...ale mnie zniechęca praca sędziego, którą mogę obserwować z pozycji asystenta, użeranie się z tymi ludźmi na sali rozpraw, nie zawsze przyjdą potulne baranki, czasem trzeba będzie opanować mega emocje, stres i zapanować nad publiką, nierzadko trafi się wariat co będzie nagrywał, robił zdjęcia a potem wrzucał sędziego na neta, nikt nie gwarantuje też, że nie trafi się jakiś mistrz, który tortem w nas walnie, wyzwie od komuchów, ziobrystów, janczarów itp. poza tym to ślęczenie non stop nad papierkami, czytanie akt, pisanie uzasadnień i takie życie... powiedziałbym trochę zmarnowane, bo nie każdy chce żyć przecież pracą. W zawodzie prokuratora jednak tej papierologii i czytania nie ma tak dużo, na publiczny licz słowny na sali rozpraw też jest mała szansa, za to jest więcej pracy w terenie, nadzór nad Policją, uczestnictwo w przeszukaniach, różnych zdarzeniach, nawet to chodzenie na sale rozpraw. Minus to pewnie patologia, z którą ma się do czynienia, ale czy tej patologii, aż tak mniej jest w sądach?

[/QUOTE]
ja z kolei mam za sobą parę lat w prokuraturze i niestety nie mogę się ze wszystkim zgodzić. Papierologii jest baardzo dużo, codziennie przewalają się przez prokuraturę tomy akt, codziennie prokurator dostaje swoją pocztę, a w niej kolejne kilka spraw do przeczytania i przerobienia. W obecnej sytuacji kadrowej, prokuratorzy mają bardzo dużo spraw w toku, często ponad 100, nie mówiąc już o tym, że trzeba też często coś robić w sprawach już zakończonych. więc często robota jest zabierana do domu. Wiadomo, są lepsze i gorsze okresy. Najgorsze jest to, że prokuratura jest bardzo mocno nastawiona na statystykę i gdy przychodzi tzw. okres statystyczny to nikogo nie interesuje, że masz dużo spraw i że wiele czynności jest uzależnionych od biegłych, świadków, policjantów itp. Są duże naciski ze strony szefostwa, ale też ze strony okręgu, żeby szybko kończyć sprawy i już. Jeśli chodzi o kontakt z ludźmi to chyba każda prokuratura ma swój zestaw stałych pieniaczy, którzy lubią co jakiś czas przydreptać i się pokłócić. Nie wspominając o tonach pisemnych skarg, które oczywiście często z grubej rury kierują do Prokuratury Krajowej, ale i tak trafiają do rejonu. Nie mowiąc już o tym, że każdy prokurator ma na sowim koncie co najmniej kilka spraw o przekroczenie uprawnień. Zatem jeśli chodzi o aspekt przejmowania się pracą, gdy już się jest po godzinach, to raczej w obu tych profesjach jest podobnie.
A jeśli chodzi o pracę w terenie to nigdy nie słyszałam o prokuratorze, który by pojechał na przeszukanie

szkoda im chyba czasu. za to na zdarzenia śmiertelne już muszą no i tu niestety nieważne czy noc czy nie noc. Masz dyżur - jedziesz. Nie wspominając o dużyrach w weekend, gdzie w niektórych rejonach nie ma weekendu bez jakiegos doprowadzenia, więc trzeba siedzieć. A ty weekend masz wyjęty z życia, bo telefony się urywają.
A nadzór nad policją - też różowo nie jest. Policjanci są również bardzo obciążeni pracą, co przekłada się na jakość. Poza tym najcześciej nie mają oni wykształcenia prawniczego. Nie raz prokurator wyrywa sobie włosy z głowy, bo połowa czynności jest źle zrobiona a odpowiedzialność spoczywa jednak na prokuratorze i to jednak on musi coś dalej z tym zrobić. a tu już do drzwi puka szef i pyta, czemu sprawa jeszcze nie jest zakończona
Ogólnie dużo można mówić, ja porównać nie mogę, kto ma lepiej, bo pracy sędziego "od kuchni" nie znam, no ale, żeby było sprawiedliwie to trzeba też nagą prawdę o pracy prokuratora pokazać.