P
pR0SiAczek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2009
- Odpowiedzi
- 13
Ursus21 napisał:Proszę listem poleconym odpowiedzieć SM :
"Zgodnie z cytowanym przez Was art. 78, ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, na właścicielu nie ciąży obowiązek przeprowadzenia śledztwa, kto konkretnie w danych dniu i o danej godzinie, w miejscowości, która z reguły właścicielowi się z niczym nie kojarzy, prowadził samochód. Gdyby tak było, to ustawodawca wprost by tak napisał. Zamiast "komu udostępnił", byłoby "właściciel obowiązany jest oświadczyć, kto prowadził".
Ponadto zaimek "komu" nie musi odnosić się do pojedyńczej osoby, lecz zgodnie z zasadami języka polskiego może dotyczyć też grupy osób. O fałszywym rozumieniu przez Was sytuacji prawnej, albo też o celowym dezinformowaniu przez Was obywateli, mogą świadczyć przykłady wzięte z życia :
1. Właściciel udostępnia samochód Janowi Kowalskiemu. Nie ma jednak pewności, czy to on faktycznie prowadził. "Komu" nie jest więc równoznaczne ze wskazaniem kierowcy, który popełnił wykroczenie.
2. Właściciel udostępnia samochód małżeństwu Janinie i Janowi Kowalskim, którzy obydwoje mają prawo jazdy. Wtedy nawet gdyby chciał, to nie wie, które z nich prowadziło.
3. Właściciel z małżonką (która sama jako współwłaściciel może upoważnić siebie do prowadzenia), lub ze znajomym, wymieniają się prowadzeniem na trasie. Właściciel więc wie "komu" był samochód udostępniony, natomiast nie wie "kto prowadził", zwłaszcza, gdy nie wykonano fotografii twarzy kierowcy.
4. W przypadku współmałżonka, który z reguły jest współwłaścicielem, nawet gdy nie jest wpisany do dowodu rejestracyjnego, instytucja "udostępnienia" w ogóle nie istnieje. Zarówno małżonek, jak i małżonka, mogą samochód prowadzić, i nikt nie musi im go udostępniać. W takim np. przypadku poświadczenie przez współwłaściciela, że udostępnił samochód sam sobie, nie jest dowodem na to, że sam prowadził, o ile identyczne oświadczenie złoży drugi współwłaściciel.
W demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP) to nie na podejrzanym ciąży obowiązek udowodnienia swej niewinności, lecz na władzy publicznej dowiedzenia mu winy. Dlatego fotografie samochodów powinny być wykonywane od przodu, aby widoczna była twarz sprawcy wykroczenia. Wykonując fotografię od tyłu, biorą państwo na siebie ryzyko, że mogą Państwo nieudowodnić popełnienie wykroczenia konkretnej osobie.
Reasumując, według mnie spełniłem obowiązek ustawowy, podając komu w danym dniu udostępniłem samochód. Proszę się zwrócić do tych osób. Może któraś z nich się przyzna do wykroczenia.
Jeżeli Państwo będą mieć jednak odmienne zdanie w tej kwestii, to gotów jestem z Wami się procesować. Pomimo tego, że żaden przepis nie narzuca mi obowiązku przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, byłbym pełen dobrej woli we współpracy z Wami, gdyby dostarczono mi fotografię, nawet średniowyraźną, twarzy kierowcy. Wykonywanie fotografii samochodu od tyłu, do czego Was też żaden przepis nie zmusza, uniemożliwia mi jednoznaczne stwierdzenie, która z osób, którym udostępniono samochód, faktycznie go prowadziła w miejscu zdarzenia. Nie jest więc to żadne wykroczenie, gdyż takie musi być jednoznacznie także czynem szkodliwym społecznie. Ja tu ze swej strony nie widzę wywołania szkodliwości społecznej.
Informuję jednakże, że w przypadku oddalenia Waszego wniosku o ukaranie, co może nastąpić również ze względów formalnych (np. Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim stwierdził, że straż miejska nie jest uprawnionym organem do kierowania tego typu wniosków do sądów), ja sam następnie poczynię kroki przeciwko Wam :
zainteresuję prokuraturę rejonową treścią Waszego wezwania, które jest literalnie sprzeczne z cyt. art. 78, ust. 4 : a/ ustawa nie zmusza właściciela do potwierdzenia (lub zaprzeczenia), że sam prowadził, b/wezwanie jednoznacznie sugeruje, że może być tylko jedna osoba której udostępniono samochod, co nie musi być prawdą, c/ brak jest opcji "nie pamiętam", co może mieć miejsce, gdy właściciel jest autentycznie chory (cierpi na amnezję stwierdzoną przez lekarza), lub gdy wezwanie jest wysyłane właścicielowi kilka miesięcy po dacie zdarzenia, d/ wezwanie nie przewiduje innego wyjaśnienia, niż tylko te, zaproponowane przez służbę, a więc prawie na pewno wskazuje na przestępstwo niedopełnienia obowiązków. Ponadto przedstawiając obywatelowi taki, a nie inny, formularz wezwania, a który jest sprzeczny z ustawą, prawie na pewno poświadczacie tym nieprawdę, gdyż obywatel sam nie musi czytać i rozumieć przepisów, i ma prawo mieć zaufanie do służby, że ta go nie wprowadza go w błąd odnośnie właściwości przepisu.
Proszę potraktować niniejsze pismo jako dalszą część odpowiedzi na wezwanie, i ewentualnie przedłożyć je sądowi, wraz z całością dokumentacji. Jeżeli tego nie uczynicie, to zostaniecie dodatkowo oskarżeni o ukrywanie dowodów w sprawie."
Część oznaczona kursywą jest tylko dla osób zdeterminowanych w zwalczeniu bandytyzmu ze strony służb. Pozostała może służyć za wzorzec odpowiedzi w podobnych przypadkach.
piękne i do stosowania. Warto jednak podawać dane (niezbyt szczegółowe) nierezydentów, gdyż kumpla czy członka rodziny wezwą do złożenia wyjaśnień.
Ostatnia edycja: