aplikant2016 napisał:
Testy były pakowane po 10 szt. w koperty zaplombowane, potem po 3 koperty pakowano w kolejne koperty zaplombowane. Także zabezpieczenie było. A błąd ludzki zawsze może wystąpić. Jest już stanowisko zarówno KSSIP jak i MS. Nie ma podstaw do unieważnienia egzaminu
Nie pisz, że koperty
były zaplombowane, bo tego nie wiesz. Koperty
powinny być zaplombowane, tak samo zresztą jak nasze prace. Nikt tych kopert na oczy nie widział. Dwóm/trzem osobom pokazano z daleka jeden karton z kopertami "z góry" i na tej podstawie mamy niby być pewni, że wszystkie koperty we wszystkich kartonach były należycie zabezpieczone? Nie bądź śmieszny.
Plomby na poszczególnych pracach były jedynym zabezpieczeniem, możliwym do zweryfikowania przez każdego z kandydatów. Skoro tu wystąpiły braki, to i na kopertach mogły wystąpić. Mamy uwierzyć na słowo, że tak nie było? Komu? Członkom komisji,
którzy rozdając prace nie zauważyli braku plomb na pracach i zorientowali się dopiero po rozdaniu wszystkich, gdy nastąpiła wrzawa na sali wywołana interwencją kandydatów, którzy otrzymali niezabezpieczone prace? A może udzielającemu wywiadu gazecieprawnej rzecznikowi MS, którego na sali nawet nie było?
Lipstick napisał:
Dokładnie.
I już przestańcie roztrząsać o naruszeniu "podstawowych" zasad. Człowiek jest tylko człowiekiem, pomyłki się zdarzają, a jakaś drobna partia w skali 1700 osób trafiła się niezaplombowana i od razu afera. Na pewno miało to niebagatelny wpływ na wyniki i ważność całego egzaminu... Ach ci pieniacze
Drobna partia? Tylko w drugim sektorze (w którym siedziałem) plomb brakowało w prawie 2 rzędach. Już mamy więc ponad 50 osób. Byłeś na sali, nie widziałeś lasu rąk osób z niezabezpieczonymi pracami? Zachowanie komisji po tym momencie było skandaliczne. Zamiast natychmiast przerwać egzamin powolnie wymieniali prace pojedynczym osobom (jakby to coś miało zmienić), a i tak nie udało się ich wymienić wszystkim. Dla mnie brak zabezpieczeń na 50-100 pracach przy 1700 kandydatach to już sporo. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że do drugiego etapu dostaje się tylko 220 osób, to skala naruszenia jest jeszcze większa.
Wszystkie główne zaniedbania opisałem zresztą w komentarzach na gazecieprawnej i nie dotyczą one tylko braku plomb. Postaram się je tu powtórzyć (bo nie każdy tam zagląda):
1. [...]Test konkursowy rozpocznie się o 10:00, a zakończy o 13:00. (pkt. 3)
Test zaczął się ok. godz. 10:40. Uważasz, że to w porządku? Znając godzinę rozpoczęcia egzaminu i skutki niezgłoszenia się w wyznaczonych godzinach mnóstwo osób (w tym ja) powynajmowało sobie pokoje w hotelach, a w dzień egzaminu wstało nawet o 5-6, by "broń Boże" nie spóźnić się na rejestrację. Na samym egzaminie z tego powodu osoby te mogły być niewyspane, rozkojarzone. Dalej uważasz, że nie ma nic złego w opóźnieniu i poczekaniu komisji na kilku/kilkunastu spóźnialskich (bo podejrzewam, że taki był powód opóźnienia - nikt oficjalnego powodu nam bowiem nie podał)? Sam zresztą widziałem jak pojedyncze osoby, dumne jak paw spacerowały do swoich miejsc nawet po 10. Gdybym wiedział, sam wstałbym o 9 i wyspany przyszedł na egzamin tuż przed 10 (a cała sala czekałaby na mnie).
2. Po dokonaniu rejestracji, każdy z kandydatów wylosuje kopertę opatrzoną indywidualnym numerem kodu
oraz numer stolika, przy którym następnie zajmie miejsce.[...]
Opuszczenie wyznaczonego miejsca przy stoliku może nastąpić jedynie za zezwoleniem członka komisji konkursowej lub członka zespołu nadzorującego.(pkt. 10)
Pamiętasz jak to wyglądało na egzaminie? Pamiętasz jak ludzie swobodnie spacerowali między stolikami, a niektórzy wymieniali się nawet miejscami? Pamiętasz te kilkukrotne
i nieskuteczne nawoływania przez mikrofon "Proszę o zajęcie swoich miejsc"? Dlaczego na tak jawne i bezczelne łamanie zasad reakcja komisji nie była bardziej stanowcza? Dlaczego nikogo nie wykluczono z egzaminu? Dlaczego przyzwolono (nie pierwszy i nie ostatni zresztą raz) na łamanie zasad?
3. Kandydaci nie mogą wnosić na salę [...] (dalej nie będę pisał, każdy wie o co chodzi, pkt. 11).
Powiedz mi, czy komisja w jakikolwiek sposób sprawdzała co kandydaci wnoszą do sali? Ja nic takiego sobie nie przypominam. Nie wymagam szczegółowego przeszukania, ale przynajmniej otworzenia torebki czy pokazania zawartości kieszeni. Po co komisja tam w ogóle była, skoro i tak w żaden sposób nie kontrolowała przebiegu egzaminu? Nie kontrolowała zabezpieczenia prac, zajmowania miejsc, wnoszonych przedmiotów, tego co działo się w toaletach, itp. itd.
4. Podczas testu konkursowego kandydat może opuścić wyznaczone miejsce przy stoliku
jedynie w uzasadnionych przypadkach, po uprzednim uzyskaniu zgody członka komisji konkursowej [...]
oraz pod jego nadzorem. [...] W tym celu kandydat winien przekazać test konkursowy wraz z arkuszem odpowiedzi członkowi zespołu nadzorującego. (pkt. 15)
Do tego punktu zasad mam najwięcej zastrzeżeń. Po pierwsze, kandydaci mogli opuszczać wyznaczone miejsce jedynie w uzasadnionych przypadkach. A teraz przypomnij sobie te masowe wycieczki do toalet? Nie wiem jak Ty, ale ja inaczej rozumiem stwierdzenie "uzasadnione". Wyjść do WC można było w każdym momencie, nawet kilka razy, bez specjalnego tłumaczenia, na zawołanie. Druga sprawa... Pod kontrolą... Samo MS przyznało się w swoim komunikacie, że do WC ludzie wchodzili po kilka osób naraz, bez żadnej kontroli. Członkowie komisji zostawali na zewnątrz toalet, w środku można było robić wszystko (rozmawiać, korzystać z telefonu, ściąg, itp. itd.). Zresztą nawet na zewnątrz można było szeptem porozumiewać się z innymi osobami stojącymi w kolejce. Trzecie sprawa... Przekazywanie prac... Tego zarzutu nie jestem w 100% pewien, gdyż sam tego uchybienia nie zaobserwowałem, pisała o tym inna osoba. Podobno zdarzało się, że osoba wracająca z toalety zajmowała przez pomyłkę nie swoje miejsce (tylko puste miejsce osoby, która również w tym czasie była w WC) i przez kilkanaście sekund (zanim zorientowała się, że źle usiadła) miała dostęp do pracy i odpowiedzi innego kandydata. Jak się to ma do przekazywania pracy członkowi komisji, skoro niektóre prace "podobno" zostawały na stolikach.
Swoją drogą chciałbym, by w linku z wynikami na stronie KSSiP była podana w dodatkowej kolumnie informacja, ile razy dany kandydat skorzystał z toalety. Wyniki są anonimowe (bo po numerach, a nie nazwiskach), nie powinno być więc z tym żadnego problemu, a mogłyby ujawnić się ciekawe zależności. Test był "trudny", wiele pytań dotyczyło ustaw, z których mało kto się przygotowywał (nie dotyczy to oczywiście wszystkich, są też tacy co je przerobili). Mogę się założyć, że większość zakwalifikowanych osób (nie wszyscy) przynajmniej raz odwiedziła toaletę, by poszukać odpowiedzi na kilka pytań z nieznanej ustawy. Ta "niewielka pomoc", plus niezłe przygotowanie z kodeksów pozwoliła na osiągnięcie 120-125 pkt. Stąd też te obawy tych osób przed obniżeniem progu i kazusami. Taki neon pisze o "siostrze". Śmiem wątpić... Jego aktywność i treść wypowiedzi wskazuje, że sam należy do grona osób, o których pisałem zdanie wcześniej.
Na koniec (i tak długiego posta)... Ostatni akapit ma akurat najmniejsze zdanie i jest moją osobistą opinią na temat egzaminu i jego wyników. Sprawa dotyczy skali uchybień, które opisałem wcześniej. Przy ilości naruszeń regulaminu ciężko jest mi zgodzić się ze zdaniem MS, że "egzamin przebiegł prawidłowo". Proszę też pamiętać, że ze względów objętościowych nie wymieniłem w tym poście wszystkich naruszeń, tych było jeszcze kilka.
Pozdrawiam (nie planuję dalszej dyskusji w tym temacie, i tak nic to prawdopodobnie nie zmieni)