Obywatelstwo niemieckie - inne pytania

  • Autor wątku Autor wątku Durch
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie mam pojecia, oni maja dosyc szczegolowe przepisy dotyczace tego, jak bliska musi byc rodzina, zeby miec prawo do uzyskania aktu urodzenia krewnego, znajdziesz to na pewno w ustawie o dokumentach USC
 
Złożyłem wizytę w tamtejszym USC i po odbyciu rozmowy z Panią kierownik udało mi się sfotografować akty.

Już powoli kompletuję wszystkie dokumenty i zabieram się do tłumacza.
Natomiast zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia. Czy BVA może mnie prosić o zaświadczenie pracy mojego przodka, który całą wojną jak i życie przed okupacją i po przepracował na kopalni? Posiadam zaświadczenie z tego roku, gdzie widnieje w jakich latach dokładnie i jako kto przepracował - na tym papierze jest wszystko co do miesiąca. W tym przypadku gryzło by się to z domniemywanym brakiem rehabilitacji, ponieważ po wojnie jeszcze jako Niemiec przodek bez żadnej przerwy pracował. A chciałem do wniosku dodać wzmiankę, że przez jakiś czas ukrywał, gdy Chorzów stał spowrotem po stronie polskiej (ukrywanie się wynikało z opowieści dziadków oraz dokumentu, na którym miał dziennie zjawiać się w Urzędzie w celem obecności, a tego nie robił). Czy może żebym dodał zamiast tego zaświadczenia, papier z roku 1966 gdzie jest tylko i wyłącznie podana data roczna przepracowanego czasu - od 1924 do 1966 roku?

Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Ostatnia edycja:
Witam, posiadam dokument z archiwum w Berlinie o przebiegu służby wojskowej mojego pradziadka w niemieckiej armii. Zmarł on w 1941r. podczas walki. Czy ten dokument wraz z aktami urodzenia i zawarcia małżeństwa wystarczy, aby starać się o obywatelstwo? Czy potrzebuję dodatkowo potwierdzenie np. wpisu na Volkslistę? Proszę o odpowiedź.
 
to początek twojej drogi, potrzeba dvl, potwierdzonego urzędowo jeśli z AP lub wysłać oryginal jeśli taki posiadasz, jesli dziadek był z terenów spoza granic rzeszy z 1937 roku... bo tylko na tych terenach byla VL.

Czy na dokumencie z WAStu masz wpisane obywatelstwo dziadka?
Czy nie ma żadnej informacji ? W moim przypadku był tylko okres służby, bez informacji o obw.
 
Mój pradziadek urodził się na terenie Niemiec do 1945r. Posiadam jego oryginalny niemiecki akt urodzenia, także niemiecki akt urodzenia jego córki a mojej babci. Czy to wystarcza do potwierdzenia jego obywatelstwa?

Dokument z WAStu ma moja babcia więc nie wiem czy jest tam wpisane obywatelstwo. Na pewno data i miejsce urodzenia.
 
Ostatnia edycja:
Pytanie do osób, które składały już wniosek: czy trzeba dołączyć kopię aktualnego (polskiego) dowodu osobistego bądź paszportu?
 
ja juz nie pamietam dokladnie jak to bylo, ale chyba pani w konsulacie zabrala moj dowod i zrobila ksero i dolaczyla do wniosku
 
Tak, trzeba.
Na podstawie tej kopii identyfikują Cię podczas np. odbioru nowych niemieckich dokumentów tożsamości.
Tak było w moim przypadku.
 
Czy BVA oddaje wszystkie dokumenty (razem z aktami wielojęzycznymi), które wyślę jeśli o to poproszę?
 
Ktoś kiedyś pisał, że oddają. Otrzymałem odpowiedź od BVA tydzień temu, już myślałem,że to będzie koniec tej morderczej walki, która trwa prawie 4 lata. Dostałem info, że mam napisać do Bayrurh: https://www.bundesarchiv.de/benutzung/zeitbezug/nationalsozialismus/02655/index.html.de i dostałem do wypełnienia dodatek do wniosku o obw. niem. za lata 2014-2017, wojsko etc. - ergänzungsbogen zum antrag auf festellung der deutschen staatsangehörigkeit.

Miał może ktoś podobną historię ?? Te pierwsze zapytanie dotyczy archiwum kościelnego do roku 1945, a drugi to chyba po to żeby dosłać info o wojsku, dzieciach, itp za ostatnie 3 lata od wysłania, taki update ;) ?
 
Ostatnia edycja:
Co do Bayreuth nie moge ci nic powiedziec, ale jesli chodzi o wojsko: dobrowolna sluzba w obcym wojsku moze skutkowac utrata obywatelstwa niemieckiego, dlatego sie o to pytaja, bo mogles w miedzyczasie np. zglosic sie na zolnierza kontraktowego w wojsku polskim
 
W Konsulacie we Wrocławiu można bez problemu porozumieć się w j.polskim czy nastawić się na całkowitą komunikację w niemieckim?
 
Zadzwoń do Konsulatu, zapytaj się a będziesz pewny w 100%. Ja tak zrobiłem.
 
Durch napisał:
W Konsulacie we Wrocławiu można bez problemu porozumieć się w j.polskim czy nastawić się na całkowitą komunikację w niemieckim?
Jeszcze wczoraj mówili tam piękną polszczyzną. Od pana przy bramie po panią w okienku. Ale, jak się uprzesz, to i po niemiecku rozumieją ;-)
 
Dzięki za odpowiedź.

Powiedzcie mi jedno. Nadal wnioski składa się tylko we Wrocławiu, czy poprzez Opole teraz też można (mieszkając na Śląsku)?
 
Wróciłem z Konsulatu we Wrocławiu i nie przywiozłem ze sobą raczej pozytywnych wrażeń. Generalnie jestem osobą miłą i uśmiechniętą, ale przy "okienku" takiego odwzajemnienie nie otrzymałem. Ale to nie o tym teraz. Oprócz wniosku dołączyłem sporej ilości dokumentów (prócz Stammbuchu) ok. 70-80 stron (wraz z tłumaczeniami). Wszystko to umieściłem w specjalnie stworzonym albumie ofertowym z załączonym spisem dokumentów, coby się nie pogubić. Wyszła z tego troszeczkę gruba "książka". Oddając to już po paru sekundach pracownik wyciągając poszczególne dokumenty zaczął mi robić w tym przysłowiowy "burdel". Zwróciłem miło uwagę, że prosiłbym aby forma dokumentów została taka jak jest, bo wszystko jest podzielone rozdziałami, żeby przyszły urzędnik nie miał problemu z orientacją w papierach. Pracownik tylko popatrzał, powiedział "OK, zaraz sobie Pan poprawi". Uświadomiłem sobie potem, że i tak te dokumenty pewnie będą jeszcze raz wyciągane w konsulacie, co sprawi, że nie będzie to wyglądać jak pierwotnie miało być. Następnie prosząc o pomoc we wniosku przy informacji dot. obyw. polskiego pradziadka (gdzie zapisałem tylko i wyłącznie, że posiada on polskie od '51, nie umieszczając informacji o latach po plebiscytowych) pracownik "przeleciał" tylko wzrokiem i powiedział, że może być. Następną kwestią jest potwierdzenie/wykonanie kopii wszystkiego co u nich zostawiłem - stwierdził, że oni nie są urzędem i żadnego potwierdzenia nie dostanę. To jeszcze akurat zrozumiałem. Ale moje ostatnie zapytanie dot. wiadomości zwrotnej z Köln z nr. sprawy itp. Pracownik stwierdził, że oni raz wysyłają potwierdzenie, a raz nie, ale przeważnie tego nie robią. Aha?

Rozumiem, że każda wizyta w celu zostawienia wniosku wygląda tak samo?
 
Durch napisał:
Wróciłem z Konsulatu we Wrocławiu i nie przywiozłem ze sobą raczej pozytywnych wrażeń. Generalnie jestem osobą miłą i uśmiechniętą, ale przy "okienku" takiego odwzajemnienie nie otrzymałem. Ale to nie o tym teraz. Oprócz wniosku dołączyłem sporej ilości dokumentów (prócz Stammbuchu) ok. 70-80 stron (wraz z tłumaczeniami). Wszystko to umieściłem w specjalnie stworzonym albumie ofertowym z załączonym spisem dokumentów, coby się nie pogubić. Wyszła z tego troszeczkę gruba "książka". Oddając to już po paru sekundach pracownik wyciągając poszczególne dokumenty zaczął mi robić w tym przysłowiowy "burdel". Zwróciłem miło uwagę, że prosiłbym aby forma dokumentów została taka jak jest, bo wszystko jest podzielone rozdziałami, żeby przyszły urzędnik nie miał problemu z orientacją w papierach. Pracownik tylko popatrzał, powiedział "OK, zaraz sobie Pan poprawi". Uświadomiłem sobie potem, że i tak te dokumenty pewnie będą jeszcze raz wyciągane w konsulacie, co sprawi, że nie będzie to wyglądać jak pierwotnie miało być. Następnie prosząc o pomoc we wniosku przy informacji dot. obyw. polskiego pradziadka (gdzie zapisałem tylko i wyłącznie, że posiada on polskie od '51, nie umieszczając informacji o latach po plebiscytowych) pracownik "przeleciał" tylko wzrokiem i powiedział, że może być. Następną kwestią jest potwierdzenie/wykonanie kopii wszystkiego co u nich zostawiłem - stwierdził, że oni nie są urzędem i żadnego potwierdzenia nie dostanę. To jeszcze akurat zrozumiałem. Ale moje ostatnie zapytanie dot. wiadomości zwrotnej z Köln z nr. sprawy itp. Pracownik stwierdził, że oni raz wysyłają potwierdzenie, a raz nie, ale przeważnie tego nie robią. Aha?

Rozumiem, że każda wizyta w celu zostawienia wniosku wygląda tak samo?

No trochę wrażliwy jesteś, ja miałem podobnie, tzn. polowe dokumentów mi wywalili, a potem BVA pisało, żebym je dosyłał, więc jedno wiem dziś, że oni są skrzynką pocztową, pomogą ci przy wypełnianiu wniosku i tyle, możesz bez nich wszystko wysyłać pocztą, ja tak robiłem, tylko gdy musiałem potwierdzić ich pieczęcią za 80 zł papier do archiwum Brytyjskiego to byli mi potrzebni, generalnie, jak tylko mogę to omijam :)
 
Wrażliwy nie, po prostu mało cierpliwy do niektórych ludzi. :razz: Skrzynka pocztowa - dokładnie. Mi w okienku pracownik oddał wielojęzyczne akty urodzenia ojca i babci, bo okazały się zbędne. Na resztę dokumentów rzucił tylko oko. Z miejsca powiedziałem, że chcę wszystko posłać co dziś przyniosłem, bez segregacji. Zgodził się. Rozumiem, że tak czy siak ten pracownik musi sporządzić protokół otrzymanych dokumentów i nie ma prawa wyjąć tych papierów, które mu "nie pasują" bez mojej obecności?

Mam jeszcze pytanko w sprawie nr nadania sprawy - faktycznie tak jest, że jedni otrzymują listownie odpowiedź z tym numerem czy tylko jak im się zachce?
 
bzdury gada, wszyscy dostają numer sprawy, bo urzędnik BVA będzie pisać na twój adres, a nie adres konsulatu i będzie cię gnębić przez najbliższe 2-3 lata, trudnymi pytaniami. Może jemu chodziło o to, że ludzie nie odbierają tego listu, bo to nie jest żaden polecony list, tylko zwykły i potem jest taki efekt.

Wydaje mi się, że oni żadnego protokołu nie robią, po prostu sprawdza przy tobie w okienku, jak coś mu się wydaje bez sensu to to odrzuca i do koperty i do wysyłki, np. jak te akty w moim przypadku mojej mamy odrzucił, a potem w 2 liscie od BVA oczywiście temat matki i czy nie można po matce obywatelstwa... gdyby mi nie odrzucili już bym był z tym tematem do przodu bo by wiedzieli, że się nie da, dlatego też mi to działało na nerwy... że mi taki "misz masz" zrobili... w papierach. ale co ja wtedy wiedziałem... dalej nic nie wiem... teraz mam temat, z tym archwum w Bayrurh, doświadczenia innych: https://forum.ahnenforschung.net/showthread.php?t=40301
 
W okienkach w konsulatach pracuja polscy pracownicy kontraktowi, a nie zadni niemieccy urzednicy, i dlatego oni nie maja ani nic do gadania, ani nic do decydowania ani nie maja specjalnego pojecia, bo zglosili sie na stanowisko sekretarki ze znajomoscia j. niemieckiego, zrobili im parodniowe szkolenie, jakie sa z grubsza procedury i to wszystko.
Bundesverwaltungsamt, ktory o tym decyduje, jest urzedem w resorcie ministerstwa spraw wewnetrznych, a konsulaty podlegaja pod ministerstwo spraw zagranicznych, wie i tu nie ma zadnej merytorycznej i resortowej kompetencji konsulatow.
 
Powrót
Góra