grunt zajęty pod pas drogowy

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
"to na wnioskodawcy spoczywa obowiązek udowodnienia, że jest stroną"

gdzie uczono prawa tego urzędnika?

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/528BD52F49

Bezsporne ustalenie kręgu stron postępowania należy bowiem do elementarnych obowiązków organu, jest to okoliczność, którą należy wyjaśnić niezwłocznie z wszczęciem postępowania.
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
gdzie uczono prawa tego urzędnika?
Pan śmie żartować, prawda? ;-)
Jakiś czas temu odwiedzili nas kontrolerzy z PPIS, gdzie jedna z inspektorek (młoda panienka) okazała się absolwentką filozofii. Tuż po studiach...

Poza tym, urzędnik "jednocześnie poinformował", że po prostu "nie podziela [mojego] stanowiska" :-). Tzw. syndrom zdania tut. urzędu. Ot i wszystko :-)
 
voyteg napisał:
chodzi o to, aby ludzie mieli dosyć
Ludzie, to faktycznie są od WYBIERANIA (raz na jakiś czas). A potem mogą już sobie pójść...
A najlepiej, żeby do kolejnego WYBIERANIA nie wierzgali za mocno (dali spokój).
 
Jakiś czas temu odwiedzili nas kontrolerzy z PPIS, gdzie jedna z inspektorek (młoda panienka) okazała się absolwentką filozofii. Tuż po studiach...

Czyżby w ramach sprawdzania prawdziwości powiedzenia, ze są rzeczy na niebie i ziemi o których się filozofom nie śniło...?
 
honefoss napisał:
w ramach sprawdzania
Tu nie dała się zaskoczyć :-) Panienka przedmiotowa spojrzała na tzw. indoor unit klimatyzacji (split) i fachowo zawyrokowała: "miesza ta klimatyzacja. Oj miesza."
 
honefoss napisał:
są rzeczy na niebie i ziemi o których się filozofom nie śniło
Cały miniony weekend wsłuchiwałem się w opowieści znajomych lekarzy o kontrolach z NFZ, ze szczególnym uwzględnieniem barwnych postaci kontrolerów: rehabilitantów, kosmetyczek, KOSMETOLOGÓW, IRYDOLOGÓW itd. W wachlarzu specjalności nie było chyba tylko chiromantów. To wcale nie jest śmieszne...
 
voyteg napisał:
Może się przyda apropo przedawnienia podatkowego (zdaniem organu)
Napisałem do SKO zażalenie na niezałatwienie sprawy w ustawowym terminie, a następnie skargę do WSA (chwilę później organ wydał decyzje).

Organ, w odpowiedzi do SKO (datowanej na początek czerwca, w załączeniu) w związku z moim zażaleniem pisze coś zdumiewającego: "organ podatkowy pragnie ponadto zauważyć, iż kwestia zawarta w złożonym odwołaniu, a dotycząca zwrotu ""(...) podatku "za drogi" wraz z odsetkami za 10 lat wstecz, na rachunek bankowy adresata decyzji (...)", zostanie rozstrzygnięta w odrębnym postępowaniu". Informacja o tyle zaskakująca, że organ odmówił wszczęcia postępowania w tej części, o czym pisałem powyżej a o żadnym odrębnym postępowaniu (ewentualnie zmianie stanowiska) nic mi nie wiadomo. A o zmianie stanowiska nic nie wiem. Co organ znowu może kombinować...?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
Urzednik sugeruje
Na mój nos urzędnik też sugeruje, że z odsetek też będzie figa z makiem - decyzję wydano o odpisie BEZ ODSTETEK :-)
Bo stosownie do przepisu art.6 ust. 6 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych to "osoby fizyczne są zobowiązane do składania organowi podatkowemu informacji o nieruchomościach i obiektach budowlanych w terminie 14 dni od dnia wystąpienia okoliczności uzasadniających powstanie albo wygaśnięcie obowiązku podatkowego w zakresie podatku od nieruchomości lub od dnia zaistnienia zdarzenia mającego wpływ na wysokość opodatkowania".

Odwołałem się do SKO argumentując, że nie jest prawdą, iż dopiero w dniu złożenia mojego wniosku "wyszły na jaw istotne dla sprawy okoliczności faktyczne, istniejące w dniu wydania decyzji, nie znane organowi, który wydał decyzję". Otóż organ z urzędu wie o "zdarzeniu mającym wpływ na wysokość opodatkowania" z ustawy z dnia 13 października 1998r o "przepisach wprowadzających ustawy reformujące administrację publiczną" i fakcie, że z dniem 1 stycznia 1999r grunt został "nabyty" przez miasto. A i poprzedni właściciel (dziadek) w grudniu 2004r. wniósł (tak jak potrafił) do uregulowania tej sprawy a skarżony organ, z niezrozumiałych powodów, przekazał wówczas sprawę do Zarządu Dróg Miejskich. Tak więc ponownie wezwałem do zwrotu zapłaconego podatku z odsetkami.
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Sachalin napisał:
Wysłałem przed chwilą zażalenie do wojewody.
A w załącznikach publikuję odpowiedź wojewody.
Wypada zwrócić uwagę na terminy a co za tym idzie - rzutkość i dynamikę w działaniu wojewody, który (przypomnę) pouczył prezydenta w sprawie... bezczynności.

Po co nam takie bezwładne urzędy...? Kiedy to wszystko znormalnieje...?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Sachalin napisał:
Po co nam takie bezwładne urzędy...? Kiedy to wszystko znormalnieje...?

Niestety mamy duze przyzwolenie w kraju na cwaniactwo.

Patrz afera taśmowa, ta czy poprzednie. Gdyby nagrywani użwali "czystej mowy" rozmawiając o tematach publicznych, to przeciez nagranie tylko by potwierdziło ich szlachetne intencje. A tak to jedno mówią prywatnie, drugie publicznie. Wszyscy o tym wiedzą, więc pretensja do tego co nagrał i złamał zmowe milczenia obnażając grę pozorów
 
voyteg napisał:
Patrz afera taśmowa, ta czy poprzednie.
Uwarunkowanie kulturowe, to jedno, ale z drugiej strony zastanawiam się gdzie mamy oczy, kiedy min. kluczowego państwowego resortu po pierwsze: dał się nagrać (!), a po drugie - "w biały dzień" daje do zrozumienia, że "tłustego misia" można okraść jeszcze bardziej. Co faktycznie wynieśliśmy z tych minionych afer? Jakie wnioski - my, motłoch - wyciągnęliśmy? Który poważny partner zagraniczny podzieli się z nami jakąkolwiek tajemnicą?

Bywa, że ja też używam "różnego" języka. Nawet do końca nie wiem, czym to bywa spowodowane: chwilowymi emocjami, chęcią "dorównania" rozmówcy...?
Ale "w tej aferze", jest tak jak zauważył jeden z dziennikarzy: mąż nakryty na zdradzie próbuje przekonać żonę, że najważniejsze przecież jest ustalenie, "kto chce zrujnować ich małżeństwo"? :-)
 
voyteg napisał:
Mniej tu chodzi o forme
Naturalnie. Ze smutkiem stwierdzam, że jesteśmy tak ogłupieni, że "sól" tego zagadnienia w ogóle nie robi na nas wrażenia. Jakiś przedsiębiorca... może złodziej, bo przecież uczciwie "się nie dorobił"... Dlaczego ON mam mieć lepiej niż ja... To niech teraz ma. Do nas dotrze tylko ustawowe podniesienie ceny np. salcesonu o 2,5zł na kg.
 
voyteg napisał:
normuje to art. 30 § 4 KPA
Sprawa nabiera zagadkowych kolorów...

Dziś z UM otrzymałem do wiadomości zagadkowe pismo, które jest odpowiedzią na pytanie skierowane przez spadkobierczynię odnośnie wydzielonego już geodezyjnie z mojej działki fragmentu znajdującego się obecnie pod pasem drogowym.

Kto i co może tutaj "knuć"?
Czy aby UM nie próbuje odszkodowania "odroczyć" do czasu "ostatecznego ustalenia pełnoprawnego beneficjenta" odszkodowania za grunt znajdujący się obecnie pod drogą publiczną, być może przed sądem powszechnym...?
W moim akcie notarialnym zakupu gruntu nie ma informacji na temat "przelewu wierzytelności", jednak bez problemu mogę powołać świadków negocjacji, podczas których Dziadek kilkukrotnie poinformował mnie (i przekazał stosowną korespondencję z UM), że we właściwym czasie będę mógł odzyskać odszkodowanie za grunt zajęty pod drogę, którego formalnym właścicielem przestał być na mocy wiadomej ustawy.

Czy to znaczy, że po zakupie nie przysługuje mi niejako automatycznie prawo do roszczeń?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
ta osoba nie musi odpowiadać nić,

ciekawe jest pytanie o "intencje osoby zmarłej" - na jakiej podstawie zeznania tej pani urząd chce uznać za wiarygodne
 
voyteg napisał:
ta osoba nie musi odpowiadać nić,
Kiedy właśnie z pisma wynika, że "ta osoba" prowadzi jakieś swoje dochodzenie w temacie wydzielonego przeze mnie fragmentu...
Nie robi tego zapewne bez celu.

voyteg napisał:
ciekawe jest pytanie o "intencje osoby zmarłej" - na jakiej podstawie zeznania tej pani urząd chce uznać za wiarygodne
Pytanie, czy zakup versus dziedziczenie czymś specjalnym się różni i czy pani ta rzeczywiście (w wyreżyserowanych "nowych" okolicznościach) może rościć sobie prawo do wydzielonej części, którą kupiłem, a która "nie powinna być przedmiotem obrotu prawnego"...?

Albo UM chce celowo poczekać lub wszelkimi sposobami postępowanie zawiesić, albo (być może) ktoś tu coś w porozumieniu z UM, ale za MOIMI plecami próbuje wyreżyserować... Sprawa niby drobna, ale strasznych rzeczy się naczytałem na temat kulis postępowań wywłaszczeniowych i odszkodowawczych prowadzonych w pewnym niemałym mieście w centralnej Polsce... zdobywanie i przedkładanie oświadczeń/poświadczeń wprost z zaświatów okazuje się banalnie proste i jest na porządku dziennym... :roll:
 
Sachalin napisał:
Kiedy właśnie z pisma wynika, że "ta osoba"

To ciekawe, bo raczej nie przysluguje jej przymiot strony w tym postepowaniu

Sachalin napisał:
Pytanie, czy zakup versus dziedziczenie czymś specjalnym się różni

nawet w toku postepowania zakup sprawia, ze prawa strony przechodza na nabywce...
 
voyteg napisał:
To ciekawe, bo raczej nie przysluguje jej przymiot strony w tym postepowaniu
Więc może sam organ (znany już ze zdania tut. urzędu) sam kreuje temat jako sprawę szczególnie skomplikowaną z uwagi na przekazaną już do WSA drugą skargę ws. bezczynności...?

Czy pismo spadkobierczyni do organu może stać się przedmiotem mojego wniosku o udzielenie informacji publicznej?
Za minimum :-) 14 dni dowiedzielibyśmy, o co faktycznie pytała spadkobierczyni...
Co pan na to?

voyteg napisał:
nawet w toku postepowania zakup sprawia, ze prawa strony przechodza na nabywce...
No więc właśnie. A organ, na swój sposób, daje do zrozumienia, że prawo do roszczeń, to jedno a prawo własności to drugie... a przede wszystkim, że tylko (?) w wyniku dziedziczenia można przejąć roszczenia, chyba, że umowa kupna wyraźnie przelew roszczeń precyzuje. A u mnie nie precyzuje. A skoro tak, to pojawia się niezrozumiałe i zagadkowe pytanie organu (a do tego już przywykłem) o intencje zmarłego...? :-) Tak przynajmniej stanowisko organu ja rozumiem :-)
 
Powrót
Góra