Piotr Iwanicki napisał:
Dystrybutor filmu ma w ręku IP i powiedzmy to logowanie do poczty z tym samym IP. Składa pozew o trzykrotność należności licencyjnej. Jego roszczenie są takie: naruszono jego prawa autorskie majątkowe, na co przedstawia dowody: IP z umową na kogoś oraz dodatkowo dowód z logów poczty, że z tego IP korzysta ta osoba.
Postaram się to inaczej wytłumaczyć. Większość z nas posiada samochody, które posiadają tablice rejestracyjne mówiące o tym, na kogo są zarejestrowane. Obca osoba ma w ręku numery rejestracyjne samochodu, którym popełniono przestępstwo, a dokładnie ukradziono mu towar ze sklepu ( prawa autorskie ) domaga się trzykrotności wartości tego towaru. Jego roszczenia są takie skradziono mi towar ze sklepu na dowód podaje nr rejestracyjny samochodu i naoczne zeznania świadka, który widział ten samochód i jego numery. Z racji, że jest to samo IP modemu można to porównać, że świadek ma słaby wzrok i nosi okulary.
Piotr Iwanicki napisał:
Sąd sobie ocenia te dowody według zasad swobodnej oceny dowodów - może jednym uwierzyć, innym nie, jeśli tyko to uzasadni. Bierze pod uwagę zasady logiki i doświadczenia życiowego. Np "sąd nie dał wiary zapewnieniom pozwanego, że router miał otwartą sieć WiFi, ponieważ zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego wszyscy zabezpieczają swoje sieci".
Sąd sobie ocenia te dowody według zasad swobodnej oceny dowodów - może jednym uwierzyć, innym nie, jeśli tyko to uzasadni. Bierze pod uwagę zasady logiki i doświadczenia życiowego. Np "sąd nie dał wiary zapewnieniom pozwanego, że możliwe jest to że zostawił otwarte dzwi do samochodu ponieważ zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego wszyscy zamykają drzwi od samochodów.
Dla mnie logiką jest to że jeżeli tego nie zrobiłem lub tego nie pamiętam , a ktoś chce bym przyznał się do winy .
Musiałbym mieć coś z głową nie w porządku.
Ktoś się ze mną kontaktuje i pisze mi, że widział moje numery rejestracyjne samochodu, a także ma świadka, który widział jak mój samochód brał udział w przestępstwie.
Wie pan miałem towaru w tym sklepie na np. 30 000 zł, ale jak pan się przyzna do kradzieży i da pan mi 550 zł to ja o wszystkim zapomnę i sprawy nie było.
Sami oceńcie tą sytuację