Witam,
moja sytuacja jest nieco inna. Kilka lat temu, organizując pewną imprezę pod egidą stowarzyszenia non profit umieściłam na stronie fragment mapki. No i ruszyła procedura stosowana przez Map1, postraszono mnie i ja, w swej naiwności, podpisałam umowę sublicencyjną (nie czytając jej dokładnie!!) zapłaciwszy 600 zł. Wydawało mi się, że sprawę mam z głowy. A tu kilka dni temu przychodzi wezwanie do zapłaty ponad 5 tys. zł, gdyż co roku umowa się przedłużała i muszę uiścić opłaty na 6 lat jej obowiązywania wraz z odsetkami. Byłam u prawnika, udało się umorzyć odsetki, ale ponad 3 tys. muszę wybulić z własnej kieszeni - umowa byłą sformułowana jasno, nie ma kruczków prawnych, tylko moje niedopatrzenie doprowadziło do sytuacji, że wciąż trwała. Sporządzamy ugodę, mają mi rozłożyć płatność na raty, rezygnują z odsetek, a ja mam podły nastrój - młoda i naiwna nie czytałam dokładnie umowy. Jak sądzicie, jest jakaś szansa, żeby nie płacić im za te wszystkie lata? Prawnik twierdzi, że nie ma szans na zmniejszenie kwoty głównej. Myślicie, żeby może jednak spróbować? Nigdy nie krzystałam z tej mapki, usunęłam ją natychmiast.Podpisać ugodę i płacić w ratach, czy coś jeszcze próbować ugryźć??
Pozdrawiam
Olaboga