Kolizja na skrzyżowaniu przy skręcie w lewo

  • Autor wątku Autor wątku BLACKMAN_82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Przepraszam za pytanie, ale rozpocząłem lekturę od tej strony - czy skręt w lewo był na skrzyżowaniu czy na zjazd do posesji/dojazd do posesji?
 
Witam! Korzystając z uprzejmości znajomego sptkałem się w dniu wczorajszym z emerytowanym co prawda, ale policjantem drogówki. Z uwagą wysłuchał mojej relacji, wypytał mnie o wszystko, uważnie obejrzał zdjęcia. Uznał, że wina w tym przypadku spoczywa na kierowcy, który mnie wyprzedzał.. W najgorszym razie powiedział, ze stwierdzona zostanie współwina..Zwrócił mi uwagę na kilka szczegółów -
1. ten plastik, który odpadła od golfa wskazuje na miejsce kontaktu pojazdów,
2. odległość A i B - bliżej do krawędzi jezdni niż do osi,
3. uderzenie w moje auto od tyłu, pierwszy kontakt z lewym tylnim kołem, "pchanie" citroena pod kątem i zepchnięcie mnie pod kątem - gdyby wyprzedzający był juz w drugiej fazie wyprzedzania a ja zajechałbym mu drogę jego uszkodzenia nie ograniczyłyby sie do prawego przedniego narożnika a przeniosły na dalszą część auta.
4. O tym, że nie było go na pasie przeciwnego kierunku ruchu w momencie rozpoczęcia wykonywania skrętu świadczą ślady hamowania, które nie są równolege do osi jezdni w żadnym fragmencie i idą pod kątem.
Powiedział mi, że tak naprawdę jest tu słowo przeciw słowu i jeśli rzeczywiście prędkość moja wynosiła 10 km/h a jego powiedzmy 40-50 km/h i byłem przy osi jezdni z włączonym kierunkowskazem to nie miał absolutnie żadnego prawa mnie wyprzedzać z lewej strony. Zrobiłem doświadczenie - ten odcinek który przejeżdżałem przy osi jezdni pokonałbym w ok 5 sek, w tym czasie mój kierunkowskaz mrygnął 7 razy.
Co o tym wszystkim myślicie? Nabrałem trochę nadziei, że jest szansa na optymistyczne zakończenie sprawy..
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Witam Was ponownie.. niestety wieści dla mnie kiepskie.. Odebrałem dziś wyrok nakoazowy wskazujący mnie jako winnego.. Art 86 par. 1..... Doradźcie - odwoływać się? Walczyć czy odpuścić?.. Nie czuję się winny z drugiej jednak strony szarpanie się po sądach.. Kara 200 plus 80 koszty..Czy jeśli się odwołam, sąd rozpatrując sprawę ponownie może nałożyc na mnie kare wyższą? Nie ukrywam, że cienko u mnie z pieniędzmi, na adwokata mnie nie stać.. Naprawdę miałem nadzieję, że wyrok nie zapadnie zaocznie i będę mógł przedstawić przed Sądem swoje racje..
A tu niestety wyszło kiepsko.. Sprawa o tyle dla mnie ważna, ze to auto firmowe, roczne... Szef musiał sporo kasy włożyć w ubezpieczalnię (dowiedziałem się że musiał zapłacić vat...).
1. Co myślicie o tej sprawie - walczyć?
2.Odwołując się - nowy termin, Sąd - ten (rejonowy), czy inny? Na zasadach ogólnych - tzn?
3. Czy może nałożyć na mnie w przypadku niezmienienia werdyktu karę wyższą? Czy ta zasądzona jest już "ustalona" i pozostaje juz jako wyrok a teraz zgadzam się z nią i wyrokiem/nie zgadzam się - więc albo sie wybronię albo - zostaje taka jaka zapadła/wyższa?
Doradźcie....
 
Wyrok nakazowy polega na tym, że sąd nawet nie czyta akt. Także na pytanie czy się odwoływać - ja w twojej sytuacji bym to zrobił ale decyzja należy do ciebie.
 
Czyli - po prostu akta trafiły do sądu, wniosek Policji o ukaranie - i co - i już wyrok?.. Dziwne to trochę.. Myślałem, ze trochę inaczej to wygląda...Ze ktoś siada, czyta zeznania jednego i drugiego uczestnika, raport Policji, ogląda zdjęcia, myśli..
Czy jeśli sie odwołam, moge w przypadku przegranej otrzymać wyższą karę? Czy wysokość kosztów będzie taka sama? Chciałbym powalczyć, uważam że mam rację, ale "zadzierać"?...
Będę dopiero jutro, niestety nie mam stałego dostępu do Internetu, prosze Wasze wypowiedzi.
 
Ostatnia edycja:
Odwołać się możesz zawsze. Pisałem w takich sprawach sprawcą zawsze jest ten co skręcał. Decyzja należy do Ciebie, czy masz pieniądze i czas by się sądzić.
 
henq napisał:
Pisałem w takich sprawach sprawcą zawsze jest ten co skręcał.

A 21 grudnia bedzie koniec swiata.
Wyrok nakazowy uwzględnia tylko zdanie policji i nic wiecej. Każdy to powinien wiedzieć nie zgadzając sie na mandat.

Teraz czas na ruch kolegi. Po o sie nie zgodził aby walczyć o swoje racje.
 
Dsad2 napisał:
A 21 grudnia bedzie koniec swiata.
Wyrok nakazowy uwzględnia tylko zdanie policji i nic wiecej. Każdy to powinien wiedzieć nie zgadzając sie na mandat.

Teraz czas na ruch kolegi. Po o sie nie zgodził aby walczyć o swoje racje.
Skoro tak uwarzasz to podaj mi jakas sprawę tego typu zakończoną winą wyprzedzającego? Ja znalazłem multum takich spraw na internecie zawsze piszą skręcający że to ich sad uznał za winnych, dziwne prawda przypadek?
 
Chłopie o czym ty piszesz. Spokojnie skręcasz, nic nie jedzie a tu jakiś mistrz kierownicy wyskakuje znikąd i w ciebie wali i niby twoja wina? To kiedy możesz skręcić? Szlaban za sobą masz postawić?
 
destructor napisał:
Chłopie o czym ty piszesz. Spokojnie skręcasz, nic nie jedzie a tu jakiś mistrz kierownicy wyskakuje znikąd i w ciebie wali i niby twoja wina? To kiedy możesz skręcić? Szlaban za sobą masz postawić?
No i gdzie orzeczenie sądu że to wina wyprzedzającego? Pisałem podaj chociaż jedną sprawę tak zawyrokowaną?
Nie ma a wiesz dlaczego? Dlatego:
postanowienie SN - V KK 34/09 - wystarczy google.
 
Powrót
Góra