo starczyło.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra