Bo popełnił taki błąd jak dużo innych świeżych meców. Przez cały okres aplikacji (i przed aplikacją) siedział w korpo (czy inni w róznych urzędach) i sądził, że wraz z wpisem na listę spadnie mu z nieba "ałdi A6". A tymczasem część ludzi pracowało już w zawodzie, wyrabiało kontakty i teraz będą zbierać tego efekty.
Co nie znaczy, że praca kuzyna jest zła - po prostu nie wykorzystał czasu aplikacji.
Ty prezentujesz taki pogląd i masz do tego prawo
Ja natomiast mam ogląd zupełnie inny. Uważam że właśnie naiwnością jest siedzenie w czasie aplikacji tylko w kancelariach i zarzynanie sie, aby się czymś wyróżnić spośród tysięcy innych, z wiarą że potem się człowiek odkuje i zacznie mieć to Ałdi A6.
Bo zdecydowana większość r.pr czy adw. finansowo nigdy nie przebije pracowników korporacji i to nawet średniego szczebla. Już teraz w tego rodzaju firmach ludzie w działach prawnych zarabiają mniej lub sporo mniej niż inni, często po "politologiach, socjologiach itp". Przy czym i tak nieporównywalnie więcej niż w kancelariach
Oczywiście masz rację że pewna część tych r.pr czy adw. zrobi karierę, będzie miała pozycję i niezłe zycie. Ale licząc na to można się nabawić ciężkiej frustracji
Poza tym - z moich pobieżnych obserwacji tegorocznych aplikantów wynika że nie mają oni już żadnych złudzeń, oczekiwań i niestety godności.
Bo jak określić sytuację - gdy apl. adw. z Warszawy przychodzący do kancelarii ( i to bynajmniej nie jakieś czołowej) godzi się na wszystko. Praca w kancelarii za darmo - okay. Branie robótek i zastępstw od kolegów patrona - okay. Robienie de facto za sekretarkę - nie ma problemu.
Przy takim podejściu - podejrzewam że zgodził by sie zjeść g.... z podłogi w kancy, byle znaleźć patrona i nie zostać na lodzie. Cały czas mówimy o Warszawie i o gościu, który podejrzewam że może mieć większą wiedzę niz większość adwokatów
Toteż bardzo szanuje ludzi, którzy maja odwagę nie iść z wilczym pędem w kierunku "zdobywania doświadczenia, nauki zawodu od praktycznej strony itd,itp". A chcą tylko zarabiać na chleb - do czego praca sie w sumie powina sprowadzać...