Nie ma definicji osoby fizycznej?

  • Autor wątku Autor wątku zagiell
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
zenmaster napisał:
a moje pytanie dalej bez odpowiedzi.

Będziesz musiał jakoś żyć w tej niepewności...

Podpowiem tylko, że ewentualne błędy w aktach stanu cywilnego, czy nawet niesporządzenie aktu urodzenia pozostają bez żadnego wpływu na odpowiedzialność karną.

Gdybyś dokończył studia wiedziałbyś, że ustawy należy czytać w całości, a nie we fragmentach... Polecam lekturę rozdziału 4 ustawy z dnia 29 września 1986 r. Prawo o aktach stanu cywilnego.
 
a priori napisał:
Będziesz musiał jakoś żyć w tej niepewności...

Podpowiem tylko, że ewentualne błędy w aktach stanu cywilnego, czy nawet niesporządzenie aktu urodzenia pozostają bez żadnego wpływu na odpowiedzialność karną.

Gdybyś dokończył studia wiedziałbyś, że ustawy należy czytać w całości, a nie we fragmentach... Polecam lekturę rozdziału 4 ustawy z dnia 29 września 1986 r. Prawo o aktach stanu cywilnego.

Ok. Dzięki.
Rozdział 4.

Art. 32.
Ustala się treść aktu stanu cywilnego, jeżeli:
1) akt unieważniony ma być zastąpiony nowym aktem;
2) akt urodzenia lub akt małżeństwa nie został sporządzony i nie można go
sporządzić w trybie przewidzianym w przepisach ustawy.
Art. 33.
W sprawach określonych w art. 30-32 orzeka sąd w postępowaniu nieprocesowym,
na wniosek osoby zainteresowanej, prokuratora lub kierownika urzędu stanu cywilnego.

OK, "jedziemy" dalej z moim kazusem. Załóżmy że jechałem tym samochodem i że jako "osoba zainteresowana" jakoś nie specjalnie chcę, aby sporządzono akt mojego urodzenia. Więc robi to prokurator lub kierownik USC - czy mam rozumieć, że to oni wybierają dla mnie imię i nazwisko i istnieje przymus, abym się tym wybranym przez prokuratora lub kierownika USC imieniem i nazwiskiem posługiwał? Pytanie do prokuratora/sędziego/kierownika USC.

Czekam z niecierpliwością.

Pozdrwiam.
 
To nie są żadne głupoty, to zwykłe pytanie odnośnie procedur prawnych, to akurat powinno być opisane expressis verbis, więc nie rozumiem w czym problem z odpowiedzią na pytanie.
Pytanie jest proste: czy mam obowiązek, pod groźba państwowego przymusu i kary posługiwać się imieniem i nazwiskiem z aktu urodzenia sporządzonego zgodnie z art 32 i 33 ustawy prawo o aktach stanu cywilnego w sytuacji, gdy wniosek o sporządzeni aktu urodznia pochodzi od prokuratora lub kierownika USC a ja nie wyrażam zgody na sporządzenie aktu? Odpowiedź TAK czy NIE?
 
zenmaster napisał:
czy mam obowiązek, pod groźba państwowego przymusu i kary posługiwać się imieniem i nazwiskiem z aktu urodzenia sporządzonego zgodnie z art 32 i 33 ustawy prawo o aktach stanu cywilnego

Nie - przecież sporządzenie aktu urodzenia to tylko taka zabawa i żart ze strony kierownika USC...
 
Nie - przecież sporządzenie aktu urodzenia to tylko taka zabawa i żart ze strony kierownika USC...

Nie wiem, czy ma odbierać twoją odpowiedź ironicznie, czy nie. Ktoś inny na tym forum odpowie mi na postawione wyżej pytanie?.

P.S ciekawy przypadek znalazłem:

Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116 – Wikipedia, wolna encyklopedia

Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116 – imię, które w maju 1996 roku Elizabeth Hallin i Lasse Diding, szwedzcy rodzice, próbowali nadać własnemu, urodzonemu w 1991 roku dziecku.

Rodzice planowali nigdy nie nadać mu imienia, a to w akcie protestu przeciwko ścisłym regułom nadawania imion dzieciom, ustalonym przez szwedzki rząd[1]. Rodzice mogą wybrać z listy jedno z tysiąca imion. Ci, którym nie odpowiadają imiona z listy i chcą nazwać dziecko inaczej, muszą złożyć wniosek o przyznanie wybranego przez nich imienia lub zgłosić sprawę do sądu. Od ok. 2000 roku reguły zostały nieco rozluźnione, lecz wciąż są bardzo surowe, w porównaniu z obowiązującymi w pozostałych krajach Europy: opowiadanie się za nieistniejącym imieniem wciąż wymaga wystosowania petycji.

Sąd okręgowy w Halmstad (południowa Szwecja) nałożył na rodziców grzywnę 5000 koron (równowartość 550 euro) za niezarejestrowanie imienia chłopca przed jego piątymi urodzinami[2]. W reakcji na karę rodzice zaproponowali liczące czterdzieści trzy znaki imię twierdząc, że jest ono „znaczącym, ekspresyjnym osiągnięciem, które postrzegają jako wytwór artystyczny”[2]. Zasugerowali, że imię jest rozumiane w duchu patafizyki. Sąd odrzucił imię i podtrzymał grzywnę[2].

Rodzice próbowali wtedy zmienić imię dziecka na A. Sąd ponownie nie zaakceptował tego rozwiązania, gdyż w Szwecji zabronione jest posiadanie jednoliterowego imienia.

W roku 1997 chłopiec wciąż nie miał imienia, lecz posiadał paszport wystawiony na nazwisko "Icke namngivet gossebarn", co po polsku znaczy tyle co "Bezimienny chłopiec". Dzisiaj chłopiec nazywa się Albin Gustaf Tarzan Hallin.
 
krzysztof2345 napisał:
A widzisz tu gdzieś sformułowanie, że wymagana jest Twoja zgoda ?

.brak polskich liter mi sie wlaczyl niemiecka klawiatura wzbaczcie :(.

Nie widze, tak samo jak nie widze sformulowania, ze mam obowiazek wystepowac pod tym imieniem i nazwiskiem.
 
zenmaster napisał:
Nie wiem, czy ma odbierać twoją odpowiedź ironicznie, czy nie.

No widzisz - teraz masz "kazus" ode mnie... "Prześpij się" z tym problemem i może rano sam wpadniesz na jego rozwiązanie.
 
zenmaster napisał:
Nie widze, tak samo jak nie widze sformulowania, ze mam obowiazek wystepowac pod tym imieniem i nazwiskiem.
No właśnie. Czyli Twoja zgoda nie jest wymagana. W związku z czym sąd orzeka dla Ciebie akt stanu cywilnego niezależnie od tego czy Ci się to podoba, czy też nie. A zatem to są Twoje prawdziwe dane osobowe. Czyżbyś jeszcze chciał wskazania przepisów nakazujących podawania prawdziwych danych identyfikacyjnych ?Gdzieś ty to prawo studiował/
 
zenmaster napisał:
Nie ma czegoś takiego jak prawo karne/cywilne/administracyjne/karne skarbowe itp. Istnieje PRAWO - prawo wynika albo z umowy, albo z wyrządzenia szkody.

Piszesz bzdury.
I naprawdę nie rozumiem, w czym Ci przeszkadza podział systemu prawa na gałęzie prawa.

zenmaster napisał:
Jak nie zapłacisz podatku/przekroczysz prędkość - złamałeś umowę, jak kogoś pobijesz/spowodujesz wypadek - wyrządziłeś szkodę (może być tak, że została złamana umowa i wyrządzona szkoda w jednej i tej samej sytuacji). Prawo Karne/ cywilne itp to sztuczny podział - dosść skuteczna zasłona dymna przed tym co to na prawdę jest PRAWO. Jedyna różnica jest taka, że w karnym powodem w sprawie jest zawsze Rzeczpospolita (ew. plus ktoś inny - oskarżyciel posiłkowy itp), a w cywilnym jakś osoba fizyczn/prawna/jest organiozacyjan nie posiadająca osobowości prawnej. Roszczenia w cywilnym/karnym/administracyjnym wynikają ZAWSZE z wyrządzenia szkody bądź złamania wcześniej zawartej umowy.

dość mocno mylisz pojęcia, ale ogólny Twój koncept jest jasny. Tyle, że to jest na poziomie naćpanego studenta I roku, który doznał oświecenia.

zenmaster napisał:
Teraz kazus dla znawców "prawa": jadę samochodem mojego ojca i przekraczam prędkość, rejestruje to fotoradar, do mojego ojca przychodzi znane nam wszystkim pisemko: ujawniliśmy pana jako posiadacza pojazdu, jak pan powie kto kierował tym autem, kierowca dostanie 100 zł mandatu, jak pan nie powie, dostanie Pan 200. Niby proste, ale teraz zaczyna się ciekawie - załóżmy, że urodziłem się w domu i fakt mojego narodzenia nigdy nie został zarejestrowany - co ma w odpowiedzi napisać mój ojciec żeby:
1. Powiedzieć prawdę (choć "prawda" to dość ciekawy koncept w prawie :) )
2. Wszyscy byli zadowoleni? - Straż miejska, mój ojciec i ja?

1. Tak, Twój ojciec ma obowiązek powiedzieć prawdę.
2. Nie wiem, co ma zadowolenie organu do kazusów prawnych.

To ja mam pytanie do Ciebie.
Czy akt urodzenia ma znaczenie konstytutywne, czy deklaratoryjne.
Po udzieleniu prawidłowej odpowiedzi masz szansę zrozumieć, gdzie tkwi błąd w Twoim rozumowaniu.
 
stern-75 napisał:
1. Tak, Twój ojciec ma obowiązek powiedzieć prawdę.
To prawda.
Ale wystawca wezwania (GITD) sugeruje możliwość odmowy.
Ba, wręcz podżega do wykroczenia (odmowy), oferując obustronne zadowolenie: wyższy mandat w zamian za brak punktów.
 
Stern 75 napisał:
1. Tak, Twój ojciec ma obowiązek powiedzieć prawdę.

JA wiem, że ma obowiązek napisać prawdę - pytam co to jest ta prawda - imię, drugie imię i nazwisko z Aktu urodzenia, czy ze zgłoszenia urodzenia dziecka - widzisz, że w moim przypadku występuje odrębność. Czytaj ze zrozumieniem z łaski swej.

"akt deklaratywny - jest to akt prawny stwierdzający istnienie określonego faktu, jednak go nie kreujący. Przykładem może być akt urodzenia – państwo nie stwarza tego faktu, a jedynie go potwierdza. Akt deklaratywny stanowi przeciwieństwo aktu konstytutywnego. "

źródło: EXIT - MAGAZYN

żeby ten fakt potwierdzić, potrzeba jest czyjaś zgoda (zgłoszenie), a bez potwierdzenia faktu, państwo ma kłopot z udowodnmieniem danego faktu.

Odnośnie obowiązku używania danych stwierdzonych w akcie wydanym zgodnie z wyżej wymienioymymi przepisamu prawa o aktach stanu cywilnego:

Nie twierdzę, że tak nie jest. Jest tylko jeden mały szczegół - tylko ja sam jestem w stanie potwierdzić, kim jestem. Skąd to wiem? Od sympatycznego sędziego - informacja w zasadzie przemycona między słowami:

(po tym jak powiedziałem, że jestem upoważnionym przedstawicielem Jana Kowalskiego)
Sędzia - Pan nie nazywa się Jan Kowalski?
Ja: Jestem upoważnionym przedstawicielem tej osoby.
Sędzia [pokazuje mi zdjęcie z dowodu osobistego Jana Kowalskiego z eiwdencji ludnościi]: czy to jest Pan?
Ja: to jest zadrukowana kartka papieru
Sędzia: czy to jest Pan:
Ja to jets zadrukowana kartka papieru:
Sędzie [lekko podniesiony głos]: CZY TO JEST PAN??!!
Ja: to jest zadrukowana kartka papieru.
SĘdzia [notuje do protokjołu] przewodniczący składu otworzył akta sprawy na karcie 10 i rozpoznał na zdjęcie z ewidencji ludności obwinionego Jana Kowalski, jako mężczyznę, który pojawił się na rozprawie.
[co ciekawe, to co było dalej nie znalazło sie w protokole - bo po co]
Sedzi do mnie podchodzi z tym samym zdjęciem i znów pyta:
Czy to jest pan
Ja to jest zadrukowana kartka papieru
[po co mnie o to znowy pyta, skoro mnie rozpoznał????]
i tak znowy 3 razy, aż w końcu spasował i zapytał:
Czy to zdjęcie przedstawia Pana?
Ja: a pan tak uważa?
więcej już nie próbował.
Pod koniec rozprawy, kiedy powiedziałem, że reprezentuję osobę ze zgłoszenia, a nie z aktu urodzenia, zapytał, czy mam dowód osobisty - powiedziałem Jan Kowalski ma, ja nie mam.
On na to: ale ja nie mogę prowadzić rozprawy, jeżeli nie wiem kim pan jest.
Zapytał o to 6 razy, czy to ja jestem kolesiem ze zdjęcie, odnotował do protokołu, że mnie rozpoznał i nagle mówi, że nie on nie wie kim jestem? Winko dla pana sędziego.;-)

Panowie - ja nie mówię, że to co tu piszę jest prawdą objawioną, jest to koncept prawny, na który jak na razie znalazłem więcej dowodów potwierdzających, niż mu przeczących. Rozmowy z zastępcą kierownika USC, panią notariusz i sędzią. Wcale nie mówię, że się nie mylę. Dużo (bardzo dużo) ryzykuję szukając dowodów potwierdzających/zaprzeczających tą teorię, ale nie ugnę się, dopóki nie dowiem się, jak jest na prawdę. Ile można dostać za obrazę sądu - chyba 2 średnie krajoweczyli jakieś 7000 zł i 14 dni aresztu. Dość niefajnie, ale zaryzykowałem.
Chyba nie myślicie, że wstawałem, gdy mówiłem do sędziego?:cool:
Nie ukrywam, zę biorę udział w tej dyskucji w poszukiwaniu dowodów PRZECZĄCYCH tej teorii, ale jak na razie słabo, oj słabo - pan sędzia duuużo bardziej przekonywujący od was.;-)

Odnośnie aktu urodzenia z art 32 i 33 prUSC zapytam mojej ulubionej pani zastępcy kierownik USC - kiedyś mnie zapytałą, czy pisze pracę na ten temat, ja odparłem, że nie i że tylko amataorsko interesuję sie prawem. Pani na prawdę uczynna i miła, a ludzie mówią, żę urzędnicy to takie zgredy...

P.S Widzieliście ten film, jak brat Rona Paula mówi, jak po bankructwie USA w 33 roku ustanowiono System ubezpieczeń społecznych, i że tak naprawdę obywatele USA są zastawem na dług USA? Przepraszam, ale bardziej wierzę temu facetowi, niż Gallom Anonimom z forum młodych prawników, choć bardzo sympatycznie się z wami dyskutuje. Wbrew pozorom to ma dużo wspólnego z tym co mówię. Ale to już zupełnie inna bajka...

Odezwę się za jakiś czas, może po rozmowie z panią kierownik USC.
 
zenmaster napisał:
Panowie - ja nie mówię, że to co tu piszę jest prawdą objawioną, jest to koncept prawny, na który jak na razie znalazłem więcej dowodów potwierdzających, niż mu przeczących.

A czy nie mógłbyś swoich dociekań prowadzić w zaciszu swojego domu (w zasadzie powinienem napisać - domu osoby, której jesteś przedstawicielem) bez objawiania wszystkich swoich - jakże odkrywczych tez - bogu ducha winnym użytkownikom forum?
 
zenmaster napisał:
Stern 75 napisał:
1. Tak, Twój ojciec ma obowiązek powiedzieć prawdę.

JA wiem, że ma obowiązek napisać prawdę - pytam co to jest ta prawda - imię, drugie imię i nazwisko z Aktu urodzenia, czy ze zgłoszenia urodzenia dziecka - widzisz, że w moim przypadku występuje odrębność. Czytaj ze zrozumieniem z łaski swej.

Prawda to jest zgodność z rzeczywistością. Odpowiedź na Twoje pytanie jest uwarunkowane odpowiedzią na to co poniżej.

zenmaster napisał:
"akt deklaratywny - jest to akt prawny stwierdzający istnienie określonego faktu, jednak go nie kreujący. Przykładem może być akt urodzenia – państwo nie stwarza tego faktu, a jedynie go potwierdza. Akt deklaratywny stanowi przeciwieństwo aktu konstytutywnego. "

Brawo filozofie.
A teraz spróbuj zacząć myśleć i odpowiedz na pytanie, które zadałem poprzednio.

W dalszych tzw. "rozważaniach" popłynąłeś, bo wmieszałeś do wszystkiego kwestie dowodowe - więc nie bardzo wróżę powodzenie Twoim badaniom - zbytnio mylisz pojęcia.

Innymi słowy, zwyczajnie nie rozumiesz tego, o czym mówisz i wychodzi Ci bełkot.
 
Czyli twierdzisz, że mogę uzyskać przywileje publiczne dla mojego dziecka, jeżeli nie zgłosze faktu jego urodzenia? Dostane becikowe i wyślę go do "darmowej" państwowej szkoły bez tego dokumentu? Przecież akt urodzenia, to tylko świstek papieru wg Ciebie. Jak sobie to wyobrażasz - mam przyjść z dzieckiem do urzędu i powiedzieć - wie pani co, akt urodzenia to jest tylko deklaratywny akt, nie ma on żadnego znaczenia, a moje dziecko przecież się urodziło - prosze popatrzyć - ONO ŻYJE!!

Na prawdę tak sobie to wyobrażasz? Ja widzę to tak - nie masz aktu urodzenia, nie dostaniesz przywileju publicznego (becikowe, "darmowy" lekarz czy "darmowa" szkoła). Tak samo powinno działać w drugą stronę - czemu miałbym płacić podatki, skoro nie ma aktu urodzenia, albo uzyskiwać pozwolenie na budowe domu?

A może za bardzo wierzę w uczciwość ludzi zasiadających w sądach? Powiedz mi, że sedziowie to badna oszustów i złodzieji, typów z pod ciemnej gwiazdy, kupa zwykłych zbirów, która przy pomocy siły fizycznej przejęła kontrole na tym obszarze, ściąga haracze i terroryzuje tubylców, a przy okazji zwalcza inne zorganizowane ale duże słabsze grupy przestępcze o charakterze zbrojnym. Napisz to - i już więcej się w tym temacie nie odezwę.
 
zenmaster napisał:
Tak samo powinno działać w drugą stronę - czemu miałbym płacić podatki, skoro nie ma aktu urodzenia, albo uzyskiwać pozwolenie na budowe domu?

Ale nie działa - wystarczy poczytać przepisy, zamiast wymyślać jakąś dziwną filozofię. Jak już napisał Ci stern-75, mylisz kwestie dowodowe z podleganiem obowiązującemu w RP prawu. Jeśli kogoś zabijesz, okradniesz, przekroczysz dozwoloną prędkość, nie wywiążesz się z umowy cywilnoprawnej, wyrządzisz szkodę etc. - odpowiadasz za swój czyn niezależnie od prawidłowości sporządzenia aktu urodzenia, posiadanego obywatelstwa lub jego braku, czy koloru oczu wpisanego w dowodzie osobistym...
 
stern-75 napisał:
Prawda to jest zgodność z rzeczywistością. Odpowiedź na Twoje pytanie jest uwarunkowane odpowiedzią na to co poniżej.

Widzisz - tu są dwie rzeczywistości. Jak poda imie, drugie imię i nazwisko ze zgłoszenia, to ktoś taki wg akt nie istnieje - za podanie osoby nieistniejącej w tym przypadku jest dość wysoka grzywna - parę tysięcy złotych. Z drugiej strony czemu miałby podawać dane z aktu urodzenia, skoro on kogoś takiego nie zgłaszał. Widzisz kolego - kręcisz się jak kot wokół własnego ogona - nie jestes w stanie normalnie odpowiedzieć na pytanie, tylko robisz unik mówiąc - prawda to rzeczywistość, a ja pytam prosto - dane z którego dokumentu ma podać - zgłosdzenia urodzenia dziecka, czy aktu urodzenia?

Zresztą wszyscy słabo kręcicie - pani notariusz poinformowała mnie, zanim obrażona wyszła z kancelarii, że dla osób bez aktu urodzenia istnieje osoban procedura karnaa wy mówicie, że w zadadzie nic sie nie zmienia. Słabo kłamiecie panowie i panie prawnicy.
 
zenmaster napisał:
Widzisz - tu są dwie rzeczywistości.

Owszem, przy czym ta druga jest wyłącznie Twoją, wirtualną rzeczywistością... Proponuję zatem w niej pozostać, zamiast prowadzić na forum dyskusję ze "słabo kłamiącymi panami i paniami prawnikami" obracającymi się w rzeczywistości realnej...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra