Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ciekawe skąd wynikają takie pomyłki. Biorą numery ip z kosmosu? przecież albo widzą dany numer albo nie.
Wiadomo w jakim okresie sprawdzali udostępnie tego pliku?
 
Jak to było technicznie zrobione - w teorii niemiecka firma Baseprotect śledzi IPki podłączone do danego torrenta, następnie szuka kancelarii, która chce się zająć sprawą i za jej pomocą uzyskuje dane od operatora. Działali w ten sposób w USA, jest to opisane tutaj: An overlooked troll lawsuit: “Baseprotect UG, Ltd. v. John Does 1-X” | Fight Copyright Trolls
Osobiście uważam, że dodatkowo używają innych źródeł danych, które skądś wyciekły. Dlatego wezwania dostają osoby niewinne. Utwierdza mnie w tym fakt, że kancelaria w ugodzie domaga się podania numeru PESEL i adresu email. Jednak nie mam na to dowodów.

Jeśli chodzi o sprawę w prokuraturze - w piśmie jest informacja, że toczy się postępowanie karne "m.in. przeciwko Panu", w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa. Następnie oferują "dobrowolną wpłatę" określonej kwoty, a wobec "ewentualnego braku zapłaty" są zobowiązani do skierowania sprawy do sądu.

Podejrzewam, że wygląda to tak, że kancelaria zgłasza podejrzenie popełnienia przestępstwa, dołączając dane, które w jakiś sposób uzyskali. Prokuratura rozpoczyna postępowanie w sprawie (nie przeciwko adresatowi, bo "m. in.") i nadaje mu numer przytoczony w piśmie. Gdyby dowody były wystarczające, to pewnie sprawa została by zakończona na postępowaniu karnym.

Następnie kancelaria wysyła pisma informując o postępowaniu, podejrzeniach, dobrowolnej wpłacie i ewentualnym skierowaniu sprawy do sądu.
W tym momencie oczywiście jeśli ktoś nie wykazuje dobrej woli wpłacenia kwoty, to mogą skierować sprawę do sądu, jeśli uważają że mają dowody (z tego czego się dowiedziałem dowodem może być przyznanie się do winy albo obecność pliku na dysku, lista IP raczej nie wystarcza).

I właśnie o tym skierowaniu sprawy do sądu mówiłem w kontekście "chcenia się" :-) Jasne, mogą, niech dochodzą roszczeń i niech dzieje się sprawiedliwość. Ale moim zdaniem wygląda to tak:
Koszt listu zwykłego - niecałe 2zł. Koszt poleconego - ok 6. Żądana kwota - ok 600zł.
Czyli jeśli 2% adresatów się "złamie" to kancelaria już wychodzi na plus. W tym miejscu zaznaczę, że moi rodzice, którzy odebrali list byli tak przerażeni, że mogę trafić do więzienia, że z miejsca zaproponowali mi, że zapłacą.

Gdyby kancelaria miała mocne dowody, to pewnie poprzestałaby na postępowaniu karnym - bo przecież zgodnie z prawem prokuratura uzna, że doszło do popełnienia przestępstwa, więc po co w ogóle kierować dalej sprawę do sądu?
Zamiast tego uważam, że duża część tych pism to polowanie na jelenia i liczenie na to, że ktoś przestraszy się i zapłaci. Kancelaria unika oskarżeń o wyłudzenie, bo co drugie słowo w piśmie to "dobrowolne" lub "ewentualne", a sprawy nie wnosi, bo wie, że ją przegra.

Oczywiście to moje rozważania i przypuszczenia, bo dowodów nie mam :-)
 
Już wcześniej na forum było pisane:
1 cytat " Jestem bardzo dobrze obeznany w systemach monitorujacych p2p, bo sam je testowalem za Granicą. Jedynie 3 Firmy posiadają Certyfikowane Systemy w Europie, Ipoque, Logistep AG oraz Exipio Ug. Reszta to oszusci!"

2 cytat " Baseprotect niestety ale nie jest w żadnym wypadku certyfikowaną firmą. Wszelkie protokołowane przez ta firmę informacje, były przez sąd w Niemczech jako dowody odrzucane."

Przypomnę, Baseprotect została wymieniona w liście w wezwaniem do zapłaty.
 
STIVI62 napisał:
Już wcześniej na forum było pisane:
1 cytat " Jestem bardzo dobrze obeznany w systemach monitorujacych p2p, bo sam je testowalem za Granicą. Jedynie 3 Firmy posiadają Certyfikowane Systemy w Europie, Ipoque, Logistep AG oraz Exipio Ug. Reszta to oszusci!"

2 cytat " Baseprotect niestety ale nie jest w żadnym wypadku certyfikowaną firmą. Wszelkie protokołowane przez ta firmę informacje, były przez sąd w Niemczech jako dowody odrzucane."

Przypomnę, Baseprotect została wymieniona w liście w wezwaniem do zapłaty.
A jaką wartość dowodową miałyby materiały tych certyfikowanych firm w polskim sądzie? Generalnie nie jest problemem uzyskać adres IP, bo chociażby klient sieci BitTorrent podaje, skąd pobiera dany plik. Później spisuje się to na karteczkę i voila - mamy dowód. No właśnie, dowód? Na takiej karteczce można zapisać dowolne informacje, więc to żaden dowód. Ty mówisz o certyfikowanych firmach, ale ile te certyfikaty znaczą dla polskiego wymiaru sprawiedliwości?
 
Wydaje mi się, że kartka z IPkami to podstawa do wszczęcia postępowania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i tylko do tego.

Dowodem w sprawie jest prawdopodobnie dopiero zawartość nośników danych, lub przyznanie się do winy. W orzeczeniu podlinkowanym parę postów temu jest mowa o przepadku dysku twardego zatrzymanego w charakterze dowodu.

Na ile wiem nie da się udowodnić powiązania numeru IP z daną osobą (przeciwko której toczy się postępowanie), zwłaszcza jeżeli z komputera korzystają z inne osoby, więc wydaje mi się, że nie jest to dowód wystarczający do określenia winy.
 
Ripper napisał:
Aruman napisał:
Doskonała rada! Oskarżają cię o przestępstwo, więc przyznaj się do niego i broń się twierdząc, że nie popełniłeś poważniejszego przestępstwa.

Chyba raczej powinien twierdzić, że nie tylko on miał dostęp do komputera, że nie udostępniał świadomie (nie rozpowszechniał) pliku z filmem który już był rozpowszechniony
oraz
ze względu na ostrożność procesową, że gdyby nawet to on ściągnął plik i gdyby nawet to on (aczkolwiek nieświadomie) udostępnił plik, to z czynności tych nie odniósłby żadnych korzyści.
 
PieDanger napisał:
Na ile wiem nie da się udowodnić powiązania numeru IP z daną osobą (przeciwko której toczy się postępowanie), zwłaszcza jeżeli z komputera korzystają z inne osoby, więc wydaje mi się, że nie jest to dowód wystarczający do określenia winy.
Numer IP nie może być dowodem w sprawie a jedynie poszlaką.
Ktoś mógł ci się włamać do sieci bezprzewodowej co się zdarza bardzo często a klient nie musi się na wszystkim znać.
 
mirek22 napisał:
Numer IP nie może być dowodem w sprawie a jedynie poszlaką.
Ktoś mógł ci się włamać do sieci bezprzewodowej co się zdarza bardzo często a klient nie musi się na wszystkim znać.
Choćby był światowej klasy fachowcem od bezpieczeństwa, to nie ma przepisu, który nakazywałby mu zabezpieczać swoją prywatną sieć Wi-Fi, tak, jak nie ma przepisu, który nakazuje montować zamki w drzwiach. Dlatego włamanie do sieci bezprzewodowej może być sposobem obrony i niech prokurator udowadnia, że tak nie było, w końcu mamy domniemanie niewinności i udowadnia się winę, a nie niewinność.
 
a jak masz impreze w domu i ktos wyrzuci coś z okna, spadnie to komus na głowe, to kto ponosi odpowiedzialność?
Ty jako właściciel/najemca. :)
 
Mleko6 napisał:
a jak masz impreze w domu i ktos wyrzuci coś z okna, spadnie to komus na głowe, to kto ponosi odpowiedzialność?
Ty jako właściciel/najemca. :)
Bzdura.
 
Próbowałem znaleźć coś na temat odpowiedzialności właściciela sieci za wykorzystanie jej do popełnienia przestępstwa lub wykroczenia przez jej użycie bez jego wiedzy i zgody, ale nie znalazłem.

Jakie przepisy to określają?
 
Z tego co wyczytałem to w ustawie jest mowa o świadczeniu usług - a chciałem zapytać o sytuację polegającą na włamaniu do sieci usługobiorcy przez osobę trzecią, uzyskaniu z sieci dostępu do Internetu i popełnieniu przez osobę trzecią przestępstwa. Bo ofiara takiego włamania chyba nie kwalifikuje się jako świadczący usługi na rzecz hakera?
 
"Tyle tylko, że nierzadko trafiały one także do osób, które o grze usłyszały po raz pierwszy właśnie z listu, na szczęście studio szybko z tego zrezygnowało. Oby podobnych „pomyłek” nie było tym razem."

Jak widać :-P

"Podkreśla przy tym, że winnych mogłoby być więcej (nawet tysiąc), ale operatorzy po roku kasują numery IP" To też ciekawe, bo u mnie podali datę sprzed prawie dwóch lat. Cóż, kolejna rzecz sugerująca, że poza trackowaniem IP korzystają z jakiejś "wyciekniętej" bazy.
 
Prokuratura mogła zwrócić się o dane już wcześniej.
Poza tym dostawcy mają obowiązek przechowywać dane rok, ale nie wiesz jak długo przechowują tak naprawdę :)
 
Wystarczy się dowiedzieć kiedy wszczęto śledztwo. Prokuratura chyba nie zwraca się o te informacje przed rozpoczęciem śledztwa, nie? Poza tym te dane trzyma się chyba dwa lata a nie rok.
 
Tak, tylko tam są dwa postępowania :-) Jedno karne, które wiem, że się toczy, ale w piśmie wcale nie zostało powiedziane, że przeciwko mnie. Pliku nie udostępniałem, więc mam nawet silne podejrzenie, że nie przeciwko mnie, i że dane muszą pochodzić skądś indziej, bo mojego IP nie było wśród udostępniających.

Drugie postępowanie to to, które ma się ewentualnie rozpocząć (już przeciwko mnie) przy braku dobrowolnej opłaty. Jeśli ropzpocznie się po czasie po jakim provider usuwa dane (czyli niedługo, jeśli są to dwa lata), to nie będę mógł już na ich podstawie potwierdzić, że np miałem wtedy inne IP. Czyli jako poszlaka zostaje tylko ekspertyza firmy trackującej adresy.
 
A mnie zastanawia czy sąd musi uznać dowody tej firmy monitorującej sieć. Bo skąd pewność że są prawdziwe i ze nr ip nie są wzięte z innych źródeł? Dużo niejasności jest w tym temacie.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra