Kancelaria Pro Bono - przedsądowe wezwanie do zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku Justi3011
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witajcie

ja dostałam wczoraj takie wezwanie, ponieważ posiadam (posiadałam raczej..) ebook pewnej książki, której oryginał mam na półce. Kwota 209,11, z tym że liczba punktów na chomiku nie zwiększła się od roku, więc nie wiem skąd taka suma :/ Wysłałam im maila, jak ta ugoda ma wyglądać. Jestem gotowa zapłacić, aby uniknąć targania się po sądach, tylko czy to wystarczy? W wezwaniu jest podane, że trzeba podpisać ugodę, a jak ma do tego dojść, skoro nie wiem, jak ona wygląda, jakie są warunki, albo czy w ogóle ją dostanę...
 
Przeczytałem wszystkie posty w tym temacie. Temat bardzo mnie zainteresował, chociaż bezpośrednio mnie nie dotyczy, bo nigdy się w to nie bawiłem.
Powiem wam jedną rzecz, maile które otrzymujecie na wasze konta na stronie chomikuj.pl nie mają żadnej wartości pod względem prawnym. Oni chcąc domagać się od was jakiejkolwiek kasy powinni wam przesyłać listy polecone na wasze adresy domowe, w liście powinna być pieczątka kancelarii

Takiego maila to każdy może sobie napisać i rozsyłać do innych. Jak widać niektórzy skończyli prawo ale kompletnie nie mają o nim pojęcia.
 
Od razu zaznaczam, że nie mam nic z prawem wspólnego bardziej z informatyką

Nie udostępniam żadnych plików na necie by była jasność, ale wszystko to jest jak dla mnie palcem na wodzie pisane.

Dlaczego?
Większość użytkowników obecnie korzysta z sieci Internet za pomocą routerów z włączoną opcją rozgłaszania bezprzewodowego. Operator ma adres mac (a do niego przypisane ip naszego routera). Nie ma obowiązku zabezpieczenia takiej sieci, ani notowania kto z niej korzysta (operatorzy muszą). Systemy zabezpieczenia sieci (WEP, WPA) nawet jak są zastosowane to WEP jest starym systemem i jest skutecznie łamany na pewnych kartach przy pomocy specjalnego oprogramowania, zaś nawet zabezpieczenie WPA2 zawsze można obejść choćby zgadując hasło.
Można ukryć ssid ale to też się da sprawdzić jak również da się zabezpieczać po mac ale i tu da się obejść. Do czego dążę - do tego że każde zabezpieczenie da się obejść np. przez oprogramowanie typu backdoor.
Skoro ktoś jest w stanie wejść do sieci jest również w stanie snifować tą sieć i poznać aktywność użytkownika. Skoro tak to może również poznać login i hasło oraz się wkraść.
Mogę więc założyć, że ktoś złośliwy może mi zrobić problem wkradając się na konto i zamieszczając nielegalne rzeczy na nim.

Jak więc mogą udowodnić - wydaje mi się że tylko przez zatrzymanie komputera jeśli źle myślę to prawa jest porypa..

Tym bardziej że jeśli zabezpieczona przez operatora jest sieć po mac/ip to zawsze można łatwo ustalić wszystkie mac-i odpytując serwer. Jeśli zaś to jest np. neostrada lub coś podobnego to też można mieć router wifi i ktoś mógł zeskanować nam sieć.

Nie wiem może się mylę, ale jeśli wystarczy adres ip to jest bez sensu bo tak to prawie każdego można wrobić i byłoby to wysoce krzywdzące.
 
Ostatnia edycja:
Tak jak napisałeś adres IP prowadzi tylko to łącza. Jak ktoś ma ruter na końcu kabla w domu, to do sieci mógł się podłączyć (legalnie, lub włamując się) każdy.
A skoro ktoś ma roszczenie. to niech udowodni winę konkretnej osobie.
 
Przeczytałam już cały temat, ale mam pytanie, już zadane zresztą. Jeśli mieszkam sama, to raczej oczywiste jest, że nikt nie miał dostępu do komputera poza mną? Mam internet bezprzewodowy, więc raczej nikt mi się pod niego nie podłączy.
 
Ale przecież goście przychodzą. A Ty możesz udostępnić swój komputer gościom, i nie masz obowiązku sprawdzać co dana osoba na nim robi.
Mówisz że się nie przyznajesz, ale przychodzi do Ciebie wiele osób które korzystają z komputera, jednak nie pamiętasz konkretnie kto i kiedy. Proste. I nie szukają winnego, i mu winę udowodnią :cool:
 
U mnie to bardzo mało prawdopodobne, bo jestem samotnikiem:D Ogólnie nie rozumiem, jak to możliwe, że przesyłają wezwania na priv. No, u mnie jest jeszcze tak, że nikt pliku nie pobrał, bo licza punktów mi się nie zwiększyła, a naliczyli taką kwotę. A skoro plik był zablokowany przez portal, to chyba logiczne, że musiał być wtedy tylko do mojego użytku.
 
Nie znam się na portalu Chomikuj, ale z tego co twierdzi na kancelaria, to podstawą naliczania kar jest ilość pobrań, która przekłada się na korzyść w postaci jakichś punków. I oni na tym opierają całą swoją akcje.
Skoro więc nikt tego nie pobrał, to nie było straty właściciela praw autorskich, a Ty nie zyskałaś nawet tych śmiesznych punktów. W obliczy tego co oni mówią, nie rozumiem na jakiej podstawie (i w jaki sposób) naliczyli tę swoją karę.
Widać na kilometr że oni rozsyłają te swoje wezwania hurtowo, na podstawie wyników wyszukiwania. Olać ich i tyle. Tylko wcześniej wywal ten plik z dysku.

I na koniec pamiętaj o jednym: nawet jakby do czegoś doszło, to Tobie muszą udowodnić winę, a nie Ty swoją niewinność. A Ty wystarczy ze powiesz, iż nie jesteś jedyną osobą która korzysta z komputera, a nie pamiętasz komu i kiedy go udostępniałaś. I niech się bujają:wink:
 
Gdyby kancelaria miała 100% pewność, że prawo jest po ich stronie i mogą wyciągnąć od nas pieniądze, od razu powinni iść ze sprawą do prokuratury i ewentualnie przez sąd próbować zawrzeć ugodę (tylko sąd może decydować o formie ugody i wysokości odszkodowania!). Dlaczego więc tego nie robią? To przecież sprawy z góry skazane na porażkę. Jak już pisałam, sam licznik pobrań był niewiarygodny - każde kliknięcie w plik doliczało kolejne pobranie, choć równie dobrze ktoś mógł w wyświetlonym oknie zaznaczyć "anuluj" lub przerwać pobieranie w trakcie (niejednokrotnie zdarzyło mi się kliknąć w plik przypadkowo, chociaż nawet nie miałam zamiaru go pobierać). Poza tym czy nie korzystniej byłoby domagać się praw na drodze sądowej, gdzie można ugrać o wiele wyższą kasę? Oczywiście, że tak, ale skoro owa kancelaria tego nie robi... Wyobraźcie sobie kilkaset zawiadomień w sprawie naruszenia praw autorskich w prokuraturze... Większość zostanie od razu umorzona. Jak już ktoś wspomniał, oni hurtowo rozsyłają te wiadomości baaardzo dużej ilości użytkowników (ja dostałam to ich śmieszne wezwanie dopiero 2 miesiące po tym, gdy plik przestałam udostępniać). Ktoś zawsze zapłaci, a oni zawsze się na kimś wzbogacą. Pytanie do kogo trafiają te sumy. Do autorów? Szczerze wątpię. Ktoś bogaci się na zastraszaniu i ludzkiej naiwności. Znaleźli sobie bardzo dochodowy "biznes", którego nikt póki co nie potrafi ukrócić, bo działają kompletnie poza prawem... Powinni się wstydzić i tyle w temacie.
 
Dokładnie, zgadzam się z przedmówcami, przecież ta kancelaria nie może nawet wystąpić przed sądem. Oglądałem ostatnio na internecie fragment programu Pytanie na śniadanie, tam występował ten facet z tejże kancelarii, powiedział że na dzień dzisiejszy wpłynęło do prokuratury kilka tysięcy wniosków. Jeżeli prokuratura chciałaby się zająć każdym wnioskiem to musieliby utworzyć chyba specjalny oddział, a przecież prokuratura ma ważniejsze sprawy na głowie niż zajmowanie się jakimiś bzdetami opartymi tylko na poszlakach i to wątpliwej jakości.

Wysyłanie do kogoś maila z żądaniem zapłaty pieniędzy to tylko brak profesjonalizmu ze strony tego kto się tym zajmuje, niech mi przyśle polecony na mój adres domowy to wtedy pogadamy, te ich gadki o zabezpieczeniu materiału dowodowego to można między bajki włożyć.
 
Ostatnia edycja:
Plik usunęłam, aczkolwiek żałuję bardzo, że do nich pisałam :/ Cóż, należę do tych osób, które na myśl o sądzie, prokuraturze itp. mają ochotę wskoczyć na żyrandol :D

Mam nadzieję, że jedynie na wezwaniu się skończy; przedmówcy mają rację, w końcu 13 tysięcy wniosków to nie lada stosik dla prokuratury, oczywiście nie wspominając o tych, które dopiero trafią do niej.
Gdzieś w poprzednich odpowiedziach była poruszona sprawa, że osoby mające związek z pozarządową lub rządową organizacją do spraw piractwa (mniej więcej tak to brzmiało) nie mogą pobierać, ani przeglądać plików w serwisie. Czy kancelaria wobec tego nie powinna mieć konta na chomikuj.pl i ścigać użytkowników?
 
Na chomiku można znaleźć rozmowę jakiegoś dziennikarza z kimś z białostockiej prokuratury. Z rozmowy wynika, że kancelaria ma słabe dowody i jej współpraca z prokuraturą to cytując "za dużo powiedziane". Wg mnie oni w ogóle tego nie zgłaszają. Na pewno sporo kasy wyciągną od internautów ich nieetycznymi metodami. Nie sądzę, żeby chciało im się dodatkowo bawić w ciągnące się miesiącami procesy sądowe, które w większości zakończą się fiaskiem.

Czy kancelaria wobec tego nie powinna mieć konta na chomikuj.pl i ścigać użytkowników?

Ja dostałam wiadomość od nich na chomiku rzekomo z konta kancelarii.
 
Carline napisała:
Kod:
Przeczytałam już cały temat, ale mam pytanie, już zadane zresztą. Jeśli mieszkam sama, to raczej oczywiste jest, że nikt nie miał dostępu do komputera poza mną? Mam internet bezprzewodowy, więc raczej nikt mi się pod niego nie podłączy.
Hmm akurat tutaj to nie byłbym tego pewien. Osobiście również mam jak to nazwałaś internet bezprzewodowy, router mam szyfrowany wpa2 hasło losowe (chyba 80 znaków ale nie jestem pewien - kopiuję, raz próbowałem wpisać to zwątpiłem :) ), dodatkowo mam wyłączone ssid, zmienione hasło i login admina, mam filtrowanie po mac-ach, włączone logi i zmniejszoną siłę sygnału na tyle by nie sięgał za daleko ...
Szczerze mówiąc nie jestem pewien na 100% czy ktoś mi się nie włamie - starałem się trochę zrobić w celu zabezpieczenia, a tym bardziej nie jestem pewien zabezpieczenia Twojego :)

PS
raz specjalnie komuś maksymalnie obciążyłem sieć tylko po to by sobie ją zabezpieczył - odniosło skutek na następny dzień była szyfrowana

Co do kasowania - kasowałaś jakimś ereaser-em czy po prostu shift+del?

Zdajesz sobie sprawę, że kasowanie/formatowanie do czasu nadpisania to tak jakby nie było nic kasowane (są teorie spiskowe że nawet dane nadpisane można odzyskać - po śladach głowicy ale to bajka ;) ) Co innego jest ważne każdy plik może być wielokrotnie zapisany choć o tym nie wiemy ponieważ ściągając z internetu plik często jest zapisywany w lokalizacjach tymczasowy czy np. dokumenty edytowane są wielokrotnie zapisywane (sam raz odzyskiwałem dane z worda i odzyskałem ale z dokumentu kasowanego podczas autozapisu - polecam dmde-free).
Zasadne byłoby nadpisanie wolnego miejsca albo całego dysku i dopiero instalacja systemu. Ale jest pytanie czy tak usunięte dane po wielokrotnym nadpisaniu czy nie mogłoby być traktowane przez sąd jako próba zamazania śladów(?). W sumie to można sobie teoretyzować jakby to potraktowali bo np. można potraktować go jako backup i zrobić kopie dd.
 
Plik miałam z pendrive'a, a nie pobrany z internetu. U mnie raczej nie wchodzi w grę instalacja systemu na nowo, bo mam angielskiego netbooka, a nie uśmiecha mi się jechać do UK, aby na nowo mi wgrali ;) Nie wiem, czy on ma dodatkowe jakieś zabezpieczenia, w każdym razie nie mogę wgrać oryginalnej płyty z filmem lub muzyką, a programy pobrane z internetu rzadko kiedy chcą działać prawidłowo.

Przyznam, ze jestem całkowicie zielona, jeśli chodzi o dziedzinę informatyki, wolę zostawić to mężczyznom :) Ale czy nie mogę posiadać wersji pdf książki, która, że tak powiem, leży w mojej szufladzie? Tak, kasowałam normalnie delete.
 
Ostatnia edycja:
Na własny użytek - możesz.
Nie ma co siać paniki. Nikt Wam komputerów sprawdzać nie będzie. Dopiero gdy przyjdzie Wam jakieś wezwanie poleconym, można zacząć się niepokoić. Ale czy przyjdzie? Z tego co czytałam - NIKT takowego nie otrzymał, a owa kancelaria prowadzi swoją 'działalność' już od wielu miesięcy.
 
Też o tym pomyślałam... O komputer się nie martwię, bo wszystko mam legalne na nim.
Działalność od kilku miesięcy owszem, ale jeśli chodzi o ebooki o sprawa jest świeża, od dwóch miesięcy bodajże. Mam nadzieję, że jednak nic z tego nie wyjdzie, a kancelaria wzbogaci się na osobach, które zapłaciły.
Jednakże jest mi przykro z tego powodu i nie mówię o tym, że ścigają osoby, które hurtowo udostępniają pliki, ale o tych, no szarakach. Studiuję i wiem, ile razy potrzeba skserować jakąś książkę, a że podręczniki akademickie to najczęściej z PWN. Z tego, co mi wiadomo, wydawnictwo protestuje przeciw kserowaniu. W bibliotece owszem - jeden egzemplarz i też jego przeznaczeniem jest odwiedzenie punktu ksero. Jak tak dalej pójdzie internet okaże się być tylko i wyłącznie źródłem informacji, bo jakakolwiek rozrywka będzie albo płatna, albo nielegalna. Dobrze, że na forach można jeszcze zasięgnąć porad bezpłatnie.

Odnośnie Pro Bono... poczekamy, pożyjemy i zobaczymy ;-)
 
Przeczytałam wątek z zainteresowaniem.
Mogę jedynie zgodzić się z kilkoma osobami wypowiadającymi się wcześniej - w przypadku podejrzenia piractwa/naruszenia praw autorskich itp. sprawa powinna od razu zostać skierowana do sądu/prokuratury. Nie ma czegoś takiego, że ktoś rozsyła Wam maile i domaga się zapłaty przedwstępnej szantażując,że jak nie zapłacicie to Was zamkną.
Po drugie: skąd macie mieć pewność,że owa "kancelaria" (piszę w cudzysłowiu, bo moc prawna i kompetencje w/w podmiotu są dla mnie mocno dyskusyjne) faktycznie reprezentuje dane wydawnictwo? I czy Pan Puczydłowski faktycznie ma uprawnienia do wysyłania takich bzdetów?
Trzecia sprawa: w jaki sposób naliczana jest należność do rzekomego zadośćuczynienia? Ilość pobrań pliku nie równa się przecież ilości "kliknięć" i praktycznie niemożliwym do udowodnienia jest to, ile osób faktycznie plik pobrało, a ile zwyczajnie kliknęło z rozpędu anulując pobieranie?
Następnie: Jakim cudem naliczyli daną ilość pobrań, skoro u niektórych osób liczba punktów od jakiegoś czasu nie zwiększyła się, mimo, że plik był długo na serwerze? Chyba,że były to pliki od 100-900 KB a takie nawet nie są brane pod uwagę przy rozdawaniu punktów przez chomikuj.pl.
W związku z tym tak naprawdę osoba udostępniająca nie poniosła z tego tytułu żadnej korzyści materialnej. Nawet jeśli dany plik (np. e-book, którego rozmiar rzadko kiedy przekracza 1 MB) pobrało te kilka/kilkanaście osób a nasze konto zasiliło się paroma/parunastoma punktami to i tak nie da się ich wymienić na dodatkowy transfer (trzeba by mieć od 500 lub 1000 punktów wzwyż) - zatem korzyść majątkowa również żadna.
Co ciekawe, skoro administracja chomikuj.pl blokuje od razu pliki, na które pada podejrzenie łamania praw autorskich to wiadomo, iż żadna osoba trzecia nie ma do nich dłużej dostępu. Z jakiej więc racji nadal naliczane są pobrania danego pliku przez w/w "kancelarię"?
O IP już nie będę pisać, bo w zasadzie wcześniej wszystko zostało napisane.
Słowem podsumowania: znalazło się kilku cwaniaczków, którzy żerują na ludzkiej niewiedzy i braku znajomości prawa. Myślą (niestety, czasem słusznie), że taki przeciętny Kowalski się wystraszy paragrafów, sądów, prokuratorów czy grzywny i dla świętego spokoju pójdzie z nimi na tą ugodę.
LUDZIE - NIE DAJCIE SIĘ OMAMIĆ! To oni muszą Wam coś udowodnić, a jak na razie jedyne co mają to słabe poszlaki. Zresztą "pismo" przesłane przez internet, zawierające jedynie nr konta, nazwę i adres "kancelarii" to śmieć, który mógłby sobie wydrukować każdy bardziej rozgarnięty użytkownik sieci i można się takim czymś podetrzeć - gdzie jakakolwiek pieczątka, gdzie KRS czy NIP firmy, gdzie nazwiska adwokatów/prawników/radców dla niej pracujących? Nie wiadomo czy te osoby są nawet wpisane do rejestru i czy mają uprawnienia do wysyłania takich bubli.
Gdyby chcieli z tym iść do sądu to mają naprawdę słabą podstawę prawną, a w świetle przepisów to ich całe "przedsądowe wezwanie do zapłaty" to - jak pisałam - zwykły śmieć, będący próbą wyrwania od Was paru groszy.
 
Aha, małe sprostowanie: żeby można było mówić o czerpaniu korzyści materialnej z wykorzystaniem punktów z chomika za transfery to trzeba by ich mieć minimum 5.000 - wtedy to można te punkty wymienić na darmowy transfer 1 GB.
Zważywszy na to,że e-booki mają zazwyczaj nie więcej niż 1-2 MB (szczególnie te z rozszerzeniem .doc czy .rtf) to nie wiem, jaką ich ilość trzeba by udostępnić,żeby te 5 tysięcy punktów uzbierać, skoro np. za plik do 1 MB nie ma punktów, za plik od 1 do 2 MB mamy raptem 1 punkt itd.
Załóżmy,że ktoś uzbierał 1,5 czy nawet 2 tys. pkt - i tak ich nie wykorzysta, bo ma za mało na darmowy transfer.
Nie może być więc mowy,że udostępniając dane pliki - nie łapiąc się przy tym na żadną "promocję" w postaci darmowego transferu czy ulepszenia konta z powodu małej ilości punktów - osiągnęliśmy jakąś korzyść materialną.
Mówię tu oczywiście o okresie bytności danego pliku na serwerze. Jeżeli dajmy na to plik miał 1 MB z hakiem, na serwerze był hipotetycznie przez 7 dni i ściągnęło go łącznie z 10 osób jeszcze przed jego usunięciem, to daje nam to 10 punktów. Korzyść materialna zerowa.
A że ktoś ma kilka GB transferu na koncie? Wysłał SMS-a, to ma.
 
Ostatnia edycja:
Czy to prawda, że Pan Puczydłowski posiada średnie wykształcenie i nie jest prawnikiem? Może stąd idea wysyłania takich pisemek?

Nadmierna radość ze zignorowania pism od Pro Bono też nie jest wskazana, gdyż rozpoczęła się akcja kolekcjonowania komputerów przez policję na podstawie adresów IP. Całość wygląda na całkowicie pozbawioną sensu i bezprawną, ale wieść niesie, że trwa na dobre.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra