PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Informacja o opłatach pojawiła się na stronie izb później niż artykuł o proponowanym obniżeniu opłat :-(
 
Ostatnia edycja:
W zawodach prawniczych nie można znieść regulacji czyli zlikwidować samorządów ale można wprowadzić doradców prawnych.
 
doradcy prawni juz dzialaja, tylko przed sadami nie moga wystepowac...
 
No właś nie to da się uprawnienia doradcom do występowania przed sądami.
Poza tym może nawet minister zlikwiduje egzaminy na aplikacje.
 
może wszystko zlikwiduje i niczego nie będzie ? już jeden taki był, wtedy z niego był śmiech a dziś to jak znalazł program rządzenia :) Kononowicz po prostu wyprzedził swoją epokę
 
to oczywiste, problem tylko w tym, że obecna ekipa (nie minister ale rząd jako całość) nie jest w stanie sama zaproponować czegokolwiek alternatywnego, żadnej myśli przewodniej, zarysu jakiegoś planu na zasadzie: w którą stronę chcielibyśmy to ustawić ? Więc prawdopodobnie będzie trochę gadaniny, jakieś "konsultacje" i narady, a wszystko będzie się trzymało w tej samej formie jak dziś. Dzisiejszy system -jak zły by nie był - ktoś wymyślił, rządzący obecnie wg mnie nie są w stanie wymyślić czegokolwiek
 
Taka aplikacja jak jest teraz to i tak nie ma wielkiego sensu.

Wybacz, ale walisz farmazony jak typowy, sfrustrowany student(absolwent)

Pewnie że szkolenie korporacyjne nie jest idealne i nie przygotowuje do zawodu w pełni. Wiele tematów jest robionych od łebka, w innych ma charakter mocno teoretyczny. Ale taki jest wymóg rynku prawnego w Polsce- nikt nie jest w stanie znać sie na wszytskim, jeżeli przepisy zmieniają się co pare miesiecy. Specjalista zna sie na tym w czym robi i co do niego trafia - a w reszcie przypadków musi się mocno douczać pod casus.

Ale od tego daleka droga do stwierdzenia że aplikacja jest niepotrzebna. Ja osobiście nie spotkałem nikogo kto by z ręką na sercu stwierdził że po samych studiach może świadczyć tzw" pomoc prawną".

Trzy - teraz wyraże moją osobistą opinię, być może krzywdząca, ale wynikająca z mojego własnego doświadczenia. Otóz wśród adw/r.pr zdarzają się różne jednostki - ale zdecydowana większość jakiś poziom trzyma
Natomiast z tego co miałem kontakt z "doradcami", zwłaszcza tymi na d.g- zdecydowana większośc byli to wyrwigrosze, lawiranci, najczęsciej jadący na braku świadomości klientów i wyzyskujący ten brak do granic możliwości. Normą było nieinformowanie klientów o treści 87 kpc - i mozliwych konsekwencjach.
 
Ostatnia edycja:
Do mnie trafił ostatnio klient po tzw. "doradcy".

Pan doradca przez rok się bujał z nieskuteczną egzekują wobec Sp. z o.o. a klient zrobił wielkie oczy jak mu zasugerowałem pozew z 299 ksh ....
 
@ Gnozjusz
Powiem ci tak w pierwszych latach jak robiono nabór to może i aplikacja wyglądała jako tako , ale teraz już tak nie jest, jeżeli ktoś nie pracuje w kancelarii to nie ma możliwości nauczyć się czegokolwiek , pozostają mu wykłady w ogromnych grupach które stanowią powtórke ze studiów.
@ aplikoko
Nie zgadzam się że obecna ekipa nic nie zrobi.
Zrobi tylko że to raczej nie będzie do końca udane tak jak nie jest udane to co zrobiono.
Nacisk bezrobotnych absolwentów prawa jest coraz większy i jest ich coraz więcej bo uniwerki i szkoły wyższe przyjmują coraz więcej naiwnych liczących że po prawie zrobią karierę.
Podobno nawet wciąż powstają nowe wydziały prawa na prywatnych uczelniach.:o
Każdy z tych absolwentów chce zdobyć uprawnienia bo myśli że to otworzy mu droge do dobrze płatnej pracy.
Myśle więc że coś zrobią nie wiem co dokładnie dadzą uprawnienia doradcom do reprezentacji w sądzie, zniosą egzaminy na aplikacje , sprawią że ten egzamin będzie formalnością , albo zrobią coś jeszcze.
 
gnozjusz napisał:
Ale od tego daleka droga do stwierdzenia że aplikacja jest niepotrzebna. Ja osobiście nie spotkałem nikogo kto by z ręką na sercu stwierdził że po samych studiach może świadczyć tzw" pomoc prawną".
a ja na to odpowiem, że wg mnie nie będzie wielkiej różnicy między doradcą tylko po studiach a adwokatem/radcą po masowej, wykładowej aplikacji, który żeby przeżyć łapał się do kompletnie nieprawnych działów np. w urzędach czy firmach bo kancelarie były zapchane i nie chciały przyjmować. Jeden i drugi będzie UMIAŁ tyle samo bo skończyli te same studia a ten drugi na aplikacji nic praktycznego się nie nauczył.

gnozjusz napisał:
Natomiast z tego co miałem kontakt z "doradcami", zwłaszcza tymi na d.g- zdecydowana większośc byli to wyrwigrosze, lawiranci, najczęsciej jadący na braku świadomości klientów i wyzyskujący ten brak do granic możliwości.
masz rację, z tym że za chwilę, jak tysiące nowych mecenasów zaczną rozglądać się gdzie by tu zarobić cokolwiek - przyjmą dokładnie taką samą postawę. Zwłaszcza że ich "przygotowanie do zawodu" będzie temu sprzyjać

Pipino napisał:
@ aplikoko
Nie zgadzam się że obecna ekipa nic nie zrobi.
Zrobi tylko że to raczej nie będzie do końca udane tak jak nie jest udane to co zrobiono.
a co zrobiono ? wg mnie nic. Mylisz jakąś kosmetykę w stylu obniżamy opłatę za aplikację z 3,5 do 2,8 krotności najniższ. wyn. Ale cały system polegający na tym, że przyjmowane są masy bez ładu i składu, a kształci (wiadomo jak) samorząd - od lat jest nietknięte. To byłaby zmiana, a to co od lat się robi to tylko tasowanie tych samych kart.
Pipino napisał:
Nacisk bezrobotnych absolwentów prawa jest coraz większy i jest ich coraz więcej bo uniwerki i szkoły wyższe przyjmują coraz więcej naiwnych liczących że po prawie zrobią karierę.
Podobno nawet wciąż powstają nowe wydziały prawa na prywatnych uczelniach.:o
Każdy z tych absolwentów chce zdobyć uprawnienia bo myśli że to otworzy mu droge do dobrze płatnej pracy.

naciskiem studentów nikt przejmował się nie będzie, tak jak nikt nie przejmuje się naciskiem bezrobotnych politologów czy pedagogów. Po prostu jak ktoś tak mądrze wybrał studia ma za swoje. A naiwność kolejnych roczników oczekujących nie wiadomo czego po prawie będzie trwała aż nie stanie się powszechną wiedzą, że prawo to ślepa uliczka i kiepski kierunek jeśli ktoś liczy na pieniądze i karierę. Tak samo padł mit marketingu i zarządzania (dawniej hit, od paru lat powód do drwin) i tak samo padnie mit prawa. To stanie się już całkiem niedługo, bo chyba już w każdej rodzinie w Polsce jest ktoś po prawie i ludzie naocznie będą widzieć jakie to kokosy najczęściej przynosi (np. opisywana w innym dziale tego forum praca na pełen etat za 300 zł miesięcznie w kancelarii adwokackiej :)
 
Ostatnia edycja:
@ aplikoko
Będzie się przejmował bo to duża siła polityczna.
Politologom już nie można pomóc ale absolwentom prawa można , można im dać łatwy dostęp do zdobycia uprawnień i czarować jak to będzie wspaniale jak już je zdobędą.
Oczywiście tym że nie da się wyszkolić takich tłumów nikt się nie będzie przejmował , ważne jest pokazanie że coś dla nich robimy a to że z samego tytułu już nic nie ma to inna historia , chcą mieć tytuł to niech mają a potem robią byle co , aby przeżyć bo sam tytuł radcy czy adwokata już nic nie daje niech sprzątają , sprzedaja w sklepach , może troche załapie się do urzędu w charakterze zwykłego urzędnika z pensją 1200 na ręke.:D:
 
Pipino napisał:
@ aplikoko
Będzie się przejmował bo to duża siła polityczna.
Politologom już nie można pomóc ale absolwentom prawa można , można im dać łatwy dostęp do zdobycia uprawnień i czarować jak to będzie wspaniale jak już je zdobędą.
masz idealistyczne wyobrażenie o polityce - duża grupa więc ma znaczenie polityczne więc rząd będzie się z nią liczył. A to guzik prawda - rząd nie liczy się z dużo większymi grupami np. związkami czy pacjentami. A tu miałby się liczyć z absolwentami prawa - kompletnie niezorganizowanymi, zahukanymi, zalęknionymi żeby samorządowi się nie narazić - śmiechu warte :) Ja na miejscu zimnego polityka kompletnie olałbym taką grupę bo nic mi z jej strony nie grozi, co więcej - ona dalej na mnie głosuje bo tak jej powiedzieli na aplikacji i w tv że reszta to obciach :)
 
Ale aby zadowolić niektóre grupy potrzebna jest kasa której rząd nie ma.
A tutaj wystarczy tylko otwarcie które nic nie kosztuje.
Poza tym dlaczego od kilku lat tak dużo osób dostaje się na aplikacje ?
 
tu nie chodzi o otwieranie zawodów. Chodzi o normalność w tym systemie. teraz średnio rozgranięty głąb może zrobić aplikacje i zostać adwokatem. Chodzi o to, że nawet bardzo zdolni i znający się na rzeczy aplikanci umierają z głodu bo system szkoleń i zdobywania uprawnień premiuje przede wszystkim ludzi z plecami. Zawody prawnicze są otwarte aż za bradzo. Nie ma sensu domagać się otwrcia. trzeba domagać się równego dostępu do nich dla wszystkich!
 
@ suoik
To nic nie da bo każdy chce wykonywać zawód prawniczy i jakiekolwiek ograniczenia będą poczytane jako ograniczenia dostępu do niego a absolwentów prawa ciągle przybywa.
Już to przerabialiśmy jak nabór zrobił min. Ćwiąkalski.
 
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,10850408,Gowin__zostanie_sto_regulowanych_zawodow.html

W ocenie nowego ministra dostępność do zawodów prawniczych jest obecnie znaczne szersza niż jeszcze kilka lat temu i nie widzi on tutaj konieczności deregulacji, a same korporacje prawnicze prezentują w tej materii sporą otwartość.

- Teraz chodzi o to, aby skorelować ten dostęp do zawodów z poprawą jakości szkolenia - podkreślił.

A więc to potwierdzenie, że nie będzie zmian i otwarcia zawodu
 
Pipino napisał:
@ suoik
To nic nie da bo każdy chce wykonywać zawód prawniczy i jakiekolwiek ograniczenia będą poczytane jako ograniczenia dostępu do niego a absolwentów prawa ciągle przybywa.
Już to przerabialiśmy jak nabór zrobił min. Ćwiąkalski.

akurat nabór Ćwiąkalskiego to był ostatni z sensownych - egzamin państwowy, uczciwy ale trudny, wymagający a nie do zdania przez każdego nawet na chybił trafił. A to że dostało się 10 % to nie skandal tylko normalność, której na co dzień brakuje. Jako aplikant bez pleców, który do wszystkiego musi dochodzić sam stokroć wolę taki egzamin i ewentualną rywalizację w wąskim gronie aplikantów o dobre miejsca np. w kancelariach niż kompletną anonimowość i zaginięcie w tłumie kilku tysięcy ludzi, których egzamin właściwie się nie liczy na poważnie skoro zdało go 80 %. W tym drugim modelu rzeczywiście decydują głównie znajomości i plecy bo nikt nie jest w stanie wyłowić sensownych ludzi z takiej masy - rekrutować trzeba by było chyba z pół roku... Więc przyjmuj się "rekomendowanych" czyli tych z plecami a nawet sensowni ale pozbawieni znajomości aplikanci zostają poza obiegiem bo nikt im szansy nie da. Tak to działa niestety - to tak pod rozwagę zwolennikom ciągłego otwierania. Wszyscy na tym przegrają a najmocniej ci którzy liczą że dzięki otwarciu będzie im łatwiej coś osiągnąć.
 
Ostatnia edycja:
Pipino napisał:
Już to przerabialiśmy jak nabór zrobił min. Ćwiąkalski.

Ćwiąkalski po prostu zrobił egzamin ze zdawalnością taką jak większość obowiązkowych egzaminów na jego macierzystej uczelni. Myślał, że to coś normalnego, a tu szok i niedowierzanie.

Sądząc po aktywności geronima w tym temacie ciągle jeszcze biedak nie znalazł pracy.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra