Tomj: wiesz co, ja mam wrazenie, ze ty jakos troche krecisz, bo podajesz te informacje raz tak, raz tak, to sie jakos kupy nie trzyma.
Piszesz ze byl 100%-owym Niemcem, ale ze przyjechal w roku 1936 do Katowic. Jaki 100%-owy Niemiecy przyjezdzal w roku 1936 do polskich Katowic? Potem dostaje sie do niewoli angielskiej i trafia do "grupy polskiej", a po wojnie wraca do Polski.
Przeciez w tym Bundesverwaltungsamt nie pracuja durnie, tylko ludzie ktorzy znaja sie na historii pogranicza polsko-niemieckiego i losow ludzi tam mieszkajacych.
A wiec malo kto pochodzacy z wschodniej czesci Gornego Slaska byl "100%-owym Niemcem" czy "100%-owym Polakiem". Ci ludzie mieli zwiazki z obiema kulturami i latwo mogli sie podawac - w zaleznosci od potrzeby raz za Niemcow raz za Polakow. I ja przypuszczam, ze tak bylo w przypadku twojego dziadka i jego rodzicow: w 1936 podawali sie w Katowicach za Polakow, ktorzy wrocili do ojczyzny, potem Hitler napadl na Polske, oni mieli za wybor albo podpisac Volksliste albo wyladowac w obozie pracy, to podpisali Volksliste, dziadek trafil do niewoli angielskiej, gdzie wygodniej bylo sie podawac za Polaka, to podal sie za Polaka. Po wojnie wrocil do Polski jako polski repatriant i na tej podstawie przywrocono/nadano mu obywatelstwo polskie.
Wiec nie dziw sie, ze zaden urzad niemiecki teraz nie chce definitywnie powiedziec, ze byl tylko i wylacznie Niemcem, bo on nie jedyny tak sie zachowywal i oni wiedza, ze takich przypadkow bylo wiecej.
Piszesz: Wiem że podpisał volkslistę tylko nie wiem jak to udowodnić bo rodzina kiedyś to wzięła nam i nie oddali
Jaka to rodzina byla? Jakas rodzina, ktora do Niemiec wyjechala? Jesli tak, to ta rodzina przedstawila te dokumenty wyjezdzajac do Niemiec, a poniewaz kazdy przesiedleniec byl rejestrowany i przy rejestracji musial podawac nazwiska reszty czlonkow rodziny, to te dokumenty sa gdzies w archiwum Bundesverwaltungsamt, ktory sie tym zajmowal.
Ja nie rozumiem, dlaczego ty po prostu nie zlozysz tego wniosku o stwierdzenie obywatelstwa podajac fakty jakie znasz. Nikt ci tego wniosku nie odrzuci, najwyzej dostaniesz odpowiedz, ze wniosek nie moze byc rozpatrzony ze wzgledu na brak jednoznacznych dokumentow. A byc moze Bundesverwaltungsamt z wlasnego archiwum odnajdzie jakies odniesienie do Volkslisty dziadka albo zwroci sie die WAStu o dokladniejsze dane.
Co do metryk koscielnych i takich tam papierow: to nie sa dokumenty o mocy urzedowej potwierdzajace obywatelstwo. W polskich metrykach z tamtych czasow tez z reguly nie ma informacji o obywatelstwie. Takie papiery moga tylko posrednio podeprzec twoje dane.
Na koniec: za jakiego "urzedu" niemieckiego, gdzie mieszkal dziadek pytano sie niby, dlaczego byl w polskiej grupie w obozie angielskim? Urzedu ewidencji ludnosci to przeciez nie interesuje, oni moga i musza potwierdzic, ze urodzil sie w ich miescie i mieszkal tam od .... do..... I tyle. Obywatelstwo ich nie interesuje, chyba ze maja jakis konkretny dokumkent, ze dziadek wyrabial u nich paszport albo jakas Kennkarte albo cos w tym stylu.