PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
studentka-prawa napisał:
Racja, natomiast jeśli ktoś chce robić aplikację, to bazowanie na lexie i innych portalach raczej mu nie pomoże, bo musi mieć wszystko w małym paluszku :)


Ja robię aplikację i bazuję na lexie i innych portalach-nigdy w życiu nie odważyłbym się sporządzić opinii prawnej posługując się przepisami tak jak je zapamiętałem(jeżeli je zapamiętałem).

I nie mam wszystkiego w małym paluszku, ale coraz częściej, gdzieś indziej.
 
Ktoś kto chce oprzeć swoją karierę prawnika wyłącznie na tym co pamięta - będzie miał krótką karierę.

Przede wszystkim - trzeba (o zgrozo) myśleć.

Ta prosta i oczywista prawda wciąż jest jednak zaskakująca dla tak wielu osób.
 
trixo napisał:
Ja robię aplikację i bazuję na lexie i innych portalach

Może źle się wyraziłam, chodziło mi raczej o egzaminy wstępne na aplikacje.. Tam raczej lexa mieć nie można.
 
Brygada_Remontowa napisał:
Chyba przedmówca nie zrozumiał mojego posta. W obecnym systemie kształcenia właśnie ta pamięć jest na prawie niezbędna, gdyż wymaga się w dużej mierze ślepego zakuwania. Dlatego napisałem, iż na prawie preferowane są osoby z dobrą pamięcią. Dlatego radzę wczytać się w tekst, a dopiero później zarzucać błędy w rozumowaniu.
W jednym się zgodzę, prawo to orientacja w przepisach i łatwość w poruszaniu się między nimi oraz logiczne zastosowanie. Tego niestety jest jak na lekarstwo. Studenci powinni odbywać obowiązkowe praktyki w kancelariach różnych korporacji oraz sądach, aby obcować z żywą literą prawa i to przez całe studia.

tak jest chyba w Niemczech, chyba sobie chwalą. Mówię chyba,bo rzucił mi się w oczy jeden artykuł na dgp kiedyś.
 
studentka-prawa napisał:
Może źle się wyraziłam, chodziło mi raczej o egzaminy wstępne na aplikacje.. Tam raczej lexa mieć nie można.


Nie sposób się nie zgodzić.
 
studentka-prawa napisał:
Może źle się wyraziłam, chodziło mi raczej o egzaminy wstępne na aplikacje.. Tam raczej lexa mieć nie można.

i między innymi dlatego uprawnione są opinie, że już nie tylko do studiowania prawa ale i zostania aplikantem nie są potrzebne absolutnie żadne zdolności (jak np. przy kierunkach ścisłych) tylko tępe kucie na blachę masy przepisów. W obecnym systemie na aplikację spokojnie mogłyby dostawać się osoby (gdyby dać im taką możliwość) które w ogóle prawa nie kończyły, ba - nawet nic nie kończyły a mają po prostu niezłą pamięć. Zawsze przy tej okazji przypomina mi się wywiad z A. Sewerynem, który opowiadał jak pojechał do Francji grać w teatrze a kompletnie nie znał wtedy francuskiego.
- To jak Pan grał ?! - pyta dziennikarz
- No, siedziałem po 10 godzin w pokoju i uczyłem się tekstu fonetycznie, jak małpa, na pamięć - nie rozumiejąc nawet co mówię. I grałem :)
 
aplikoko napisał:
i między innymi dlatego uprawnione są opinie, że już nie tylko do studiowania prawa ale i zostania aplikantem nie są potrzebne absolutnie żadne zdolności (jak np. przy kierunkach ścisłych) tylko tępe kucie na blachę masy przepisów. W obecnym systemie na aplikację spokojnie mogłyby dostawać się osoby (gdyby dać im taką możliwość) które w ogóle prawa nie kończyły, ba - nawet nic nie kończyły a mają po prostu niezłą pamięć. Zawsze przy tej okazji przypomina mi się wywiad z A. Sewerynem, który opowiadał jak pojechał do Francji grać w teatrze a kompletnie nie znał wtedy francuskiego.
- To jak Pan grał ?! - pyta dziennikarz
- No, siedziałem po 10 godzin w pokoju i uczyłem się tekstu fonetycznie, jak małpa, na pamięć - nie rozumiejąc nawet co mówię. I grałem :)

Tak jest z tym, że proponuje przeanalizować wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego na aplikacje radcowską z każdej izby w Polsce, natępnie wyciągnąć wnioski. Ja przeanalizowałem i wnioski są takie: były osoby które otrzymały nawet 60 punktów, wielu niedoszłych aplikantów osiągnęło wynik na poziomie 90 punktów, w większości wynik 100-115 punktów. Skoro wystarczy się tego nauczyć - skąd te wyniki? Czyżby ludzie którzy nie wiedzą co dalej robić i jaką aplikację wybrać idą na egzamin wstępny na aplikację radcowską? Do tej pory bardzo skutecznie tą rolę pełniła aplikacja komornicza.
 
Chyba nie sugerujesz, że dostali się najinteligentniejsi......Po prostu ktoś rył dłużej, ktoś rył krócej.Dla mnie to proste.
 
Dokładnie.

Ja pamiętam egzamin radcowski i ilość materiału który wykułem na test .... (bo testu się bałem najbardziej). Wynik to 94/100 i nic już z tego nie pamiętam.\

Po co wogóle się tego uczyć ?????
 
trixo napisał:
Chyba nie sugerujesz, że dostali się najinteligentniejsi......Po prostu ktoś rył dłużej, ktoś rył krócej.Dla mnie to proste.

Nie sugeruje. Zgadzam się. Jednak jak narazie takie są zasady. Oczywiście to nie świadczy o inteligencji - jednak jak ktoś dostał 80/150 punktów i twierdzi, że egzamin wstępny jest nie potrzebny, nie trzeba się tego uczyć itd. to moim zdaniem jest to wymówka. Ale nie ważne. Tak jak pisałem takie są zasady - więc jak ktoś chce iść w kierunku adwokata/radcy prawnego/komornika musi się dostosować. Mnie zastanawia jedno. Czemu nie można zrobić wszystkich egzaminów wstępnych przynajmniej w takim trybie jak to jest na aplikacji ogólnej w KSSiP. Nie chodzi mi o limit miejsc ale o zrobienie testu z progiem 110-120 punktów, 4 odpowiedzi do wyboru, potem wszyscy którzy przekroczą próg idą do II etapu czyli kazusy. Przecież poziom testu na aplikacje adokacko-radcowską/komorniczą jest niski w porównaniu z testem i kazusami w KSSiP.
 
no ja jeszcze dodam, że mam paru znajomych, którzy studiowali prawo i inny kierunek... z ich opinii oraz ocen z egzaminów a także nakładu pracy w czasie sesji wynika, że prawo jest trudniejsze niż stosunki miedzynarodowe, historia, socjologia, politologia, dziennikarstwo...
 
Z mocy prawa każdy absolwent prawa powinien zostawać adwokatem albo radcą prawnym.
Notariuszem może nie bo to jednak inny zawód, aplikacja w obecnym kształcie i tak nie ma sensu.
Podobno w Holandii tak jest że każdy kto skończył prawo jest od razu adwokatem.
 
Przecież poziom testu na aplikacje adokacko-radcowską/komorniczą jest niski w porównaniu z testem

Rok temu na ogólną test był łatwiejszy niż na adwokacką-radcowską.
 
prawo8188 napisał:
Tak jest z tym, że proponuje przeanalizować wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego na aplikacje radcowską z każdej izby w Polsce, natępnie wyciągnąć wnioski. Ja przeanalizowałem i wnioski są takie: były osoby które otrzymały nawet 60 punktów, wielu niedoszłych aplikantów osiągnęło wynik na poziomie 90 punktów, w większości wynik 100-115 punktów. Skoro wystarczy się tego nauczyć - skąd te wyniki? Czyżby ludzie którzy nie wiedzą co dalej robić i jaką aplikację wybrać idą na egzamin wstępny na aplikację radcowską? Do tej pory bardzo skutecznie tą rolę pełniła aplikacja komornicza.

to raczej potwierdza moją tezę o "jakości" ludzi studiujących prawo - nawet nauczyć się do głupiego testu nie są w stanie, co więc mówić o stosowaniu prawa, subsumpcji właściwych norm prawnych do danego stanu faktycznego... Dramat i nędza jednym słowem.
 
Aplikoko problem polega na tym, że każdy jest się w stanie do tego testu nauczyć, gdyż oprócz zwykłego pamięciowego odtworzenia przepisu nie wymaga on innych umiejętności. I jeżeli ktoś nie zdał egzaminu to nie z powodu indolencji umysłowej ale mniejszego nakładu pracy mierzonego tylko i wyłącznie czasem poświęconym na naukę. Ludzie studiujący prawo bardzo często przypisują ogromne zdolności intelektualne komuś,kto na tym kierunku ma dobre oceny i na odwrót. Niestety prawo jest jednym z niewielu kierunków, gdzie totalny ==moderacja== może mieć bardzo dobre oceny. Z doświadczenie wiem,że nie ma nic gorszego niż tłuk przekonany o swojej wyższości umysłowej-i to przesądza o "jakości" ludzi studiujących prawo.

Nie oszukujmy się jednak-pamięciowy system nauki wielu ludziom odpowiada, bo daje szansę komuś kto myli temperaturę wrzenia wody z kątem prostym.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
trixo napisał:
Aplikoko problem polega na tym, że każdy jest się w stanie do tego testu nauczyć, gdyż oprócz zwykłego pamięciowego odtworzenia przepisu nie wymaga on innych umiejętności. I jeżeli ktoś nie zdał egzaminu to nie z powodu indolencji umysłowej ale mniejszego nakładu pracy mierzonego tylko i wyłącznie czasem poświęconym na naukę. Ludzie studiujący prawo bardzo często przypisują ogromne zdolności intelektualne komuś,kto na tym kierunku ma dobre oceny i na odwrót. Niestety prawo jest jednym z niewielu kierunków, gdzie totalny dałn może mieć bardzo dobre oceny. Z doświadczenie wiem,że nie ma nic gorszego niż tłuk przekonany o swojej wyższości umysłowej-i to przesądza o "jakości" ludzi studiujących prawo.

Nie oszukujmy się jednak-pamięciowy system nauki wielu ludziom odpowiada, bo daje szansę komuś kto myli temperaturę wrzenia wody z kątem prostym.


Dobra ale już pisałem, że takie są zasady na chwile obecną i nic z tym nie zrobisz.
Może zaproponuj jakie masz rozwiązanie - jak zrobić, żeby zdanie egzaminu wstępnego było wyznacznikiem tego czy ktoś się nadaje na prawnika czy tylko nauczył się na "blache". Już słyszałem głosy odnośnie zostania adwokatem z mocy prawa po studiach - pozostawiam bez komentarza.

Problem w tym, że będąc aplikantem szukając patrona/pracy w kancelarii b. dużą role odgrywa twój wynik z egzaminu wstępnego - czyżby dzisiejszy radcowie prawni i adwokaci nie zdawali sobie sprawy, że ten egzamin nie ma sensu oraz osoby z wynikiem 150/150 punktów to osoby które nie nadają się na prawników? Nie chce ironizować. Jednak ja również mam pewne negatywne odczucia do teraźniejszego sposóbu zdawania na aplikacje. Choć nie mam tak skrajnego zdania. Uważam, że oczywiście ludzie którzy uczą się specjalnie na blachę przed egzaminem byleby tylko skojarzyć pytanie nie powinni zostawać aplikantami.
 
@ prawo8188
Może masz za ciasny umysł ale takie właśnie prawo obowiązuje w Holandii.
A twoje bez komentarza świadczy tylko o tym jak mało wiesz o innych systemach prawnych.
 
Osobiście uważam,że aplikacja w obecnym kształcie straciła całkowicie na znaczeniu. Na początku ustalmy jedno-celem tej "formy kształcenia" wcale nie była troska o dobro klienta i jakość wykonywania zawodu. Aplikacje były blokadą uniemożliwiającą wstąpienie do wielkiej prawniczej rodziny osobom niepowołanym, czyli wszystkim nie mającym odpowiedniego kodu genetycznego.Obecnie dostęp do aplikacji nie jest ograniczany,może się na nie dostać każdy kto się nauczy do testu, ale jeżeli ktoś liczy na to,że w czasie aplikacji nauczy się wreszcie praktyki-to się zdziwi, bo więcej tu zakuwania na pamięć niż na studiach, a o jakości szkolenia to się nie wypowiadam, bo odechciewa się pisać- i jeszcze trzeba za to płacić, włazić w tyłek osłom co robili aplikację przy arbitrażu albo mieli ją załatwioną-wielcy mecenasi. Dobrze, że nie pracuję w kancelarii może na starość nie będę miał garba od ciągłego przyjmowania służalczej postawy :)
Uważam, że egzaminy radcowskie, adwokackie itd, powinny być bezpośrednio po studiach, ewentualnie po jakimś okresie pracy w zawodzie i tyle.
 
Pipino napisał:
@ prawo8188 Może masz za ciasny umysł ale takie właśnie prawo obowiązuje w Holandii. A twoje bez komentarza świadczy tylko o tym jak mało wiesz o innych systemach prawnych.

Za to twój komentarz świadczy o tym jak mało wiesz o polskim systemie prawnym. Pomysł, że polscy magistrowie prawa są wystarczająco przygotowani by automatycznie zostać adwokatami może urodzić się tylko w głowie kogoś kto nie spędził dnia na sali sądowej.
A tak poza tym zarzucając rozmówcy ciasnotę umysłową wystawiasz sobie niezbyt pochlebne świadectwo. Obrażaniem kogoś nie zasłonisz mizerii argumentów.
 
aplikoko napisał:
i między innymi dlatego uprawnione są opinie, że już nie tylko do studiowania prawa ale i zostania aplikantem nie są potrzebne absolutnie żadne zdolności

Potrzebna jest dobra pamięć- to żadna zdolność? Poza tym nie wiem, kto jest taki głupi, żeby kuć przepisy bezmyślnie na pamięć..

suoik napisał:
no ja jeszcze dodam, że mam paru znajomych, którzy studiowali prawo i inny kierunek... z ich opinii oraz ocen z egzaminów a także nakładu pracy w czasie sesji wynika, że prawo jest trudniejsze niż stosunki miedzynarodowe, historia, socjologia, politologia, dziennikarstwo...

Dla mnie to oczywiste, mam wielu znajomych na w/w kierunkach, którzy do "sesji" (o ile można to tak w ogóle nazwać) kują dwa dni przed egzaminem. Tymczasem ja kpk uczę się już drugi miesiąc. Więc nikt mi nie wmówi, że do studiowania prawa nie potrzeba żadnych umiejętności - otóż: dobra pamięć, cierpliwość, wytrwałość- nic nie potrzeba, faktycznie.. Poza tym nikt mi nie wmówi, że do egzaminu z kpk czy innych ''hardcorów'' uczy się tydzień czy dwa i zdaje, bo w to po prostu nie uwierzę.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra