eseczka bardzo dziękuję za odpowiedź. Ja myślę, że w papierach jest opinia biegłego psychiatry. Piszę, że myślę, bo nie wiem na 100%. Pamiętam tylko, że kiedyś byliśmy na takiej wizycie, poprzedzonej wezwaniem. Pamiętam też, że w gabinecie owego biegłego T. nie był dlużej niż 3 minuty. Wyszedł zbulwersowany, że lekarz praktycznie o nic go nie pytał tylko wystawił mu opinię. Ale nie przesądzam. Nie było mnie tam w środku w gabinecie, więc głowy nie dam uciąć.
Natomiast T. na własną rękę kilka razy odwiedził psychiatrę, ponieważ nie potrafił sobie poradzić, w taką depresję wpędziła go jego ex, nie dopuszczając go przez prawie rok do dzieci. Leczenie znaczyło tyle co przepisanie leków wyciszających, których T. nie zjadł nawet pół opakowania.
Cóż, mam nadzieję że wybaczycie mi prywatę. Nie o to chodzi w tym wątku. Liczę, że uda nam się z P2. T. już ostatnio wspominał przez telefon, że ma szansę. No ale... trzeba też umieć ją wykorzystać i o to sie modlę.
Eseczko jeszcze raz bardzo dziękuję.