shevc napisał:
No tak ale czy to jest dowód obciążający w 100% moją osobę? Przecież to że logowałem się na pocztę podczas tej samej sesji nie znaczy że zacząłem ściągać a tym samym udostępniać torrenta. Mógł to być np. mój kolega, który wpadł do mnie w odwiedziny przed zaplanowanym na następny dzień wylotem za granicę. W takim wypadku też ja za to odpowiadam? Przecież winę należy udowodnić osobie która udostępniała a nie właścicielowi konta e-mail? Nie jestem prawnikiem więc proszę o wyjaśnienie tej kwestii jak to wygląda z prawnego punktu widzenia.
edit:
a co jeśli kolega też się logował na swoją pocztę na moim komputerze w tym czasie? To kto jest winny ja czy on? Czy może oboje?
Jeśli chodzi o sprawę karną to są może i słabe dowody, ale nie sądzę, żeby sprawa karna była największym zmartwieniem odbiorców tego pisma.
W sprawie cywilnej natomiast wyglądałoby to tak:
- ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi nie kto przeczy,
- ciężar dowodu spoczywa na tym, kto wywodzi z faktu skutki prawne.
Dystrybutor filmu ma w ręku IP i powiedzmy to logowanie do poczty z tym samym IP. Składa pozew o trzykrotność należności licencyjnej. Jego roszczenie są takie: naruszono jego prawa autorskie majątkowe, na co przedstawia dowody: IP z umową na kogoś oraz dodatkowo dowód z logów poczty, że z tego IP korzysta ta osoba.
Na pozwanym spoczywa konieczność wykazania okoliczności przeciwnej: jeśli to kto inny ściągnął - to kto? Jeśli router był niezabezpieczony - proszę o dowód (jeśli tak twierdzisz, to to wykaż). Między tym, że kolega również się logował na swoją pocztę z tego IP a tym, że to nie odbiorca pisma udostępniał film nie widzę związku logicznego.
Sąd sobie ocenia te dowody według zasad swobodnej oceny dowodów - może jednym uwierzyć, innym nie, jeśli tyko to uzasadni. Bierze pod uwagę zasady logiki i doświadczenia życiowego. Np "sąd nie dał wiary zapewnieniom pozwanego, że router miał otwartą sieć WiFi, ponieważ zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego wszyscy zabezpieczają swoje sieci". Dla mnie logika, że to "mógłby być ktoś inny" mogła by mieć znaczenie w procesie karnym, gdzie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, ale nie w cywilnym. Gdybym ja sądził to IP + log z poczty + brak dowodu stwierdzającego fakt przeciwny by wystarczył, żeby zasądzić.
Dlatego ja tam radziłem zapłacić - mi się po prostu nie kalkuluje ryzykować pozew o 30 tysięcy (strzelam z kwotą - nie wiem ile kosztuje licencja na rozpowszechnianie takiego filmu) z niewiadomym wynikiem, gdy mogę zapłacić 550 zł (jak porządny mandat drogowy) i mieć spokój. Jest parę niewiadomych w takim procesie, ale przy takiej dysproporcji pomiędzy ryzykiem a kosztem uwolnienia się od niego ja bym się w taki proces nie pakował.
Pzdr
Piotr