nie, to ty mało rozumiesz. Na UJ nie ma wielkiego naporu, bo choć może rzeczywiście nie jest szalenie trudno się dostać (w co wątpię i nie wierzę w twoje opowieści, bo co jak co ale na UJ to jeszcze nie takie hop siup zdać) to w miarę cwany człowiek wie, że na UJ może sobie nie da rady, ale za to świetnie da sobie radę na płatnej szkole. I tam idzie bo mniej wysiłku go to będzie kosztowało a zakłada, że dyplom będzie miał taki sam (i formalnie tak będzie).
Co gorsza, zdaje się nie rozumiesz w ogóle realiów jakie panują na rynku pracy w ogóle. Oświecę cię więc pisząc, że o ile informatykom się pogorszy bo będzie ich coraz więcej więc trudniej będzie znaleźć DOBRĄ pracę w zawodzie, to tym 97 % absolwentów niestudiujących informy o których tak piszesz będzie cholernie ciężką znaleźć JAKĄKOLWIEK pracę w zawodzie, o ile można mówić w ogóle o zawodzie politologa, socjologa, kogoś po pedagogice, zarządzaniu, kulturoznawstwie etc. czy większości "prawników".
Ogólnie będą więc informatycy mieli sporą nawet przewagę nad resztą (poza lekarzami bo ci w ogóle w innej niedostępnej dla całej reszty lidze grają) ale na pewno nie bedzie tak jak ci się zdaje, że będą dalej przebierać w ofertach i dyktować warunki. Popytaj już szukających absolwentów to się dowiesz że już dziś nie jest tak różowo jak się pisze w gazetach.
Więcej rozmów z żywymi ludźmi a będziesz lepiej zorientowany w realiach bo na razie to żyjesz w chmurach i swoich wyobrażeniach