Konkurs - aplikacja KSSiP 2017 cz. III

  • Autor wątku Autor wątku Cmada
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Cmada napisał:
Żenujące to jest zachowanie niektórych tutaj. Niby dorośli ludzie, niby studia pokończone, a zachowujecie się jak dzieci.
Było przed egzaminem rozporządzenie, było wiadome, że na sprawdzenie prac komisja ma 30 dni, były znane terminy poszczególnych etapów, więc nie rozumiem Waszego oburzenia na to, że komisja jeszcze nie opublikowała wyników, skoro jeszcze nie minął termin. Telefony do KSSiP powinny zacząć się najwcześniej 9 stycznia, a tak pokazujecie tylko swoją niedojrzałość.
Jak Wy chcecie wytrzymać 3 lata aplikacji z cyklicznymi sprawdzianami (od ocen nie ma odwołania) i późniejszy egzamin, nie mówiąc już o pracy w zawodzie, skoro stresujecie się już teraz.

Nie rozumiem co ma wspólnego stres z wydzwanianiem do KSSiP. Ja się stresuję, bo dla mniej osobiście dużo od tego egzaminu zależy - z wielu różnych powodów - a nie dzwoniłam ani razu i pokornie czekam do 8, bo przecież termin jeszcze nie upłynął. Założenie, że każdy kto się choć trochę stresuje nie będzie dobrym aplikantem jest nieco na wyrost, bo osobiście uważam, że nie ma w gronie ludzi z drugiego etapu kogoś, kto się choć trochę nie stresuje tymi wynikami.
 
Stres to normalka, ale od niektórych bije taka roszczeniowość, że ręce opadają. Chyba kwestia nowego pokolenia ;)
 
oiengseg napisał:
Stres to normalka, ale od niektórych bije taka roszczeniowość, że ręce opadają. Chyba kwestia nowego pokolenia ;)
Z tym nie sposób się nie zgodzić ;)
 
Stres jest uzasadniony. Wcale nie determinuje tego jakim kto będzie aplikantem. Też zaczęłam korporacyjną, mój pracowdawca ,,czeka" na moje wyniki, od tego zależy czy pójdę do pracy czy nie. Sytuację życiowe są rozmaite, każdy walczy z czasem. Dlatego komisja powinna wziąć to pod uwagę i przynajmniej wywiązać się z terminu - tj. 8.01. Jeśli nie to będzie to dla wielu osób kolejna wielka komplikacja.
 
Zgadzam się z wami jeżeli chodzi o roszczeniowość forumowiczów, ażeby wyniki były opublikowane wcześniej. Jednak w tym przypadku stres jest determinowany wieloma czynnikami i raczej nie można tego rozpatrywać w kategoriach predyspozycji bądź ich braku. Ja osobiście czekam już tylko na "wyrok" bo z testu miałam 123 pkt, a kazusy poszły mi zdecydowanie niekorzystnie, szczerze przyznam, że do tej pory się nie stresowałam, ale jak sobie pomyślałam, że w poniedziałek wyniki zostaną rzucone najprawdopodobniej w czasie, kiedy będę siedzieć w kancelarii to zaczęłam się denerwować. Będzie to mało komfortowa sytuacja bo głupio się "rozkleić" przy wszystkich, a jakby nie patrzeć człowieka puszcza stres i emocje, tym bardziej, że każdy z nas poświęcił na przygotowania kilka miesięcy życia. Niemniej jednak trzymam kciuki za wszystkich i mam nadzieję, że komisja dotrzyma terminu ;)
 
Post Scriptum
Do tej pory nie zakładałam konta, ale emocje sięgnęły zenitu, więc pomyślałam, że dobrze porozmawiać z kimś kto rozumie z czym aktualnie się borykam :D na pocieszenie dodam, że ja nie zdawałam na korporacyjną, więc cały rok będę miała w plecy.
 
Ja nie widzę niczego złego w "roszczeniowosci", człowiek zapłacił 1tys. za sam egzamin i po 500zł. za każdy przyjazd do Krakowa, więc ma prawo mieć jakiekolwiek oczekiwania, a organizacja egzaminu jest żałosna, aplikacje się zaczęły, praktyki na aplikacjach również i nie wiadomo co robić z pracą, z patronami i innymi sprawami. Rozumiem, że studenta się traktuje z góry, ale czasy studiów się skończyły.

CarycaKatarzyna, może warto przeczytać wyniki już w domu?
 
Ostatnia edycja:
Co do organizacji egzaminu się zgadzam, to była żenada, szczególnie wycieczki do toalety na pierwszym etapie, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że te kilka punktów może zadecydować o miejscu na aplikacji. Jeżeli stawia się nam tyle rygorystycznych wymogów to oni powinni nam zagwarantować przynajmniej sprawiedliwą rywalizację i odpowiednie warunki (ja czekałam w sali ponad 3h zanim zaczęliśmy pisać, więc głowa pękała m z głodu i zmęczenia w połowie egzaminu). Jednak wymaganie od komisji wyników przed terminem przy takiej liczbie prac to inna sprawa, akurat jak już ktoś na forum wspomniał dokładne sprawdzanie jest na naszą korzyść.

DonAlex myślałam nad tym, ale jak wrzucą koło 11 to nie wiem czy wytrzymam :D
 
CarycaKatarzyna napisał:
Post Scriptum
Do tej pory nie zakładałam konta, ale emocje sięgnęły zenitu, więc pomyślałam, że dobrze porozmawiać z kimś kto rozumie z czym aktualnie się borykam :D na pocieszenie dodam, że ja nie zdawałam na korporacyjną, więc cały rok będę miała w plecy.

To tak jak ja, też nie zdawałam na korporacyjne ;) i też mam dość czekania, jak każdy pewnie. Liczę, że wyniki wrzucą wreszcie w poniedziałek :smile: cały miesiąc jestem "w zawieszeniu", ciężko planować cokolwiek nie wiedząc czy się dostało, czy nie
 
CarycaKatarzyna napisał:
Co do organizacji egzaminu się zgadzam, to była żenada, szczególnie wycieczki do toalety na pierwszym etapie, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że te kilka punktów może zadecydować o miejscu na aplikacji. Jeżeli stawia się nam tyle rygorystycznych wymogów to oni powinni nam zagwarantować przynajmniej sprawiedliwą rywalizację i odpowiednie warunki (ja czekałam w sali ponad 3h zanim zaczęliśmy pisać, więc głowa pękała m z głodu i zmęczenia w połowie egzaminu). Jednak wymaganie od komisji wyników przed terminem przy takiej liczbie prac to inna sprawa, akurat jak już ktoś na forum wspomniał dokładne sprawdzanie jest na naszą korzyść.

DonAlex myślałam nad tym, ale jak wrzucą koło 11 to nie wiem czy wytrzymam :D

ja bym na pewno nie wytrzymała :lol:
 
Anna9000 napisał:
To tak jak ja, też nie zdawałam na korporacyjne ;) i też mam dość czekania, jak każdy pewnie. Liczę, że wyniki wrzucą wreszcie w poniedziałek :smile: cały miesiąc jestem "w zawieszeniu", ciężko planować cokolwiek nie wiedząc czy się dostało, czy nie

Dokładnie, nie chciałam iść na korpo, ale z drugiej strony zazdroszczę koleżance, która ma już pracę w kancelarii, ślubowanie za sobą i może planować inne rzeczy. Po wynikach będę musiała przewartościować swoje życie :lol: i zastanowić się czy próbować do skutku czy jednak iść na korpo. Wcześniej byłam przekonana, że będę próbować, aż w końcu zajmę miejsce w wymarzonym KSSIP, jednak tegoroczny egzamin skutecznie mnie zniechęcił. Gorszym przeżyciem była cała ta organizacja niż przygotowania, także nie jestem pewna czy chciałabym to po raz kolejny przechodzić.
 
CarycaKatarzyna napisał:
Dokładnie, nie chciałam iść na korpo, ale z drugiej strony zazdroszczę koleżance, która ma już pracę w kancelarii, ślubowanie za sobą i może planować inne rzeczy. Po wynikach będę musiała przewartościować swoje życie :lol: i zastanowić się czy próbować do skutku czy jednak iść na korpo. Wcześniej byłam przekonana, że będę próbować, aż w końcu zajmę miejsce w wymarzonym KSSIP, jednak tegoroczny egzamin skutecznie mnie zniechęcił. Gorszym przeżyciem była cała ta organizacja niż przygotowania, także nie jestem pewna czy chciałabym to po raz kolejny przechodzić.

Ja zdecydowałam, że próbuję za rok znowu, choć mam nadzieję, że nie będę musiała :D miałam dokładnie takie same odczucia co do znajomych, którzy są już po ślubowaniu ;) choć do korpo zniechęca mnie przede wszystkim kiepska perspektywa finansowa na aplikacji :/ ale jeśli się nie dostanę też będę się zastanawiać czy za rok dodatkowo nie wystartować jednak na adw. lub radcowską
 
Jak ja Was rozumiem! Mam już serdecznie dość siedzenia na "bombie". Co prawda dostałam się również na radcowską, mam już patrona i obietnicę pracy na fajnych warunkach - może nie wybitnie dobrze płatną ale chociaż na umowę o pracę - nie w kancelarii a w dziale prawnym dużej instytucji (i chyba taka forma bardziej mi odpowiada niż kancelaryjne życie). Oczywiście dopóki nie ma wyników to jest jeszcze nadzieje i umowy narazie nie podpisuje. Test napisałam na 121 p a kazusy też nie poszły mi jakoś wybitnie więc chyba czekam już tylko na potwierdzenie przeczuć.

Na chwilę obecną nie mam zamiaru startować do KSSiP w przyszłym roku. Być może się to zmieni jeśli będę wybitnie nie zadowolona z apl.rd.
 
PannaAnna1993 napisał:
Jak ja Was rozumiem! Mam już serdecznie dość siedzenia na "bombie". Co prawda dostałam się również na radcowską, mam już patrona i obietnicę pracy na fajnych warunkach - może nie wybitnie dobrze płatną ale chociaż na umowę o pracę - nie w kancelarii a w dziale prawnym dużej instytucji (i chyba taka forma bardziej mi odpowiada niż kancelaryjne życie). Oczywiście dopóki nie ma wyników to jest jeszcze nadzieje i umowy narazie nie podpisuje. Test napisałam na 121 p a kazusy też nie poszły mi jakoś wybitnie więc chyba czekam już tylko na potwierdzenie przeczuć.

Na chwilę obecną nie mam zamiaru startować do KSSiP w przyszłym roku. Być może się to zmieni jeśli będę wybitnie nie zadowolona z apl.rd.

Kazusy to chyba nikomu nie poszły wybitnie ;) albo naprawdę nielicznym ;)
 
Kazusy nikomu nie idą wybitnie - rok w rok średni wynik oscyluje w okolicach 30 pkt.
 
zależy jak rozumiesz słowo wybitnie??
Czy można powiedzieć, że ktoś rozwalił kazusy bo napisał na ponad 50 procent?
Problemem w kazusach jest czas i.potrzeba wykazania się momentami wiedzą z komentarzy i orzecznictwa SN (choćby kazus pierwszy z adminów czy karne)
 
Ostatnia edycja:
Jak komuś się nudzi w oczekiwaniu na wyniki to może sprawdzić, ile czasu zajmie przeczytanie kazusów a potem przepisanie rozwiązania zamieszczonego na stronie internetowej kssip.
 
Caryca Katarzyna: czekam już tylko na "wyrok" bo z testu miałam 123 pkt, a kazusy poszły mi zdecydowanie niekorzystnie, szczerze przyznam, że do tej pory się nie stresowałam,


Co rozumiesz przez zdecydowanie niekorzystnie? Wszystkie rozwiązania chybione, odpowiedź tylko na 2 i trzeci nietknięty, czy jakieś koszmarne błędy?
 
Cmada napisał:
Jak komuś się nudzi w oczekiwaniu na wyniki to może sprawdzić, ile czasu zajmie przeczytanie kazusów a potem przepisanie rozwiązania zamieszczonego na stronie internetowej kssip.

Fajny dowcip, naprawdę :)

A tak nieco poważniej - moim zdaniem czasu na napisanie w sposób, w jaki oczekiwano, wystarczało na dwa zadania, a nie na trzy. Wybitny będzie ktoś, kto otrzyma więcej niż 45 punktów.
 
Grzegorz002 napisał:
Caryca Katarzyna: czekam już tylko na "wyrok" bo z testu miałam 123 pkt, a kazusy poszły mi zdecydowanie niekorzystnie, szczerze przyznam, że do tej pory się nie stresowałam,


Co rozumiesz przez zdecydowanie niekorzystnie? Wszystkie rozwiązania chybione, odpowiedź tylko na 2 i trzeci nietknięty, czy jakieś koszmarne błędy?

Ja właśnie też się zastanawiam, co to znaczy "zdecydowanie niekorzystnie". Mi subiektywnie też nie poszły specjalnie dobrze, ale wyliczyłam sobie, że powinnam dostać połowę punktów, co generalnie jest dość dobrym wynikiem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra