Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ursus21 napisał:
Czy na fotografii jest widoczna twarz męża ? Czy mąż się przyznał do prowadzenia samochodu W TEJ KONKRETNEJ MIEJSCOWOŚCI ?

Tak, twarz jest widoczna. Mąż przyznał sie do prowadzenia auta-tym bardziej, że to auto służbowe.
 
arjuna napisał:
Tak, twarz jest widoczna. Mąż przyznał sie do prowadzenia auta-tym bardziej, że to auto służbowe.
Weź kątomierz i zmierz dokładnie kąt między osią jezdni (zwykle jest rozrysowana linia ciągła lub przerywana) a linią prostopadlą (pion) do podstawy fotografii. Powinien wynieść ok. 22 stopnie, jeżeli jest dużo mniejszy, to szybkość została sfałszowana na niekorzyść męża (jechał faktycznie wolniej).
 
niestety kątomierza na razie nie posiadam, jak kupię i zmierzą kąt, to napiszę:)

Czy mógłbyś odpowiedzieć takze na pytania, które zadałam 2 posty wyżej? Byłabym wdzięczna.

Panowie, ja po prostu wkleję tutaj to zdjęcie-jeśli ktoś mógłby, bardzo prosze mi powiedzieć jak to jest z tymi stopniami na tym zdjęciu:)
bardzo dziekuję.

 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
arjuna napisał:
niestety kątomierza na razie nie posiadam, jak kupię i zmierzą kąt, to napiszę:)

Czy mógłbyś odpowiedzieć takze na pytania, które zadałam 2 posty wyżej? Byłabym wdzięczna.

Panowie, ja po prostu wkleję tutaj to zdjęcie-jeśli ktoś mógłby, bardzo prosze mi powiedzieć jak to jest z tymi stopniami na tym zdjęciu:)
bardzo dziekuję.
Nie ma potrzeby. Pomiar jest wykonany (prawie) prawidłowo. Prędkość została niewiele słałszowana na korzyść kierowcy, tj. mąż faktycznie jechał szybciej, niż wskazał fotoradar.

Przemyślę sprawę i odezwę się późnym wieczorem.
 
K4rolink4 napisał:
Mozesz unikac nie odbierajac przez dlugi czas, po czasie przyjdzie Ci pismo od komornika iformujace o nakazie zaplacenia mandatu +odsetki;). Your choice.

Od należności mandatowych nie ma odsetek.
 
Ursus21 napisał:
tj. mąż faktycznie jechał szybciej, niż wskazał fotoradar.

Przemyślę sprawę i odezwę się późnym wieczorem.

w tym sek, że nie:) jechał 20 kilometrów mniej niż fotoradar wskazał(w chwili pstryknięcia fotki, spojrzeliśmy na prędkościomierz)

Skoro urzadzenie było ustawione poprawnie(został powołany biegły, który ma to sprawdzić), to jakiś inny czynnik zafałszował wynik.

Jak już wcześniej pisałam-legalizacja radaru multanova dopuszcza temperaturę nawet -10 stopni. Rozporzadzenie zaś, na mocy którego to urządzenie może być używane i sam producent wykazują, że urządzenie to powinno sie stosować do 0 stopni(to nie był radar na maszcie).

Biuro meteorologii prawnej w piśmie zwrotnym informuje nas o tym, że przyrząd będzie działał poprawnie jeśli:nie jest uszkodzony i użytkowany jest w okreslonych przez producenta warunkach użykowania a producent na stronie www pisze, że można radar uzytkować do 0 stopni.

np. tutaj jest to takze napisane:

Multanova - I-Tauer - Systemy kontroli i rejestracji prędkości - fotoradary

Inna kwestia: choć odbyły sie już 2 rozprawy, nadal SM nie okazała nam pozwolenia od komendanta policji na kontrolowanie drogi tego dnia-a jest to konieczne!

Na 2 rozprawie co prawda przynieśli taki dokument....ale niestety nie z tą datą co trzeba-mąż zorientował się, że przynieśli cokolwiek nie mające nic wspólnego z naszą sprawą i na rozprawie w przyszłym tygodniu, po kilku miesiącach krętactw maja wreszcie przynieść dokument z tamtego dnia(no, chyba, że go nie mieli)


Moje założenia są takie: pomiar został wykonany błędnie(chcę zaznaczyć, że droga, na której przeprowadzono kontrolę to nie prosta!! na planie nawet widać delikatny łuk!), wiec jeśli fotoradar był ustawiony poprawnie a jeden z nastepujących warunków(niezbyt prosta droga, temperatura, uszkodzenie urzadzenia lub brak pozwolenia na kontrolę tego dnia) nie została spęłniony-to sie nie dam:)

SM nie była w stanie na rozprawie powiedzieć GDZIE dokładnie stał przenośny fotoradar...wiec może postawili go na tym delikatnym łuku, o którym pisałam?
Moj mąż pracuje jako inspektor gddkia: takze stawiają fotoradary masztowe na krajówkach, jednak tam każde miejsce jest oznaczone przez geodetę. A tutaj? SM nie wie gdzie fotoradar stał, nie wiedzą gdzie sie podziało zezwolenie od komendanta, nie potrafili nam takze wytłumaczyć jak to jest z tą temperaturą.

Liczę na Twoją odpowiedź, w sądzie nie chcę dać sie zaskoczyć i musze przemyśleć róne warianty.

faktem jest jedno: coś zostało przeprowadzone źle.

pozdrawiam
 
Ursus21 napisał:
Nie ma potrzeby. Pomiar jest wykonany (prawie) prawidłowo. Prędkość została niewiele słałszowana na korzyść kierowcy, tj. mąż faktycznie jechał szybciej, niż wskazał fotoradar.

Przemyślę sprawę i odezwę się późnym wieczorem.
Czy na boku samochodu jest jakiś napis firmowy, czy jest to odblask samochodu poruszającego się po sąsiednim pasie ?
 
arjuna napisał:
tak-jest to logo gddkia.
Wasza sytuacja jest bardzo trudna, ja bym nawet powiedział - prawie beznadziejna. Postępowanie przed sądem (grodzkim) to w Polsce nadal "rosyjska ruletka". Nigdy nie wiadomo, czy nie trafi się czasem na sędzinę, która jest np. szwagierką szefa SM. Ponadto jakość pracy biegłych zapewne też w wielu przypadkach budzi wątpliwości. Osobiście zetknąłem się tylko z dwoma opiniami, na szczęście w sprawach swoich kolegów, obie oceniam niezwykle krytycznie.

Na wszelki przypadek informuję pozostałych czytelników : raczej rzadko należy wnioskować o powołanie biegłego. W przypadku przegranej, za jego opinię zapłaci się ok. 2 tys. zł (+ koszty sądowe + grzywna).

Co można zrobić :

1. Mnożyć wątpliwości (ale jak biegły stwierdzi, że "w jego mniemaniu" (opinia biegłego jest dowodem w sprawie, nawet wtedy, gdy są w niej same idiotyzmy), temperatury nieco poniżej zera nie mają z technicznego punktu widzenia wpływu na dokładność wskazań fotoradaru - to sprawę przegracie) : przede wszystkim odnośnie adresu miejsca zdarzenia. Niepodanie dokładnego adresu uniemożliwia osobom postronnym potwierdzenie, czy na danym odcinku drogi było faktycznie ograniczenie, lub takie, jak podaje SM. Ponieważ SM jest osobiście zainteresowana ściągnięciem maksymalnej kwoty grzywien do budżetu gminy, a nawet jest służbowo do tego zobowiązana, przez to jej oświadczenie w tej kwestii nie musi być wiarygodne.

Zezwolenie KP Policji na dokonywanie pomiaru prędkości NA DANYM ODCINKU DROGI I W DANYM OKRESIE CZASU. To policja dając takie zezwolenie potwierdza, że przekroczenie prędkości wywołuje niebezpieczeństwo społeczne, tj. zagrożenie w ruchu drogowym. Może być ono czasowe, np. tydzień-dwa, związane z remontem drogi. To, że SM miała zazwolenie np. 3 miesiące temu nie oznacza, że dostałaby je dziś. Wykroczenie, to jest takie przekroczenie przepisu ruchu drogowego, które wywołuje niebezpieczeństwo społeczne (czytaj - niebezpieczeństwo w ruchu drogowym). Jest to definicja zawarta w pierwszym art. KW.

Jeżeli SM nie dostarczy nowego zezwolenia, to nie należy sprawy przedłużać. Zamknąć materiał dowodowy i postępowanie. W "ostatnim słowie" obwiniony powinien podjąć tę okoliczność i zażądać, aby sąd oddalił wniosek o ukaranie, gdyż w przeciwnym przypadku usankcjonowałby przestępstwo dokonane przez SM (niedopełnienie obowiązków - nieuzyskanie zgody KP Policji).

2. W czasie posiedzenia (lub przed - można np. jutro napisać do sądu wniosek) przesłuchać biegłego na okoliczność treści jego opinii. Zadać mu pytanie, czy gdyby na sąsiednim pasie ruchu był inny samochód, zbliżający się do samochodu obwinionego z większą prędkością, to czy ten typ fotoradaru mógłby faktycznie zarejestrować jego prędkość.

Taka okoliczność może być prawdopodobna, gdyż obwiniony poruszał się skrajnym pasem ruchu drogi dwujezdniowej;mógł więc zmniejszając prędkość szykować się do skrętu w lewo, aby w barze napić się kawy. Jeżeli biegły potwierdzi, że taka MOŻLIWOŚĆ istnieje, to obowiązkowo zażądać od SM dostarczenia sądowi niewykadrowanej fotografii, która będzie dowodem na to, że na sąsiednim pasie nie ma innego pojazdu. Jak SM stwierdzi, że taką nie dysponuje, to poprosić, żeby dokładniej poszukali w swojej bazie. Poprosić sąd, aby zobligował SM do dostarczenia sądowi niewykadrowanej fotografii, albo oświadczenia na piśmie, że taką nie dysponuje.

3. W "ostatnim słowie" obwiniony powinien sądowi przedstawić listę wszystkich wątpliwości, przypominając mu na wszelki przypadek, że wątpliwości powinny być uwzględnione na korzyść obwinionego.
 
Ostatnia edycja:
Ursus-Twoja wypowiedź bardzo mi pomogła: szczególnie jeśli chodzi o biegłego.

CZy możesz mi jeszcze wyjasnić te kwestie?:

1. legalizacja fotoradaru multanova 6Ftwierdzi, że zakres pracy fotoradaru to od -10 do +50.

Jednak: i producent tegoż fotoradaru, jak i rozporzadzenie, na mocy którego ten radar może być uzywany( Rozporzadzenie Ministra Gospodarki z dnia 9.11.2007 roku) wykazują, że zakres pracy wynosi od 0 stopni do +50.. Skąd ta rozbieżność?

Który dokument powinien być w takim razie respektowany??

2.Gdy dostaliśmy propozycję mandatu od strązy miejskiej, mąż wysłał im pismo z prośbą o przysłanie wszelkich dokumentów, które potwierdzają, że SM działa zgodnie z prawem itp.

W piśmie zwrotnym SM napisała do męża, że "...wszyscy funkcjonariusze SM w mieście X(w tym również strażnik dokonujący prędkości) posiadają upoważnienia do kontroli ruchu drogowego wydane na podstawie rozporządzenia ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30.12.2002 w sprawie kontroli ruchu drogowego"...

Tak sie sklada, ze to akurat rozporządzenie NIE POZWALAŁO jeszcze SM na tego typu kontrole(ani slowa o tym w rozporządzniu-takie prawo nabyli dopiero w rozporzadzeniu z 2008 roku)(mogli dawać np, mandaty za złe parkowanie, ale NIE MOGLI dokonywać pomiarów prędkości za pomocą radarów), więc nie rozumiemy dlaczego SM sie na taki dokument powołuje?

CZy mógłbyś sprawdzić, czy mój tok myslenia jest poprawny?

A jeśli rzeczywiście powołano się na dokument, na który nie powinni: to czy nie działali nielegalnie?: tzn.:nie wiedzieli nawet co im daje prawo do robienia tego, co robią.
To tak jakby np: policja używała broni i wmawiała ludziom, ze korzysta z niej, bo przeczytali, że mogą w "Kubusiu Puchatku"...

3. sprawa całej sprawy sadowej: czy możemy wykorzystać fakt, że sM nie dosłała nam wszelkich dokumentów związanych z tą sprawą jeszcze przed rozprawą sadową? Bo fizycznie wygladało to tak: SM chce, byśmy zapłacili- my prosimy o dosłanie nam dokumentów, bo chcemy sprawdzić, czy ich dzialania były ok- nie dosyłają nam reszty dokumentów-i sprawa trafia do sądu.

Gdyby dosłali nam KOMPLET dokumentów i ich dzialania proceduralne były bez zarzutu-prawdopodobnie sprawa do sadu by nie trafiła: pomimo niesłusznego mandatu, pewnie byśmy zapłacili dla "świętego spokoju".. Jednak to ich niedosyłanie dokumentów, powoływanie sie na dziwne rozporzadzenia sprawiły, że wyczuliśmy jakiś "podstep" i uznaliśmy, że trzeba to wyjaśnić przed sadem.
I w finale to my borykamy się z sądem, z tlumaczeniem, z nerwami-a można było tego uniknąć.

z góry dzięki za twój czas.
 
Ostatnia edycja:
arjuna napisał:
Ursus-Twoja wypowiedź bardzo mi pomogła: szczególnie jeśli chodzi o biegłego.

CZy możesz mi jeszcze wyjasnić te kwestie?:

1. legalizacja fotoradaru multanova 6Ftwierdzi, że zakres pracy fotoradaru to od -10 do +50.

,....
Zacznijmy od tego, że nie jestem prawnikiem, więc na wszystkie pytania nie potrafię odpowiedzieć. W szczególności na 1 i 2. Nie wiem jakie jest prawo, a zwłaszcza jaka jest praktyka w tych konkretnych przypadkach. Co do pytania nr 1 : nie wiem, jakie jest prawne znaczenie takiej rozbieżności. Najprawdopodobniej jednak istotne jest to, co jest podane w świadectwie legalizacyjnym. O rozbieżność trzeba się spytać producenta i biegłego.

2. Podejrzewam, że nie mają racji. Najprawdopodobniej funkcjonariusz SM powinien mieć świadectwo z odbytego przeszkolenia w stosowaniu fotoradarów. Tu jednak im nic nie udowodnicie. Pewnie zawsze wpisują nazwisko osoby, która takie świadectwo posiada.

3. Tu nic nie wskóracie. Niedosłanie na czas dokumentów nie może być podstawą dla zarzutu. Zawsze można prosić sąd o odroczenie rozprawy w celu zapoznania się z nowymi dokumentami.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.
 
Włącze się tu do waszej dyskusji gdyż temat jest dość ciekawy i jest w nim wiele wątpliwości.


arjuna napisał:
1. legalizacja fotoradaru multanova 6Ftwierdzi, że zakres pracy fotoradaru to od -10 do +50.

Jednak: i producent tegoż fotoradaru, jak i rozporzadzenie, na mocy którego ten radar może być uzywany( Rozporzadzenie Ministra Gospodarki z dnia 9.11.2007 roku) wykazują, że zakres pracy wynosi od 0 stopni do +50.. Skąd ta rozbieżność?

Który dokument powinien być w takim razie respektowany??
Co prawda prawnikiem nie jestem ale dokument legalizacji wydany został na podstawie obowiązujących przepisów ustawy, która określa procedurę i tryb dokonywania tego procesu natomiast sam pomiar dokonywany jest w oparciu o rozporządzenia, więc trzeba się zastanowić czy nie funkcjonują w tym przypadku prawne reguły kolizyjne. Jeżeli tak to legalizacja jest ważna z zastrzeżeniem, że na rozprawie możesz podnieść temat zaleceń producenta urządzenia.
Konstrukcyjnie został on przystosowany do pracy w temp. powyżej 0 stopni z jakiegoś powodu (nadmierna kondensacja pary wodnej w urządzeniu, drastyczna zmiana charakterystyki emitera fal czy inne możliwości), dlatego też zasadność legalizacji urządzenia w warunkach przekraczających skrajne przewidziane przez producenta budzi uzasadnioną wątpliwość.

arjuna napisał:
2.Gdy dostaliśmy propozycję mandatu od strązy miejskiej, mąż wysłał im pismo z prośbą o przysłanie wszelkich dokumentów, które potwierdzają, że SM działa zgodnie z prawem itp.

W piśmie zwrotnym SM napisała do męża, że "...wszyscy funkcjonariusze SM w mieście X(w tym również strażnik dokonujący prędkości) posiadają upoważnienia do kontroli ruchu drogowego wydane na podstawie rozporządzenia ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30.12.2002 w sprawie kontroli ruchu drogowego"...

Tak sie sklada, ze to akurat rozporządzenie NIE POZWALAŁO jeszcze SM na tego typu kontrole(ani slowa o tym w rozporządzniu-takie prawo nabyli dopiero w rozporzadzeniu z 2008 roku)(mogli dawać np, mandaty za złe parkowanie, ale NIE MOGLI dokonywać pomiarów prędkości za pomocą radarów), więc nie rozumiemy dlaczego SM sie na taki dokument powołuje?

CZy mógłbyś sprawdzić, czy mój tok myslenia jest poprawny?

A jeśli rzeczywiście powołano się na dokument, na który nie powinni: to czy nie działali nielegalnie?: tzn.:nie wiedzieli nawet co im daje prawo do robienia tego, co robią.
To tak jakby np: policja używała broni i wmawiała ludziom, ze korzysta z niej, bo przeczytali, że mogą w "Kubusiu Puchatku"...
Po części twój tok myślenia jest poprawny. Powołując się na przepisy nieobowiązujące, SM wykazała się rażącą nieznajomością obowiązującego prawa co budzi wątpliwość nie tyle co do legalności działań (choć nie wiedzą jakie przepisy regulują ich pracę to jednak działają legalnie - ja nie wiem jakie konkretne przepisy regulują zasady posiadania prawa jazdy :D jednak mam je legalnie) co do kompetencji w zakresie dokonywania pomiaru

arjuna napisał:
3. sprawa całej sprawy sadowej: czy możemy wykorzystać fakt, że sM nie dosłała nam wszelkich dokumentów związanych z tą sprawą jeszcze przed rozprawą sadową? Bo fizycznie wygladało to tak: SM chce, byśmy zapłacili- my prosimy o dosłanie nam dokumentów, bo chcemy sprawdzić, czy ich dzialania były ok- nie dosyłają nam reszty dokumentów-i sprawa trafia do sądu.

Gdyby dosłali nam KOMPLET dokumentów i ich dzialania proceduralne były bez zarzutu-prawdopodobnie sprawa do sadu by nie trafiła: pomimo niesłusznego mandatu, pewnie byśmy zapłacili dla "świętego spokoju".. Jednak to ich niedosyłanie dokumentów, powoływanie sie na dziwne rozporzadzenia sprawiły, że wyczuliśmy jakiś "podstep" i uznaliśmy, że trzeba to wyjaśnić przed sadem.
I w finale to my borykamy się z sądem, z tlumaczeniem, z nerwami-a można było tego uniknąć.
To ostatnie rozumienie jest bardzo poprawne z wyjątkiem płacenia niesłusznego mandatu. Mąż jadąc kierował się wskazaniami prędkościomierza które dla niego stanowiły "okoliczność wskazującą" na poruszanie się zgodnie z obowiązującymi przepisami (parkując na ulicy na której stoi zasypany śniegiem okrągły znak okoliczności wskazują, że może to być zakaz i muszę się upewnić, że tak jest lub nie; z drugiej strony parkując na zaśnieżonym placu nie można mi wystawić mandatu za zaparkowanie na kopercie dla niepełnosprawnych, gdyż parkując i nie widząc znaku pionowego okoliczności wskazują, że mogę tu zaparkować) stąd też w świetle prawa nie popełniał on wykroczenia. (Stąd właśnie proces przed sądem, gdyż czuje się niewinny, ma świadka - Ciebie, który jechał razem z nim i widział wskazania w momencie błysku itp.)

Generalnie linia obrony jak wspomniano wcześniej powinna polegać na utrzymywaniu niewinności (popartej zeznaniami świadka) i podnoszeniu wątpliwości co do poprawnego działania urządzenia w warunkach przekraczających założenia konstrukcyjne producenta oraz wątpliwość co do kwalifikacji i przygotowania SM obsługujących urządzenie.

Można też (korzystając z zawodu męża) wyciągnąć parametry tj dopuszczalny kąt łuku, jego długość czy inne którymi kieruje się geodeta wytyczając miejsca ustawienia masztów i udowodnić im, że źle ustawili urządzenie (przy łuku drogi ustawienie kąta 22 stopnie może dać w pewnych okolicznościach nieprawidłowe wskazania)

Jak wcześniej pisał Ursus21 skorzystaj też z możliwości uzyskania niekadrowanego zdjęcia i sprawdź czy na sąsiadującym pasie nie ma drugiego pojazdu (częsty trick SM to łapanie dwóch ryb na jeden haczyk)

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Nie dawało mi to spokoju

arjuna napisał:
2.Gdy dostaliśmy propozycję mandatu od strązy miejskiej, mąż wysłał im pismo z prośbą o przysłanie wszelkich dokumentów, które potwierdzają, że SM działa zgodnie z prawem itp.

W piśmie zwrotnym SM napisała do męża, że "...wszyscy funkcjonariusze SM w mieście X(w tym również strażnik dokonujący prędkości) posiadają upoważnienia do kontroli ruchu drogowego wydane na podstawie rozporządzenia ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 30.12.2002 w sprawie kontroli ruchu drogowego"...

Tak sie sklada, ze to akurat rozporządzenie NIE POZWALAŁO jeszcze SM na tego typu kontrole(ani slowa o tym w rozporządzniu-takie prawo nabyli dopiero w rozporzadzeniu z 2008 roku)(mogli dawać np, mandaty za złe parkowanie, ale NIE MOGLI dokonywać pomiarów prędkości za pomocą radarów), więc nie rozumiemy dlaczego SM sie na taki dokument powołuje?
Wspomniane rozporządzenie w pierwotnej wersji dawało uprawnienia SM, jednakże Trybunał Konstytucyjny zakwestionował rzeczone przepisy i uznał, że takie uprawnienia powinny być nadawane w drodze ustawy (czego efektem była nowelizacja Prawa o ruchu drogowym (Dz.U. z 2007 r. nr 123, poz. 845)
Temat był szeroko opisywany m.in w tym artykule
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
dzięki bardzo za odpowiedzi.

Dombel-pomimo tego, że SM rok temu mogła dokonywać kontroli, nie oznacza, że mogą się powoływać się na rozporządzenie, które takiego prawa im nie daje(nie ma wzmianki o kontrolowania za pomocą fotoradarów). CAłkiem niedawno jeszcze była wielka afera w związku własnie z tym, że SM kontrolowała sobie kierowców za pomocą fotoradarów, nie mając uprawnień(mandaty wydane przed 2007 kiedy weszła ustawa okazały sie wydane bezprawnie)9przeczytaj paragraf 17 ustawy z 2002-tam jest sczególowo wyjaśnione, co SM może robić, a czego nie może)

Byliśmy niedawno na miesjcu gdzie "mniej więcej" złapał nas fotoradar-chodnik jest w wielu miejscach rozwalony i zastanawiamy sie, czy właśnie przy takim chodniku ustawiono fotoradar.

Aha, i jak to jest z przeszkoleniem Strażnika miejskiego? Bo własnie mi mąż mówi, że na 1 rozprawie otrzymał od strażnika miejskiego, który dokonał tej kontroli upoważnienie na dokonywanie kontroli ruchu drogowego- jednak wydane w lutym 2009(a mąż został złapany przez fotoradar w grudniu)

CZyli nie donieśli jeszcze: zgody od komendanta i pozowlenia strażnika na dokonywanie kontroli-to bardzo zastanawiające, gdyż odbyły się już 2 rozprawy! Zy jest możliwość podrobienia takich dokumentów(załóżmy, że ich nie mieli, a będą chcieli je spreparować)

I jeszcze jedna moja wątpliwość-już tak ogólnie odnośnie SM: ich kontrole nie są nigdzie zapisywane:na rozprawie stwierdzili, że nie wiedzą gdzie fotoradar stał, nie wiedzą jaka temp. tego dnia była, czy padało czy nie....

W jaki sposób mamy sie dogadać, skoro nie możemy nawet dojsć do porozumienia na temat tego, gdzie radar stał i ile stopni wówczas było?

To nieprawdopodobne, że tak ważna czynność jak kontrola za pomocą fotoradaru=obarczanie ludzi punktami i mandatami, jest wykonywana w tak nieprofesjonalny sposób...
 
arjuna napisał:
I jeszcze jedna moja wątpliwość-już tak ogólnie odnośnie SM: ich kontrole nie są nigdzie zapisywane:na rozprawie stwierdzili, że nie wiedzą gdzie fotoradar stał, nie wiedzą jaka temp. tego dnia była, czy padało czy nie....

W jaki sposób mamy sie dogadać, skoro nie możemy nawet dojsć do porozumienia na temat tego, gdzie radar stał i ile stopni wówczas było?

To nieprawdopodobne, że tak ważna czynność jak kontrola za pomocą fotoradaru=obarczanie ludzi punktami i mandatami, jest wykonywana w tak nieprofesjonalny sposób...
Dobrze, że Dombel się dołączył do dyskusji, gdyż znakomicie (jako nieprawnicy) się uzupełniamy.

Właśnie trzeba dokładnie wypunktować wszystkie niejasności. Jedną z najpoważniejszych, o czym już mówiłem, jest niemożność podania dokładnego adresu miejsca, gdzie dokonano kontroli. Proszę więc na kolejnej rozprawie zażądać od SM, aby dostarczyła sądowi dowód, że w tym miejscu w ogóle obowiązywało ograniczenie prędkości (może nie dostarczą). Sąd proszę nieinformować o tym, że oglądaliście miejsce zdarzenia. Moim zdaniem to może działać na Waszą niekorzyść. Nie mówić nic o łukach jezdni (i tak sąd z tego nic nie zrozumie i nic tu nie ugracie).

Po prostu nie wiecie gdzie pomiar został dokonany. A chcielibyście sami sprawdzić, czy tam w ogóle było jakieś ograniczenie prędkości. SM nie dowierzacie i sąd nie powinien jej dowierzać. Jest osobiście i materialnie zainteresowana w nakładaniu jak największej liczby mandatów.

Jeżeli SM nie poda dokładnego adresu, to RÓWNIEŻ dlatego trzeba żądać od sądu oddalenia wniosku o ukaranie argumentując to tym, że w demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji) to nie obywatel ma wykazać swą niewinność, lecz władza publiczna ma obowiązek dowieść mu winę. A nie można mówić o winie, jeżeli nie ma dowodu na to, że w ogóle doszło do wykroczenia.
 
arjuna napisał:
dzięki bardzo za odpowiedzi.

Dombel-pomimo tego, że SM rok temu mogła dokonywać kontroli, nie oznacza, że mogą się powoływać się na rozporządzenie, które takiego prawa im nie daje(nie ma wzmianki o kontrolowania za pomocą fotoradarów). CAłkiem niedawno jeszcze była wielka afera w związku własnie z tym, że SM kontrolowała sobie kierowców za pomocą fotoradarów, nie mając uprawnień(mandaty wydane przed 2007 kiedy weszła ustawa okazały sie wydane bezprawnie)9przeczytaj paragraf 17 ustawy z 2002-tam jest sczególowo wyjaśnione, co SM może robić, a czego nie może)
OK Rozumiem o co ci chodzi. Zakwestionowane rozporządzenie funkcjonowało dalej, jednak jego przepisy dotyczące kontroli drogowej zostały uchylone
tym wyrokiem Dz.U. 2007 nr 53 poz. 359 dokładniej § 17 ust. 1 pkt 1 lit. c i nie jest zawarty w tekście dostępnym na stronach sejmu (obowiązywał on jednak do ogłoszenia wyroku TK (jak dokopię się do oryginalnej treści to ją tu podepnę.) i taki pewnie test SM posiada :) (nie nadążają panowie nad aktualizacją aktów prawnych bo są zbyt zajęci trzepaniem kasiorki) To tak woli uściślenia a teraz reszta.

arjuna napisał:
Byliśmy niedawno na miesjcu gdzie "mniej więcej" złapał nas fotoradar-chodnik jest w wielu miejscach rozwalony i zastanawiamy sie, czy właśnie przy takim chodniku ustawiono fotoradar.
Chodnik mogłby być z wielkiej płyty czy nawet ubita ziemia. radar będzie dokładnie wskazywał o ile stoi na stabilnym podłożu (statyw ma amortyzatory). Gdy umieścisz go na niestabilnym podłożu (w Olsztynie statyw ustawiali raz na trawie koło lotniska przejechał obok klient koło dwóch paczek na zegarze to leżeli i strażnik i fotoradar) to większe drgania od ciężarówki czy pędzącego pojazdu mogą jedynie nieznacznie zafałszować wynik. Podaj miejscowość i ulicę to podejrzę na googlu wielkość łuku.

arjuna napisał:
Aha, i jak to jest z przeszkoleniem Strażnika miejskiego? Bo własnie mi mąż mówi, że na 1 rozprawie otrzymał od strażnika miejskiego, który dokonał tej kontroli upoważnienie na dokonywanie kontroli ruchu drogowego- jednak wydane w lutym 2009(a mąż został złapany przez fotoradar w grudniu)
To strażnik ma kłopot gdyż obsługiwał urządzenie bez uprawień? Upoważnienie wydane zostało w lutym OK może być (wydaje się je z reguły na określony czas 12 miesięcy). Ważniejsze jest kiedy strażnik przeszedł obowiązkowe szkolenie w zakresie kontroli ruchu drogowego (cały § 15 rozporządzenia z 2008r. się nam kłania :) Na to powinni mieć także papier, bądź wewnętrzne potwierdzenie odbycia szkolenia bądź papier z lokalnego WORD)
arjuna napisał:
CZyli nie donieśli jeszcze: zgody od komendanta i pozowlenia strażnika na dokonywanie kontroli-to bardzo zastanawiające, gdyż odbyły się już 2 rozprawy! Zy jest możliwość podrobienia takich dokumentów(załóżmy, że ich nie mieli, a będą chcieli je spreparować)
Na podrobienie dokumentów to raczej nikt by sobie nie pozwolił. Mogą jednak próbować wystawić dokument z datą wsteczną (zabezpieczenie sprzętu lub dysku na którym zostały wystawione owe upoważnienie i zaświadczenie o ukończeniu szkolenia oraz ich analiza przez biegłego dotycząca dat utworzenia i modyfikacji plików :) )

arjuna napisał:
I jeszcze jedna moja wątpliwość-już tak ogólnie odnośnie SM: ich kontrole nie są nigdzie zapisywane:na rozprawie stwierdzili, że nie wiedzą gdzie fotoradar stał, nie wiedzą jaka temp. tego dnia była, czy padało czy nie....

W jaki sposób mamy sie dogadać, skoro nie możemy nawet dojsć do porozumienia na temat tego, gdzie radar stał i ile stopni wówczas było?

To nieprawdopodobne, że tak ważna czynność jak kontrola za pomocą fotoradaru=obarczanie ludzi punktami i mandatami, jest wykonywana w tak nieprofesjonalny sposób...
Kontrole MUSZĄ być gdzieś zapisane, bo w jaki sposób wiedzieliby, gdzie dokonano odczytu ?? Zdjęć nie zgrywa się codziennie (dysk umożliwia przechowanie ok 40 tys. fotek). Żądaj rejestru, muszą go przedstawić bo jak nie to kolejne paragrafy u prokuratora im dojdą (ukrywanie dowodów w sprawie itp.)

Tak w ogóle to przyjrzyj się fotce pojedźcie na tą ulecę i postaraj się znaleźć ten biały budynek, przejdź na drugą stronę (z wydrukiem fotki) i gwarantuję Ci znajdziesz miejsce z dokładnością do kilku metrów.

SM to w wymoderowano - proszę nie używać takich określeń - Y , które nie dostały się do policji lub ci którym tam podziękowano bo za dużo kombinowali. Często spotkać się można z przestępstwami w białych rękawiczkach. kolega Ursus21 wielokrotnie to opisywał w tym wątku.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ursus21 napisał:
Po prostu nie wiecie gdzie pomiar został dokonany. A chcielibyście sami sprawdzić, czy tam w ogóle było jakieś ograniczenie prędkości. SM nie dowierzacie i sąd nie powinien jej dowierzać. Jest osobiście i materialnie zainteresowana w nakładaniu jak największej liczby mandatów.

Jeżeli SM nie poda dokładnego adresu, to RÓWNIEŻ dlatego trzeba żądać od sądu oddalenia wniosku o ukaranie argumentując to tym, że w demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji) to nie obywatel ma wykazać swą niewinność, lecz władza publiczna ma obowiązek dowieść mu winę. A nie można mówić o winie, jeżeli nie ma dowodu na to, że w ogóle doszło do wykroczenia.

Brawo Ursus21 :D , że też sam nie wpadłem na ten pomysł. To fakt skoro nie wiedzą gdzie mogło to być również poza terenem zabudowanym czy na niemieckiej Autobahnie (a tam rzadko są ograniczenia maksymalnej prędkości :D )

Przykładowa 50 na fotce to tylko ustawienie czułości urządzenia. Mogę ustawić taką prędkość na autostradzie i wszystkich karać za przekroczenie prędkości mówiąc, że jest to osiedlowa uliczka. Często na dwu jezdniowych drogach w miastach obowiązuje przecież limit 70 czy nawet 80 (W-wa).
 
Ostatnia edycja:
jest to miejscowość wałbrzych i ulica de Gaulle'a. na całej drodze jest ograniczenie do 50. Mąż sie zgodził na rozprawie, że to było na tej ulicy, jednak nie wiemy gdzie dokładnie-SM tez nie wie.oprócz łuku, należy takze brać pod uwagę ukształtowanie powierzchni;mamy zdjęcie z tej ulicy(zrobiliśmy niedawno) gdzie widać ewidentnie i łuk i wzniesienie..

Łuk na drodze jest niewielki, jednak warunkiem ustawienia fotoradaru przy drodze jest brak łuku=prosta. Nie można ustwić fotoradaru pod okreslonym kątem do łuku=zawsze wyjdzie przekłamanie.

Co do rozwalonego chodnika i krawężnika: aby odpowiednio ustawić fotoradar-trzeba go odpowiednio ustawić co do osi jezdni. CZy jeśli chodnik+krawężnik na ulicy w wielu miejscach są rozwalone, a SM nie wie gdzie stał fotoradar, to czy istnieje możliwość, że fotoradar został ustwiony niechlujnie?

Co do zapisów kontroli: mogę sie zgodzić, że kolekcjonują zdjecia z kontroli, jednak nie rozumiem dlaczego nie zapisują takze aktualnej teperatury podczas pomiaru i kilometra na którym dokonano kontroli. Przecież prawidłowy wynik kontroli zalezy od połączenia wielu PRECYZYJNYCH czynników!

Jeśli np. fotoradar ustawiono źle, SM nie ma wymaganych dokumentów, temp. była bliska temp. skrajnej, ustawiono fotoradar na luku czy wzniesieniu...to pewnym jest, że jest to krętactwo=SM chce od nas kasę, za coś czego nie zrobiliśmy


CAły czas kombinuję, gdyż coś zafałszowało wynik przeciez..

ps. czy możemy wysłać pismo do SM, aby dostarczyli nam niewykadrowaną fotkę, czy takie rzeczy tylko mogą się odbyć za posrednictwem sądu?
 
arjuna napisał:
jest to miejscowość Wałbrzych i ulica de Gaulle'a. na całej drodze jest ograniczenie do 50. Mąż się zgodził na rozprawie, że to było na tej ulicy, jednak nie wiemy gdzie dokładnie-SM tez nie wie.oprócz łuku, należy także brać pod uwagę ukształtowanie powierzchni;mamy zdjęcie z tej ulicy(zrobiliśmy niedawno) gdzie widać ewidentnie i łuk i wzniesienie..

Łuk na drodze jest niewielki, jednak warunkiem ustawienia fotoradaru przy drodze jest brak łuku=prosta. Nie można ustawić fotoradaru pod określonym kątem do łuku=zawsze wyjdzie przekłamanie.
W dużej mierze masz rację jednak przy odpowiednio długim łuku istnieje możliwość wytyczenia punktu, w którym punkt pomiaru (min 60 m od słupa) będzie się znajdował 22 stopnie w stosunku do osi ruchu (przykład DK1 niedaleko Nowego Ciechocinka - kumpel sprawdził na własnej skórze - czy dalej w kierunku na Świecie n.Wisłą) co do wzniesienia jest podobnie (odpowiednio długie > 60 m i też można ustawiać). Jednak w przypadku ustawiania radaru na statywie czy w pojeździe ryzykują, nie są w stanie wyliczyć na miejscu odpowiednich parametrów.

Nurtuje mnie jednak inny fakt. Tak duża różnica wskazań prędkości, mogła być spowodowana albo na prawdę niechlujnym ustawieniem urządzenia, jego wadą fabryczną lub niewłaściwym ogumieniem w waszym samochodzie.
Z fotki wnioskuję, że jest to nowa cytrynka Berlingo zalecany rozmiar ogumienia to 175/70R14 ale przy dopuszczalnej różnicy 4% średnicy prędkość będzie zaniżona raptem o nie całe 2 km

Przyjmując, że pojazd jest sprawny technicznie to nie ma bata musi być wina urządzenia lub operatora.
arjuna napisał:
Co do rozwalonego chodnika i krawężnika: aby odpowiednio ustawić fotoradar-trzeba go odpowiednio ustawić co do osi jezdni. CZy jeśli chodnik+krawężnik na ulicy w wielu miejscach są rozwalone, a SM nie wie gdzie stał fotoradar, to czy istnieje możliwość, że fotoradar został ustwiony niechlujnie?
Tak. Często ustawiają go jak popadnie. Nie dbając o poziomowanie a co dopiero o stabilne podłoże.

arjuna napisał:
Co do zapisów kontroli: mogę sie zgodzić, że kolekcjonują zdjecia z kontroli, jednak nie rozumiem dlaczego nie zapisują takze aktualnej teperatury podczas pomiaru i kilometra na którym dokonano kontroli. Przecież prawidłowy wynik kontroli zalezy od połączenia wielu PRECYZYJNYCH czynników!

Jeśli np. fotoradar ustawiono źle, SM nie ma wymaganych dokumentów, temp. była bliska temp. skrajnej, ustawiono fotoradar na luku czy wzniesieniu...to pewnym jest, że jest to krętactwo=SM chce od nas kasę, za coś czego nie zrobiliśmy


CAły czas kombinuję, gdyż coś zafałszowało wynik przeciez..

Temperatury nie mierzą (a broń boże nie zapisują) z prostego powodu. Żaden przepis nie wymaga od nich jej ewidencjonowania bo gdyby wymagał to radar w lecie pracowałby jedynie przez kilka dni a w zimie może z kilka tygodni

Co do ewidencjonowania położenia to muszą notować, bądź numer posesji, bądź kilometr drogi na której stawiają (na każdym zdjęciu jakie w życiu widziałem były podane alternatywnie te parametry)

arjuna napisał:
ps. czy możemy wysłać pismo do SM, aby dostarczyli nam niewykadrowaną fotkę, czy takie rzeczy tylko mogą się odbyć za posrednictwem sądu?

Moja droga nic już korespondencją z SM nie wskórasz, gdyż występuje on jako oskarżyciel publiczny. Zostaje ci jedynie wnioskować przez sąd. Najlepiej właśnie tą argumentacją: "Jechałem przepisowo mam na to świadka, jestem niewinny. Staram, się ustalić co stanowiło przyczynę zafałszowania wyniku. Mimo, iż to oskarżyciel musi udowodnić bez żadnej wątpliwości, moją winę to ja także staram się udowodnić moja niewinność w tej sprawie. :)

Pozdrawiam
 
Dombel napisał:
Co do ewidencjonowania położenia to muszą notować, bądź numer posesji, bądź kilometr drogi na której stawiają (na każdym zdjęciu jakie w życiu widziałem były podane alternatywnie te parametry)

niestety na "naszym" zdjeciu-nie ma! Nic kompletnie! Jest data, rodzaj fotoradaru, godzina i numer fabryczny urzadzenia(brak zgodności numeru na zdjęciu z tym, co jest w legalizacji: na zdjęciu jest; VA. 565428-2805, zaś na legalizacji jest: 01-08-2805), kilometraża niestety nie ma! Sam srażnik miejski na rozprawie nie był w stanie powiedzieć gdzie urządzenie stało..

właśnie gdzieś przeczytałam, że Główny Urząd Miar dotychczas zajał 2 stanowiska w spraiwe legalizacji fotoradaru:

1.każdorazowa zmiana położenia fotoradaru powinna podlegać odrębnej legalizacji

2.jakiś czas potem stwierdzono, że taka zmiana podlegać odrębnej legalizacji nie musi....

Skąd taka zmiana stanowisk?Toż to jakiś bełkot.

I sprawa rozbieżności co do zakresu temperatur: z tego, co wyczytałam ważność dokumentów w polsce to: 1. konstytucja, 2. ustawa, 3. rozporządzenie. Legalizację otrzymuje sie na podstawie tego, co mówią w Głównym Biurze Miar-a Główne Biuro Miar musi działać zgodnie z ustawą czy rozporzadzeniem...wiec już naprawdę nie rozumiem o co chodzi z tą temperaturą i który dokument jest nadrzadny..

ps. ogumienie na pewno było ok.-to pojazd służbowy, sprawdzany bardzo często.
 
Dombel napisał:
Często ustawiają go jak popadnie. Nie dbając o poziomowanie a co dopiero o stabilne podłoże.
Teoretycznie jest możliwe, że fotoradar był ukryty np. w śmietniku stojącym na chodniku. Taki przypadek już w Polsce się zdarzył. I sama policja anulowała wszystkie już nałożone w takim przypadku mandaty. Wystarczy, że wcześniej przejeżdżająca ciężarówka wprawiła "obudowę" fotoradaru (śmietnik) w drgania, aby jego następne wskazania były nieprawidłowe.

Fotoradar musi być posadowiony na stabilnym podłożu, zgodnie z instrukcją jego użytkowania.

Obawiam się jednak, że takich "teoretycznych" dywagacji sąd może nie zaakceptować.

Można jednak je podnosić w związku z niemożnością ustalenia miejsca pomiaru. Można zadać biegłemu pytanie, czy gdyby fotoradar został posadowiony na niestabilnym gruncie, albo np. ukryty w ruszającym się śmietniku, to czy miałoby to wpływ na dokładność pomiaru ? (pytanie retoryczne, odpowiedź powinna być jednoznaczna).

W dalszym ciągu uważam, że w zasadzie jedyną Waszą szansą jest trzymanie się tego wątku : braku możliwości ustalenia dokładnego miejsca pomiaru, w związku z czym braku możliwości wypytania się mieszkańców, sąsiadów tego miejsca, nt. sposobu pomiaru prędkości przez SM w danym dniu. Niepodając Wam precyzyjnego adresu, SM być może pozbawiła Was świadków, którzy mogliby zeznać na Waszą korzyść, np. właśnie potwierdzić, że fotoradar został w tym dniu ukryty w śmietniku.

Jeżeli funkcjonariusz SM, który ustawiał fotoradar, jeszcze przed sądem nie zeznawał, to należy mu uniemożliwić zeznawanie. Jeżeli zeznawał, to wnioskować do sądu, aby sąd unieważnił jego zeznanie. Funkcjonariusz być może jest winnym przestępstwa niedopełnienia obowiązków (niewłaściwego posadowienia fotoradaru i tym samym sfałszowania dowodu w sprawie), nie może więc być świadkiem. W ogóle to nie jestem pewien, czy jakikolwiek funkcjonariusz SM (w przciwieństwie do policjanta) może w ogóle przed sądem w takim przypadku występować jako świadek (jest, tzn. wszczynając postępowanie - był, osobiście i materialnie zainteresowany ukaraniem obwinionego).

arjuna napisał:
właśnie gdzieś przeczytałam, że Główny Urząd Miar dotychczas zajał 2 stanowiska w spraiwe legalizacji fotoradaru:

1.każdorazowa zmiana położenia fotoradaru powinna podlegać odrębnej legalizacji

2.jakiś czas potem stwierdzono, że taka zmiana podlegać odrębnej legalizacji nie musi....
Według mnie prawidłowe jest drugie stanowisko. Legalizacji, także ponownych, fotoradarów, WUM nie dokonuje na maszcie w danej miejscowości, lecz we własnym laboratorium. Oznacza to, że fotoradar nie musi być posadowiony na konkretnym maszcie, lecz na każdym innym, zbudowanym zgodnie z zasadami sztuki budowlanej (na stabilnym podłożu - podmurówce), lub stosowany jako mobilny, ale zgodnie z instrukcją użytkowania.

Kolejny raz proszę: nie pisz kolejno kilku postów - Y
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra