Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
magnatex napisał:
Kwestie związane ze zwrotem kosztów stawiennictwa świadków reguluje dekret z 26 października 1950r. o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym (Dz. U. z 1950r. nr 49, poz. 445 z późniejszymi zmianami). Dekret ten reguluje kwestie związane z wezwaniami świadków w związku z prowadzonymi postępowaniami przygotowawczymi i sądowymi, nie reguluje natomiast kwestii dotyczących wezwań organów samorządowych. W dekrecie tym znajdziesz odpowiedź na większość zadanych przez siebie pytań.
To jakaś ściema.

W necie jest faktycznie napisane : "dekret ... wprowadzony przez Radę Ministrów, a zatwierdzony przez Radę Państwa ...". Do 21 lipca 1952r. obowiązywała konstytucja z 1935r., w której żadnej "Rady Państwa" nie było. A że nie było, to też można poznać po tym, że podającym się za Prezydenta RP do 1952r. był niejaki Bolesław Rutkowski, ps. rewolucyjny "Bierut".

Tenże osobnik zgodnie z wtedy obowiązującą Konstytucją nie mógł być Prezydentem RP ze względu na brak obywatelstwa polskiego. W 1935r. został skazany na 7 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz ZSRR. W czasie pobytu w więzieniu zrzekł się obywatelstwa polskiego, a Ambasada ZSRR w Warszawie poinformowała go o przyznaniu mu obywatelstwa radzieckiego. Władze polskie przyjęły do wiadomości fakt zrzeczenia się przez niego obywatelstwa i po krótkiech negocjacjach z ZSRR wydaliły go do jego nowej ojczyzny.

Historykom nie jest znany fakt zrzeczenia się przez niego obywatelstwa ZSRR i złożenia prośby, nawet do tak ułomnego "organu" jak PKWN, o nadanie mu obywatelstwa polskiego.

Tak więc obywatel ZSRR, Bolesław Rutkowski, nie mógł być Prezydentem RP, a jeżeli nawet za takiego się podawał, to tym gorzej dla dokumentów, które podpisywał (wszystkie są (tj. były) nieważne).

Gdyby jednak, Magnateksie, ta argumentacja historyczna nie przekonała Cię, to jak zrozumiałem z Twojej wypowiedzi, sposobu zwrotu kosztów stawiennictwa świadka na wezwanie SM lub SG nie reguluje żaden przepis prawa. To jest "świadek" może prosić ich o przesłuchanie w swoim miejscu zamieszkania, argumentując to także wysokimi kosztami stawiennictwa. Świadek nie musi bowiem minimalizować kosztów, skoro nic go do tego nie zmusza. Do PKP IC może się udać taksówką (i wziąć fakturę), do SM także taksówkę (zwłaszcza, jak go zaboli noga). Jeżeli pora przesłuchania nie pokrywa się z harmonogramem ruchu komunikacji publicznej, to - jak rozumiem - powinien w danej miejscowości pojawić się dzień wcześniej i opłacić nocleg w hotelu. Itd. Itd.
 
Ursus21 napisał:
To jakaś ściema.
Nie ściema tylko obowiązujący przepis prawa. Zresztą jak dokładnie poszukasz, to zauważysz że dekret ten był bodajże w zeszłym roku nowelizowany.

W necie jest faktycznie napisane : "dekret ... wprowadzony przez Radę Ministrów, a zatwierdzony przez Radę Państwa ...". Do 21 lipca 1952r. obowiązywała konstytucja z 1935r., w której żadnej "Rady Państwa" nie było. A że nie było, to też można poznać po tym, że podającym się za Prezydenta RP do 1952r. był niejaki Bolesław Rutkowski, ps. rewolucyjny "Bierut".
Tak? A czym wg Ciebie była tzw. "Mała Konstytucja" z 1947r.?

Tak więc obywatel ZSRR, Bolesław Rutkowski, nie mógł być Prezydentem RP, a jeżeli nawet za takiego się podawał, to tym gorzej dla dokumentów, które podpisywał (wszystkie są (tj. były) nieważne).
Jak zwykle się mylisz...

Gdyby jednak, Magnateksie, ta argumentacja historyczna nie przekonała Cię, to jak zrozumiałem z Twojej wypowiedzi, sposobu zwrotu kosztów stawiennictwa świadka na wezwanie SM lub SG nie reguluje żaden przepis prawa.
Argumentacja nie przekonała mnie, gdyż jest błędna. A co do SM, to skoro SM prowadzi postępowania o wykroczenia w myśl przepisów k.p.o.w., to w tym zakresie na podstawie art. 1 ust. 2 wskazanego dekretu, jest uprawniona do korzystania z jego ustaleń. Jeśli jednak w ramach tego samego urzędu gminy, prowadzone jest inne postępowanie (np administracyjne, dyscyplinarne etc) w którym organ musi przesłucha osobę jako świadka, to wówczas wskazany przepis dekretu nie obowiązuje.

wanmic1 napisał:
Mam małe pytanie do kogoś, kto jest lub był w Straży Miejskiej: czy pracownicy tej instytucji znają takie pojęcie jak anulowanie mandatu ?
Nie znają, gdyż żaden organ uprawniony do nałożenia mandatu, nie może go samodzielnie uchyli. Uchyli nałożony mandat, może tylko i wyłącznie Sąd, jeżeli mandat został nałożony za czyn nie będący wykroczeniem.
 
Witam wszystkich użytkowników forum,
niestety i mnie spotkało to szczęście:( że otrzymałem 2 wakacyjne fotki od jakże by inaczej Straży Gminnej w Człuchowie. Pierwsza fotka zrobiona o godz. 9:39 na drodze krajowej nr 25 jest od tyłu ale przynajmnie widać wyraźnie nr rejstracyjny auta, natomiast druga wykonana o godzinie 9:46 na drodze krajowej nr 22 jest też od tyłu lecz nieczytelna (również na powiekszeniu) jest pierwsza cyfra w nr rejstracyjnym auta i tu rodzą mi się wątpliwości czy takie zdjęcie/dowód popełnienia wykroczenia jest zgodny z prawem o ruch drogowym.
Byłbym wdzięczny za wszelkie rady jak sformułować pismo do SG negujące w/w zdjecie z fotoradaru z żądaniem odstapienia od ukarania mandatem.

pozdrawiam, Mairo
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
mairo napisał:
Witam wszystkich użytkowników forum,
niestety i mnie spotkało to szczęście:( że otrzymałem 2 wakacyjne fotki od jakże by inaczej Straży Gminnej w Człuchowie. Pierwsza fotka zrobiona o godz. 9:39 na drodze krajowej nr 25 jest od tyłu ale przynajmnie widać wyraźnie nr rejstracyjny auta, natomiast druga wykonana o godzinie 9:46 na drodze krajowej nr 22 jest też od tyłu lecz nieczytelna (również na powiekszeniu) jest pierwsza cyfra w nr rejstracyjnym auta i tu rodzą mi się wątpliwości czy takie zdjęcie/dowód popełnienia wykroczenia jest zgodny z prawem o ruch drogowym.
Byłbym wdzięczny za wszelkie rady jak sformułować pismo do SG negujące w/w zdjecie z fotoradaru z żądaniem odstapienia od ukarania mandatem.

pozdrawiam, Mairo
Przeczytaj sobie cały wątek, aby się zorientować, co należy robić, gdy fotografia jest wykonana od tyłu. Ja i inni koledzy nie będziemy się w nieskończoność powtarzać.

Dzięki za fotkę, bo wykazała ona dość istotny problem, który nie został jeszcze dostrzeżony i omówiony. Jeżeli samochodem jedzie tylko kierowca, a samochód nie jest załadowany rzeczami, wtedy trudno jest potwierdzać władzy, że w czasie jazdy w samochodzie znajdowały się minimum dwie osoby, wymieniające się prowadzeniem na trasie.

Rozwiązanie problemu : 1/ przyciemniana tylna szyba i obie tylne boczne; 2/ na obu tylnych bocznych i na tylnej umieścić półprzepuszczalne siatkowe oslony przciwsłoneczne. Z praktyki mogę dodać, że oba rozwiązania pomagają także w przypadku fotografii wykonanej od przodu. Im bardziej samochód jest zaciemniony od tyłu, tym mniej w jego wnętrzu jest światła (tworzy się coś na kształt "kamery obscura"); tj. we wnętrzu tworzy się półmrok, i zdecydowanie wzrasta prawdopodobieństwo, że przy słonecznej pogodzie na fotografii szyba przednia samochodu będzie jednolicie czarna.
 
RE: Fotoradary (MOTOCYKLE)

Ursus21 napisał:
(...)
2. Miganie się od odpowiedzialności wykroczeniowej, m.in. wg moich receptur, a które jeden z policjantów-moderatorów nazwał "kombinacją alpejską", ma - moim zdaniem - zastosowanie jedynie do pojazdów wielośladowych. Tutaj i policja, i sędzia, zgrzytając zębami, powinni przyjąć, że samochód mógł faktycznie być prowadzony przez właściciela, małżonkę, a nawet dodatkowo osobę postronną.

(...)

W przypadku motocykli sprawa jest odmienna. Rzadko motocyklista jeździ z dwoma pasażerami jednocześnie. Równie rzadko w rodzinie inna osoba ma prawo jazdy na motocykl oprócz samego właściciela.

(...)
Ale wybacz, schemat proponowany przez Ciebie (trzej motocykliści poruszają się w grupie własnymi motocyklami, po czym zamieniają się motocyklami na trasie) jest "kombinacją alpejską" w przestrzeni wirtualnej. Gdybym ja był sędzią, to bym to uznał za brednie. A nawet, gdyby przypadek zdarzył się w rzeczywistości, to bym uznał, że właściciel go nie uprawdopodobnił w stopniu wystarczającym.

Widać, że nie jesteś motocyklistą. Pratyka zamieniania się maszynami na trasie - jest bardzo częsta wśród przyjaciół.

Jedzie sie małą grupą i chętnie się porównuje, jak to jest na innej maszynie.

Absolutnie nie można tego nazwać "kombinacją alpejską". Przy wyjazdach typu "latanie dookoła komina", czyli rekreacyjna przejażdżka po okolicy - praktycznie równie często jadę nieswoim motocyklem, co własnym.
 
RE: Fotoradary (MOTOCYKLE)

Martin_ napisał:
Widać, że nie jesteś motocyklistą.
Faktycznie nie jestem. Ale podejrzewam, że większość sędziów, a zwłaszcza sędzin, też nie. I zwyczaje panujące wśród motocyklistów, to są dla nich "czary mary". Wybacz, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sędziego, który dla uprawdopodobnienia Twego zeznania /oświadczenia, zechce powołać biegłego, aby ten potwierdził zwyczaje motocyklistów.

"Kombinacja alpejska" to nie jest moje sformułowanie, aczkolwiek nie protestuję, tylko przyznaję się - po prostu fakt. Gdyby w Polsce były spełnione dwa warunki : różne ograniczenia prędkości w sezonie wiosenno-letnim i jesienno zimowym (do tego nie są potrzebne nowe tablice, lecz jedynie dodatkowy zapis w PoRD), a także, gdyby ograniczenia miały faktyczne uzasadnienie, to wraz z Magnateksem, Yossarianem i in. ścigałbym Was, "piratów drogowych", zamiast Wam pomagać, udzielając praktycznych rad.

Na marginesie, z osobnikiem takim jak ja, posiadającym prawo jazdy od 38 lat, który nigdy nie spowodował wypadku, ani nie ma i nie miał punktów karnych na swym koncie, faktycznie, przedstawicielom służb jest trudno dyskutować.
 
magnatex napisał:
Nie znają, gdyż żaden organ uprawniony do nałożenia mandatu, nie może go samodzielnie uchyli. Uchyli nałożony mandat, może tylko i wyłącznie Sąd, jeżeli mandat został nałożony za czyn nie będący wykroczeniem.
Przepraszam magnatex, źle się wyraziłem. Mandatu nie dostałem do tej pory, mimo, że wykroczenie zostało ujawnione dnia 21-06-2010 (koresponduję z nimi i ciągle jestem wzywany w charakterze świadka).
Moje pytanie miało brzmieć tak: czy SM może anulować moją sprawę (powtarzam: mandatu do tej pory nie otrzymałem) czy nie wchodzi to w grę i obligatoryjnie MUSZĄ to procesować przez Sąd? Przecież mają po prostu zdjęcie pojazdu w swojej bazie, ale logicznie rzecz biorąc mogą je zwyczajnie wykasować i sprawy nie będzie. Czy takie rzeczy są możliwe ? Podejrzewam, że tak. A co w sytuacji jeśli fotoradar namierzy pojazd Straży Miejskiej lub Policji poruszający się z niedozwoloną prędkością ? Może Was zaskoczę, ale to się zdarza notorycznie (nie jadą na sygnale). Tylko oczywiście im można a zwykłego szarego człowieczka będą tak długo męczyć o te 100 czy 200 zł aż zapłaci...I gdzie tu sprawedliwość ?

Pozdrawiam serdecznie, Michał
 
Ostatnia edycja:
wanmic1 napisał:
Moje pytanie miało brzmieć tak: czy SM może anulować moją sprawę (powtarzam: mandatu do tej pory nie otrzymałem) czy nie wchodzi to w grę i obligatoryjnie MUSZĄ to procesować przez Sąd? Przecież mają po prostu zdjęcie pojazdu w swojej bazie, ale logicznie rzecz biorąc mogą je zwyczajnie wykasować i sprawy nie będzie. Czy takie rzeczy są możliwe ? Podejrzewam, że tak.
Źle podejrzewasz, zdjęcia nie można skasować. Skoro jest zdjęcie, to musi zostać wszczęte i przeprowadzone postępowanie, które może skończyć się w jeden ze sposobów:
a) sprawa zostaje ustalony i jeżeli terminy na to pozwalają zostaje ukarany mandatem,
b) sprawca zostaje ustalony, lecz z uwagi na przekroczenie ustawowych terminów, sprawa nie może zostać zakończona w postępowaniu mandatowym, i kierowany jest wniosek o ukaranie do Sądu,
c) sprawca zostaje ustalony, i na podstawie art. 41 k.w. zostaje wobec niego zastosowany środek postępowania wychowawczego w postaci pouczenia,
d) sprawca nie zostaje ustalony.

Jak rozumiem, Tobie chodzi o sytuację wskazaną w punkcie c. Takie rozwiązanie jest możliwe, ale w praktyce dla jego zastosowania, muszą zostać spełnione łącznie dwie przesłanki:
1. sprawca musi się przyznać do winy i wyrazić skruchę,
2. sprawa dopuścił się wykroczenia z jakiejś BARDZO ważnej przyczyny i ma w jakiś sposób możliwość udokumentowania tej przyczyny (tłumaczenie akwizytora, że szef wymaga objechania X sklepów i on musi łamać przepisy aby zdążyć nie przejdzie). Często ten ważny powód, to w praktyce okoliczności z pogranicza stanu wyższej konieczności.

A co w sytuacji jeśli fotoradar namierzy pojazd Straży Miejskiej lub Policji poruszający się z niedozwoloną prędkością ? Może Was zaskoczę, ale to się zdarza notorycznie (nie jadą na sygnale). Tylko oczywiście im można a zwykłego szarego człowieczka będą tak długo męczyć o te 100 czy 200 zł aż zapłaci...I gdzie tu sprawedliwość ?

A jesteś pewien....? Zmartwię Cię - postępowanie w przypadku takich fotek wygląda analogicznie jak w przypadku "Kowalskiego". Organ zajmujący się "obróbką" zdjęć występuje do organu na którego zarejestrowany jest pojazd, o udzielenie stosownych informacji i w zależności od wyników postępowania, podejmuje dalsze czynności. Proszę mieć jednak na uwadze, iż na fotoradar przeważnie "łapią" się osoby spoza danego rejonu. Miejscowi policjanci i strażnicy, doskonale wiedzą gdzie można dostać fotkę. Dodatkowo policjant który zostanie ukarany mandatem, ma oprócz tej kary wszczynane także postępowanie dyscyplinarne - więc jest de facto karany dwukrotnie.
 
Dziękuję za wyjaśnienie. A co w sytuacji jak napisałeś:
d) sprawca nie zostaje ustalony ?
Rozumiem, że wówczas sprawa jest umarzana i koniec, czy tak ?

Pozdrawiam, Michał
 
magnatex napisał:
A jesteś pewien....? Zmartwię Cię - postępowanie w przypadku takich fotek wygląda analogicznie jak w przypadku "Kowalskiego". Organ zajmujący się "obróbką" zdjęć występuje do organu na którego zarejestrowany jest pojazd, o udzielenie stosownych informacji i w zależności od wyników postępowania, podejmuje dalsze czynności. Proszę mieć jednak na uwadze, iż na fotoradar przeważnie "łapią" się osoby spoza danego rejonu. Miejscowi policjanci i strażnicy, doskonale wiedzą gdzie można dostać fotkę. Dodatkowo policjant który zostanie ukarany mandatem, ma oprócz tej kary wszczynane także postępowanie dyscyplinarne - więc jest de facto karany dwukrotnie.
Policjanci, Magnateksie, też potrafią się zachowywać racjonalnie, tj. przekraczają dozwoloną prędkość w stopniu umiarkowanym. W Piasecznie pod Warszawą znajduje się szkoła policyjna. Bardzo często wyjeżdżają z niej, lub powracają do niej, kolumny kilku(nastu) samochodów policyjnych. W większości zapewne dla zabezpieczania imprez. Jadą zawsze równo, z bezpieczną szybkością 70 km/h. Ani ja, ani żaden z moich znajomych, w ciągu kilkunastu lat nie zauważyliśmy, aby choć raz zwolnili do 50 km/h. I słusznie. Nie ma takiej potrzeby.

A co do odpowiedzialności funkcjonariusza policji, to raczysz sobie żartować. Aczkolwiek - rzeczywiście - wszystko może zależeć od jego stosunków ze zwierzchnikiem. Jeżeli są dobre, to wystarczy, że policjant oświadczy (a szef potwierdzi), że jadąc prywatnym samochodem zauważył osobnika, podobnego do podejrzanego np. dilera narkotyków. Później się okazało, że sygnał był fałszywy. No, ale z konieczności, jakiś czas musiał za nim jechać z tą samą co on prędkością.
 
Czyli jak widać zdania są podzielone odnośnie odpowiedzialności funkcjonariusza policji przy przekroczeniu prędkości...

Czy ktoś wtajemniczony może potwierdzić, czy fotoradar zawsze ma margines "bezpieczeństwa" 20 km/h ? Czyli jak jest ograniczenie do 50 km/h to fotoradar "łapie" dopiero tych jadący powyżej 70 km/h ?

Czy to reguła ? W moim przypadku tak właśnie było: ograniczenie do 50 km/h, a strażak miejski napisał, że wykroczenia są "wybierane" dopiero od 71 km/h. Pojazd którego jestem właścicielem poruszał się 77 km/h (notabene zabójcza prędkość jak na 3 pasmową jezdnię odgrodzoną od chodnika ponad 2 metrowym pasem zieleni i wysokim krawężnikiem, wstyd że w takich miejscach ustawiają radary, wygląda to dokładnie tak, jakby po prostu szukali "łatwej kasy"...)
Szkodliwość społeczna czynu żadna ale kogo to w ogóle interesuje...

Pozdrawiam, Michał
 
Ostatnia edycja:
wanmic1 napisał:
Czyli jak widać zdania są podzielone odnośnie odpowiedzialności funkcjonariusza policji przy przekroczeniu prędkości...

Czy ktoś wtajemniczony może potwierdzić, czy fotoradar zawsze ma margines "bezpieczeństwa" 20 km/h ? Czyli jak jest ograniczenie do 50 km/h to fotoradar "łapie" dopiero tych jadący powyżej 70 km/h ?

Czy to reguła ? W moim przypadku tak właśnie było: ograniczenie do 50 km/h, a strażak miejski napisał, że wykroczenia są "wybierane" dopiero od 71 km/h. Pojazd którego jestem właścicielem poruszał się 77 km/h (notabene zabójcza prędkość jak na 3 pasmową jezdnię odgrodzoną od chodnika ponad 2 metrowym pasem zieleni i wysokim krawężnikiem, wstyd że w takich miejscach ustawiają radary, wygląda to dokładnie tak, jakby po prostu szukali "łatwej kasy"...)
Szkodliwość społeczna czynu żadna ale kogo to w ogóle interesuje...

Pozdrawiam, Michał

Faktycznie niepisaną regułą (najczęściej w Policji) jest racjonalizowanie pułapu od którego fotoradary robią pomiar.
Funkcjonariusze na odprawach dostają wytyczne, gdzie i kiedy mają ustawiać fotoradary oraz co jest celem działania.
Ustawiając fotoradar funkcjonariusze biorą pod uwagę szereg czynników, m.in. godzinę, natężenie ruchu, liczbę zdarzeń na odcinku. Biorą także aspekt ekonomiczno-kadrowy :) ktoś bowiem musi owe fotki później obrobić.

Z doświadczeń rodzinnych wiem o sytuacji gdy ustawiono pierwszy w mieści fotoradar na ulicy o trzech pasach w każdą stronę. Zakres pomiaru ustalono na obowiązujące tam 70 km/h efekt, po godzinie do obróbki było około 5 tys. zdjęć pojazdów przekraczających prędkość (dobowe natężenie dla tego odcinka to jakieś 55 tysięcy z czego 70% to ruch do i z pracy czyli w godzinach między 6 a 18). Po kilkudniowych testach przestawianiu urządzenia w zakresie 70 - 90 km/h liczba fotek spadła o 90%. W chwili obecnej fotoradar w tym miejscu robi około 1000 fotek na dobę (chyba, że trafi się akcja pasy czy inne telefony komórkowe - wtedy pstryka każdemu jadącemu powyżej 40 km/h :) )
 
Dombel napisał:
Faktycznie niepisaną regułą (najczęściej w Policji) jest racjonalizowanie pułapu od którego fotoradary robią pomiar.
Funkcjonariusze na odprawach dostają wytyczne, gdzie i kiedy mają ustawiać fotoradary oraz co jest celem działania.
Ustawiając fotoradar funkcjonariusze biorą pod uwagę szereg czynników, m.in. godzinę, natężenie ruchu, liczbę zdarzeń na odcinku...

Zapytam: a któż to dał policji prawo do rozstrzygania co jest wykroczeniem (np. przekroczenie powyżej 20km/h), a co nie jest? To Sejm uchwala prawo o ruchu drogowym, a policja, czy straż miejska jest od egzekwowania przepisów. Zarządca ustawiający znak ograniczenia na np. 40 km/h bierze pod uwagę warunki na danej drodze, a nie policjant, któremu nie chce się obrabiać zdjęć z powodów poniższych, też..

Dombel napisał:
... Biorą także aspekt ekonomiczno-kadrowy :) ktoś bowiem musi owe fotki później obrobić.

Czyli na terenie gorzej obsadzonych komisariatach mogą ginąć ludzie bo ... nie ma kto obrabiać fotek, a przy tych samych warunkach drogowych, na terenie lepiej obsadzonych kadrowo komisariatów ludziska mogą czuć się bezpieczniej? - tak pokrętnego tłumaczenia dawno nie słyszałem

P.S. Przypomnę może panom "specom", że wykroczeniem jest jazda nawet o 1 km/h szybsza niż dopuszczalna w danym miejscu i tyle, tylko tyle...

wanmic1 napisał:
...(notabene zabójcza prędkość jak na 3 pasmową jezdnię odgrodzoną od chodnika ponad 2 metrowym pasem zieleni i wysokim krawężnikiem, wstyd że w takich miejscach ustawiają radary, wygląda to dokładnie tak, jakby po prostu szukali "łatwej kasy"...)
Szkodliwość społeczna czynu żadna ale kogo to w ogóle interesuje...

Pozdrawiam, Michał

Swoje pretensje źle adresujesz, to administrator (właściciel) drogi stawia znaki, a policja, czy SM ma je egzekwować, dodam że niezareagowanie na wykroczenie przez funkcjonariusza SM czy Policji stanowi niedopełnienie obowiązków...
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Grreg napisał:
P.S. Przypomnę może panom "specom", że wykroczeniem jest jazda nawet o 1 km/h szybsza niż dopuszczalna w danym miejscu i tyle, tylko tyle...
Większych bzdur, to w życiu nie usłyszałem. Każdy FR, nawet bardzo dokładnie ustawiony, ma znamionowy błąd pomiaru. W przypadku Fotorapidów do 100 km/h wynosi on 3 km/h. Oznacza to, że kierowca, któremu FR odnotował 43 km/h, mógł faktycznie jechać dozwolone 40 km/h. Do tego dochodzi błąd ustawienia osi FR względem osi jezdni. Jeżeli ten kąt jest mniejszy od 22 stopni, to FR zawyża prędkość, tj. pokazuje wyższą, niż była faktycznie. Innych źródeł błędów nie będę omawiał, gdyż zostały już omówione. Wspomnę jedynie o temperaturze i silnym nasłonecznieniu. Jeżeli FR jest wymontowany ze stanowiska stacjonarnego, i stosowany jako mobilny, to po godzinie, dwóch, w silnym słońcu może się nagrzać powyżej 50 st. Celsjusza, dopuszczanej dla FR przez prawo. A ponadto, miejsce posadowienia FR mobilnego powinno mieć atest OUM (stacjonarnego ma). FR może bowiem "zwariować" nie tylko na skutek wysokiej temperatury, lecz także wtedy, gdy SM ustawi go pod linią wysokiego napięcia.

A odnośnie wykroczenia, to zalecam czytanie § 1 Kodeksu Wykroczeń. Niektórym wtedy się rozjaśni w głowach, czy nieprzestrzeganie 40 km/h na dwupasmowej, pustej drodze, oddzielonej pasem zieleni od chodnika dla pieszych, jest rzeczywiście wykroczeniem.
 
Ursusie, moja wypowiedź dotycząca wykroczenia (o1 km/h) dotyczy faktu, a nie czy była ona zmierzona fotoradarem, czy innym urządzeniem, jeżeli za bardzo na skróty poszedłem - przepraszam.
 
Grreg napisał:
Ursusie, moja wypowiedź dotycząca wykroczenia (o1 km/h) dotyczy faktu, a nie czy była ona zmierzona fotoradarem, czy innym urządzeniem, jeżeli za bardzo na skróty poszedłem - przepraszam.

Zgadzam się z tobą w zupełności. Takich manewrów nie powinno się uskuteczniać. Jednak teoria teorią a życie swoje pokazuje.

Swoją drogą tak już trochę przewrotnie Cię zapytam:

Jak wyobrażasz sobie funkcjonowanie poszczególnych jednostek, które zajmowałyby się jedynie obróbką zdjęć pstrykniętych przez fotoradar, nie mając czasu na wykonywanie innych zadań. :)

Straże gminne czy miejskie mają mniejszy problem, ponieważ pieniądze z mandatów zasilają bezpośrednio kasę gminy, stąd łatwiej jest zatrudnić dodatkowe osoby do obsługi zdjęć.
Policja oddaje całą kasę de facto do budżetu państwa, gdzie rozchodzi się ona na zupełnie inne cele.

Tu trzeba kompleksowych zmian systemowych (z pozostawieniem części dochodu z mandatów w jednostkach, które je wystawiły) by to o czym piszesz nie było jedynie Utopią.

A tak dla ścisłości to właśnie w lepiej obsadzonych (większych komisariatach) brakuje ludzi, właśnie z tego względu, że dysponują oni takim sprzętem oraz wypełniają większą ilość zadań. Osobiście uważam, że Misiek z suszarką ustawiony w widocznym miejscu jest wiele skuteczniejszy niż dziesięć masztów z jednym czynnym fotoradarem. Te ostatnie mają tylko jedno zadanie - łatanie dziur budżetowych na poziomie władz centralnych lub samorządów.
Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Witam,
Pytanie: czy straż miejska ma prawo robić zdjecia samochodem znajdującym się w ruchu? Załapałem sie na takie zdjecie i o ie mnie pamiec nie myli to auto z zabudowanym fotoradarem jechało z kierunku przeciwnego do mojego... Jak im to może wyjść? Jak udokumentują miejsce zrobienia zdjecia? Na tym odcinku jest kilka miejsc gdzie jest 50ka ale wiekszość to 90ka...
Pozdrawiam
 
Dombel napisał:
Tu trzeba kompleksowych zmian systemowych (z pozostawieniem części dochodu z mandatów w jednostkach, które je wystawiły)

Myślenie całkowicie fałszywe. Ten sposób rozumowania prowadzi do wniosku że sędzia sądu powinien mieć udział w nałożonych karach. Ale to prowadzi do tego że nagle wszyscy są "winni" i wszystkich się skazuje. Widzimy przecież jak zachowują się niektóre gminy. Zachowują się jak zbóje. Moim zdaniem należy zrobić dokładnie odwrotnie, nakładający karę nie może odnosić z niej żadnych osobistych ani "służbowych" korzyści.
 
Grreg napisał:
Swoje pretensje źle adresujesz, to administrator (właściciel) drogi stawia znaki, a policja, czy SM ma je egzekwować, dodam że niezareagowanie na wykroczenie przez funkcjonariusza SM czy Policji stanowi niedopełnienie obowiązków...
Dobrze wiesz jak "mądrze" są ustawiane znaki w Polsce, aż się płakać chce !!! Jak jadę (nawet sam) to widząc taką głupotę (np ograniczenie do 40 km/h na pustej 3 pasmowej jezdni z polami po bokach a zaraz dalej zakręt który bez problemu można pokonać z prędkością 120 km/h) nie mogę się powstrzymać i bluzgam na głos sam do siebie...
Ja się z Wami zgadzam we wszystkim - owszem, niech sobie mierzą prędkość ile chcą ale niech te ograniczenia będą jakieś rozsądne !!! Co za debil (przepraszam, bo inaczej nazwać tego nie można) weryfikuje jakie ograniczenie postawić w danym miejscu ? Skoro większość ludzi w tym miejscu łamie prędkość i skoro % wypadków w tym miejscu jest bliski 0 to chyba logiczne, że ograniczenie powinni znieść w tym miejscu lub zwiększyć dozwoloną prędkość, ale nie....Po co ? Lepiej natrzepać kasy na logicznie jadących kierowcach...

Dużo jeżdżę po Europie i tylko u nas drogi są tak fatalnie oznakowane ! I potem się dziwią, że ludzie nie stosują się do przepisów...No ale jak można się sosować do kretyńskich przepisów ? Pewnie zaraz ktoś powie: "głupie prawo ale prawo". Tego kto tak chociaż pomyśli namawiam do zmiany sposobu myślenia bo nie wyjdziemy z tego grajdołu przez następne dziesięciolecia.
Prawo ma być mądre, rozsądne, logiczne i spójne. Nasze prawo nie spełnia żadnego z tych kryteriów.

I jeszcze jedno (skoro już tak marudzę): niedawno wróciłem z Hiszpanii (po kilku tygodniach życia tam) i powiem Wam jedno: jak się tu przylatuje i jak się widzi nędzę, głupotę, bezmyślność i bałagan w naszym kraju, to widać, że jeszcze komuna z nas wyłazi...Takie było moje pierwsze wrażenie po powrocie do Polski...Jestem pewny, że Ci co byli w Hiszpanii sie ze mną zgodzą, a teraz pozostała już tylko szara rzeczywistość do której niestety trzeba się tylko przyzwyczaić :(

Pozdrawiam, Michał
 
Witam.
Magnateksie na wstępie należą Ci się przeprosiny co niniejszym czynię, udzieliłeś informacji na większość aktualnych paragrafów, choć z uwagi na brak precedensu nie ma nad czym deliberować, dalsze wywody nie są skierowane "do Ciebie".
Szkoda że dalej mentalność służb porządkowych (które mają służyć społeczeństwu) ogranicza się do wytycznych i mentalności służb z czasów komunistycznych. np co by komuś szkodziło żeby potraktował kogoś jak człowiek a nie jako Funkcjonariusz. "Dziękujemy że stawiła/stawił się pan/pani na wezwanie, należy się zwrot kosztów o które proszę wystąpić do sekretariatu/ czy innej komórce."
Brzmi o wiele lepiej niż "na żądanie"- prawda?
Za czasów mojego dzieciństwa pałowano ludzi bo tak było w przepisach, dalej mamy to powielać? Bo tak jest napisane? a gdzie empatia się pytam?
Suma summarum dobrze że możemy żalić się wyżej i wtedy dochodzić swoich praw a nie w naszym, powiecie/regionie....
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra