W piątek otrzymałem taki list polecony. Ładne kolorowe logo. Numerek ołówkiem na kopercie ponad 1300, jeśli to ma jakieś znaczenie.
Film, którego udostępnianie zarzuca się to odcinek serii "Podrywaczy".
Na 100% nic takiego w naszym domu nie miało miejsca. Co prawda, uTorrent mógł być używany na jednym z dwóch komputerów, ale:
- data i godzina namierzenia w liście jest taka, że na 90% wyklucza możliwość, by ten komputer w ogóle był wtedy włączony
- jeśli coś ściągał to nie było to ani polskie porno, ani żadna inna polska produkcja (tak więc możliwe, że Lex Superior samo udostępniało film, do którego nie miało praw licencyjnych i zczytywało IP innych peerów i seedów. To, poza kompletnym typowaniem IP 'na ślepo', jedyne wytłumaczenie i sądzę, że dotyczy większości przypadków. Dzięki temu ilość ostatniej fali odbiorców takiego listu to prawie 1400 osób, a filmy o które oskarżają są kompletną niszą - nikt o nich wcześniej nie słyszał, nikt nie ściągał i nikt nie jest fanem tych serii.
Myślę, że dane abonenta zostały pozyskane przez KMP w Olsztynie u ISP, jak u wszystkich przypadków, a następnie przekazane Lex Superior. To jest ta słynna luka prawna, cały myk, na podstawie którego opiera się idea działania
firmy Lex Superior Sp. z o.o., przedstawiającej się jako posiadacz praw autorskich lub licencyjnych do kilku polskich filmów pornograficznych.
Wracając do tematu. Olać, czy iść na Policję? Czytałem najnowsze artykuły o Lex Superior, ale rady są różne. Gdybym miał coś radzić Prokuraturze z Gdańsk-Wrzeszcz to aby zabezpieczyli najpierw konta tej firmy, zanim ta kasa wyląduje gdzieś w Nikozji albo dalej, tak jak było w przypadku Pobieraczka. Uczmy się na błędach.
Kolor czerwony przeznaczony jest dla moderacji. A OK, przepraszam
