Pozwolę sobie kontynuować w odpowiednim dziale naszą dyskusję z forum aplikantów adwokackich. Sprawa cała rozbija się o mój post (
http://forumprawne.org/forum-mlodych-prawnikow/255912-aplikacja-adwokacka-15.html#post1430957). Moja polemika do zdania Kolegów, którzy raczyli odpowiedzieć na ciekawe wątki mojej wypowiedzi:
aplikoko napisał:
generalnie to można by się z Tobą zgodzić, tyle że trzeba widzieć drugą stronę medalu: to co Ty proponujesz to ni mniej ni więcej społeczny darwinizm. Czyli: kto sobie poradzi i może zarobić niech zarobi, a jak nie może - niech zdycha pod płotem bo co to resztę obchodzi.
Dokładnie. Typowe podejście koliberała. Nie umiesz sobie poradzić - trudno, nikt za Ciebie żyć nie będzie. Każdy ma wystarczającą ilość talentów, by znaleźć dla siebie niszę.
aplikoko napisał:
Otóż po to ktoś kiedyś wymyślił system ubezpieczeń, żeby społeczeństwo solidarnie składało się na utrzymanie słabszych jednostek, m. in. po to, żeby ci słabsi nie przyszli wieczorem z nożem do gardła tego bogatszego zabrać mu coś na swoje potrzeby, skoro on ma a oni nie.
Solidarnie składamy się na nierobów i darmozjadów. moja praca ma w moim mniemaniu zbyt dużą wartość, żebym chciał jej owocami obdarowywać ludzi niezdarnych. Ubezpieczenia społeczne są wytworem post wolno rynkowym, który miał za zadanie uchronić masy pracujące od wyzysku. Początkowo może i miały sens - w dzisiejszym świecie są filarem "państwa opiekuńczego", które jest tak samo niewydolne gospodarcze jak znienawidzony przez wszystkich socjalizm. Dodatkowo spycha ludzi na margines społeczeństwa tworząc klasę osób "wiecznie zasiłkowanych".
aplikoko napisał:
Trzeba też wiedzieć, że jeśli coraz więcej będzie samozatrudnionych płacących minimalną składkę to zabraknie pieniędzy na emerytury dla naszych rodziców (bo przecież te całe OFE i ZUS to jedynie zapisy księgowe na kontach, gotówki żadnej nie mają bo ta idzie od razu na wypłaty obecnym emerytom) i państwo będzie musiało coraz bardziej dokręcić śrubę tym już pracującym (składki emer.-rent.) plus ogółowi - np. wzrost podatków VAT, dochodowych itd. A wtedy o rozwoju gospodarczym i prosperowaniu prawników w ogóle zapomnijmy bo nie będzie o czym mówić
Z całym szacunkiem, ale to bzdura. Wystarczy zmniejszyć obciążenia socjalne, koszty obsługi administracji oraz dać ludziom prowadzić działalność gospodarczą bez kajdanów podatkowych. Emerytury dzisiejszych emerytów można byłoby spokojnie finansować bezpośrednio z budżetu państwa. ZUS jako pośrednik te pieniądze marnotrawi. Jak ten system zostanie utrzymany, to ostatnie emerytury zostaną wypłacone za jakieś 15-20 lat. Potem i tak emeryci na "emeryturze" będą musieli radzić sobie sami, bo nie będzie miał kto na nich pracować. Rządzący, którzy jako jedyny sposób na dziurę budżetową stosują "przykręcanie śruby" podatkowej, są po prostu głupcami i sami nie wiedzą do czego mogą doprowadzić.
argument_walidacyjny napisał:
W pierwszym zdaniu piszesz o socjalizmie, a w trzecim o prawach rynku. Jedno albo drugie Kolego. Formułując wypowiedź w ten sposób żonglujesz argumentami i (wybacz) pozorujesz posiadanie własnego zdania na dyskutowany temat.
Otóż ustrój socjalistyczny w Polsce to przeszłość, dziś żyjemy w państwie demokratycznym. .
Jeżeli dla Ciebie Unia Europejska w dzisiejszym stanie nie jest obszarem gospodarczym nastawionym na "dawanie" (tj. najpierw zabieranie, a potem oddawanie pomniejszonych środków) świadczeń socjalnych, to ja przepraszam, ale dyskutować z Tobą nie mam o czym, bo nie masz pojęcia o dzisiejszym świecie.
Dwie małe definicje przypominające:
Socjalizm (łac. societas - wspólnota) – wieloznaczne pojęcie, odnoszące się do prób zmniejszenia nierówności społecznych i upowszechnienia świadczeń socjalnych, lub poddania gospodarki kontroli społecznej (poprzez instytucje państwowe, samorządowe, korporacyjne lub spółdzielcze). Częścią wspólną wszystkich odmian socjalizmu jest (częściowe lub całkowite) odrzucenie idei kapitalistycznego wolnego rynku, ograniczenie własności prywatnej oraz promowanie idei sprawiedliwości społecznej.
Wolny rynek – szczególny rodzaj rynku, na którym wymiana dóbr dokonuje się w wyniku dobrowolnie zawieranych transakcji pomiędzy kupującymi a sprzedającymi przy dobrowolnie ustalonej przez nich cenie. Na wolnym rynku kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów zewnętrznych (np. władzy publicznej), a warunki transakcji - w szczególności cena - zależą jedynie od ich obopólnej zgody. Przeciwieństwem wolnego rynku jest rynek regulowany.
Czy mając podstawowe pojęcia wyjaśnione dalej twierdzisz, że mamy w Polsce (Europie) wolny rynek?? W pierwszym zdaniu piszę o socjalizmie, bo w jego szponach niestety dalej tkwimy. W drugim o wolnym rynku, bo tym właśnie kieruję się ja przy dokonywaniu wyborów gospodarczych (niestety nie mogę w pełni z wolnego rynku korzystać, ponieważ takowego w Europie w tej chwili nie ma - są tylko jakieś skrawki wolności utrzymywane po to, by łatwiej było wprowadzać kolejne świadczenia socjalne pod przykrywką "prostowania kapitalizmu").
argument_walidacyjny napisał:
Tak - to co mamy w Polsce, to demokracja. Nie wiem, dlaczego socjalizm jest przez wielu ludzi w tym kraju utożsamiany z biedą, a demokracja - z dobrobytem. Wolny rynek szwankuje, demokracja szwankuje. Nie ma idealnego ustroju, a demokracji do niego daleko. Teraz właśnie się o tym przekonujemy. ChRL to Sprite, Zachód - pragnienie. Ale jasne, zawsze najlepiej zwalić wszystko na żydokomunę.
Demokracja to ustrój polityczny, wolny rynek to ustrój gospodarczy. Więc proszę nie wkładaj w moje usta stwierdzenia, że uważam że w Polsce nie ma demokracji. Choć uważam, że jest to demokracja śmieszna (40% ludzi wybiera przedstawicieli 100%), ale lepsza taka niż żadna. Akurat Chiny na rynku międzynarodowym są niezłymi kapitalistami i wcale im demokracja do szczęścia nie jest potrzebna (mówię o klasie rządzącej). Co do żydokomuny, to był to komentarz co najmniej głupi i nie na miejscu. Ale tak już mają "młodzi socjaliści", że każdego kapitalistę wrzucają do jednego wora z całą masą oszołomów snujących teorię o spiskach dziejowych. Całe szczęście ja do nich nie należę
argument_walidacyjny napisał:
Umowa o pracę to wynalazek państwa kapitalistycznego, demokratycznego, wolnorynkowego.
Ciekawa teza. Nie potrafię z nią polemizować, bo nigdy nie widziałem zależności pomiędzy umową o pracę, a wolnym rynkiem. Jak możesz, to podeślij mi na priv źródło, chętnie się dokształcę
argument_walidacyjny napisał:
Samozatrudnienie to pozór wolnego rynku. Jeśli bawimy się w Polsce w demokrację, to róbmy to konsekwentnie.
Samozatrudnienie – sytuacja, w której osoba fizyczna podejmuje działalność gospodarczą na własny rachunek i na własną odpowiedzialność.
Jeżeli przedsiębiorczość, to pozór wolnego rynku, to czym jest wolny rynek? Otóż wolny rynek jest właśnie takim ustrojem gospodarczym, który powinien opierać się na przedsiębiorczości. A najlepiej jakby opierał się na małej przedsiębiorczości, ponieważ w przeciwnym wypadku znowu wracamy do nierówności społecznych i lewackich rewolucji, które potem obalamy wolnym rynkiem i tak w koło Macieju...
Proszę o polemikę
Cytaty z Wikipedii. Nie mam teraz czasu wertować książek specjalistycznych i wklejać cytatów.