iskierka nadziei

  • Autor wątku Autor wątku magdalen232
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Bardzo Ci wspolczuje...wiem, ze to ogromnie trudne trzymac sie w takich chwilach, ale pamietaj, ze masz przy sobie kogos, kto zrodzil sie z Waszej milosci. Nie wstydz sie prosic o pomoc psychologa czy psychiatre, bo takiego bolu nie powinno sie nosic samotnie...
 
Niech Bóg da ci cierpliwość, abyś pogodziła się z tym czego nie możesz zmienić, dał siłę, byś zmieniała to co możesz, oraz mądrość, byś jedną rzecz od drugiej potrafiła odróżnić.

Wiem, że to co teraz czujesz jest nie do zniesienia, ale nie pozwól by przysłoniło Ci to jasność umysłu. Tak naprawdę decyzja należy do Ciebie, ale nie podejmuj jej teraz, gdyż w takim stanie ciężko podjąć właściwą. Nie skazuj swojego dziecka na większe cierpienie, niż to konieczne. Dziecko najbardziej potrzebuje matki, a ja wierzę w to, że jesteś najlepszą jaką możesz być. Nie popełniaj błędów, których się nie da naprawić. Powiem Ci szczerze, może Ci się to nie podobać. Ale nie sztuką jest zrezygnowac ze świata, największym wyzwaniem jest stawiać czoła niemożliwemu, tylko pytanie, czy masz tyle w sobie odwagi by się nie poddać?? Każdy dzień przynosi wyzwanie, ale i nadzieję, bo wraz ze wschodem słońca budzi sę życie każdego dnia. Pomyśl ile możesz dobra wnieść w życie każdego z nas. Ile osób będzie w rozpaczy gdy Ciebie zabraknie??Czy naprawdę nie chcesz zobaczyć jak Twoje dziecko dorasta?? Będziesz miała trudne zadanie, ale dlaczego nie chcesz spróbować??
 
Wyrazy glebokiego wspolczucia:(....zadne slowa nie ukoja tego co czujesz ale niech BOG da ci sile by prztrwac te trudne chwile.Walcz i nie poddawaj sie!!!a twoj T napewno bedzie nad wami czuwal.Pozdrawiam i trzymaj sie!!
 
Akte ma racje jeśli potrzebujesz tego to krzycz.
Popatrz na Wasze maleństwo przecież to część jego została z Tobą i to dziecko ma teraz tylko Ciebie. Wiem, że dasz radę-musisz.
 
Pamiętaj że jakaś część jego samego jest w Waszym dziecku. Dał Ci coś czego nikt nie jest w stanie Ci odebrać...ani więzienie ani żaden rząd. Trzymaj się.
 
Najszczersze wyrazy współczucia [*] :(
Popłakałam się
 
Madziu nie ma słów jakie Cię pocieszą :(
Nie ma takich uczuć jakie mogą opisać Twoją sytuację, tak jak wszyscy wspomnieli, to musisz być silna dla Dziecka! Ono potrzebuje teraz Ciebie, a Ty Jego. Jest częścią Jego...
Przykro mi bardzo...:(
 
magdalen232 napisał:
Dziewczyny dziekuje za słowa otuchy ale to co czuje jest nie do zniesiena czuje zal, smutek,złość , bezsilnosc wszystko naraz tego nie da sie przezyc ja juz nie daje rady.. Chce byc z nim...

Przepraszam ze to napisze i na pewno spotkam sie tutaj ze slowami krytyki jednak nie mozesz tak mowic ani myslec nawet. Twoj T. to zrobił, bardzo ci wspolczuje i nie potrafie wyrazic slowami jak bardzo mi jest zal i szkoda Ciebie i Maleństwa. Jednak nie wolno Ci tego zrobić. Jest Maleństwo, które potrzebuje Matki.Los zabrał mu już Ojca, kto się wtedy zajmie dzieckiem? Nikt nigdy nie zastąpi mu Matki kochającej.
Twój T. wybrał taki los a nie inny, mam wrażenie, ze chyba w tej danej chwili nie pomyślał o tym, że zostawia tutaj Ciebie i Maleństwo, bo podejrzewam, że tak nie zrobiłby tego. Miał chwilę załamania, ale Ty nie możesz bo prócz Ciebie na świecie jest jeszcze dziecko, które zrodziło się z Ciebie z Niego jest Waszym Wspólnym Cudem i dla tego CUDU musisz znaleźć siłę, by żyć, by kochać, by płakać, by cierpieć, by spełniać marzenia swoje i jego!! NIE PODDAWAJ SIĘ!!!!!!
 
Dziekuje wszystkim za słowa otuchy. Tak bardzo chciala bym wiedziec ze to byl tylko zly sen... Bardzo mi pomagacie pisząc te cieple slowa aby zadna z Was nie spotkalo to co spotkalo mnie...
 
magdalen232 cieszę się, że się odezwałaś. Cały dzień czekałam na jakieś wieści od Ciebie. :(Ja również chciała bym żeby to był tylko sen. Słyszałyśmy już nie raz o takich "wypadkach" ale jeszcze nigdy nie przytrafiło się to jednej z nas i dlatego to tak strasznie boli. Od wczoraj nie mogę myśleć o niczym innym:( Mam nadzieję, ze jakoś się trzymasz i masz koło siebie kogoś bliskiego:serce:
 
Wiesz brakuje mi słów, zeby Cię pocieszyć, mój jest w areszcie, ma depresję, i czasem się zastanawiam, ale nie mogę się poddać. Dużo juz w życiu przetrwałam, wiem, ze czeka mnie jeszcze więcej, ale nie mam wyjścia, muszę walczyć o to by kiedyś było lepiej
 
Narzeczona walcz i badz przy nim .... a ja tu mam dzis wam do przekazania nowe wiadomosci ze do konca nie mam pewnosci ze zrobil to sam ze nikt mu w tym nie pomógl musze to wyjasnic bo za duzo jest nie jasnosci w tej sprawie karzdy mowi co innego prokurator wychowawca dyrektor... Dojde prawdy musze
 
magdalen wiesz co tak na chlopski rozum to on sam by tego nie zrobil ma Ciebie bobaska zaden normalny i odpowiedzialny facet by sie tak nie zachowal mi od samego poczatku wydawalo sie ze ktos mu "pomogl" ale to jest tylko moje zdanie. Badz silna i dojdz do prawdy
 
Masz rację Madziu i cieszę się, ze znalazłaś sobie cel. Ja się zastanawiam dlaczego o tym nigdzie nie mówią i nie piszą:mad:
 
To fakt nie wiem gdzie szukac pomocy bo nic nigdzie nie ma na ten temat
 
Madziu, mam nadzieję, że dojdziesz prawdy.Cieszę siĘ bardzo, że się odezwałas.
Wczoraj "ryczałam jk głupia, razem z Tobą.Trzymaj się cieplutko,jesteśmy z Tobą
 
Powrót
Góra