U
Ursus21
Stały bywalec
- Dołączył
- 06.2009
- Odpowiedzi
- 491
To jakaś ściema.magnatex napisał:Kwestie związane ze zwrotem kosztów stawiennictwa świadków reguluje dekret z 26 października 1950r. o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym (Dz. U. z 1950r. nr 49, poz. 445 z późniejszymi zmianami). Dekret ten reguluje kwestie związane z wezwaniami świadków w związku z prowadzonymi postępowaniami przygotowawczymi i sądowymi, nie reguluje natomiast kwestii dotyczących wezwań organów samorządowych. W dekrecie tym znajdziesz odpowiedź na większość zadanych przez siebie pytań.
W necie jest faktycznie napisane : "dekret ... wprowadzony przez Radę Ministrów, a zatwierdzony przez Radę Państwa ...". Do 21 lipca 1952r. obowiązywała konstytucja z 1935r., w której żadnej "Rady Państwa" nie było. A że nie było, to też można poznać po tym, że podającym się za Prezydenta RP do 1952r. był niejaki Bolesław Rutkowski, ps. rewolucyjny "Bierut".
Tenże osobnik zgodnie z wtedy obowiązującą Konstytucją nie mógł być Prezydentem RP ze względu na brak obywatelstwa polskiego. W 1935r. został skazany na 7 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz ZSRR. W czasie pobytu w więzieniu zrzekł się obywatelstwa polskiego, a Ambasada ZSRR w Warszawie poinformowała go o przyznaniu mu obywatelstwa radzieckiego. Władze polskie przyjęły do wiadomości fakt zrzeczenia się przez niego obywatelstwa i po krótkiech negocjacjach z ZSRR wydaliły go do jego nowej ojczyzny.
Historykom nie jest znany fakt zrzeczenia się przez niego obywatelstwa ZSRR i złożenia prośby, nawet do tak ułomnego "organu" jak PKWN, o nadanie mu obywatelstwa polskiego.
Tak więc obywatel ZSRR, Bolesław Rutkowski, nie mógł być Prezydentem RP, a jeżeli nawet za takiego się podawał, to tym gorzej dla dokumentów, które podpisywał (wszystkie są (tj. były) nieważne).
Gdyby jednak, Magnateksie, ta argumentacja historyczna nie przekonała Cię, to jak zrozumiałem z Twojej wypowiedzi, sposobu zwrotu kosztów stawiennictwa świadka na wezwanie SM lub SG nie reguluje żaden przepis prawa. To jest "świadek" może prosić ich o przesłuchanie w swoim miejscu zamieszkania, argumentując to także wysokimi kosztami stawiennictwa. Świadek nie musi bowiem minimalizować kosztów, skoro nic go do tego nie zmusza. Do PKP IC może się udać taksówką (i wziąć fakturę), do SM także taksówkę (zwłaszcza, jak go zaboli noga). Jeżeli pora przesłuchania nie pokrywa się z harmonogramem ruchu komunikacji publicznej, to - jak rozumiem - powinien w danej miejscowości pojawić się dzień wcześniej i opłacić nocleg w hotelu. Itd. Itd.