PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
studentka-prawa napisał:
Potrzebna jest dobra pamięć- to żadna zdolność? Poza tym nie wiem, kto jest taki głupi, żeby kuć przepisy bezmyślnie na pamięć..
rzeczywiście, cenne i rzadkie umiejętności, porównywalne absolutnie ze zdolnością analitycznego myślenia, abstrakcyjnego rozwiązywania zadań, logicznego myslenia. Prawo koroną kierunków studiów ! co tam np. zdolności matematyczne, liczy się kto ile stron zapamięta bezmyślnie na pamięć.

studentka-prawa napisał:
Tymczasem ja kpk uczę się już drugi miesiąc. Więc nikt mi nie wmówi, że do studiowania prawa nie potrzeba żadnych umiejętności - otóż: dobra pamięć, cierpliwość, wytrwałość- nic nie potrzeba, faktycznie.. Poza tym nikt mi nie wmówi, że do egzaminu z kpk czy innych ''hardcorów'' uczy się tydzień czy dwa i zdaje, bo w to po prostu nie uwierzę.
nie chcę Cię nijak dotknąć, ale może problem w naszej dyskusji jest taki, że swoje zdolności i percepcję przekładasz na ogół ludzi studiujących ten kierunek. I jeśli Tobie jakiś przedmiot do opanowania zajmuje długi x czasu, to znaczy że to megatrudny kierunek i wszystkim zajmuje tyle. Zmartwię Cię, ale tak nie jest - to co Tobie może wydawać się trudne dla sporej częsci ludzi z prawa jest żartem i igraszką i stąd te skrajne poglądy na temat: trudne studia - łatwe studia. Z mojej perspektywy były np. śmiesznie mało wymagające i skończyłem je ze śmiechem na ustach, rzekomo na najlepszej uczelni w kraju. I to powoduje, że mam taką a nie inną ocenę, także to że widziałem naprawdę przeciętnych ludzi, którzy nie poświęcali więcej niż tydzień na ten twój kpk i go zdawali bez kłopotu. Nie byli genialni, po prostu to mało wymagające studia, wystarczy troszeczkę zakuć na blachę i już.
 
@ aplikoko
Myślę że łatwość studiów prawniczych wynika w dużej mierze wynika z podejścia kadry naukowej na uniwersytecie.
Studia prawnicze same w sobie nie są takie łatwe , tylko obniżenie wymogów przez kadre naukową , która jak wiadomo nie jest zainteresowana kształceniem jak największej ilości osób spowodowało to co jest.
 
aplikoko napisał:
liczy się kto ile stron zapamięta bezmyślnie na pamięć.

A dlaczego przekładasz to na ogół ludzi? Skąd wiesz, że każdy zakuwa bezmyślnie?


aplikoko napisał:
swoje zdolności i percepcję przekładasz na ogół ludzi studiujących ten kierunek. I jeśli Tobie jakiś przedmiot do opanowania zajmuje długi x czasu, to znaczy że to megatrudny kierunek i wszystkim zajmuje tyle. ... Z mojej perspektywy były np. śmiesznie mało wymagające i skończyłem je ze śmiechem na ustach, rzekomo na najlepszej uczelni w kraju.

Haha, nie ma osoby, która nauczy się kpk w tydzień. Nie ma. Śmiesznie mało wymagające, cóż, mam znajomych na tej uczelni, o której piszesz, którzy zakuwają dniami i nocami i i tak mają poprawki.

Mam prośbę - nie odpowiadaj już nigdy w żadnym temacie na moje posty. Twoje wypowiedzi są żenującą śmieszne i nie mam zamiaru wchodzić z nimi w polemikę. Istny cyrk na kółkach, popadanie ze skrajności w skrajność.

Wiesz, że skończyłeś najgorsze studia na świecie, kierunek dla debili? :D
I gratuluję nauczenia się takich przedmiotów jak procedura karna w tydzień. I to w dodatku nie bezmyślnie. Jesteś gość !

Pipino napisał:
Studia prawnicze same w sobie nie są takie łatwe , tylko obniżenie wymogów przez kadre naukową , która jak wiadomo nie jest zainteresowana kształceniem jak największej ilości osób spowodowało to co jest.

Przez moment nad tym pomyślałam, obiektywnie i u mnie to, co napisałeś w ogóle nie ma zastosowania.
 
Widzę wielki powrót studentki-prawa. Tęskniłam. :)

Przyłączam się do opinii aplikoko.

Prawo jest stosunkowo prostym kierunkiem studiów. Trudniejszym niż humanistyczne "perełki" (wiem, bo sama studiowałam drugi kierunek), ale i tak proste.
Studentko-prawa, zatem pojawiam się ja... Ja, która uczyłam się kpk 10 dni i zdałam najlepiej w moim terminie. Znam też osoby uczące się podobnie do Ciebie - po kilka miesięcy, potem zdające na 3 albo 2. Nie staraj się przekonać grupy osób, która uważa że prawo to żart, do Twojego zdania. Kwestia podejścia i zdolności.
Dodam, że ocenami nie mogłabym się pochwalić, ale nigdy mi na nich przesadnie nie zależało... Nigdy nie kułam przepisów - w zależności od czasu jaki pozostawał mi do nauki, mniej lub bardziej, ale zawsze uczyłam się myśląc.
 
Ostatnia edycja:
Kpk 10 dni, haha, gdzie studiowałaś - Opole czy Rzeszów? Bez obrazy.

Prawo to całe moje życie, a wy jesteście baardzo biedni, jeśli narzekacie na studia, które kończycie / skończyliście. Studiowanie powinno równać się z pasją i zaangażowaniem, bo to nie podstawówka.

Nigdy więcej nie mam zamiaru odwiedzać tego wątku, miłego ubolewania i smacznego zajadania suchego chleba :)
 
studentka-prawa napisał:
Kpk 10 dni, haha, gdzie studiowałaś - Opole czy Rzeszów? Bez obrazy.

Prawo to całe moje życie, a wy jesteście baardzo biedni, jeśli narzekacie na studia, które kończycie / skończyliście. Studiowanie powinno równać się z pasją i zaangażowaniem, bo to nie podstawówka.

Nigdy więcej nie mam zamiaru odwiedzać tego wątku, miłego ubolewania i smacznego zajadania suchego chleba :)

Dziewczyno ochłoń... masz takie ego, że pewnie ledwo co Ciebie widać zza komputera. Prawo to studia jak każde inne. Nic szczególnego. Tyle, że sporo jest studentów co myślą, że są pępkiem świata. A później przychodzi większa frustracja gdy po takich super studiach i uczelniach ludzie są niewolnikami u r.pr. /adw.

To, że Ty jesteś tak mało kumata i uczysz się 2 miesiąca kpk to jedynie Ci współczuć. Pewnie wciągasz bezmyślnie na blachę Grzegorczyka.

Widziałem takie osoby na moim roku i dziś pracują w Banku Spółdzielczym na wsi.

Nigdy nie byłem wybitny. Akurat sesję z kpk pamiętam bo w dokładnie 7 tygodni musiałem zdać prawie cały rok - PPM (4.5), KRiO (4.5), Zobowiązania (4.0), KPK (4.5) i KPC (3.5).
Mój współlokator uczył się kpk tydzień - dziś jest prokuratorem. Znam też kilka innych przypadków gdzie tydzień, do 2 tyg. wystarczało.

Edit: Aha Uniwerek starszy od Twoich rodziców - jak mniemam...
 
Ostatnia edycja:
Twierdzenie, że nauczenie się KPK w tydzień czy 10 dni jest niemożliwe to jakaś gruba przesada. Znając z grubsza mechanizmy funkcjonujące w procedurze i ucząc się NA LOGIKĘ a nie na pamięć, to jest aż za dużo czasu.
Jasne, że można uczyć się 2 miesiące, kwestia osobistych zdolności. Ale jeżeli ktoś potrzebuje tyle czasu na KPK to życzę powodzenia na aplikacji i radzę już zacząć się uczyć do kolokwiów.
 
W dwa miesiące to wkułem niemalże na blachę 50 ustaw (w tym wszytskie kodeksy) do egzaminu radcowskiego.

Fakt, że już w większości nic z tego nie pamiętam .... ale uczyć się KPK 2 miesiące :o ?

PS - i wogóle ten tekst, że prawo to całe Twoje życie ....
 
studentka-prawa napisał:
Prawo to całe moje życie

To widać w każdym poście, ale nie ma się czym chwalić.

Dwa miesiące na procedurę karną (i na cokolwiek innego, wyłączywszy takie dziwactwa jak cywil w Krakowie zdawany w całości) to bardzo, bardzo dużo.
 
studentka-prawa napisał:
Haha, nie ma osoby, która nauczy się kpk w tydzień. Nie ma.
Oczywiście że nie ma.
Ale taka która zda po tygodniu kontaktu z kpk jest cała masa.
Studia to również szczęście, fart, jak zwał tak zwał.
A wiedzy i tak uczy późniejsza praktyka.

Co do uczenia się na pamięć też kiedyś uważałem że to bezmyślne.
Do czasu jak do egzaminów nie zaczęła mnie przygotowywać nauczycielka którą lepiej nazwać trenerem.
Wykazała mi bardzo prostą różnicę.
Ucząc się JEDYNIE ze zrozumieniem, umykają Ci szczegóły, rozumiesz sens, rozumiesz zasady co jest bardzo ważne, ale szczegóły w których tkwi diabeł Ci umkną.
Ucząc się na pamięć, wbijasz jak do bazy danych brzmienie do głowy, potem obrabiasz mając tą baze uczenie się ze zrozumieniem. Efekt jest potrójnie jak nie poczwórnie lepszy...choć nauka dużo dłuższa.

Nie przekonuję do takiego sposobu nauki, bo wiem że nie każdemu pasuje...ale na pewno od tamtego czasu nie nazwę go bezmyślnym. Bo w tym szaleństwie była metoda. W moim przypadku skuteczna.
 
studentka-prawa napisał:
A dlaczego przekładasz to na ogół ludzi? Skąd wiesz, że każdy zakuwa bezmyślnie?
bo ogół prezentuje mniej więcej Twój poziom
studentka-prawa napisał:
Haha, nie ma osoby, która nauczy się kpk w tydzień. Nie ma. Śmiesznie mało wymagające, cóż, mam znajomych na tej uczelni, o której piszesz, którzy zakuwają dniami i nocami i i tak mają poprawki.
takiej osoby która się nauczyła kpk w tydzień nie ma, bo na potrzeba kilku lat, ale co Ty możesz o tym wiedzieć. Natomiast mowa jest o zdaniu egzaminu i to tego w Polsce wystarczy kilka dni. Co do Twoich kolegów - nawet nie zdajesz sobie chyba sprawy jakie świadectwo ich zdolnościom intelektualnym wystawiasz skoro twierdzisz, że uczą się tygodniami, dniami i nocami a i tak mają poprawki. Tępole jednym słowem :)
studentka-prawa napisał:
Mam prośbę - nie odpowiadaj już nigdy w żadnym temacie na moje posty. Twoje wypowiedzi są żenującą śmieszne i nie mam zamiaru wchodzić z nimi w polemikę. Istny cyrk na kółkach, popadanie ze skrajności w skrajność.
ubawiłaś mnie setnie. Masz prośbę ? to ja mam radę - załóż sobie forum i tam będziesz moderować, decydować kto kiedy ma odpisać itd. A tutaj, skoro już musisz się odzywać - uszanuj reguły mówiące m. in. że jesteś zwyczajnym użytkownikiem którego prośby są tyle warte co...

studentka-prawa napisał:
Wiesz, że skończyłeś najgorsze studia na świecie, kierunek dla debili?
I gratuluję nauczenia się takich przedmiotów jak procedura karna w tydzień. I to w dodatku nie bezmyślnie. Jesteś gość !
najgorszy kierunek to może nie, dla debili też raczej nie, natomiast na pewno kierunek masowy, który skończyć może w zasadzie każdy, i w sumie jesteś potwierdzeniem mojej teorii :)
Aha, nie nauczyłem się procedury karnej w tydzień, ba - do dziś uważam że jej nie opanowałem dobrze, a mam sporo doświadczenia. Myślę że po kilku latach praktykowania będę mógł powiedzieć, że w miarę nieźle poruszam się po kpk w praktyce. Natomiast egzamin na studiach zdałem bez kłopotu po kilku dniach nauki. Takie po prostu są wymagania na polskich uczelniach i skoro Ciebie to przerasta i wydaje się nieosiągalnym kosmosem - cóż :)

studentka-prawa napisał:
Przez moment nad tym pomyślałam, obiektywnie i u mnie to, co napisałeś w ogóle nie ma zastosowania.
za mocno sobie schlebiasz - gdybyś rzeczywiście cokolwiek przemyślała nie pisałabyś takich dyrdymałów. Aha, daj znać jak będziesz znowu pod innym nickiem (siostry czy kogo tam) szukać z sukcesami praktyk jak poprzednio - nie będziesz musiała uciekać z forum ze wstydem jak ostatnio :)
 
studentka-prawa napisał:
Potrzebna jest dobra pamięć- to żadna zdolność? Poza tym nie wiem, kto jest taki głupi, żeby kuć przepisy bezmyślnie na pamięć..



Dla mnie to oczywiste, mam wielu znajomych na w/w kierunkach, którzy do "sesji" (o ile można to tak w ogóle nazwać) kują dwa dni przed egzaminem. Tymczasem ja kpk uczę się już drugi miesiąc. Więc nikt mi nie wmówi, że do studiowania prawa nie potrzeba żadnych umiejętności - otóż: dobra pamięć, cierpliwość, wytrwałość- nic nie potrzeba, faktycznie.. Poza tym nikt mi nie wmówi, że do egzaminu z kpk czy innych ''hardcorów'' uczy się tydzień czy dwa i zdaje, bo w to po prostu nie uwierzę.

Tak to prawda nie uczyłem się tygodnia czy dwóch tylko 2-3 dni :)
 
aplikoko, odezwał się ten,co sam był do niedawna w takiej samej sytuacji, sam był studentem -_-

non stop tylko Twoje posty tutaj,aż się odechciewa człowiekowi studiować jak czyta te wypociny "niespełnionego studencika tego nieprzyszłościowego kierunku"
 
Bez osobistych wycieczek - prośba do WSZYSTKICH !
 
Widzę, że zrobiło się tu nieco przedszkolnie, z licytowaniem kto zdał ucząc się pół godziny, a kto aż dwa miesiące siedział. Warto zauważyć, że egzaminy na studiach i na aplikacji wyglądają zupełnie inaczej, w zależności od miejsca. Przykładowo pozornie łatwe KPA we Wrocławiu ludzie zdają po 8 razy, u mnie w Katowicach to banalne w opinii niektórych KPK było postrachem, zdawanym przez niektórych latami. Na aplikacji jest tak samo, w Opolu i Krakowie ludzie zdają kolokwia z palcem w nosie w pierwszych terminach, a u mnie ( jestem po 2 roku) odpadła już połowa osób. Przy czym, poziom trudności wzrósł po naborze z 2009 r. Mój szef wspomina swoje kolokwia, określając je jako "śmiech na sali". Podsumowując, proponuję spuścić z tonu, bo to, kto jakim będzie prawnikiem, nie zależy od tego, jaką miał ocenę z cywila i ile dni uczył się kpk.
 
wracając do tematu zarobków, w którym pytałam o zarobki aplikantów (5 brutto na DG) lub 3 i powyżej netto na czymkolwiek - czy to dużo itd - i
co spotkało się z komentarzami typu, że taki aplikant musi być mega dobry lub nie mieć

aplikoko napisał:
kompletnie rozeznania co do sytuacji rynkowej i tego czego można żądać :) ale to się często zdarza, sam kilka lat temu na jednej z rozmów w małej kancelarii rzuciłem chyba 2500/m-c zł to myślałem że mecenas z krzesła spadnie :) :)

Chciałam wam tylko powiedzieć, żebyście czytając to forum nie popadali w jakieś skrajności i nie zaniżali swoich oczekiwań bojąc się że was wyśmieją - bo wszyscy będziemy w błędnym kole marnych zarobków. Moja rozmowa o pensję na szczęście odbyła się bez pytania mnie o oczekiwania (obniżone po tym co tu przeczytałam) bo okazało się pracodawca sam pierwszy zaproponował mi pewną kwotę - nawet wyższą niż ta o której pisałam.
Nie piszę tego żeby się wam pochwalić bo nawet nie wiem po co miałabym to robić ale mam nadzieje, że mój przykład pozwoli niektórym zmienić podejście i swoją mentalność bo WCALE NIE JEST TAK TRAGICZNIE JAK WSZYSCY PISZĄ, PRACA APLIKANTA MA WARTOŚĆ I NIE NALEŻY GODZIĆ SIĘ NA NĘDZNE WARUNKI.PŁACE APLIKANTÓW SĄ NISKIE BO SAMI ZANIŻAMY WARTOŚĆ NASZEJ PRACY.

(pomijam tu oczywiście pozycję osób bez doświadczenia, bez konkretnej specjalizacji, bez znajomości chociażby jednego języka obcego i bez oleju w głowie).

Pozdrawiam i życzę wszystkim poszukującym pracy odwagi w negocjacjach i życzliwych pracodawców
 
empleh napisał:
Moja rozmowa o pensję na szczęście odbyła się bez pytania mnie o oczekiwania (obniżone po tym co tu przeczytałam) bo okazało się pracodawca sam pierwszy zaproponował mi pewną kwotę - nawet wyższą niż ta o której pisałam.
Nie piszę tego żeby się wam pochwalić bo nawet nie wiem po co miałabym to robić ale mam nadzieje, że mój przykład pozwoli niektórym zmienić podejście i swoją mentalność bo WCALE NIE JEST TAK TRAGICZNIE JAK WSZYSCY PISZĄ, PRACA APLIKANTA MA WARTOŚĆ I NIE NALEŻY GODZIĆ SIĘ NA NĘDZNE WARUNKI.PŁACE APLIKANTÓW SĄ NISKIE BO SAMI ZANIŻAMY WARTOŚĆ NASZEJ PRACY.
zatem gratulacje z racji uzyskania tak dobrych warunków pracy. Weź tylko pod uwagę, że skoro ktoś zaoferował Ci tyle ile mówisz (czyli więcej jak 5k) to znaczy że a) to poważna firma b) jesteś sensownym nabytkiem c) uznano że warto Ci tyle płacić.
Niestety 98 % aplikantów nigdy takiej kombinacji a) b) i c) nie uświadczy i to o nich tutaj pisaliśmy. Zresztą, słusznie piszesz że nie może tyle oczekiwać osoba zielona. W swoim poprzednim poście nie pisałaś jednak o doświadczeniu (np. 3 letniej pracy w sieciowej kancelarii która uzasadnia takie zarobki) więc nie dziw się że ten i ów mógł zrozumieć, że chodzi o świeżutkiego aplikanta bez wielkiego doświadczenia, który pyta czy 5k to nie za mało ;)
 
A jeżeli mowa o zarobkach, izby wcale nie uważają, że aplikanci zarabiają za mało, więc podwyższono opłatę za rok aplikacji do 5250 zł. Wiem, że to wynika z określonych przepisów, ale mimo wszystko jest to skandalicznie wysoka opłata w stosunku do jakości kształcenia.
 
@ Empleh

@ empleh
Weź tylko pod uwagę że takie warunki można tylko dostać w sieciówce albo jakiejś innej dużej kancelarii , a większość aplikantów pracuje w małych kancelariach w których jest wyzyskiwana.
Aplikanci nie będą się szanować bo nie pozwala im na to rynek , jeżeli zażądają większych pieniędzy to przegrają z tłumem tych którzy chcą pracować za darmo byle się tylko czegoś nauczyć.
To jest zwykła gra podaaży i pobytu.
Dlatego aplikanci często pracują za grosze albo nawet za darmo.
Znam bardzo dużo osób które pracują za kilkaset złotych a i tak się cieszą bo jest bardzo dużo osób które pracują za darmo.
zobaczymy jak zachowa się nowy minister sprawiedliwości bo jeżeli w imię otwierania korporacji co roku chce przeprowadzać nabory takie jak min. CZuma to dojdzie do tego że to aplikanci będą dopłacąć za pracę w kancelarii , choć obiło mi się o uszy że już tak jest.
Nawet poseł Kalisz mówił w kilku programach że rynek pracy aplikantów to rynek niewolniczej pracy a aplikacja to czysta fikcja bo na jednego patrona przypada kilku aplikantów.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra